Według serwisu Pucará Defensa rząd Peru podpisał wczoraj bez większego rozgłosu umowę na dostawę samolotów bojowych F-16 w najnowszej wersji Block 70. Sprawa jest tajemnicza, nie ma pewności, czy postępowanie faktycznie doprowadzono do końca. Jedno jest pewne: trwający w Peru kryzys konstytucyjny nie sprzyja klarowności.

Aby wyjaśnić, co się stało, musimy się cofnąć do zeszłego roku. W rywalizacji o peruwiańskie zamówienie F-16 mierzył się z francuskim Rafale’em F4 i szwedzkim Gripenem E. Ten ostatni uchodził za faworyta, głównie dzięki Brazylii. Tamtejszy Embraer, produkujący Gripeny na licencji w zakładach w Gavião Peixoto, mógłby przejąć część ciężaru realizacji zamówienia.

Szef działu wojskowego Embraera João Bosco da Costa Junior powiedział w rozmowie z Craigiem Hoyle’em z FlightGlobal, że Embraer zawsze się cieszy z sukcesów Saaba i że Szwedzi dali już znać, iż mogą być potencjalnie zainteresowani wykorzystaniem linii w Gavião Peixoto do produkcji maszyn dla Kolumbii.

W czerwcu ubiegłego roku szwedzki parlament przegłosował korektę ustawy budżetowej, uwzględniającą między innymi możliwość sprzedaży Peru dwunastu Gripenów E⁠/⁠F. Nieoficjalne doniesienia wskazywały, że Szwedzi są gotowi zaoferować w pakiecie także samolot wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej GlobalEye. Szczegółów francuskiej oferty niestety nie ujawniono.

Elementy pierwszego Gripena E na brazylijskiej linii montażowej
(João Paulo Moralez, Embraer)

Amerykanom oczywiście taka sytuacja nieszczególnie się podobała, zwłaszcza teraz, w dobie trumpowskiej Doktryny Donroe. Rozpoczęła się wobec tego presja, zarówno stricte polityczna, jak i merytoryczna, to znaczy – Lockheed zaczął uatrakcyjniać ofertę. Pierwotnie amerykańska agencja DSCA we wrześniu ubiegłego roku zatwierdziła potencjalną sprzedaż tuzina F-16 do Peru za kwotę 3,42 miliarda dolarów.

17 lutego w Peru nastąpiło polityczne trzęsienie ziemi – prezydent José Jerí został usunięty ze stanowiska przez parlament stosunkiem głosów 75:24. Uznano go za winnego nadużycia stanowiska w celu uzyskania korzyści w związku z potajemnymi spotkaniami z chińskimi biznesmenami. Jerí został prezydentem w październiku ubiegłego roku po… usunięciu ze stanowiska prezydentki Diny Boluarte, również za korupcję. U steru państwa stanął José María Balcázar, którego głównym zadaniem było doprowadzenie kraju do następnych wyborów i pokojowe przekazanie władzy.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 58%

Już 20 marca Balcázar przyznał w wywiadzie, że rząd jego poprzednika wybrał F-16, a jego – Balcázara – administracja będzie dalej procedowała zakup. Ale jeszcze tego samego dnia kancelaria prezydenta opublikowała dementi: postępowanie wciąż trwa, wyboru nie dokonano.

W tych okolicznościach 29 marca gazeta La República ogłosiła, że kilka dni wcześniej przedstawiciele Lockheeda przybyli do Peru, aby zaproponować lepsze warunki kontraktu. Amerykanie jako jedyni proponowali 12 maszyn (10 jednomiejscowych i dwie dwumiejscowe), podczas gdy Peru było zainteresowane pozyskaniem 24 samolotów w dwóch transzach. Szwedzi proponowali dokładnie taki układ (12+12), podczas gdy Francuzi, według nieoficjalnych doniesień, chcieli sprzedać Peru 20 Rafale’i (zapewne w układzie 12+8). Gdyby Peruwiańczycy zdecydowali się na F-16, musieliby negocjować zakup drugiej transzy osobno.

Pierwszy słowacki F-16D Block 70.
(materiały prasowe Lockheeda Martina)

La República dowiedziała się, że Lockheed proponuje podwojenie z miejsca zamówienia do docelowej liczby 24 egzemplarzy za zaledwie 80 milionów dolarów, czyli za cenę jednego samolotu. W ten sposób Amerykanie wyrównali ofertę szwedzką, która opiewała na 24 samoloty za okrągłe 3,5 miliarda. Nowa amerykańska oferta obejmowała także poprawę warunków offsetu w myśl nowej ustawy o zamówieniach wojskowych, która weszła w życie za czasów Jeríego.

