Amerykańskie „złote pancerniki” będą kosztować tyle, jakby rzeczywiście budowano je ze złota. Wczoraj biuro do spraw budżetu przy amerykańskim Kongresie (CBO) opublikowało raport, w którym oszacowano koszty programu budowy „pancerników” BBG(X), szerzej znanych jako typ Trump. Według wyliczeń okręt prototypowy ma kosztować amerykańskiego podatnika aż 23,4 miliarda dolarów (około 87 miliardów złotych), natomiast łączny koszt budowy 15 planowanych jednostek może sięgnąć 275 miliardów dolarów (ponad bilion złotych).

Koszty programu są wręcz niebotyczne. Jeszcze w maju bieżącego roku, gdy ogłoszono, że BBG(X) będą wyposażone w napęd atomowy, szacowano, iż budowa pierwszego okrętu pochłonie około 17 miliardów dolarów. Dla porównania: koszt budowy lotniskowca typu Gerald R. Ford szacuje się obecnie na 13–15 miliardów. Cały program budowy dziesięciu Fordów ma kosztować „jedynie” około 120 miliardów dolarów. Z kolei cena seryjnych „pancerników” oscylowałaby w granicach 18 miliardów dolarów w toku budowy zaplanowanej na lata 2028–2056.

W majowym planie budowy okrętów (link do pliku PDF) decyzję budowy atomowych okrętów liniowych uzasadniono stwierdzeniem, że „pancernik napędzany energią jądrową ma zapewnić flocie znaczący wzrost zdolności dzięki dłuższemu czasowi pracy, większej prędkości i możliwości zamontowania zaawansowanych systemów uzbrojenia niezbędnych w nowoczesnej wojnie”.

Wizualizacja USS Defiant w walce.
(The White House)

Dalej dodano, że BBG(X) – spośród których pierwszy ma się nazywać USS Defiant – będą przeznaczone do prowadzenia intensywnych operacji ofensywnych z użyciem uzbrojenia o dużym zasięgu oraz pełnienia funkcji solidnej i odpornej na uszkodzenia platformy dowodzenia i kontroli. Nie będą też zamiennikiem klasycznych niszczycieli czy krążowników rakietowych. W dokumencie dookreślono, że BBG(X) będą odtąd określane kodem BBGN. Litery „BB” oznaczają pancernik (od angielskiego battleship), „G” – zastosowanie uzbrojenia kierowanego (guided), „N” – napęd nuklearny.

Tu potrzeba dygresji terminologicznej. To, co po angielsku nazywa się battleship, po polsku jest „pancernikiem”. Tyle że „pancernik” implikuje obecność nie byle jakiego pancerza. Tymczasem w dosłownym ujęciu battleship to po prostu „okręt bitewny”. Mamy też w polszczyźnie termin „okręt liniowy”, odnoszący się do nieistniejącego już sposobu toczenia bitew morskich (od angielskiego ship of the line, z którego zresztą wywodzi się termin battleship). Posługujemy się umownie terminem „pancernik”, ale ze świadomością, że robimy to z braku laku, a nie dlatego, że typ Trump ma mieć cokolwiek wspólnego z typem Iowa.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

PAŹDZIERNIK BEZ REKLAM GOOGLE 66%

Oczywiście wiadomo już od dłuższego czasu, że US Navy chce, aby jej okręty dysponowały dużymi zdolnościami bojowymi. Nie zmienia to jednak faktu, że koszty całego przedsięwzięcia są horrendalnie. Jeśli BBGN mają powstać, cięcia dotknęłyby innych programów okrętowych. W końcu budżet Pentagonu, chociaż duży, nie jest z gumy.

Trzeba też pamiętać o tym, że amerykański przemysł okazał się niezdolny sprostać wyzwaniu, jakim stała się budowa FREMM‑ów po przeprojektowaniu ich przez US Navy jako typ Constellation. Sekretarz marynarki John Phelan i szef sztabu US Navy admirał Daryl Caudle postawili zamiast tego na szybką i tanią budowę dużej liczby prostych fregat patrolowych FF(X), o których dozbrojeniu pomyśli się później. Pancerniki typu Trump są na przeciwnym końcu skali: duże, skomplikowane i potężnie uzbrojone. Ich perypetie opisywaliśmy szerzej w osobnym artykule.

Wizualizacja przewidywanego uzbrojenia USS Defiant.

Na szczęście głosem rozsądku okazał się Kongres, który wziął projekt pod lupę. Politycy kwestionują sens budowy takich okrętów, zwłaszcza przy ich astronomicznych kosztach, i szykują się do nałożenia poważnych ograniczeń na US Navy. Opublikowany 26 maja projekt ustawy National Defense Authorization Act, która autoryzuje politykę i poziomy wydatków obronnych, stawia sprawę jasno:

Sekretarz Marynarki Wojennej nie może zawrzeć umowy ani innego porozumienia obejmującego zakres prac związanych z budową pierwszego okrętu w ramach programu pancerników, dopóki nie poświadczy przed komisjami obrony Kongresu, że systemy uzbrojenia, które mają zostać zainstalowane na tym okręcie, osiągnęły wystarczający poziom dojrzałości technologicznej.

Można wskazać trzy systemy, które budzą największe wątpliwości kongresmenów. Są to wyrzutnie systemu „natychmiastowego uderzenia konwen­cjo­nal­nego” (Conventional Prompt Strike) dla pocisków hiper­sonicz­nych, szynowe działo elektromagnetyczne (railgun) o mocy 32 megadżuli i lasery bojowe o mocy po 300, a docelowo nawet 600 kilowatów. Pamiętajmy, że projekt BBG(X) zakłada szerokie wykorzystanie broni energii skierowanej, której wielkim propagatorem jest admirał Caudle. Właśnie z powodu przewidywanej dużej liczby energochłonnych systemów „pancerniki” mają otrzymać napęd jądrowy.

USS Zumwalt w 2016 roku. Dobrze widoczne wieże Mk 51 Advanced Gun System, które usunięto, aby zrobić miejsce dla czterech wyrzutni Payload Modular Adapter. Lufy były składane do wnętrza wieży, aby obniżyć echo radarowe okrętu.
(US Navy / Petty Officer 1st Class Ace Rheaume)

Na dopracowanie wszystkich tych systemów potrzeba czasu. Kongres wyraźnie obawia się powtórki z historii niszczycieli typu Zumwalt. Głównym uzbrojeniem tych okrętów miała być para dział Advanced Gun System kalibru 155 milimetrów. Projekt zakończył się ostatecznie fiaskiem. Cena pocisków kierowanych dla dział osiągnęła poziom 800 tysięcy dolarów za sztukę. Wiązało się to z ograniczeniem zamówienia na niszczyciele z 28 do 3. Alternatywnej amunicji nie udało się wybrać, a dla Zumwaltów przez lata szukano właściwego zastosowania. Ostatecznie wieże AGS ustąpiły miejsca wyrzutniom CPS.

Oczywiście trzeba pamiętać, że chociaż prezydent Trump lubi wszystko, co złote i potężne, budowa pancerników nie jest jego pomysłem. Stworzył on raczej odpowiednie warunki do realizacji planów marynarki wojennej. US Navy regularnie wraca do pomysłu budowy dużych, silnie uzbrojonych okrętów nawodnych, do tej pory zawsze z miernym skutkiem. Wystarczy wspomnieć arsenal ship z lat 90., który ostatecznie się nie zmaterializował, i niszczyciele typu Zumwalt.

The White House