Francuska spółka Dassault Aviation podpisała porozumienie z klastrem przemys­ło­wym AED Cluster Portugal. To pierwszy namacalny krok w walce – rozpoczętej formalnie w lipcu – o zamówienie na nowe samoloty bojowe dla portugalskich wojsk lotniczych. Rozmiaru przewidywanego zamówienia jeszcze nie sprecyzowano, ale najpewniej będzie to około 20 egzemplarzy.

AED Cluster Portugal skupia ponad 170 podmiotów, w gruncie rzeczy całość krajowego przemysłu lotniczego, kosmicznego i zbrojeniowego. Jeśli Lizbona zdecyduje się na francuskie myśliwce, otworzy to drogę do współpracy nie tylko z Dassaultem, ale też z Safranem i Thalesem. Organizacja podpisała wcześniej analogiczne porozumienia z Airbusem (proponującym Typhoona), Lockheedem Martinem (F-35A) i Saabem (Gripen E).

Portugalskie siły powietrzne są nieliczne i opierają się na myśliwcach F-16 Fighting Falcon. W latach 1994–1999 Força Aérea Portuguesa pozyskała łącznie 45 F-16A/B Block 15, które zmodernizowano do standardu F-16A/B MLU, odpowiadającego wersji F-16C Block 50. W tej chwili w służbie pozostaje 21 F-16A i cztery F-16B. Część maszyn przekazano Rumunii.

Portugalski F-16A. Maszyna na zdjęciu pozostaje w służbie od listopada 1994 roku.
(Gerard van der Schaaf, Creative Commons Attribution 2.0 Generic)

Jeszcze na początku ubiegłego roku wydawało się, że Lizbona kupi F-35A. Rozkład tych planów to jeden z szeregu sukcesów Donalda Trumpa na arenie między­naro­do­wej. Wprawdzie Portugalczycy nie zrezygnowali z produktu Lockheeda, ale jednocześnie uznali, że trzeba się bliżej przyjrzeć produktom ze Starego Kontynentu.

– Nie możemy być obojętni na uwarunkowania geopolityczne – powiedział wiosną 2025 roku minister obrony Nuno Melo. – Obecna postawa Stanów Zjednoczonych w kontekście NATO i na poziomie geostrategicznym zmusza nas do uważnej analizy dostępnych opcji, ponieważ przewidywalność naszych sojuszników stała się znacznie ważniejszym czynnikiem w naszych rozważaniach. Musimy wierzyć, że niezależnie od okoliczności sojusznicy będą po naszej stronie. Do wyboru mamy kilka opcji, zwłaszcza w kontekście produkcji europejskiej, i będziemy brali pod uwagę również korzyści, jakie te opcje mogą zaoferować portugalskiej gospodarce.

Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.

Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.

W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.

Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

LISTOPAD BEZ REKLAM GOOGLE 70%

Należy jeszcze raz podkreślić, że na tę chwilę żadna decyzja odnośnie do wyboru nowych myśliwców dla portugalskich sił powietrznych jeszcze nie zapadła i F-35 cały czas jest brany pod uwagę. Po prostu w obecnej sytuacji może się okazać, że przy wyborze decydujące będą nie czyste możliwości bojowe, ale także aspekty polityczne i gospodarcze. Zresztą tak samo jest przy każdym zakupie uzbrojenia przez dowolne państwo, a różna jest jedynie waga poszcze­gól­nych elementów branych pod uwagę przy ostatecznym wyborze danej oferty.

– Programy European Partner Air Force i Multi National Fighter Programme były dla nas kluczowe, ponieważ ze względu na ujednolicenie samolotów umożliwiały dzielenie się pomys­łami i kosztami związanymi z serwisowaniem, zakupem części zamiennych i moder­ni­za­cjami – tłumaczył generał dywizji João Nogueira, szef wydziału utrzymania systemów bojowych w portugalskich siłach powietrznych.

