„Pancerniki” typu Trump budzą wiele emocji. Kwestionowany jest sens budowy takich okrętów, astronomiczne koszty rodzą kolejne liczne wątpliwości. Nic więc dziwnego, że projekt znalazł się pod lupą Kongresu, który szykuje się do nałożenia poważnych ograniczeń na US Navy.

Opublikowany 26 maja projekt ustawy National Defense Authorization Act, która autoryzuje politykę i poziomy wydatków obronnych, stawia sprawę jasno. Konkretny fragment przytoczymy w całości:

Sekretarz Marynarki Wojennej nie może zawrzeć umowy ani innego porozumienia obejmującego zakres prac związanych z budową pierwszego laokrętu w ramach programu pancerników, dopóki nie poświadczy przed komisjami obrony Kongresu, że systemy uzbrojenia, które mają zostać zainstalowane na tym okręcie, osiągnęły wystarczający poziom dojrzałości technologicznej.

Można wskazać trzy systemy, które budzą największe wątpliwości kongresmenów. Są to pociski hipersoniczne Conventio­nal Prompt Strike (CPS), szynowe działo elektromagnetyczne (railgun) o mocy 32 megadżuli i lasery bojowe o mocy po 300, a docelowo nawet 600 kilowatów. Pamiętajmy, że projekt BBG(X) zakłada szerokie wykorzystanie broni energii skierowanej, których wielkim propagatorem jest szef szef sztabu US Navy admirał Daryl Caudle. Właśnie z powodu przewidywanej dużej liczby energochłonnych systemów „pancerniki” mają otrzymać napęd jądrowy.

Wizualizacja przewidywanego uzbrojenia USS Defiant.

Zacznijmy od CPS. Projekt jest cały czas na etapie rozwoju, pierwsze próbne odpalenie z pokładu niszczyciela USS Zumwalt planowane jest na przyszły rok. CPS jest morską częścią wspólnego programu realizowanego przez marynarkę z US Army. Lądowa wersja pocisku znana jest pod nazwą Dark Eagle. Pierwsze odpalenie pocisku z wyrzutni lądowej udało się dopiero po wielu próbach w grudniu 2024 roku. Wojska lądowe podkreślają jednak, iż więcej problemów sprawiała wyrzutnia niż sam pocisk. Niemniej, wyrzutnia okrętowa to inna para kaloszy i budzi wątpliwości kongresmenów.

Jeszcze więcej wątpliwości budzi działo elektromagnetyczne. Stany Zjednoczone były początkowo liderem na tym polu. Jednak ze względu na zbyt ambitne wymagania projekt realizowany przez BAE Systems zaliczał kolejne opóźnienia i wzrost kosztów – co powodowało rosnącą frustrację Waszyngtonu. Mimo niebagatelnych sukcesów projekt odłożono na półkę w roku 2021. Jednym z istotnych problemów było upchnięcie niemałego systemu na pokładzie okrętu i odpowiednie jego zabezpieczenie. Do tej pory jedynie Japończykom udało się przeprowadzić testy działa elektromagnetycznego na morzu.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

LIPIEC BEZ REKLAM GOOGLE 62%

Dlatego też, gdy prezydent Trump ogłosił w grudniu ubiegłego roku plan budowy „pancerników” typu Trump, informacje o dziale elektromagnetycznym dużej mocy przyjęto z niedowierzaniem. Wydarzenia jednak dość szybko zaczęły nabierać tempa. Na początku tego roku okazało się, że w lutym 2025 roku US Navy przeprowadziła na poligonie White Sands testy działa elektromagnetycznego. Nie wiadomo jednak, czy jest to kontynuacja wcześniejszego projektu, czy coś zupełnie nowego.

Trochę światła na sprawę rzucił także Nick Bucci, wicedyrektor General Atomics do spraw systemów i technologii obronnych. Podczas ostatniego sympozjum Surface Navy Association (SNA) powiedział, że firma prowadziła po cichu dalsze prace, licząc na rychły powrót zainteresowania ze strony US Navy. Według Bucciego wiele problemów trapiących działa elektromagnetyczne prawdopodobnie udało się rozwiązać. Pomóc w tym miały doświadczenia zdobyte podczas prac nad EMALS. Dodajmy przy tym, że General Atomics prowadziło wcześniej prace nad szynowym działem elektromagnetycznym na potrzeby US Army.

