Nowozelandzki resort obrony ogłosił dziś decyzję o zakupie nowych statków powietrznych dla marynarki i lotnictwa transportowego. Śmigłowce pokładowe SH-2G(I) Super Seasprite zostaną zastąpione przez nowocześniejsze MH-60R Seahawki, które są w pełni interoperacyjne z najbliższymi sojusznikami – Stanami Zjednoczonymi i Australią. Natomiast samoloty pasażersko-transportowe Boeing 757 zostaną wymienione na Airbusy A321XLR.

O tym, że Nowa Zelandia chce kupić nowe śmigłowce pokładowe, było wiadomo już od kilku lat. W maju oficjalnie pojęto kroki zmierzające do pozyskania nowych maszyn. Wówczas zabezpieczono środki w wysokości 2 miliardów dolarów nowo­zelandz­kich na ten cel. Pieniądze te stanowią część szerszego pakietu o wartości 12 miliardów dolarów przeznaczonego na modernizację sił zbrojnych w perspektywie najbliższych czterech lat.

Według komunikatu za śmigłowce MH-60R Kraj Białej Chmury będzie musiał zapłacić 2,7 miliarda dolarów. W końcu oficjalnie wskazano również na konkretną liczbę wiropłatów. Wellington zainteresowane jest kupnem pięciu śmigłowców. Zakup zostanie zrealizowany w ramach procedury Foreign Military Sales (FMS) wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowy. Podpisanie stosownej umowy zostanie zrealizowane do końca 2026 roku.

Australijski MH-60R startuje z amerykańskiego niszczyciela USS Higgins (DDG 76).
(US Navy / Mass Communication Specialist 1st Class Donavan K. Patubo)

Głównym konkurentem Seahawka było europejskie konsorcjum NHIndustries z NH90 NFH. Nowozelandzkie siły powietrzne wykorzystują już osiem NH90 w odmianie dla wojsk lądowych. Warto zaznaczyć, że tamtejsze lotnictwo morskie wchodzi w skład sił powietrznych, przez co wybór wspólnej platformy uprościłby logistykę oraz ujednolicił cykl szkolenia personelu latającego i naziemnego.

Z kolei za ofertą Sikorsky’ego przemawiał fakt, że maszyny tego typu trafiły już do Australii – najbliższego sojusznika Wellington – a w przeszłości oba kraje wielokrotnie wspólnie pozyskiwały uzbrojenie, jak choćby fregaty typu Anzac. Dodatkowo z roku na rok grono użytkowników eksportowych MH-60R stale się powiększa. W  ostatnich latach na wybór MH-604 zdecydowała się Korea Południowa, Norwegia czy Hiszpania. Rozważano także AW159 Wildcata i zmodyfikowanego Bella 412EP.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Nowozelandzka flota śmigłowcowa od lat opierała się na konstrukcjach rodziny Seasprite – najpierw czterech SH-2G(NZ), które zastąpiły wysłużone i archaiczne Westlandy Waspy i służyły w latach 2001–2016, a następnie ośmiu nowocześniejszych SH-2G(I) pozyskanych w 2014 roku z nadwyżek australijskich. Maszyny te, pierwotnie przebudowane w Australii z amerykańskich SH-2F, od początku borykały się z problemami technicznymi, które doprowadziły do fiaska całego australijskiego programu i przekazania ich Nowej Zelandii. Obecnie w czynnej służbie pozostaje pięć egzemplarzy, a trzy kolejne przeznaczono na części zamienne. Służbę śmigłowców rodziny SH-2 w Nowej Zelandii (i nie tylko) opisywaliśmy szerzej w osobnym artykule.

Europeizacja lotnictwa transportowego

Drugim, nie mniej ważnym, punktem jest wymiana pary Boeingów 757-2K2, które kupiono z drugiej ręki w 2003 roku i zmodernizo­wano w 2007 roku. Samoloty pełnią funkcję wielozadaniowych strategicznych maszyn transportowych, łącząc funkcję samolotu do przewozu najważniejszych osób w państwie i typowego samolotu transportowego. Niemniej jest to konstrukcja nieprodukowana od dwóch dekad, przez co rynek części zamiennych powoli zaczyna się kończyć.

Nowozelandzki Boeing 757 na lotnisku Pegasus Airfield na Antarktydzie.
(New Zealand Defence Force)

Dlatego trzy miesiące temu podjęto decyzję o pozyskaniu następcy. Według wcześniejszych wymagań nowy typ miał być zdolny do wspierania operacji wojskowych i rozmieszczeń wojsk (w tym na Antarktydzie, do której części Nowa Zelandia rości sobie prawa), realizowania operacji z zakresu wsparcia humanitarnego i pomocy w przypadku klęsk żywiołowych, typowych działań logistycznych i przewozu VIP-ów.

Ostatecznie wyszło na to, że konstrukcją spełniającą wszelkie wymagania będzie produkt Airbusa. A321XLR (Xtra Long Range) to najnowszy wariant rodziny A321neo, zaprezentowany w 2019 roku, zdolny pokonać do 8700 kilometrów, co czyni go rekordzistą wśród samolotów wąskokadłubowych. Wyposażono go w dodatkowy zbiornik paliwa, wzmocnione podwozie i zoptymalizowane skrzydła, pozwalające na maksymalną masę startową 101 ton. Maszyna cechuje się niższym o nawet 30% zużyciem paliwa w porównaniu z innymi samolotami dalekiego zasięgu. Pierwszy egzemplarz trafił do odbiorcy w ubiegłym roku. Airbus zebrał zamówienia na ponad 500 egzemplarzy od przewoźników na całym świecie.

Dwa nowe A321XLR zostaną pozyskane przez Nową Zelandię w ramach sześcioletniej umowy leasingu z opcją wykupu. Koszty kapitałowe wyniosą 620 milionów dolarów, a dodatkowe czteroletnie koszty operacyjne oszacowano na 80,86 miliona dolarów. Samoloty zostaną dostarczone odbiorcy w 2028 roku.

Resort obrony podkreślił w oświadczeniu, że siły zbrojne potrzebują niezawodnych maszyn do rozmieszczania personelu, transportu sprzętu wojskowego i pomocy humanitarnej, ewakuacji ludności cywilnej oraz przewozu delegacji na duże odległości, często w krótkim czasie. Wybór samolotu o bardzo dużym zasięgu odzwierciedla również konieczność posiadania maszyny zdolnej do bezpiecznego powrotu z Antarktydy w sytuacji, gdy warunki atmosferyczne nie pozwalają bezpiecznie wylądować na lodzie.

US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Joshua Card