Wczoraj do portu wojennego Clyde zawinął jeden z czterech służących w Royal Navy podwodnych nosicieli pocisków balistycznych. I nie byłoby tutaj niczego dziwnego, gdyby nie to, że okręt ma za sobą najdłuższy patrol w historii działającego od 1969 roku brytyjskiego systemu odstraszania strategicznego: 205 dni. Jednostka wyszła w morze we wrześniu 2025 roku i aż do wczoraj najprawdopodobniej przebywała nieprzerwanie pod wodą.

Ze względów bezpieczeństwa nie ujawniono, który z okrętów typu Vanguard zaliczył tak długi patrol ani też który zajął jego miejsce. Jako że w służbie są zaledwie cztery podwodne nosiciele pocisków balistycznych, Royal Navy z konieczności utrzymuje system „ciągłego odstraszania morskiego” (continuous at sea deterrent) oparty na tylko jednym okręcie przebywającym na patrolu bojowym.

Standardowo patrol powinien trwać 99 dni. Jak zauważa serwis Navy Lookout, każdy z ostatnich dziewięciu patroli trwał ponad pięć miesięcy, a nową normą staje się sześć miesięcy.

NL dodaje, że dłuższe patrole mają pewne zalety, przede wszystkim zapewniają dłuższe okresy na konserwację okrętów po patrolu i przygotowanie do kolejnego. Z drugiej strony rodzi to zagrożenie pod kątem pierwszego, najważniejszego słowa w terminie continuous at sea deterrent. Jeśli okręt będzie musiał wrócić przedwcześnie do bazy wskutek poważnej usterki, może się zdarzyć, że jego zmiennik będzie miał przed sobą jeszcze całe tygodnie przygotowań.

Podwodny nosiciel pocisków balistycznych HMS Vanguard wchodzi do bazy Clyde.
(CPOA(Phot) Tam McDonald / MoD)

Do tego dochodzi wytrzymałość psychiczna załogi. Owszem, łatwiej jest znieść 200-dniowy patrol, jeśli wie się z góry, że tyle potrwa, niż kiedy patrol obliczony na 99 dni jest stopniowo wydłużany do dwukrotności tego okresu. Niemniej długie zamknięcie pod wodą bez kontaktu ze światem zewnętrznym i prawie bez kontaktu z rodziną (jeden cenzurowany email tygodniowo) odciska piętno na ludzkim mózgu, który nie wyewoluował do działania w takich realiach. Pociąga to za sobą podwyższone ryzyko popełniania błędów.

Były brytyjski podwodnik Paul McNally, który służył na pokładzie jednego z okrętów typu Vanguard, prowadzi konto na Instagramie poświęcone opowiadaniu o realiach służby podwodnej.

W pierwszym akapicie napisaliśmy: „najprawdopodobniej przebywała nieprzerwanie pod wodą”. Nie bez powodu. Służba podwodna jest z natury otoczona tajemnicą, ale pewne szczegóły wydostają się na zewnątrz, Na przykład ten, że w marynarkach wojennych wykorzystujących okręty podwodne o napędzie atomowym przyjmuje się, że granica między długim patrolem a zbyt długim patrolem to pi razy drzwi sto dni.

Nawet jeśli załoga jest złożona z samych terminatorów o niezłomnej psychice, to wciąż są ludzie. A ludzie muszą jeść i muszą potem wydalać. Vanguardy po prostu nie mają miejsca na zapasy na tak długi rejs. Tu nawet nie mówimy o świeżym jedzeniu. Kiedy okręt wychodzi w 200-dniowy patrol, jest doszczętnie wypełniony puszkami. A gdzie jeszcze papier toaletowy?

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

W związku z tym coraz więcej analityków sądzi, że Vanguardy otrzymują zaopatrzenie na morzu. Rzecz jasna, wynurzenie się okrętu stwarza zagrożenie wykryciem, a co za tym idzie – wyeliminowaniem przez nieprzyjaciela. Niemniej krótkie (zapewne nocne) spotkanie ze zbiornikowcem typu Tide może być jedynym sposobem, aby continuous at sea deterrent w ogóle działał, jeśli ma działać na takich zasadach.

Royal Navy posiada cztery Vanguardy. Są to kolejno:

  • Vanguard (S28), w służbie od 1993 roku;
  • Victorious (S29) – od 1995 roku, obecnie w Devonporcie, gdzie przechodzi kilkuletni remont;
  • Vigilant (S30) – od 1996 roku;
  • Vengeance (S31) – od 1999 roku.

Dla porównania: Amerykanie mają czternaście SSBN-ów typu Ohio.Od czasu wycofania bomb WE.177 w 1998 roku pociski bazowania morskiego Trident II D-5 na pokładach Vanguardów stanowią całość brytyjskiego arsenału nuklearnego.

Wielka Brytania posiada 58 pocisków Trident i około 200 głowic jądrowych. Rakiety, które nie znajdują się na okrętach, są przechowywane w Stanach Zjednoczonych w bazie okrętów podwodnych Kings Bay.

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer i sekretarz obrony John Healey witają powracający okręt w porcie wojennym Clyde.
(Simon Dawson / UK MOD © Crown copyright 2026)

Royal Navy szykuje się powoli do wprowadzenia do służby następców typu Vanguard. Pierwsza jednostka nowego typu Dreadnought ma wejść do służby około 2033 roku. Kolejne trzy okręty otrzymają nazwy Valiant, Warspite i King George VI. Cały program budowy czterech nowych okrętów podwodnych ma wartość 31 miliardów funtów. Podobnie jak okręty typu Astute, również Dreadnoughty będą produkowane przez BAE Systems w Barrow-in-Furness.

Okręty budowane są z szesnastu osobnych sekcji, które następnie są montowane w trzy megasekcje i ostatecznie łączone w całość. Nowe okręty będą miały długość 153,6 metra i wyporność 17 200 ton. Napęd zapewni reaktor PWR-3. Będą to także pierwsze okręty podwodne Royal Navy z osobnymi pomieszczeniami mieszkalnymi dla kobiet. Pociski balistyczne będą umieszczone w silosach w Zunifikowanym Przedziale Rakietowym (Common Missile Compartment) – wspólnym elemencie nowych nosicieli pocisków balistycznych z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Chociaż każdy Dreadnought będzie miał dwanaście silosów, w czasie rutynowych patroli będzie zabierał jedynie osiem Tridentów II D5.

LPhot Damien Bye / UK MOD © Crown copyright 2026