Zostają lasery. US Navy nie ma jeszcze systemów o mocy 300 kilowatów. Najpotężniejszy amerykański laser bojowy to LWSD o mocy 150 kilowatów. Jest jeszcze ODIN, którego cztery sztuki mają znaleźć się na pokładzie BBG(X). System zainstalowano już na ośmiu niszczycielach typu Arleigh Burke, jednak jego moc wystarcza tylko do oślepienia optycznych systemów naprowadzania. Do tego dochodzi HELIOS o mocy 60 kilowatów. Chociaż w planach jest zwiększenie jego mocy do 150 kilowatów, to nadal daleko do poziomu wymaganego dla „pancerników”.

Sam admirał Caudle przyznaje, że funkcjonowanie laserów w warunkach morskich może być bardzo ograniczone. Wskazuje jednak na zalety takich systemów w postaci niskich kosztów pojedynczego „strzału” i nieograniczonego zapasu amunicji. Zdaniem szefa operacji morskich laser o mocy nawet jednego gigawata nie jest poza zasięgiem możliwości.

Wizualizacja USS Defiant w walce.
(The White House)

Na dopracowanie wszystkich tych systemów potrzeba czasu. Kongres wyraźnie obawia się powtórki z historii niszczycieli typu Zumwalt. Głównym uzbrojeniem tych okrętów miała być para dział Advanced Gun System kalibru 155 milimetrów. Projekt zakończył się ostatecznie fiaskiem. Cena kierowanych pocisków dla dział osiągnęła poziom 800 tysięcy dolarów za sztukę. Wiązało się to wprawdzie z ograniczeniem zamówienia na niszczyciele z 28 do 3, ale rezultat został zapamiętany. Alternatywnej amunicji nie udało się wybrać, a dla Zumwaltów przez lata szukano właściwego zastosowania. Ostatecznie wieże AGS ustąpiły miejsca wyrzutniom CPS.

W trakcie kwietniowego sympozjum SAS admirał Caudle starał się uspokoić słuchaczy, ale w efekcie dostarczył argumentów Kongresowi. Szef operacji morskich podkreślał oparcie projektu BBG(X) na sprawdzonych technologiach, w tym rozwiązaniach opracowanych z myślą o niszczycielach DDG(X). „Pancerniki” mają otrzymać system walki Aegis Baseline 10, radary SPY-6 i reaktory jądrowe A1B stosowane na lotniskowcach typu Ford. Nowe ma być przede wszystkim uzbrojenie.

Przyznał też, że porażki wcześniejszych projektów okrętów nawodnych wynikały z rozpoczynania budowy zanim projekt osiągnął odpowiednią dojrzałość.

– Chcemy mieć pewność, że przed rozpoczęciem spawania osiągniemy co najmniej bardzo, bardzo wysoki poziom – mówił Caudle. – Nie będę podawał konkretnej wartości procentowej, ale można to sobie wyobrazić jako 80% lub więcej projektu.

Można więc zażartować, że kongresmeni poszli za radą admirała. Na tym jednak nie koniec wątpliwości. Przerażenie budzi cena prototypowego USS Defiant, szacowana na 17 miliardów dolarów, czyli więcej niż seryjnych lotniskowców typu Ford. Nie wiadomo też, czy okręt faktycznie wejdzie do służby około roku 2036. Odbudowa amerykańskich stoczni dopiero się zaczyna, a ostatnie okręty o wyporności około 35 tysięcy ton niebędące lotniskowcami budowano w latach 40. ubiegłego wieku.

Chociaż prezydent Trump lubi wszystko co złote i potężne, budowa pancerników nie jest jego pomysłem. Stworzył on raczej odpowiednie warunki do realizacji planów marynarki wojennej. US Navy regularnie wraca do pomysłu budowy dużych, silnie uzbrojonych okrętów nawodnych, do tej pory zawsze z miernym skutkiem. Wystarczy wspomnieć arsenal ship z lat 90., który ostatecznie się nie zmaterializował, i niszczyciele typu Zumwalt.

The White House