Rząd Nowej Zelandii na poważnie przystąpił do procesu wyboru następcy dwóch fregat rakietowych typu Anzac. Według ustaleń Reutersa Wellington prowadzi rozmowy zarówno z Japonią w sprawie pozyskania fregat typu Mogami, jak i z Wielką Brytanią, która oferuje jednostki typu 31.

Nowozelandzki minister obrony Chris Penk potwierdził, że rozmowy trwają, a do końca przyszłego roku zostanie podjęta decyzja o wyborze konkretnego projektu. Dodał również, że współpraca z zagranicznymi partnerami przy wyborze nowych okrętów pogłębi interoperacyjność między sojusznikami.

Pozyskanie nowych fregat jest wynikiem przyjętego w maju ubiegłego roku planu modernizacyjnego sił zbrojnych na najbliższe lata. W ciągu najbliższych czterech lat wyremontowane i zmodernizowane mają zostać obie fregaty typu Anzac, które Nowa Zelandia pozyskała wspólnie z Australią w latach 90. Szacowany koszt ma wynieść 300–600 milionów dolarów.

Prace pozwolą utrzymać obie fregaty w linii do początku przyszłej dekady, do wdrożenia fregat nowej generacji, co zaplanowano na lata 2029–2039. Wsparciem dla zmodernizowanych Anzaców będą bezzałogowe jednostki nawodne, których koszt pozyskania szacuje się maksymalnie na 100 milionów dolarów.

Nowozelandzka fregata rakietowa HMNZS Te Mana (F111) typu Anzac. Tutaj już po gruntowanej modernizacji.
(New Zealand Defence Force)

Niewykluczone, że Wellington zrezygnuje z modernizacji fregat na rzecz przyśpieszenia wdrożenia nowych i bardziej perspektywicznych okrętów. Nie wiadomo, ile konkretnie okrętów chce kupić Nowa Zelandia, jednak śmiało można stwierdzić, że nie będzie to duża liczba. Najpewniej Anzaki zostaną zastąpione w stosunku jeden do jednego. Niemniej nawet tak mała liczba nowoczesnych okrętów podniosłaby możliwości nowozelandzkiej floty.

Rozmowy na temat kupna brytyjskich lub japońskich fregat nie stanowią zaskoczenia. W 2023 roku koncern Babcock proponował Nowej Zelandii fregaty rakietowe rodziny Arrowhead 140. Spółka zorganizowała spotkanie dla nowozelandzkich spółek zainteresowanych udziałem w przedsięwzięciu.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

LIPIEC BEZ REKLAM GOOGLE 62%

Dodatkowo filia Babcock Australia & New Zealand podkreśliła wówczas, że koncepcja fregat AH140 pozwoliłaby nowozelandzkiej flocie operować zarówno na wodach przybrzeżnych, jak i na pełnomorskich, i że pozostanie nowoczesną konstrukcją przez wiele lat. Oprócz zadań stricte bojowych okręty mogłyby brać udział w operacjach poszukiwawczo-ratowniczych i wspierać działania humanitarne w przypadku klęsk żywiołowych.

Od tego czasu firma promuje Arrowheady, jednak wciąż nie określono szczegółów, chociażby ewentualnego zaangażowania lokalnego przemysłu lub konfiguracji jednostek. Reuters podaje, że proponowanym typem są fregaty typu 31, jednak najpewniej w grze znajduje się rodzina fregat AH140. Na bazie tego projektu budowane są nie tylko brytyjskie fregaty typu 31 (oficjalnie typ Inspiration), ale też polskie „Mieczniki” oraz indonezyjski typ Balaputradewa (dawny Merah Putih). Do rodziny Arrowhead zaliczają się też mniejsze Arrowhead 120, które zaproponowano Szwecji.

W listopadzie ubiegłego roku zorganizowano spotkanie dla decydentów, podczas którego podkreślano, że koncepcja Arrowhead ma przewagę pod względem możliwości adaptacji kadłuba do wielu klas okrętów i zadań. Przykładem mogą być duńskie fregaty (wcześniej klasyfikowane jako okręty wsparcia) typu Absalon, łączące funkcję okrętu logistycznego. Te stanowiły bazę dla fregat typu Iver Huitfeldt, które z kolei są pierwowzorem ulepszonych fregat rodziny Arrowhead.

Na wybór japońskich okrętów zdecydowała się Australia. Wcześniej Wellington zwracało uwagę, że rozważy kupno tego samego typu okrętu, na jaki zdecyduje się Canberra. Lekko ponad pół roku temu Nowa Zelandia oficjalnie potwierdziła zainteresowanie zakupem japońskich fregat typu Mogami w wersji nowej generacji FFM.

O sprawie dyskutowano podczas spotkania wiceadmirała Garina Goldinga, dowódcy nowozelandzkiej marynarki wojennej, z japońskim ministrem obrony Genem Nakatanim 20 października 2025 roku w siedzibie japońskiego resortu obrony. Według japońskich mediów zainteresowanie Wellington fregatami zostało pozytywnie przyjęte przez Nakataniego, który podkreślił, że Nowa Zelandia pozostanie ważnym partnerem Japonii, a także zapowiedział pogłębienie współpracy obronnej. Z kolei Golding wyraził zaniepokojenie ekspansją Chin na morzu i również odniósł się do konieczności pogłębiania współpracy.

Fregata Noshiro (FFM 3) typu Mogami wraz z lotniskowcem lekkim Izumo (DDH 183) w 2024 roku.
(Kaijō Jieitai)

O szczegółach potencjalnej transakcji nie wiemy zupełnie nic. Potwierdzono jedynie, że w grę wchodzi pozyskanie fregat Mogami FFM. Fregaty te opracowano w reakcji na dwa kluczowe wyzwania stojące przed Morskimi Siłami Samoobrony. Pierwszym jest konieczność odpowiedzi na rozbudowę chińskiej marynarki wojennej, drugim – starzenie się populacji a tym samym kurczenie się japońskich rezerw ludzkich.

Potrzebne są więc okręty przewyższające chińskie odpowiedniki, a jednocześnie możliwe do budowy w dużej liczbie i obsadzone przez relatywnie małą załogę. A stosunkowo mała załoga również jest dla nowozelandzkiej floty ważnym czynnikiem.

Hiroshi miyaji via Wikimedia Commons, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International