Dziś odbyło się kolejne ważne wydarzenie związane z budową pierwszej fregaty programu „Miecznik” – ORP Wicher. Blok dziobowy okrętu przetransportowano ze stoczni Crist do PGZ Stoczni Wojennej, gdzie nastąpi połączenie obu części w jeden kadłub. Chociaż głównym wykonawcą programu „Miecznik” jest PGZ Stocznia Wojenna, w rzeczywistości kadłuby wszystkich trzech okrętów są budowane w dwóch stoczniach leżących po przeciwnych stronach gdyńskiego kanału portowego. Część rufowa powstaje w Stoczni Wojennej, a za budowę części dziobowej odpowiada Crist. Budowa Wichra doszła do momentu, w którym należy połączyć oba bloki kadłuba.
Chociaż odległość między stoczniami wynosi jedynie kilkaset metrów, transport bloku kadłuba był skomplikowanym przedsięwzięciem inżynieryjno-logistycznym. Można się było o tym przekonać już od początku. Operacja rozpoczęła się o 7 rano. Wstępny harmonogram zakładał, że ponton z załadowanym blokiem kadłuba wyruszy ze stoczni Crist około południa, w rzeczywistości stało się to około pięciu godzin później.
W związku z tym operacja, którą planowano przeprowadzić przy świetle dziennym, zakończyła się późnym wieczorem. Ze względów bezpieczeństwa nie było możliwości, aby sekcja kadłuba pozostała na pontonie przez noc. Ponadto przestój znacznie podniósłby koszty operacji, bo wynajem takiego pontonu do najtańszych nie należy.
Operację podzielono na kilka etapów. Najpierw sekcja dziobowa została nasunięta na samobieżne platformy transportowe, które następnie wjechały na podstawiony do nabrzeża ponton. Ten przez cały czas musiał być odpowiednio balastowany, aby jego pokład znajdował się na równi z nabrzeżem stoczniowym, a jednocześnie nie przechylał się pod obciążeniem. To właśnie ta część operacji zajęła najwięcej czasu. Po wprowadzeniu kadłuba na ponton ładunek należało zabezpieczyć na czas transportu na drugą stronę kanału. Chociaż woda wydawała się spokojna, przy tak cennym, a jednocześnie dosyć niestabilnym, ładunku nie wolno było w najmniejszym stopniu ryzykować.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Ponton ciągnięty przez holowniki na środku kanału został obrócony o 180 stopni tak, aby do nabrzeża Stoczni Wojennej sekcja fregaty dotarła tyłem. W ten sposób można było ją na wspomnianych samobieżnych platformach transportowych przewieźć do słynnej już hali kadłubowej i osadzić na przygotowanych wcześniej postumentach. Przy całej operacji, a mówimy o transporcie stalowej konstrukcji o masie ponad 1000 ton i wymiarach 61,95 × 18,8 × 16,28 metra, należało zachować milimetrową precyzję, aby połączenie obu sekcji kadłuba przebiegło bezproblemowo. Obie części mają zostać połączone do połowy stycznia.
Po scaleniu kadłuba będzie można przejść do etapu wyposażania kadłuba oraz montażu nadbudówki dziobowej. Do tej chwili na śródokręciu zamontowano urządzenia wielkogabarytowe stanowiące wyposażenie siłowni: silniki, przekładnie oraz zespoły prądotwórcze. Następnym szczególnie ważnym etapem będzie montaż linii wałów łączących przekładnię przy silnikach ze śrubami napędowymi. Wały napędowe mają długość około czterdziestu metrów i na tej długości muszą być zainstalowane z precyzją co do milimetra.
Na ten moment program „Miecznik” jest realizowany zgodnie z harmonogramem. Wodowanie pierwszej jednostki jest planowane na sierpień przyszłego roku. Z kolei w 2029 roku ma nastąpić przekazanie okrętu do badań kwalifikacyjnych. Te zajmą kilka kolejnych miesięcy, w pozytywnym scenariuszu – około pół roku. Dopiero po ich pozytywnym zakończeniu nastąpi przekazanie okrętu do służby, ale to jeszcze nie będzie oznaczało uzyskania gotowości operacyjnej. Po włączeniu do linii nastąpi kilkumiesięczny okres szkolenia załogi.
Kolejne dwie jednostki będą budowane na zakładkę. To znaczy, że ich produkcja rozpocznie się jeszcze przed zakończeniem budowy poprzedniej. Dokładnie mówiąc budowa drugiej fregaty rozpocznie się jeszcze w tym miesiącu. Na 18 grudnia w Stoczni Wojennej zaplanowana jest uroczystość kładzenia stępki pod drugi okręt serii. Także w stoczni Crist wkrótce ruszą prace nad drugą sekcją dziobową. Drugi i trzeci okręt mają być przekazywane w latach 2030 i 2031.
Budowa trzech fregat to największy i najbardziej skomplikowany program w historii polskiego przemysłu zbrojeniowego. Głównym wykonawcą jest PGZ Stocznia Wojenna współpracująca z brytyjskim Babcockiem. Brytyjczycy są autorami projektu Arrowhead 140 i bazującego na nim projektu fregat typu 31 budowanych dla Royal Navy. Brytyjski program budowy fregat typu 31 wyprzedza „Miecznika” o mniej więcej dwa lata, dzięki czemu polskie przedsiębiorstwa mogą niejako spojrzeć w przyszłość i zobaczyć w realnym świecie kolejne fazy budowy okrętów bardzo podobnych do polskich, a przede wszystkim uczyć się na błędach Babcocka.

Sekcja dotarła do nabrzeża PGZ Stoczni Wojennej wieczorem. Potem trzeba było ją jeszcze wtoczyć do hali kadłubowej.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)
Przykładem może być już sama hala kadłubowa w Stoczni Wojennej. Ta zbudowana przez Babcocka w stoczni w Rosyth jest za niska i nie mieści całego okrętu, przez co część jego budowy musi się odbywać pod chmurką. Polska hala jest wyższa i większa część budowy może być realizowana w środku. To największa hala stoczniowa w Polsce i jedna z największych w Europie.
W obecnym kształcie jest dostosowana do budowy fregat, ale ma konstrukcję modułową i w razie innych zamówień może zostać wydłużona. Jest także przystosowana do pracy w trybie trzyzmianowym, 24 godziny na dobę. To wiązało się między innymi z koniecznością zainstalowania specjalnego nieoślepiającego oświetlenia niezależnie od miejsca pracy, a więc nawet przy samym suficie.

Hala kadłubowa w PGZ Stoczni Wojennej. W środku odbywa się budowa fregaty.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)
Również specjalnie na potrzeby programu „Miecznik” w Stoczni Wojennej zbudowano nową halę magazynową, w której będą składowane podzespoły planowane do późniejszego zamontowania na budowanych fregatach. Dzięki temu dostawy poszczególnych komponentów będzie można realizować szybciej, niezależnie od postępów w budowie samego kadłuba. Dla stoczni korzyść będzie polegała na tym, że nie będzie musiała czekać na dostawę zamówionych elementów od producenta, tylko w odpowiednim momencie będzie je na bieżąco wyciągała z magazynu.
Budynek będzie wykorzystywany również przy budowie czy remontach innych okrętów. Hala jest wyposażona w dwudziestotonową suwnicę, a wewnątrz zainstalowano również systemy utrzymujące zawsze optymalną temperaturę i wilgotność powietrza. Hala została zbudowana zgodnie z wymaganiami jednego z producentów wyrzutni rakiet dostarczającego te komponenty dla „Mieczników”.

