Protesty w Iranie trwają już dziesięć dni, a nowa ich fala przyniosła największe jak dotąd wystąpienia. Rośnie liczba ofiar. Według obecnych danych w trakcie demonstracji zginęło 36 osób, a ponad 1200 zostało aresztowanych. Iran zagroził też uderzeniami prewencyjnymi wobec Izraela i Stanów Zjednoczonych.
Najprawdopodobniej największe jak to tej pory zgromadzenie widzieliśmy dziś w miejscowości Abdanan w prowincji Ilam na zachodzie kraju. W stolicy tej prowincji, noszącej tę samą nazwę, służby miały dokonać szturmu na szpital, w którym znajdowali się demonstrujący. W trakcie akcji służby ostrzelały budynek z broni gładkolufowej i z miotaczy gazu. Amerykański Departament Stanu nazwał te działania zbrodnią przeciwko ludzkości.
A video of protests in the city of Abdanan in Ilam province, western Iran, appears to show local police officers watching on and even waving as protesters march by the police station. pic.twitter.com/v812pk3Ame
— Iran International English (@IranIntl_En) January 6, 2026
Zauważalną, chociaż zdecydowanie nie gigantyczną, demonstrację zorganizowano również na Wielkim Bazarze w Teheranie, gdzie miały pojawić się nawet okrzyki monarchistyczne. Policja zwalczając tłum wykorzystała gaz łzawiący. Gaz miał zostać również wykorzystany w szpitalu Sina w Teheranie. Według komunikatu służb był to przypadek: gaz wykorzystany na ulicy przed budynkiem przedostał się do szpitala.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Książę Reza Pahlawi wydał dzisiaj komunikat z pochwałą dla demonstrantów, którzy „wielokrotnie mieli zmusić siły reżimu do ucieczki, a nawet zwiększyć liczbę dezercji na stronę ludu”. Wezwał również do śpiewania haseł antyrządowych 8 i 9 stycznia o godzinie 8:00. O ile przemowa syna wygnanego monarchy wydaje się w sporej mierze propagandą sukcesu, o tyle warto obserwować, czy jego słowa faktycznie wywołają jakikolwiek efekt. Nie każdy przeciwnik władzy ajatollahów tęskni za czasami SAWAK-u, chociaż grupy monarchistów są obecne w Iranie i za granicą. Często zdają się one o wiele głośniejsze, niż wskazuje na to ich liczebność.
من اولین فراخوان خود را امروز با شما در میان میگذارم و از شما دعوت میکنم که این پنجشنبه و جمعه، ۱۸ و ۱۹ دیماه، همزمان سر ساعت ۸ شب، همگی چه در خیابانها یا حتی از منازل خودتان شروع به سردادن شعار کنید. درنتیجه بازخورد این حرکت، من فراخوانهای بعدی را به شما اعلام خواهم کرد. pic.twitter.com/TEDgXoJEbn
— Reza Pahlavi (@PahlaviReza) January 6, 2026
Władze Iranu w celu wygaszenia protestów zdecydowały się na osobliwy krok: wyraziły zamiar przekazania mieszkańcom comiesięcznego bonu na wybrane produkty o równowartości około 7 dolarów, za co można kupić 100 jajek lub kilogram czerwonego mięsa. Pomysł ten pojawił się wczoraj i – biorąc pod uwagę dzisiejsze wydarzenia – raczej nie przyniósł pożądanych skutków. Według New York Timesa minimalna kwota pozwalająca na życie to ponad 200 dolarów. Sam kryzys ekonomiczny (który w Iranie jest już stanem domyślnym) nie wziął się z niczego, a pieniądze trzeba jakoś pozyskać. Budżet na ten program ma zostać zbudowany poprzez obcięcie subsydiów na import. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian wezwał również obywateli do oszczędzania prądu:
– Jeśli będziemy oszczędzać 10% energii elektrycznej, możemy oszczędzić 900 tysięcy baryłek ropy i gazu dziennie – powiedział polityk. – To bogactwo naszego kraju, które marnujemy.
Jednym ze sposobów oszczędzania energii ma być obniżenie temperatury w domu o dwa stopnie. Pezeszkian wskazał, że wszyscy, również on, niepotrzebnie marnują energię i trzeba to zmienić.
Iranian President Pezeshkian:
If you save 10% on your electricity, gas, and water usage, we can save 900,000 barrels of oil and gas every day.
This is our country’s wealth, and we’re wasting it. We consume electricity unnecessarily and use too much heat.
Right now, I’m… pic.twitter.com/N03K1dkSP8
— Clash Report (@clashreport) January 6, 2026
Mimo wszystko ponownie należy przestrzec przed nadmiernym optymizmem. Islamska republika była w stanie przetrwać już mocniejsze kryzysy niż ten. Ponadto w obecnej chwili nie widać poważnych poszlak wskazujących na jakikolwiek rozkład struktur państwowych. Oczywiście fala protestów jest wyzwaniem dla władzy w Teheranie, ale pogłoski o wszelkiego typu „trybach awaryjnych” i ucieczkach do Moskwy na ten moment nie mają oparcia w rzeczywistości.
Pojawiły się powielane nawet przez poważne profile informacje jakoby demonstracje w Abdananie (prow. Ilam) liczyły ponad 100k uczestników, a protestujący przejęli miasto, policja się poddała. Wszystko fajnie, tylko miasto liczy ok. 20k mieszkańców, a policja ma sie dobrze.
— Marcin Krzyżanowski (@makrzyz) January 6, 2026
Napięcia rosną również na arenie międzynarodowej. Iran zapewne z niepokojem przyglądał się sobotnim wydarzeniom w Caracas. Irański przedstawiciel przy Organizacji Narodów Zjednoczonych nazwał Stany Zjednoczone „państwem zbójeckim”. Wśród irańskich polityków pojawiło się również nagłe zamiłowanie do prawa międzynarodowego.
– Porwanie demokratycznie wybranego [sic!] prezydenta i pierwszej damy Boliwariańskiej Republiki Wenezueli przez Stany Zjednoczone stanowi rażące naruszenie zwyczajowego prawa międzynarodowego – powiedział irański ambasador przy ONZ Amir Said Irwani.
Ponadto irańska Rada Obrony (organ przewodzony przez prezydenta) wydała komunikat, w którym zagroziła, że Iran może dokonać uderzenia prewencyjnego na nieprzyjazne mu kraje w wypadku otrzymywania wrogich sygnałów. Jest to element opisywanej przez nas strategii informacyjnej Teheranu, który stara się obwinić Izrael i Stany Zjednoczone za obecne demonstracje.
Co by nie mówić, oba państwa w ciągu ostatniego tygodnia sygnalizowały możliwość dokonania bombardowań Iranu. Groźba ta wydaje się jednak typową irańską obietnicą bez pokrycia (chociaż tym razem nie dostaliśmy żadnych teledysków z pociskami balistycznymi). Iran w obecnej chwili raczej nie pragnie kolejnej rundy wymiany ciosów ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Nie zmienia to faktu, że w przypadku nastania takowej reżim zapewne odpowie stosownie do swoich możliwości.