Nowa Zelandia dostała zgodę na zakup śmigłowców pokładowych MH-60R Seahawk, które zajmą miejsce wysłużonych SH-2G(I) Super Seasprite’ów. Amerykański Departament Stanu zatwierdził sprzedaż pięciu maszyn wraz z uzbrojeniem oraz niezbędnym pakietem części zamiennych i szkoleniem personelu. Maksymalna kwota transakcji opiewa na 1,5 miliarda dolarów.
O tym, że Nowa Zelandia chce kupić nowe śmigłowce pokładowe, było wiadomo już od kilku lat. W maju ubiegłego roku oficjalnie pojęto kroki zmierzające do pozyskania nowych maszyn. Wówczas zabezpieczono środki w wysokości 2 miliardów dolarów nowozelandzkich (4,3 miliarda złotych). Pieniądze te stanowią część szerszego pakietu o wartości 12 miliardów dolarów przeznaczonego na modernizację sił zbrojnych w perspektywie najbliższych czterech lat.
Zdaniem ówczesnej ministerki obrony Judith Collins program traktowano priorytetowo, ponieważ nie ma bezpieczeństwa ekonomicznego bez bezpieczeństwa narodowego. Swoją drogą warto zwrócić uwagę na zabezpieczone przez Nowozelandczyków sumy, ponieważ w najbliższym czasie także Polska stanie przed koniecznością wyboru nowych śmigłowców pokładowych w ramach programu „Kondor” dla fregat „Miecznik”.

Australijski MH-60R startuje z amerykańskiego niszczyciela USS Higgins (DDG 76).
(US Navy / Mass Communication Specialist 1st Class Donavan K. Patubo)
Głównym konkurentem Seahawka było europejskie konsorcjum NHIndustries z NH90 NFH. Nowozelandzkie siły powietrzne wykorzystują już osiem NH90 w odmianie dla wojsk lądowych. Rozważano także AW159 Wildcata i zmodyfikowanego Bella 412EP. Ostatecznie w sierpniu oficjalnie wskazano, że preferowanym następcą będą amerykańskie MH-60R. Oferta Sikorsky’ego cieszyła się solidną pozycją, gdyż na zakup MH-60R zdecydowali się najbliżsi sojusznicy Nowej Zelandii – Australijczycy.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Zaznaczono przy tym, iż Kraj Długiej Białej Chmury jest w stanie zapłacić 2,7 miliarda dolarów nowozelandzkich za nowe wiropłaty. Zakup zostanie zrealizowany w ramach procedury Foreign Military Sales. Podpisanie stosownej umowy zostanie zrealizowane do końca bieżącego roku. Maksymalna kwota transakcji oszacowana przez Departament Stanu, w przeliczeniu na nowozelandzką walutę, wynosi około 2,59 miliarda dolarów, tak więc mieści się w zakładanych widełkach. Trzeba też pamiętać, że Amerykanie zawsze podają maksymalną kwotę transakcji. W praktyce okazuje się ona niższa.
Nowa Zelandia oprócz pięciu śmigłowców może kupić również szeroki pakiet wyposażenia pokładowego, uzbrojenia i systemów wsparcia. Obejmuje on między innymi systemy łączności Link 16, układy nawigacyjne GPS/INS, sonary niskiej częstotliwości, systemy wykrywania anomalii magnetycznych, radary APS-153(V) oraz głowice obserwacyjno-celownicze AN/AAS-44C(V).
Kupione zostaną też systemy samoobrony AN/AAR-47 i AN/ALE-47, środki walki elektronicznej AN/ALQ-210 oraz terminale wymiany danych Hawklink AN/ARQ-59. W pakiecie znalazły się boje sonarowe różnych typów, systemy planowania misji, transpondery identyfikacji „swój-obcy” i wyposażenie kryptograficzne. Znaczna część wyposażenia może zostać pozyskana w dodatkowej liczbie, jako części zamienne.
Potencjalna transakcja obejmuje również uzbrojenie, składające się z 225 pocisków APKWS, 65 pocisków AGM-114R Hellfire, czterech szkolnych Hellfire’ów, karabinów maszynowych M240D kalibru 7,62 milimetra i zasobników GAU-21, wyrzutni M299 oraz wyrzutni LAU-61. Uzupełnieniem zamówienia mają być części zamienne, sprzęt testowy i serwisowy, dokumentacja techniczna, szkolenie personelu, symulatory, wsparcie logistyczne i inżynieryjne oraz prace integracyjne potrzebne do przygotowania nowozelandzkich MH-60R do produkcji i późniejszej eksploatacji.
Nowozelandzkie Seasprite’y
W 1997 roku tamtejsza marynarka stanęła przed koniecznością pilnego zastąpienia wysłużonych śmigłowców Westland Wasp. Wellington zdecydowało się na pozyskanie czterech Super Seasprite’ów z opcją na piąty (opcję wykorzystano już w 1998 roku). Zamówiono śmigłowce fabrycznie nowe, a do czasu ich dostarczenia wypożyczono cztery starsze SH-2F. Te ostatnie dostarczono jeszcze przed końcem roku, zaś służbę rozpoczęły na początku 1998 roku. Docelowe nowozelandzkie Super Seasprite’y dostarczono w latach 2001–2003 pod oznaczeniem SH-2G(NZ). Ich eksploatację zakończono w 2016 roku. Odsprzedano je do Peru, które z powodzeniem wykorzystuje SH-2G(NZ) do dnia dzisiejszego.
W 2014 roku nowozelandzki rząd pozyskał osiem kolejnych maszyn w nowocześniejszej wersji SH-2G(I). Te z kolei powstały z maszyn poaustralijskich. Australijczycy przebudowali wycofane amerykańskie SH-2F do standardu SH-2G(A) z cyfrowym systemem sterowania lotem, nową awioniką i systemami samoosłony oraz integracją z Penguinami. Załoga została zredukowana do dwóch osób.

Nowozelandzki SH-2G.
(US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Justin R. Blake)
Dostawy do Australii rozpoczęto w 2001 roku, ale napotkano problemy, takie jak system kontroli lotu czy operowanie w nocy z goglami noktowizyjnymi. SH-2G(A) zaczęły służbę w 2003 roku, a dostawy zakończono w 2007 roku. Problemy techniczne nie zostały rozwiązane, loty zawieszono w 2006 roku, a program zadecydowano przeglądać. Ostatecznie w 2008 roku program zarzucono, śmigłowce wycofano, a nowy konkurs wygrał MH-60R.
Australijskie maszyny zostały zwrócone producentowi i ostatecznie trafiły do Nowej Zelandii. Obecnie w służbie pozostaje pięć egzemplarzy, a trzy wycofane przeznaczono na części zamienne. Służbę śmigłowców rodziny SH-2 w Nowej Zelandii (i nie tylko) opisywaliśmy szerzej w osobnym artykule.