Dwaj polscy piloci F-35A przechodzący szkolenie w Ebbing Air National Guard Base w stanie Arkansas.
(Maj. Jennifer Gerhardt)

Portugalia jest obecnie w trakcie zakrojonego na dużą skalę programu modernizacji sił zbrojnych, obejmującego przede wszystkim marynarkę wojenną. Na początku roku w stoczni w Tuzli, należącej do tureckiego koncernu STM, odbyła się uroczystość położenia stępki pod pierwszy z dwóch wielozadaniowych okrętów wsparcia logistycznego dla portugalskiej floty. Jednostka otrzyma nazwę Luís de Camões (A5211), ma zostać przekazana odbiorcy w 2028 roku. Dostawa drugiego okrętu, nazwanego D. Dinis (A5212), ma nastąpić osiem miesięcy później.

W kwietniu w stoczni koncernu Damen w Rumunii zwodowano okręt wielozadaniowy D. João II (A888), będący w zasadzie bazą dla powietrznych i morskich platform bezzałogowych. Dwa miesiące temu Lizbona zamówiła trzy włoskie fregaty rakietowe FREMM Evo za 3,9 miliarda euro, których zakup zostanie sfinansowany ze środków europejskiego programu SAFE. Trwa także budowa pierwszego z sześciu zmodyfikowanych okrętów patrolowych typu Viana do Castelo.

Lizbona nie zapomniała jednak o swoich siłach powietrznych. W 2019 roku zamówiła pięć samolotów transportowych Embraer KC-390, z których pierwszy został dostarczony w 2023 roku. Podczas tegorocznych targów Paris Air Show Embraer poinformował, że Portugalia zamówiła dodatkowy egzemplarz. Tym samym portugalska flota KC-390 będzie liczyła sześć maszyn. Co więcej, Portugalia zawarła w kontrakcie opcję na kolejnych dziesięć, ale te samoloty nie mają być przeznaczone dla portugalskich sił powietrznych. Portugalczycy zamierzają zaoferować je innym członkom NATO w ramach umów międzyrządowych.

Portugalski KC-390.
(Airwolfhound, Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.0)

Kolejnym zakupem Portugalii w jej dawnej kolonii są lekkie samoloty bojowe Super Tucano w wersji A-29N, oznaczającej dostosowanie do standardów NATO. W grudniu 2024 roku Lizbona zdecydowała się na zakup 12 egzemplarzy. Pierwsze z nich dostarczono rok później. Trzeba wobec tego zadać lekko filuterne pytanie: czy Portugalia postawi na Gripeny ze względu na Brazylię?

Kraj Kawy jest obecnie najlepszym klientem Saaba. Embraer produkuje Gripeny na licencji w zakładach w Gavião Peixoto. Działalność linii zainaugurowano 9 maja 2023 roku. Podzespoły są tam składane w kompletny myśliwiec. Elementy trafiają do Brazylii z fabryki Saaba w Linköping w Szwecji i zakładów Saab Aeronáutica Montagens w São Bernardo do Campo. W Brazylii powstaje sześć głównych elementów: ogon, hamulce aerodynamiczne, szkielety skrzydeł, przednia część kadłuba wersji jedno­miejs­co­wej i dwu­miejs­co­wej oraz tylna część kadłuba wersji jedno­miejs­co­wej. W tym roku Saab podpisał dodatkowe porozumienie z Embraerem w sprawie użycia mocy przerobowych Gavião Peixoto jako rezerwy na potrzeby innych zamówień realizowanych przez Saaba.

Saab może więc zaproponować transakcję wiązaną w trójkącie Portugalia–Brazylia–Szwecja. W zamian za zaangażowanie zakładów w Gavião Peixoto w charakterze podwykonawcy Embraer mógłby poczynić kolejne inwestycje w portugalskim przemyśle lotniczym. Byłoby to posunięcie bardzo w stylu Francuzów, którzy wielokrotnie przystępowali do przetargów z ofertami celowo idącymi na przekór warunkom zamawiającego.

Szkopuł w tym, że zwykle wychodzili na tym kiepsko. Na przykład w ogóle nie stanęli do przetargu w Belgii, ale zamiast tego złożyli bezpośrednią ofertę nawiązania głębokiego partnerstwa wojskowego obejmującego: dostawę Rafale’a, integrację sił powietrznych obu państw, współpracę szkoleniową oraz kooperację gospodarczą i techniczną angażującą przedsiębiorstwa z obu stron, a w dalszej perspektywie partnerstwo w programie europejskiego samolotu bojowego nowej generacji (czyli pogrzebanego już FCAS/SCAF).

Bruksela ostatecznie wybrała F-35A.

Dassault Aviation / A. Pecchi