Ostateczna decyzja o wyborze F-16 zapadła prawdopodobnie około 13 kwietnia. Uroczystość podpisania umowy zaplanowano na 17 kwietnia. I wydawało się, że wszystko jest w porządku i że Fuerza Aérea del Perú będzie mogła odliczać dni do otrzymania nowych myśliwców.

A jednak prezydent Balcázar w ostatniej chwili odwołał uroczystość. Jego argument był prosty: umowę mającą zwiększyć dług publiczny o 13,2 miliarda soli (około 19,9 miliarda złotych) powinien podpisać nowy gabinet. Druga tura wyborów parlamentarnych i prezydenckich odbędzie się 7 czerwca, a nowo wybrany rząd rozpocznie urzędowanie dopiero 28 lipca.

Taki scenariusz nie był zadowalający dla amerykańskiej ambasady, protestowały także organizacje zrzeszające weteranów sił powietrznych, a nawet sam Jerí, który napisał: „odroczenie podpisania umowy o długo planowanej odnowie naszej floty samolotów jest nieodpowiedzialne i szkodliwe dla naszych 200-letnich stosunków dwustronnych ze Stanami Zjednoczonymi. […] jeśli obecny rząd podjął decyzję o odroczeniu lub anulowaniu zakupu do czasu następnej administracji, nie powinien czekać do samego dnia podpisania umowy. To nie tylko szkodzi naszemu wizerunkowi i wiarygodności na arenie międzynarodowej”.

Sprawa znalazła się w zawieszeniu. Ostatecznie wygląda na to, że obecny rząd podjął decyzję, aby podpisać umowę z Amerykanami, nie podając tego do publicznej wiadomości. Skromna ceremonia miała się odbyć w bazie Las Palmas na obrzeżach Limy. Niemniej prezydent ponownie zapewnił, że jego rząd nie kupi samolotów. Również Waszyngton milczy w sprawie zawarcia kontaktu.

Obecnie rdzeń komponentu bojowego Fuerza Aérea del Perú stanowią MiG‑i‑29SMP/UBP (osiem egzemplarzy, w tym dwa dwumiejscowe) i mające średnio ponad 37 lat Mirage’e 2000P/⁠DP (dwanaście egzemplarzy, w tym dwa dwu­miejs­cowe). Z tych dwudziestu maszyn sprawnych jest nie więcej niż piętnaście.

W służbie jest też osiem Su-25 (w tym sześć dwu­miejs­co­wych) i aż dwadzieścia lekkich samolotów uderzeniowych Cessna A-37B Dragonfly, które z konieczności wykorzystywane są do zadań dozoru przestrzeni powietrz­nej, co w ich wypadku oznacza polowanie na przemyt­ni­ków narkoty­ków. A-37 są wpraw­dzie moderni­zo­wane, ale nie da się ukryć, że to maszyny bez­na­dziej­nie przestarzałe. Peru kupiło trzydzieści sześć A-37B w 1975 roku.

Peruwiański MiG-29.
(Sergio de la Puente, GNU Free Documentation License, Version 1.2)

Długo wydawało się też, że Peru postawi na rosyjskie MiG‑i‑35. Peruwiań­czycy mają dobrą opinię o Fulcrumach. W 2012 roku Rosjanie przeprowadzili prace moderni­za­cyjne – były to między innymi instalacja szklanego kokpitu, przystosowanie do prze­no­sze­nia pocis­ków przeciw­okrę­to­wych Ch-31A i przeciw­rada­ro­wych Ch-31P oraz odnowie­nie struk­tury płatow­ców w celu wydłużenia resursu – na ośmiu peruwiań­skich „Dwu­dziest­kach Dzie­wiąt­kach”. Moderniza­cja kolejnej partii miała być wstępem do sprze­daży nowych samolotów.

Nic jednak z tych planów nie wyszło. Głównie przez brak pieniędzy w Limie, ale odkąd zaczęła się pełno­ska­lowa wojna w Ukrainie, wiarygodność rosyjskiego przemysłu zbroje­nio­wego spadła prawie do zera. Trzeba przy tym pamiętać, że Peru ma także w planach wprowadzenie do służby samolotów szkolno-bojowych FA-50. Rok temu zakłady lotnicze Seman Perú podpi­sały umowę z koncer­nem Korea Aero­space Indus­tries w sprawie produkcji tych maszyn u siebie.

Lockheed Martin