Pożary szalejące na zachód od francuskiego miasta Bordeaux są niewątpliwie katastrofą naturalną, stwarzającą niebezpieczeństwo dla setek tysięcy ludzi, którzy albo zostali pozbawieni dachu nad głową, albo niebawem w takiej sytuacji się znajdą. Pożary stanowią też wyzwanie dla służb medycznych i porządku publicznego, które zmagają się nie tylko z kwestią zapanowania nad żywiołem. Dodatkowym wyzwaniem jest zadbanie o to, aby poziom chaosu i paniki nie doprowadził do kryzysu, który wymknie się spod kontroli (o ile o kontroli można w ogóle mówić).
Ewakuowano około 220 tysięcy mieszkańców departamentu Żyrondy w regionie Nowa Akwitania. Francuski minister gospodarki Roland Lescure poinformował, że pożary sparaliżowały działalność ponad 13 tysięcy przedsiębiorstw, zakłócając funkcjonowanie jednego z najważniejszych klastrów przemysłowych w kraju. Francuskie ministerstwo sił zbrojnych poinformowało, że od 25 lipca w celu wsparcia działań kryzysowych do obszarów krytycznych wysłano ponad 1500 żołnierzy.
– Sytuacja, z którą mamy dziś do czynienia, jest najpoważniejszą, jaką kiedykolwiek widzieliśmy, najtrudniejszą od czasów drugiej wojny światowej – powiedział w niedzielę 26 lipca prezydent Emmanuel Macron, który przyleciał do dotkniętego pożarami regionu.
☢️🇫🇷 Les incendies en Gironde et la dissuasion nucléaire 🇫🇷☢️
Si les incendies de forêt sans précédent en Gironde constituent avant tout une catastrophe environnementale et humaine, ils menacent également des sites hautement stratégiques pour notre dissuasion nucléaire.
Selon… pic.twitter.com/9v18gQAzYu
— Etienne Marcuz (@Etienne_Marcuz) July 26, 2026
Departament Żyrondy w południowo-zachodniej Francji zmaga się z jednym z największych pożarów w historii kraju. Jak podaje Defense News, do tej pory spłonęło ponad 40 468 hektarów – obszar mniej więcej czterokrotnie większy od Paryża.
W ostatnich dniach pożary objęły skupisko zakładów przemysłu obronnego i lotniczego na zachód od Bordeaux, które stanowi jedno z najważniejszych francuskich centrów produkcji pocisków rakietowych, napędów, samolotów bojowych i elektroniki wojskowej. Zagrożenie dotyczy zakładu ArianeGroup produkującego elementy napędowe do pocisku balistycznego M51 odpalanego z okrętów podwodnych, linii montażowej myśliwca Rafale w Dassault Aviation oraz jednego z głównych zakładów firmy Roxel produkujących silniki rakietowe na paliwo stałe wykorzystywane w pociskach MBDA.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Większość podmiotów już podjęła środki zaradcze w związku ze zbliżaniem się ściany ognia. Dassault przeniósł „pewną liczbę newralgicznego sprzętu” z zakładów w Martignas i centrum logistycznego w Cestas do swojej siedziby w Mérignac i lokalnej 106. Bazy Lotniczej. Działania te były podejmowane w ścisłej współpracy z francuską Dyrekcją Generalną ds. Uzbrojenia i lokalnymi władzami. Pracownicy zakładów w Mérignac i Martignas pozostają w domach, zgodnie z instrukcjami wydanymi przez władze. Część z nich została już ewakuowana.
Dane satelitarne z wczoraj pokazały, że pożary lasów wciąż trwają i ogień pojawił się niecałe 9 kilometrów na zachód od zakładów Dassault w Martignas, gdzie powstają skrzydła samolotu bojowego Rafale. Mimo przerażającej sytuacji, pojawiły się nadzieje, że być może ogień oszczędzi serce francuskiego przemysłu lotniczego.
Dane z systemu NASA Fire Information for Resource Management System wykazały, że liczba pożarów i ognisk zapalnych na zachód od Bordeaux znacznie spadła. Władze ostrzegają jednak, iż nowa fala upałów, której szczyt przypada na dzisiaj, w połączeniu z niemal rekordowymi suszami, może spowodować ponowny wzrost występowania nowych ognisk. Firma ArianeGroup ewakuowała to, co mogła, z miejsc zagrożonych. Obiekty firmy na zachód od Bordeaux „zostały ewakuowane i podjęto wszelkie niezbędne środki w celu ich zabezpieczenia”. Odmówiono jakiegokolwiek komentarza na temat środków bezpieczeństwa wdrożonych wokół obiektów tego przedsiębiorstwa.
