Program nowego amerykańskiego bombowca strategicznego Northrop Grumman B-21 Raider wchodzi w fazę, w której nastąpi wyregulowanie planów co do tempa produkcji, docelowej skali floty i miejsc jej stacjonowania. Najważniejsza nowość jest taka, że US Air Force i Northrop Grumman formalnie uzgodniły zwiększenie rocznej zdolności produkcyjnej o 25%, wykorzystując na to zatwierdzoną wcześniej kwotę 4,5 miliarda dolarów.

USAF nie ujawnia planowanej rocznej skali produkcji B-21, wiemy jedynie, że ma wzrosnąć o 25% w stosunku do wcześniejszych planów. Aviation Week szacuje, że będzie to osiem egzemplarzy rocznie. Otrzymaliśmy za to konkrety co do harmonogramu. Pierwszy Raider ma rozpocząć służbę liniową w bazie Ellsworth w Dakocie Południowej w 2027 roku. Northrop potwierdził, że prace nad tym egzemplarzem w zakładach w Palmdale już ruszyły.

– B-21 ma się dobrze – powiedział sekretarz sił powietrznych Troy Meink podczas Sympozjum Wojennego Air Force Association. W obszerniejszym oświadczeniu dodał: „Przyspieszenie produkcji zapewnia nam szybsze dostarczanie zdolności operacyjnej dowódcom sił bojowych, co wzmacniają naszą zdolność do wyprzedza­nia, odstrasza­nia i, w razie potrzeby, pokony­wa­nia rodzących się zagrożeń. To zdyscyp­li­no­wana realizacja [programu] w tempie, jakiego wymaga środowisko bezpieczeństwa.

B-21 Raider startuje z kalifornijskiej bazy Edwards.
(US Air Force / Northrop Grumman)

– Ta decyzja odzwierciedla nasze zaufanie do wyników programu i stabilności bazy przemysłowej – dodał generał Dale R. White, odpowiadający za główne programy systemów uzbrojenia, w tym B-21. – Zwiększając teraz moce produkcyjne, w sposób odpowiedzialny przyspieszamy dostarczanie personelowi kluczowej, skutecznej w walce zdolności.

Jak najszybsze i jak najsprawniejsze wprowadzenie do służby nowego bombowca jest priorytetem dla Pentagonu. Znaczenia obecnie istniejącej niewielkiej floty B-2A dobitnie dowiodła ubiegłoroczna operacja „Midnight Hammer”, podczas której siedem maszyn tego typu zaatakowało irańskie instalacje nuklearne. Spirity są jednak nieliczne i koszmarnie drogie w utrzymaniu, stąd USAF niecierpliwie czeka na następców – właśnie B-21.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 54%

Piętą achillesową Spiritów jest także to, iż na stałe mogą stacjonować tylko w jednej bazie: Whiteman AFB. Ma ona bowiem tylko jedną drogę startową (o długości 3800 metrów) i jakiekolwiek jej zablokowanie sprawia, że całą baza jest wyłączona z użytku. Ostatnio widzieliśmy taką sytuację w grudniu 2022 roku.

Flota Raiderów zostanie rozmieszczona w trzech bazach, w tym dwóch, o których już wspomnieliśmy. W pierwszej kolejności bombowce trafią do Ellsworth w Dakocie Południowej, gdzie obecnie stacjonuje 28. Skrzydło Bombowe wypo­sażone w B-1B Lancery. Następne dwa miejsca w kolejce zajmują bazy Whiteman (Missouri) i Dyess (Teksas).

B-2A Spirit o nazwie własnej Spirit of South Carolina.
(US Air Force / Greg L. Davis)

Maszyna zastąpi w arsenale sił powietrznych bombowce B-1B Lancer i B-2A Spirit. Główną przewagą Raidera nad Spiritem ma być modułowy system opro­gra­mo­wa­nia o otwartej archi­tek­turze, dzięki któremu później­sze moder­ni­zacje B-21 będą szybsze i łatwiejsze. B-21 ma pozostawać nowoczesny przez wiele dekad. Pod względem zasięgu ma on przewyższać wszystkie będące obec­nie w służbie bombowce.

