We Włoszech odbył się lot pierwszego wyprodukowanego w tym kraju samolotu bojowego F-35A przeznaczonego dla Polski. Maszyna o numerze 3517 została zaobserwowana 22 lipca. Do tej pory wszystkie zamówione myśliwce były produkowane w zakładach Lockheeda w Fort Worth. Łącznie powstanie tam 16 egzemplarzy. Kolejnych 16, począwszy od egzemplarza numer 3517, zostanie zmontowanych na linii montażu końcowego w Cameri.
Pierwszy egzemplarz, spośród 32 zamówionych w styczniu 2020 roku, zaprezentowano latem 2024 roku, a pierwszy lot polskiego F-35 odbył się 2 grudnia tego samego roku. Dostawy będą realizowane do 2030 roku. Wartość umowy to 4,6 miliarda dolarów. Oprócz samolotów kontrakt przewiduje dostawę silników F135-PW-100 (w tym jednego zapasowego), szkolenie pilotów i mechaników oraz wsparcie logistyczne.
Trzy pierwsze egzemplarze dotarły do Łasku 22 maja. Oficjalna ceremonia przyjęcia do służby odbyła się 12 czerwca. Osiem kolejnych (numery 3501–3508) stacjonuje w Fort Ebbing, gdzie są wykorzystywane do szkolenia polskich pilotów i techników. Do końca roku w Polsce ma się znaleźć 14 samolotów.
The first Polish F-35 assembled in Italy is officially airborne. 🇵🇱🇮🇹
The successful test flight at the Cameri facility marks another important step for Poland’s growing F-35 fleet and the program’s expanding European footprint. pic.twitter.com/ndtYYsAuAF
— Lockheed Martin Europe (@LMEuropeNews) July 24, 2026
Fabryka w Cameri należy do włoskiego rządu, ale jej operatorem jest włoski koncern Leonardo. Jest to jedna z trzech linii montażu końcowego F-35 funkcjonujących na świecie i jedna z dwóch produkująca także samoloty w wariancie F-35B. Trzecia linia znajduje się w Japonii, ale tam powstają jedynie F-35A.
Zakład zatrudnia około 800 pracowników. Funkcjonuje tam nie tylko linia montażu końcowego, jest to również główne centrum napraw i serwisowania F-35 dla całej Europy. Ponadto w fabryce powstają komplety skrzydeł do F-35A, które trafiają na wszystkie trzy linia montażu końcowego na świecie. Zakład w Cameri ma wydajność około 15 myśliwców rocznie, podczas gdy zakład w Fort Worth może wyprodukować w tym samym czasie około 130 maszyn.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Rząd amerykański pozwolił europejskim klientom wybrać miejsce produkcji F-35. Mogą sobie zażyczyć, czy chcą, aby ich samoloty powstawały w Stanach Zjednoczonych czy we Włoszech. Cena jest taka sama bez względu na miejsce produkcji. Jednak powierzenie produkcji włoskim zakładom zwiększa udział europejskiego przemysłu w produkcji danego samolotu, co nie jest bez znaczenia, jeśli jego zakup ma być finansowany ze środków Unii Europejskiej przeznaczonych na zbrojenia.
Samoloty montowane we Włoszech powstają w konfiguracji TR-2, a nie najnowszej TR-3. Wynika to z problemów i opóźnień z produkcją samolotów w konfiguracji TR-3 w Stanach Zjednoczonych. Dzięki takiemu rozwiązaniu europejscy odbiorcy, którzy zażyczyli sobie samoloty z włoskiej fabryki, otrzymują myśliwce w starszej konfiguracji, ale w pełni sprawne i bez opóźnień. Najprawdopodobniej był to główny czynnik wpływający na ulokowanie drugiej połowy polskiego zamówienia we Włoszech. Po rozwiązaniu problemów technicznych z wersją TR-3, wszystkie myśliwce wyprodukowane we Włoszech zostaną stopniowo doprowadzone do tego standardu.
Terma oferuje zasobnik wielozadaniowy
Jedną z zalet F-35 w stosunku do samolotów „czwartej generacji” jest integracja całej elektroniki i sensorów w płatowcu. Eliminowano konieczność podwieszania dodatkowych zasobników celowniczych, walki elektronicznej czy rozpoznawczych dzięki czemu samolot stawał się trudno wykrywalny dla radarów. Tymczasem w czasie targów Farnborough International Airshow duńska firma Terma przedstawiła propozycję wielozadaniowego zasobnika przeznaczonego właśnie dla F-35.
Zasobnik sam w sobie nie jest niczym nowym. Skorupa jest ta sama co w zasobniku GPU-9/A na działko GAU-22. F-35B i F-35C nie mają działka zamontowanego na stałe w kadłubie, a w razie potrzeby jest ono przenoszone właśnie w owym zasobniku, który jest zresztą produkowany przez Termę. Zasobnik ma kształt pozwalający zachować zmniejszoną wykrywalność dla radarów.