Rt @VincentLamigeon
Dassault Aviation has activated contingency measures as the Gironde 🇫🇷 wildfires threaten its sites. Following prefectural orders, non-essential staff at Mérignac and Martignas are staying home, while critical teams are securing operations and relocating… pic.twitter.com/tifu3GFfRs— Tom Antonov (@Tom_Antonov) July 27, 2026
Pożary lasów zlokalizowano także około 12 kilometrów na zachód od zakładów ArianeGroup w Candale, gdzie integrowane i montowane są jednostki napędowe pocisku rakietowego M51. Kolejna ściana ognia dotarła około 13 kilometrów od zakładów Saint-Médard-en-Jalles, gdzie tankowany jest pocisk, i około 16 kilometrów od zakładów Le Haillan, gdzie produkowane są systemy napędu na paliwo stałe.
Podobnie nieciekawie ma się sytuacja w przypadku spółki Roxel należącej do MBDA i jej jednego z głównych zakładów produkcyjnych w Saint-Médard. Tam produkuje się silniki rakietowe na paliwo stałe oraz prowadzi prace integracyjne rakiet i dronów, w zakładzie współdzielonym z ArianeGroup. Z kolei pobliski zakład w Sainte-Hélène produkuje nadchloran amonu, kluczowy utleniacz stosowany w stałych paliwach rakietowych.
To nie koniec kłopotów. Francuska Komisja Energii Atomowej (CEA) zamknęła wojskowy ośrodek badań jądrowych w Le Barp na południowy zachód od Bordeaux. Władze twierdzą, że nie ma ryzyka wycieku substancji radioaktywnych, gdyż w obiekcie nie ma żadnych materiałów jądrowych. Niemniej Centre d’études scientifiques et techniques d’Aquitaine (CESTA) jest jedną z głównych siedzib Dyrekcji Zastosowań Wojskowych CEA (CEA/DAM).
⚠️ Incendie en cours en #Gironde | Point de situation du mercredi 29 juillet à 06h00 :
▫️ La nuit a été calme, le feu est ce matin toujours stabilisé avec plusieurs reprises de feu traitées rapidement cette nuit (notamment sur le Camp de Souge / Arès / Le Temple) ;
▫️ La surface… pic.twitter.com/02dAVmJu61— Préfète de la Nouvelle-Aquitaine et de la Gironde (@PrefAquitaine33) July 29, 2026
Zainstalowany jest w niej laser megadżulowy, niemal unikatowy instrument na świecie, służący głównie do symulacji wybuchów jądrowych i badań nad fuzją termojądrową. Urządzenie to służy do tworzenia warunków ekstremalnie wysokiej temperatury i ciśnienia podobnych do tych wytwarzanych przez broń jądrową. W przypadku tej placówki po pożarach w 2022 roku wdrożono nowe procedury ochronne, zapewniono dodatkowy sprzęt gaśniczy dla wewnętrznej straży pożarnej i utworzono pasy przeciwpożarowe wokół ośrodka. Sprzyja też sytuacja, gdyż według danych z wczoraj ogień znajdował się 7 kilometrów do obiektu, to cały czas blisko, ale weźmy pod uwagę, że w weekend pożar znajdował się jedynie 4 kilometry od zakładów.
Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja nadal jest niestabilna, a utrzymująca się fala upałów nie sprzyja oddalaniu się zagrożenia dla wymienionych obiektów. Już jutro ma być „chłodniej”, gdyż temperatura sięgnie jedynie nieco powyżej 30 stopni Celsjusza. Być może zapowiadane na piątek nad ranem opady deszczu pozwolą nieco ustabilizować sytuację i zmniejszą zagrożenie dla powyższych obiektów. Według prefektury Żyrondy pożar został „ustabilizowany” we wtorek rano po stosunkowo spokojnej nocy. Władze ostrzegają jednak, że wzrost temperatury i niższa wilgotność powietrza mogą spowodować ponowne pogorszenie warunków.