Izrael ogłosił nowy plan wieloletni przebudowy sił zbrojnych tak, by stawić czoła obecnym i potencjalnym przeciwnikom w przyszłym dziesięcioleciu. W przeciągu ostatniego roku plan „Tnufa” był priorytetem dla generała broni Awiwa Koczawiego, szefa sztabu generalnego Sił Obronnych Izraela. Pomimo bardzo trudnej sytuacji politycznej w Izraelu w styczniu plan został zatwierdzony przez ministra obrony Naftaliego Benetta.

Plan zakłada walki na różnych frontach i wykorzystanie najnowszych technologii, tak aby zapewnić skuteczną siłę ognia różnorodnych formacji na polu walki. Ponadto kładzie nacisk na skrócenie czasu konfliktu tak, aby osiągnąć maksymalny sukces w walce oraz zmniejszyć wpływ walk na ludność cywilną. Siły zbrojne zostaną zreformowane w celu masowego i natychmiastowego użycia siły przeciwko siłom wroga.

Rzecznik izraelskich sił zbrojnych podpułkownik Jonathan Conricus poinformował iż wojsko stworzyło „Tnufa” na podstawie wcześniejszego planu „Gideon” ogłoszonego w 2015 roku. Zmniejszono niektóre jednostki sił lądowych jednocześnie zwiększając ich efektywność. Izrael chce gwałtownie zwiększyć zdolności bojowe wobec przeciwnika. Nacisk kładziony jest na „wielowymiarowość” i „połączenie sił” łącząc formacje morskie, lądowe, powietrzne, cybernetyczne oraz wywiadowcze. Ponadto Izrael utworzy specjalne dowództwo, w związku z zagrożeniem ze strony Iranu.

– Stoimy w obliczu różnych armii terrorystycznych – powiedział podpułkownik Conricus odnosząc się do formacji łączących cechy milicji i powstańców działających jak zorganizowane armie. Dotyczy to Hamasu, Islamskiego Dżihadu oraz Hezbollahu. W walce z takimi organizacjami trudno rozpoznać, kto jest uzbrojonym przeciwnikiem, gdyż ich członkowie wtapiają się w miejskie środowisko cywilne.

Izrael stoi w obliczu zagrożenia pociskami balistycznymi krótkiego, średniego i dalekiego zasięgu, co naraża kraj na masowy ostrzał. Mogą to być nawet tysiące pocisków wystrzeliwanych dziennie w Izrael, tak więc kraj planuje dalsze wzmocnienie swych zdolności obronnych oraz musi powstrzymać wroga przed dalszym ostrzałem.

Izrael zakłada że przyszła wojna będzie radykalnie inna niż te, które się skończyły. Prymat wojsk pancernych zakończył się podczas wojny 1973 roku. Według Izraela przyszły konflikt będzie wiązał się z większą liczbą bezzałogowych systemów lotniczych i amunicji precyzyjnej, co radykalnie poprawi celność, jest jednak bardzo kosztowne. Głównym aspektem jest wzmocnienie jakościowej przewagi Izraela w celu zwiększenia luki pomiędzy Izraelem, a jego wrogami. Wymaga to uniemożliwienia wrogim jednostkom możliwości komunikowania się lub uzupełniania zapasów.

– Musimy być gotowi na dwu lub trzy frontową wojnę jednocześnie przeciwko różnym wrogim siłom. Chcemy skrócić czas walki o cele na polu walki przy minimalnych ofiarach w żołnierzach i cywilach – tłumaczy podpułkownik Conricus.

W związku z inwestowaniem środków w zaawansowaną amunicję oczekuje się dalszej redukcji zbędnych sił tak, jak w przypadku planu „Gideon” z lat 2015–2020. Oznacza to wycofywanie czołgów Merkawa Mk 3, likwidację batalionu pancernego oraz jednej eskadry samolotów. Jednocześnie Izrael planuje utworzenie dywizji piechoty szybkiego reagowania. Niektóre zmiany w ramach nowego planu mają nastąpić do 2024 roku. Inne zmiany będą rozciągnięte w czasie w okresie dłuższym niż dekada. Przykładowo Izrael ma otrzymać kolejnych trzydzieści samolotów F-35I Adir do roku 2024. Natomiast testy przyszłościowych wozów bojowych i artylerii zajmą całe lata zanim trafią do służby.

Zobacz też: Wykryto pęknięcia konstrukcji C-130

(defensenews.com)

Shay Wagner, Israeli Defence Forces Spokesperson's Unit, Creative Commons BY-SA 3.0