Powoli dobiega końca czas śmigłowców pokładowych Kaman SH-2G Super Seasprite w polskim lotnictwie morskim. Dziś odbyły się ostatnie loty operacyjne tych maszyn przed ich planowanym oficjalnym wycofaniem ze służby w przyszłym roku. Z ich odejściem zakończy się pewien rozdział w historii Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej – era pokładowych śmigłowców poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych – przynajmniej do czasu wprowadzenia ich następcy.

Super Seasprite’y trafiły do Polski wraz z dwiema fregatami rakietowymi typu Oliver Hazard Perry: ORP Gen. K. Pułaski i ORP Gen. T. Kościuszko. Pierwsza para (BuNo 163544 i BuNo 163546) dotarła do kraju na pokładzie Kościuszki we wrześniu 2002 roku, a druga (163543 i 163545) – w sierpniu 2003 roku via Niemcy. Cała czwórka wprowadziła zupełnie nową jakość jako pierwsze (i na razie jedyne) śmigłowce pokła­dowe w historii Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej.

Polskie SH-2G powstały na przełomie 1992 i 1993 roku jako fabrycznie nowe, przeznaczone dla US Navy. Służbę zakończyły w okolicach 2000 roku, po czym trafiły na słynne składowisko USAF-u w Arizonie, skąd szybko zostały wyse­lek­cjo­no­wane do przekazania nad Bałtyk. Zostały włączone w skład ówczesnej 28. Puckiej Eskadry Lotniczej z Babich Dołów jako samo­dzielny klucz śmigłowców ZOP. Obecnie znajdują się w składzie 43. Bazy Lotnictwa Morskiego.

Polski SH-2G.
(bomberpilot, Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic)

W 2007 roku trzy z czterech śmig­łow­ców zmoder­ni­zo­wano. Otrzy­mały nowo­czesne torpedy MU90 Impact, system łącz­ności sate­li­tar­nej, radio­kom­pas i stano­wiska strze­lec­kie dla kara­bi­nów maszyno­wych. Tajemnicą nie jest, że w ostatnich latach gotowość operacyjna polskich SH-2G była niska. Producent nie zapewniał już wsparcia technicznego, przez co problemem był dostęp do części zamiennych. Z materiałów zdjęciowych, które publikowano przez ostatnie lata, wynika, że w stanie lotnym był tylko jeden śmigłowiec. Pozostałe trzy stanowiły zapewne źródło części zamiennych.

Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.

Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.

W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.

Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

LISTOPAD BEZ REKLAM GOOGLE 78%

Podobnie zresztą postępują inni użytkownicy Super Seasprite’ów. W nowo­zelandz­kich siłach powietrznych w czynnej służbie pozostaje pięć SH-2G(I), a trzy kolejne przeznaczono na części zamienne. Maszyny te zostaną zastąpione przez nowocześniejsze MH-60R Seahawki. W przypadku Polski nowe śmigłowce pokła­dowe zostaną wyłonione w ramach programu „Kondor”. Planuje się pozys­kać od czterech do ośmiu nowych śmigłowców.

Natomiast kluczem w tej kwestii jest zwrot: „planuje się”. Program „Kondor” realizowany jest od 2020 roku. Ówczesny Inspektorat Uzbrojenia ogłosił dialog techniczny, do którego zgłosiło się dziewięć podmiotów krajowych i zagranicznych. Jak widać, na dialogu się skończyło, gdyż efektów chociażby w formie wiążących decyzji lub otwartego przetargu nie widać. Mimo wszystko resort obrony upiera się, że pozyskanie pokładowych śmigłowców ZOP jest priorytetem.

Za cztery lata służbę w Marynarce Wojennej RP rozpocznie ORP Wicher – pierwsza fregata rakietowa budowana w ramach programu „Miecznik”. Pokładowe śmigłowce ZOP to ważny element uzbrojenia współczesnych fregat, znacząco rozszerzający ich możliwości wykrywania i rażenia celów podwodnych, a także nawodnych. Fregata sama ma ograniczone możliwości wykrywania celów pod względem zasięgu. Śmigłowiec może oddalić się o wiele kilometrów od okrętu i używać sonaru, boi hydroakustycznych i radaru, aby poszukiwać okrętów podwodnych i nawodnych, a następnie przekazywać dane fregacie lub samodzielnie przystąpić do zwalczania celu.

Śmigłowce ZOP mogą też wykonywać inne zadania – rozpoznanie, eskortę konwojów, wskazywanie celów dla pocisków rakietowych czy akcje ratownicze. Ich obecność daje fregacie większą elastyczność i pozwala reagować na zagrożenia szybciej i z większej odległości. Bez nich fregata traci dużą część swoich możliwości i potencjału. Należy pamiętać, że śmigłowce nie powstają w kilka tygodni, to samo tyczy się szkolenia personelu latającego i naziemnego.

Stąd nowe wiropłaty powinny zostać pozyskanie szybko, aby załogi i nowy typ śmigłowca osiągnęły gotowość operacyjną zbiegającą się z przyjęciem do służby Wichra. Warto dodać, iż w sierpniu wycofano ze służby w Brygadzie Lotnictwa Marynarki Wojennej wszystkie śmigłowce zwalczania okrętów podwodnych Mi-14PŁ. Obecnie lotniczy komponent ZOP opiera się jedynie na czterech śmigłowcach AW101.

Aktualizacja (7 listopada, 18.30)

To teraz już oficjalnie. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych i Marynarka Wojenna poinformowały na swoich profilach w mediach społecznościowych o wycofaniu ze służby śmigłowców Super Seasprite. W komunikacie podkreślono, że przez ponad dwie dekady maszyny te zrealizowały setki wspólnych misji, ćwiczeń i zadań, które zawsze przebiegały bezpiecznie i skutecznie dzięki umiejętnościom załóg śmigłowców i okrętów oraz profesjonalizmowi techników. Poniżej załączamy film z ostatniego startu SH-2G z pokładu polskiego okrętu.

Tak jak wspominaliśmy wczoraj – wraz z ostatnim startem i lądowaniem kończy się, na czas nieokreślony, rozdział lotnictwa pokładowego w historii Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Pozostaje mieć nadzieję, że następca wysłużonych Seasprite’ów zostanie zamówiony możliwie jak najszybciej.

US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Mark Andrew Hays