Czyżby czara goryczy w końcu się przelała? Wczoraj sekretarz generalny Sojuszu Północno­atlan­tyc­kiego Mark Rutte przekazał, że NATO pracuje nad rozpoczęciem działań mających udaremnić próby zakłócania sygnału GPS przez Rosję. Decyzję podjęto po tym, jak cywilny samolot pasażerski z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen na pokładzie stał się celem ataku rosyjskich środków walki radioelektronicznej. Nad Bułgarią doszło do zakłóceń sygnału GPS, przez co piloci utracili dostęp do kluczowych systemów nawigacyjnych.

Komisja Europejska poinformowała, że system nawigacji samolotu przewożącego von der Leyen został zakłócony w niedzielę 31 sierpnia w wyniku podejrzanej ingerencji ze strony Rosji. Przewodnicząca KE leciała z Warszawy po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem na granicy polsko-białoruskiej do południowej Bułgarii, gdzie miała spotkać się z premierem Rosenem Żelazkowem i odwiedzić fabrykę amunicji. Jej podróż miała na celu omówienie działań związanych z poprawą gotowości do obrony w odpowiedzi na wojnę Rosji przeciwko Ukrainie

Samolot przez ponad godzinę krążył nad lotniskiem w Płowdiwie po tym, jak utracili możliwość korzystania z sygnału GPS. Ostatecznie piloci zmuszeni byli posłużyć się papierowymi mapami. Bułgarski rząd potwierdził zakłócenia. Komisja określiła zdarzenie jako część wrogich działań Rosji, polegających na „groźbach i zastraszaniu”, oraz podkreśliła, że wzmocnią one determinację UE do zwiększenia zdolności obronnych i dalszego wsparcia Ukrainy.

Nie pierwszy raz Rosjanie zaatakowali w ten sposób samolot przewożący przedstawicieli zachodnich rządów. W marcu ubiegłego roku brytyjski resort obrony oskarżył Federację Rosyjską o atak elektroniczny na samolot z szefem resortu obrony Grantem Shappsem. Do incydentu doszło nad Morzem Bałtyckim na wysokości obwodu króle­wiec­kiego, kiedy minister wracał z Polski ze spotkania z Władysławem Kosi­nia­kiem-Ka­my­szem.

Shapps przyleciał do Polski na pokładzie samo­lotu dys­po­zy­cyj­nego Dassault 900LX, no­szącego na Wyspach ozna­czenie Dassault Envoy IV CC Mk.1. Maszyna należy do brytyjskich sił powietrznych i służy do trans­portu VIP-ów. Znajdujący się na pokładzie dziennikarze informowali, że przez blisko pół godziny telefony komórkowe nie były w stanie połączyć się z Internetem i siecią GSM, a załoga miała przez ten czas poszukiwać alternatywnych sposobów nawigacji.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

LUTY BEZ REKLAM GOOGLE 85%

Od blisko dwóch lat obserwujemy wzmożoną aktywność rosyjskich sił WRE skutkującą zanikiem sygnału GPS. Proce­der dotyka głównie obszaru Królewca i Morza Bałtyckiego, natomiast ostatnimi czasy problemy z sygnałem występują w Polsce, krajach bałtyckich, a nawet połud­niowej Szwecji. Dzia­ła­nia Rosjan oprócz zanikania sygnału powodują również „fałszowanie” wskazań. Załogi samolotów miały otrzymywać informacje, że znajdują się w zupełnie innej pozycji, oddalonej o kilka kilometrów od rzeczywistej.

Problem dotyka również ruchu morskiego. Dodatkowo utrudnienia w odbiorze sygnału GPS nie występują sposób ciągły, lecz poprzez epizody o zmiennym nasileniu. Zwłaszcza w ostatnich miesiącach w regionie polskiego i litewskiego wybrzeża Bałtyku cywilni operatorzy dronów zgłaszali, że często tracili możliwość sterowania bezzałogowcami, a te w konsekwencji się rozbijały.

Wydaje się jednak, iż kolejne zdarzenie tego typu z udziałem kluczowych polityków w Europie sprawiło, że przebrała się miarka. Podczas konferencji prasowej w Luksemburgu z premierem Luksemburga Lucą Friedenem i ministerką obrony Yuriko Backes sekretarz Rutte stwierdził, że NATO traktuje sprawę bardzo poważnie i pracuje, aby przeciwdziałać rosyjskim zakłóceniom i upewnić się, że podobne incydenty się nie powtórzą. Nie podał jednak szczegółów, na czym przeciwdziałanie miałoby polegać.

Rutte zaznaczył, że zagłuszanie GPS wpisuje się w szerszą kampanię zagrożeń hybrydowych prowadzonych przez Moskwę, obejmującą między innymi sabotaż podmorskiej infrastruktury krytycznej na Morzu Bałtyckim, próbę zamordowania prezesa niemieckiego koncernu zbrojeniowego Rheinmetall Armina Pappergera oraz wiele cyberataków i innych aktów sabotażu.

– Zagrożenie ze strony Rosjan rośnie z każdym dniem. Nie bądźmy naiwni: może to kiedyś objąć również Luksemburg, może dotrzeć do Holandii – stwierdził Rutte. – Cały kontynent jest w bezpośrednim zagrożeniu ze strony Rosjan. Jesteśmy teraz wszyscy na wschodniej flance, niezależnie od tego, czy mieszkacie w Londynie czy w Tallinie.

Co ciekawe, premier Bułgarii Rosen Żelazkow stwierdził, że podobne incydenty zdarzają się praktycznie codziennie i są efektem ubocznym wojny Rosji w Ukrainie oddziałującym na całą Europę. Przez to Bułgaria nie będzie prowadzić śledztwa w sprawie niedzielnego incydentu. Być może na jutrzejszym spotkaniu w Paryżu przekazane zostaną dodatkowe informacje na temat nowych planów Sojuszu. W spotkaniu wezmą udział państwa należące do „koalicji chętnych”, wykazujące zainteresowanie udziałem w misji stabilizacyjnej w Ukrainie.

Królewiec sercem rosyjskiego WRE na Bałtyku

To, że Królewiec stanowi źródło wielu problemów związanych z zakłócaniem GPS w rejonie Bałtyku, wiadomo od dawna. Konflikty wielokrotnie zwracały na to uwagę w artykułach publikowanych na łamach naszego serwisu. Wkrótce obwód królewiecki może zyskać dla Rosjan jeszcze większe znaczenie. Rosja buduje w obwodzie królewieckim ośrodek wywiadu radioelektronicznego (signals intelligence – SIGINT), zlokalizowany niespełna 100 kilometrów od granic Polski i Litwy. Ma to być największy tego typu kompleks w Europie, jego zadaniem będzie przechwytywanie informacji NATO. Analitycy ostrzegają, że jego strategiczne położenie pozwoli Moskwie monitorować łączność wojskową i cywilną w Polsce, na Litwie i w Niemczech.

Według analiz prace rozpoczęto w marcu 2023 roku, a na zdjęciach satelitarnych widoczne są już koncentryczne pierścienie z centralną platformą i strefą bezpieczeństwa. Przy średnicy około 1,6 kilometra kompleks może być największą znaną stacją rozpoznawczą tego typu na świecie, czterokrotnie większą niż dotychczasowe rosyjskie obiekty. Pojawia się duże ryzyko, że oprócz zbierania informacji wywiadowczych stacja może być przeznaczona do zagłuszania niektórych sygnałów.

NATO / WO Fran C. Valverde