Wydarzenia 7 października 2023 roku były kompromitacją służb Izraela porównywalną jedynie z wojną Jom Kipur. Pomimo to nietrudno zauważyć, że izraelski wywiad nadal jest w stanie zadać bolesne ciosy Iranowi i Hezbollahowi. Ostatnie wydarzenia w Jemenie również są zauważalnym sukcesem. Przewagę Izraela nad Osią Oporu można wytłumaczyć przewagą techniczną i latami tradycji. Jest to oczywiście prawdą. Siła Izraela często wynika jednak ze słabości jego wroga.

W studiach nad służbami specjalnymi istnieje pojęcie „higieny kontrwywiadowczej”, określające stosowanie odpowiednich praktyk zmniejszających ryzyko wrogiej działalności. Ta w Iranie nadal znajduje się na stosunkowo niskim poziomie. Według doniesień New York Timesa jednym z powodów sukcesów Izraela w walce z Iranem jest nieprzestrzeganie przez ochronę zakazu wykorzystania telefonów komórkowych. Innym zarzutem jest również nadużywanie mediów społecznościowych.

Izrael miał być w stanie ustalić tożsamości ochroniarzy, co w połączeniu z ich nieostrożnością (lub dosadniej: głupotą) doprowadziło do śmierci kluczowych osób powiązanych z siłami zbrojnymi i programem nuklearnym. Dzięki presji nałożonej na Iran za pomocą zabójstw (jak zamach na Mohsena Fachrizadego sprzed pięciu lat), irańscy naukowcy i wojskowi zazwyczaj otaczają się liczną ochroną, co zwiększa szanse na znalezienie słabego ogniwa.

Oprócz opierania się na SIGINT Izraelczycy mają również agenturę na terytorium Iranu. A irańskie służby regularnie dokonują aresztowań osób podejrzanych o szpiegostwo. Podobnie Szin Bet dokonuje od czasu do czasu aresztowań Izraelczyków mających pracować dla Iranu. Teheran przeprowadza również cyberataki na Izrael, których skala jest jednak o wiele mniejsza.

Swoją porażkę zaliczył Hezbollah. Sama decyzja, aby korzystać z pagerów zamiast telefonów, była dobrą decyzją. Powrót do starszych rozwiązań jest popularnym sposobem walki z bardziej zaawansowanym przeciwnikiem, a niektóre grupy są gotowe do korzystania z kurierów. Zawiodło jednak wykonanie. Pagery zostały wyprodukowane w firmie kontrolowanej przez Mossad. Co ciekawe, Hezbollah najprawdopodobniej rozebrał pagery i przebadał je pod kątem potencjalnych zagrożeń, co świadczy o wyjątkowych umiejętnościach Izraelczyków. Stworzyli oni również dobrą legendę dla firmy sprzedającej pagery, co najwidoczniej przekonało kontrwywiadowców Hezbollahu.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 81%

Wybuchające urządzenia nie były jedynym sukcesem Izraela, a kolejni dowódcy Hezbollahu ginęli kilka dni po objęciu stanowisk. Wytropieni przez izraelski wywiad, tracili życie od bomb spadających im na głowy.

Słabość irańskich służb kontrwywiadowczych ujawnił także zamach na szefa politbiura Hamasu Ismaila Hanijję. Zabito go za pomocą urządzenia wybuchowego, które przemycono do jego pokoju w budynku, w którym zatrzymał się na czas wizyty w Teheranie. Znajdujący się w północnej części stolicy budynek (widoczny na zdjęciu poniżej) stanowi element większego kompleksu należącego do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i służy jego gościom odwiedzającym Iran. Hanijja prawdopodobnie nocował tam w trakcie wszystkich (a przy­naj­mniej większości) swoich poprzed­nich wizyt. Bomba czekała na miejscu prawdo­po­dob­nie od dwóch miesięcy. Urządze­nie było ponoć wyjątkowo skompliko­wane, według Baraka Rawida z serwisu Axios wyko­rzys­ty­wało sztuczną intel­igencję.

Według New York Timesa irański kontrwywiad wprowadził kategoryczny zakaz używania smartfonów dla najwyższych rangą wojskowych, członków władz państwowych i naukowców pracujących w programie nuklearnym. Po izraelskich zamachach otwierających operację „Naród jak Lwica” podobny zakaz dostali ochroniarze czuwający nad bezpieczeństwem najważniejszych osób w państwie. Teraz mogą używać tylko krótkofalówek. Pomimo to (według NYT) 16 czerwca ktoś złamał zakaz i właśnie to pozwoliło Izraelczykom przeprowadzić nalot wymierzony w prezydenta Masuda Pezeszkiana, przewodniczącego Madżlisu Mohammada Baghera Ghalibafa i członków Narodowej Rady Bezpieczeństwa.