Duńska firma uważa, że w dynamicznie zmieniającym się środowisku i przy szybkim rozwoju uzbrojenia, może zajść konieczność pilnego dodania nowych zdolności do F-35. Integracja nowego wyposażenia związana z ingerencją w strukturę płatowca wiąże się z latami badań i certyfikacji. Instalacja tego samego wyposażenia w już certyfikowanym zasobniku pozwoli skrócić ten czas do miesięcy. Potencjalne zastosowania zasobnika obejmują rozpoznanie, walkę elektroniczną, samoobronę, a nawet przenoszenie niewielkich efektorów.
Wachlarz dostępnych możliwości jest szeroki. Działko GAU-22 wraz z osprzętem ma masę około 450 kilogramów i taka też może być masa przenoszonego wyposażenia.
– Wraz z dojrzewaniem F-35 jako platformy bojowej dowódcy chcą mu powierzać coraz więcej zadań, a przeciwnicy stawiają coraz większe wymagania – tłumaczy wiceprezes Termy, Dan Jurta. – Postrzegamy nasz produkt, jedyny certyfikowany zasobnik dla F-35, jako najszybszą i najtańszą metodę dodawania nowych zdolności do tego samolotu. Pozostajemy otwarci na każdą współpracę. Gdy pojawi się zapotrzebowanie na jakąś zdolność, możemy ją zabudować w naszym zasobniku niezależnie od producenta sensorów czy wyposażenia.

Dwaj polscy piloci F-35A przechodzący szkolenie w Ebbing Air National Guard Base w stanie Arkansas.
(Maj. Jennifer Gerhardt)
W tej chwili jest to jedynie propozycja Termy. Nie ma informacji o zainteresowaniu tym rozwiązaniem ze strony użytkowników F-35. Przeprowadzono jednak wstępne rozmowy z Biurem Programu F-35 i największe zainteresowanie wzbudził temat ulepszenia środków samoobrony myśliwca. Jest to zresztą obszar, w którym Terma się specjalizuje. Wiele F-16 na świecie lata z pylonami Termy, w których są zabudowane wyrzutnie flar i dipoli.
Firma jest świadoma, że zainteresowanie może się nie pojawić od razu. Traktuje to jako inwestycję długoterminową. W tej chwili F-35 jest bardzo nowoczesnym samolotem, ale za kilka czy kilkanaście lat jego wyposażenie może się okazać niewystarczające. Najszybszym sposobem na jego ulepszenie może się okazać właśnie wielofunkcyjny zasobnik.
Turcja chce wrócić do programu F-35
W czasie zorganizowanego na początku lipca szczytu NATO w Ankarze odbyło się dwustronne spotkanie przywódców Stanów Zjednoczonych i Turcji. Jednym z tematów był powrót Turcji do programu F-35. Została z niego wykluczona po zakupie rosyjskich systemów przeciwlotniczych S-400. W czasie spotkania Donald Trump powiedział, że odbędą się rozmowy o zniesieniu sankcji nałożonych na Turcję w związku z zakupem S-400.
Turcja miała być dużym użytkownikiem F-35. Planowano zakup co najmniej 100 F-35A. Pierwszy egzemplarz przeznaczony dla Turcji zszedł z linii produkcyjnej w 2018 roku, ale cały czas pozostawał w Stanach Zjednoczonych. W lipcu 2019 roku Trump podjął decyzję o wykluczeniu Turcji z tego programu po zakupie przez ten kraj rosyjskich systemów przeciwlotniczych. Chodziło przy tym nie tyle o sam fakt robienia interesów z Rosją, ale obawę, że S-400 może potajemnie zbierać informacje o myśliwcu i przekazywać je do Rosji.
Amerykańska ustawa o wydatkach obronnych z 2020 roku zabrania przekazania Turcji jakichkolwiek myśliwców F-35, dopóki nie pozbędzie się ona systemu S-400. Ankara aktywnie poszukuje kupca na ten system i wiele wskazuje na to, że w końcu go znalazła. Dwoma bateriami i 120 pociskami mają być zainteresowane Zjednoczone Emiraty Arabskie. Zgodę na taką transakcję musi również wyrazić Rosja. Trójstronne rozmowy w tej sprawie mają się toczyć od miesięcy i podobno wszystko zmierza do porozumienia. Gdyby opcja z Emiratami nie doszła do skutku, drugim potencjalnym nabywcą ma być Katar – także znajdujący się obecnie na celowniku Iranu (czyli, rzecz jasna, sojusznika Rosji).
O ile Turcja, Rosja i potencjalny nabywca mogą się dogadać pozostaje jeszcze kwestia Stanów Zjednoczonych i Izraela. Ten ostatni obawia się, że S-400 mogłyby za bardzo wzmocnić obronę przeciwlotniczą państw arabskich i zmniejszyć izraelską przewagę w powietrzu. W czasie niedawnej rozmowy z Trumpem izraelski premier wskazywał ponadto na antyizraelskie wypowiedzi tureckiego prezydenta. W związku z tym, w zależności od nastawienia amerykańskich polityków, nawet sprzedaż S-400 może nie wystarczyć do zmiany ustawy z 2020 roku i zezwolenia na ponowne dołączenie Turcji do programu F-35.