Osobną kwestią jest to, ile Raiderów powstanie. Think tank Mitchell Institute of Aerospace Studies w raporcie Maintaining the Air Force’s Capacity to Deny Enemy Sanctuaries (Utrzymanie zdolności Sił Powietrznych do odebrania przeciwnikowi możliwości korzystania ze schronienia) zwraca uwagę, że „siły bombowe US Air Force są obecnie siłami do przeprowadzania rajdów, a nie kampanii, i nie mają wystarczającej zdolności do realizowania samolotolotów ani przeżywalności, aby uniemożliwić ChALW korzystanie ze schronienia” w bazach macierzystych.

Wśród szeregu rekomendacji Mitchell Institute wzywa się US Air Force do pozyskania „co najmniej” 200 bombowców B-21 – dwa razy więcej, niż zakładają obecnie obowiązujące plany – a także 300 myśliwców Boeing F-47 (obecnie planowane jest 185). Eksperci sugerują również pozyskiwanie 74 F-35A i 25 F-15EX rocznie.

Zdjęcie Raidera udostępnione przez Northropa Grummana we wrześniu 2023 roku.
(Northrop Grumman)

Nie jest to pierwsza sugestia dotycząca rozszerzenia programu B-21, choć pierwsza, która wskazuje zapotrzebowanie na aż 200 bombowców. Do tej pory najczęściej przewijała się liczba 145. Jak jednak dowiedział się serwis The War Zone, na tę chwilę nie ma żadnych planów zwiększenia zamówienia. Gwoli sprawiedliwości, dokładna liczba bombowców ma być utajniona, ale różnica między liczbą oficjalną a rzeczywistą raczej nie sięgnie 45%, a co dopiero 100%.

Pierwszy egzemplarz przedprodukcyjny (Northrop nie chce ich nazywać prototypami, gdyż nawet one mają reprezentować konfigurację niemal identyczną z docelową) wykonał dziewiczy lot w listopadzie 2023 roku. Drugi wzniósł się w powietrze we wrześniu ubiegłego roku. To zarazem czwarty egzemplarz przekazany siłom powietrznym. Dwa z nich używane są jedynie do prób naziemnych. Jeden z nich przeznaczono do prób zmęcze­nio­wych, drugi służy przede wszystkim do weryfikacji, czy cyfrowe modele stworzone w toku projektowania pokrywają się z fizycznym rezultatem prac produkcyjnych. Według danych z ubiegłego roku pierwszy egzemplarz latający wykonuje średnio dwa loty tygodniowo z bazy Edwards.

Za ich testowanie odpowiada 412. Skrzydło Doświadczalne z bazy Edwards. W jego ramach specjalnie w tym celu odtworzono 420. Eskadrę Prób w Locie (420th Flight Test Squadron), tę samą, która przed laty realizowała cykl prób B-2A.

Samolot od początku projek­to­wano jako opcjo­nalnie bezza­ło­gowy. Opcja ta nie będzie dostępna w momencie wejścia do służby, ale dzięki otwartej archi­tek­turze będzie można ją zaimple­men­tować w przy­szłości. Bezzałogowi mają za to być lojalni skrzyd­łowi Raidera. Zgodnie z najnowszymi trendami bombowiec nowej generacji ma być rdzeniem systemu systemów nazwa­nego Long Range Strike (pierwot­nie program B-21 nosił oznaczenie LRS-B, czyli Long Range Strike-Bomber), obej­mu­ją­cego także drony, systemy łączności, nowe systemy uzbrojenia czy zarządzania misją.

Program B-21 jest powszechnie uznawany za jeden z najbardziej udanych „flagowych” programów sprzętowych w historii amerykańskich sił zbrojnych. Wciąż zasadniczo mieści się w harmonogramie i kosztorysie, i jedynie Northrop dostał po kieszeni. Ale według informacji producenta problem ma dotyczyć tylko początkowego etapu produkcji i wraz ze wzrostem liczby wyprodukowanych egzemplarzy bombowiec będzie przynosił duże zyski.

– Właśnie takie są efekty zdyscyplinowanego pozyskiwania – stwierdził generał White.

USAir Force / Kyle Brasier