Izraelskie bomby nie zdołały zniszczyć wnętrza pomieszczenia i Pezeszkian przeżył, chociaż, jak sam potem wspominał, musiał gołymi rękoma wykopać sobie drogę z gruzowiska. Zginęło jedynie kilku ochroniarzy.

Jemen

Najbardziej odporny na izraelskie ataki jest Ruch Huti. Jemeńscy bojownicy byli w stanie oprzeć się kampanii Donalda Trumpa z początku tego roku. Oczywiście Ruch poniósł pewne straty w personelu średniego szczebla i sprzęcie, jednak był w stanie zmusić Trumpa do ustępstw. Według niektórych doniesień Amerykanie mieli nie atakować przywództwa Hutich z obawy przed radykalizacją ugrupowania, które mogłoby rewanżować się atakami na Arabię Saudyjską. Nie zmienia to faktu, że Amerykanie nie byli w stanie zniszczyć arsenału Hutich ani powstrzymać przemytu komponentów z Iranu.

Izraelskie ataki z 28 sierpnia doprowadziły do śmierci premiera, jego szefa gabinetu i ośmiu ministrów. Atak ten jest zdecydowanie najbardziej bolesnym ciosem wymierzonym w jemeń­skie ugrupowa­nie. Warto jednak zaznaczyć, że pozycja premiera we władzach kontrolo­wa­nych przez Ruch Huti nie jest tak istotna. Przed wojną w kraju działał system prezydencki, a w przypadku Hutich nawet prezydent jest figurantem. Realną władzę dzierży rada polityczna ruchu, z liderem Abd al-Malkiem al-Hutim na czele. Nie zmienia to faktu, że nielegalny rząd w Sanie stracił wysoko postawionych urzędników.

Izraelski atak był spektakularny, jednak nie przesądza, czy Ruch Huti podzieli losy sojuszników. Trzeba mieć na uwadze, że zginęli ludzie zajmujący eksponowane stanowiska, stanowiące jedynie fasadę władzy. Prawdziwe przywództwo ma być o wiele lepiej chronione, podlegając odmiennym procedurom.

Z perspektywy tych rozważań szczególnie interesujące jest to, że w ataki na polityków z Sany zaangażowanych miało być około 200 osób, w tym personel jednostek 8200 (SIGINT), 9900 (GEOINT) i 504 (HUMINT), a sam atak zorganizowano bardzo szybko, jedynie kilka godzin po otrzymaniu informacji o spotkaniu polityków. Izrael zdecydowanie jest w stanie, pomimo trwającej wojny w Gazie, poświęcić duże środki na teatr jemeński. Pytaniem pozostaje, czy okażą się one wystarczające.

W walce z Ruchem Huti nie pomaga szpiegomania, jaką cechuje się to ugrupowanie. W swojej niedawnej przemowie lider terrorystów, Abd al-Malik al-Huti, więcej czasu niż poległym poświęcił zapewnieniom, że każdego izraelskiego szpiega spotka surowa kara, niezależnie od powiązań politycznych lub plemiennych.

Najbardziej widocznym elementem szpiegomanii są działania Ruchu Huti wobec organizacji humanitarnych, które są w oczach jemeńskich terrorystów potencjalną agenturą. Bojownicy Ansar Allah wtargnęli do siedzib Światowego Programu Żywnościowego, UNICEF-u i Światowej Organizacji Zdrowia. Dokładna liczna pokrzywdzonych organizacji nie jest znana. Według sekretarza generalnego ONZ Antónia Guterresa aresztowano co najmniej jedenaście osób. Zarekwirowano również własność należącą do tych instytucji. Nie pierwszy raz Ruch Huti wziął na cel organizacje humanitarne. O aresztowaniach pracowników pozarządowych pisaliśmy również w czerwcu 2024 roku.

Zazwyczaj w tekstach o Ruchu Huti mówimy o organizacji terrorystycznej lub grupie bojowników, co wynika z pozycji międzynarodowej i wyznawanych wartości. W wydaniu praktycznym jednak walka z Ansar Allah jest podejmowaniem walki z 20‑milionowym państwem zbójeckim (ang. rogue state) z własnymi służbami specjalnymi i siłami zbrojnymi. Ponadto organizacja w ciągu dziesięciu lat wojny domowej zdobyła doświadczenie, jak walczyć z bardziej zaawansowanym przeciwnikiem. W dodatku Izrael nie ma tradycji operowania na odcinku jemeńskim, co jest istotną różnicą w porównaniu z Libanem i Iranem.

twitter.com/IAFsite