Japońskie ministerstwo obrony poinformowało o udanym odpaleniu pocisku manewrującego RGM-109 Tomahawk przez niszczyciel Chōkai. Test przeprowadzono 29 lipca u wybrzeży Kalifornii. W trakcie próby japoński okręt miał pełne wsparcie ze strony US Navy. Nie jest to jedyna w ostatnich dniach wiadomość dotycząca budowy przez Tokio „zdolności kontrataku”.
Komunikat resortu obrony jest niezwykle lakoniczny. Poinformowano jedynie, że test został przeprowadzony. Nie wiadomo, ile pocisków odpalono, ani czy były to Tomahawki w wersji Block IV czy Block V, na jaką odległość strzelano, ani w co celowano. Więcej szczegółów poznaliśmy dzięki japońskiej agencji zamówień wojskowych ATLA i Amerykanom. Test przeprowadzono u wybrzeży Kalifornii na poligonie US Navy. Załoga niszczyciela z powodzeniem miała samodzielnie przeprowadzić całą sekwencję przygotowań i odpalenia pocisku.
Historic test launch! The guided missile destroyer JS Chokai successfully conducted a live fire of a Tomahawk cruise missile 29JUL off the coast of California. Facilitated by our FMS program, this bolsters regional deterrence and the US-Japan Alliance. #FMS #USJapanAlliance pic.twitter.com/Borp9Vu6X3
— Office of the Asst. Secretary of the Navy (RD&A) (@ASN_RDA) July 30, 2026
Niszczyciel z systemem Aegis Chōkai (DDG 176) typu Kongō przeszedł stosowne modyfikacje w Stanach Zjednoczonych, gdzie przebywa od października ubiegłego roku. O pomyślnym zakończeniu prac japońskie ministerstwo obrony poinformowało 27 marca bieżącego roku. Przygotowania do testu trwały cztery miesiące, Japończycy chcieli wszystko dokładnie sprawdzić i mieć zapięte na ostatni guzik. Chōkai ma spędzić w USA jeszcze kilka tygodni, powrót do bazy macierzystej Sasebo planowany jest około 8 września.
Japonia planuje zintegrować z Tomahawkami wszystkie swoje niszczyciele wyposażone w system Aegis, przy czym środki zabezpieczono na cztery kolejne okręty. Ruszyły już prace na dwóch kolejnych okrętach, Kirishimie, bliźniaczej jednostce Chōkai, i Haguro typu Maya. Jak wynika z dostępnych materiałów wizualnych, oba okręty są modernizowane w Japonii.
Do końca marca przyszłego roku, czyli do końca roku budżetowego 2026, ma rozpocząć się modernizacja Atago, prototypowego niszczyciela typu Atago, i kolejnej jednostce typu Kongō, Myōkō. Na modernizację pięciu niszczycieli w tegorocznym budżecie przeznaczono 113,6 miliarda jenów (2,67 miliarda złotych według obecnego kursu). Środki na modernizację pozostałych trzech okrętów mają być przeznaczane począwszy od przyszłego roku budżetowego.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Tokio zapowiedziało chęć zakupu 400 Tomahawków w kwietniu 2023 roku. Z uwagi na duże poparcie tej inicjatywy w Pentagonie procedury przebiegały szybko. Departament Stanu poinformował 17 listopada tego samego roku o zatwierdzeniu potencjalnej umowy realizowanej w ramach programu FMS. Za 2,35 miliarda dolarów Japonia ma otrzymać 200 pocisków wersji Block IV i 200 Block V wraz z koniecznym wyposażeniem i wsparciem.
Zwraca uwagę zgoda na sprzedaż 14 systemów Tactical Tomahawk Weapon Control Systems (TTWCS). Wiadomo, że Tomahawki mają trafić na uzbrojenie niszczycieli z systemem Aegis. Sęk w tym, że jak już wspomniano, Morskie Siły Samoobrony (Kaijō Jieitai) posiadają tylko osiem takich okrętów. Nawet jeśli doliczymy nowe duże niszczyciele ASEV, których budowa już ruszyła, daje to tylko dwie dodatkowe jednostki. Czyżbyśmy wkrótce mieli dowiedzieć się o planowanym wzmocnieniu japońskiej floty czterema kolejnymi niszczycielami z systemem Aegis? Dziennikarz Yoshihiro Inaba przypomina, że okręty typu Kongō mają już około 30 lat, a więc zgodnie z zasadami Morskich Sił Samoobrony czas ich służby nieubłaganie zbliża się do końca.
Już od roku 2024 wiadomo o pracach nad nowymi niszczycielami oznaczonymi 13DDX. Mają być to wyspecjalizowane okręty przeciwlotnicze, co sugeruje wyposażenie w system Aegis. Według informacji zdobytych przez Inabę kluczowym zagadnieniem jest obecnie wybór radaru, a rywalizacja toczy się między AN/SPY-6 i AN/SPY-7.

Centrum informacji bojowej Chōkai w trakcie pierwszego próbnego odpalenia Tomahawka (Kaijō Jieitai)
Osobną kwestią jest zdolność do terminowego zakończenia dostaw. Wojna z Iranem mocno przerzedziła amerykańskie zapasy, a ich uzupełnienie otrzymało priorytet. Według informacji Bloomberga, Waszyngton już w marcu poinformował Tokio, że nie uda się dotrzymać planowanego na marzec 2028 roku terminu zakończenia dostaw 400 pocisków. Z kolei, jak od ATLA dowiedział się dziennikarz Takahashi Kosuke, dostawy BGM-109 rozpoczęły się zgodnie z planem w roku budżetowym 2025. Źródła Kosukego nie podały, ile pocisków już dostarczono, ale twierdzą, że dostawy przebiegają zgodnie z planem.
Warto tutaj zwrócić uwagę na dwie istotne informacje podane przez ATLA. Po pierwsze, nie są planowane kolejne próbne strzelania Tomahawkami. Biorąc pod uwagę ich ograniczoną ilość i niepewne dostawy, nie dziwi to. Jednocześnie Tokio nie ma zamiaru zamawiać kolejnych pocisków BGM-109. To również nie jest zaskoczeniem. Dla Japonii Tomahawk jest tylko jednym z elementów budowy zdolności ofensywnych, czy też raczej „zdolności kontrataku”, jeśli posługiwać się japońską terminologią. Według japońskich mediów ministerstwo obrony planuje na przestrzeni najbliższych dziesięciu lat wdrożyć do służby co najmniej dziesięć typów pocisków dalekiego zasięgu, tak aby stworzyć kompleksowy system umożliwiający przeprowadzenie kontrataku z użyciem platform lądowych, morskich i powietrznych. Szerzej na ten temat pisaliśmy tutaj.
Z powietrza
Jednym z fundamentów „zdolności kontrataku” ma być zmodyfikowany pocisk przeciwokrętowy typu 12. Wersja lądowa, oznaczona jako pocisk ziemia–woda typu 25, zaczęła trafiać do jednostek wiosną tego roku. Teraz przyszła kolej na wersję lotniczą. 30 lipca jeden ze spotterów sfotografował w bazie Gifu w środkowej Japonii myśliwiec Mitsubishi F-2 należący do jednostki testowej Powietrznych Sił Samoobrony (Kōkū Jieitai). Maszyna miała podwieszone pod skrzydłami dwa pociski, będące najprawdopodobniej lotniczą wersją zmodyfikowanego typu 12.
カッチョイイ形してる!!😁 pic.twitter.com/ER200LxZlh
— nc39 306 J50 Z naruP (@306Z33) July 30, 2026
Zdjęcia dają nam wreszcie lepsze wyobrażenie o tym w jakim kierunku zmierza ewolucja typu 12. Wersja lotnicza jest daleka od pierwowzoru. Pocisk otrzymał zupełnie nowy kształt o cechach obniżonej wykrywalności. Jednocześnie łatwiej już wyjaśnić, w jaki sposób Mitsubishi Heavy Industries zamierza zwiększyć zasięg z około 200 kilometrów do tysiąca kilometrów, a docelowo – 1500 kilometrów. Służyć temu mają skrzydła o większej rozpiętości, nowy silnik i zwiększony zapas paliwa. Nie wiadomo, czy zdecydowano się na zmniejszenie masy głowicy. Na dobrą sprawę powstał zupełnie nowy pocisk.

Odpalenie pocisku przeciwokrętowego typu 12 z wyrzutni lądowej.
(ministerstwo obrony Japonii)
Nie wiadomo jakie oznaczenie otrzyma nowa konstrukcja. Obecnie funkcjonuje jako udoskonalony pocisk ziemia-woda typu 12 (ALV, Air-Launched Variant). W mediach społecznościowych pojawiło się robocze oznaczenie XASM-4. Pierwsze egzemplarze mają trafić na uzbrojenie F-2A z 3. eskadry z 7. Skrzydła Powietrznego z bazy Hyakuri w roku budżetowym 2027. Nie do końca wiadomo też w jakim stopniu powiązane i zunifikowane będą pocisk typu 25 i lotnicza wersja typu 12.
7/30(木) 岐阜基地
12式地対艦誘導弾能力向上型で、25式地対艦誘導弾(25SSM)の空中発射型、さしずめXASM-4でしょうか?。 pic.twitter.com/6Kl3WjdiPI— K.otani (@kotaken8022) July 30, 2026
Wprowadzenie XASM-4 będzie prawdziwą rewolucją dla Kōkū Jieitai. Z uwagi na bardziej restrykcyjną i mniej spójną interpretację pacyfistycznych zapisów konstytucji w czasie zimnej wojny, japońskie lotnictwo dorobiło się swojego pierwszego pocisku powietrze-woda dopiero w roku 1980. Do tego, pocisk typu 80 (ASM-1) miał zasięg ograniczony do zaledwie 50 kilometrów. W prowadzony w połowie lat 90. pocisk typu 93 (ASM-2) miał już zasięg 170 kilometrów.
Warto wspomnieć jeszcze o cały czas rozwijanym naddźwiękowym pocisku przeciwokrętowym ASM-3. Prace nad nim trwają już od 2010 roku, produkcję seryjną zatrzymano krótko po uruchomieniu z uwagi na zmianę wymagań, a doniesienia o postępach projektu dementowane przez ministerstwo obrony. Początkowo pocisk miał mieć zasięg 200 kilometrów. Jednak już w 2021 roku zapowiedziano wersję ASM-3A o zasięgu zwiększonym do 400 kilometrów. Także ten pocisk ma doczekać się kolejnej wersji o zasięgu wydłużonym do tysiąca kilometrów. Nie wiadomo jednak kiedy pocisk miałby wejść do eksploatacji i czy F-2A doczekają go. Bardziej prawdopodobne, że nosicielami ASM-3 różnych wersji będzie dopiero GCAP.