11 lutego NATO-wskie Sojusznicze Dowództwo Operacji (Allied Command Operations) powołało misję „Arctic Sentry”, która ma na celu zwiększenie obecności Sojuszu w Arktyce i regionie Dalekiej Północy. Część komentatorów zwraca jednak uwagę, że ma ona w zasadzie jedynie wymiar polityczny i stanowi próbę wyjścia naprzeciw oczekiwaniom Donalda Trumpa, zwłaszcza w kontekście jego wcześniejszych wypowiedzi i zarzutów dotyczących Grenlandii.
W komunikacie opublikowanym przez Sojusz możemy przeczytać, że w odpowiedzi na rosnącą aktywność militarną Rosji i zwiększające się zaangażowanie Chin w Arktyce państwa sojusznicze uzgodniły nasilenie działań na rzecz bezpieczeństwa w tym strategicznie istotnym regionie. W ramach „Arctic Sentry” przeprowadzone zostaną wielodomenowe operacje pod kierownictwem Dowództwo Sił Połączonych w Norfolk (JFC-NF).
– „Arctic Sentry” podkreśla zaangażowanie Sojuszu w ochronę swoich członków i utrzymanie stabilności w jednym z najważniejszych strategicznie i najbardziej wymagających pod względem środowiskowym obszarów świata – powiedział generał Alexus Gregory Grynkewich, dowódca naczelny sił sojuszniczych w Europie (SACEUR). – Wykorzysta siłę NATO do ochrony naszego terytorium i zapewnienia bezpieczeństwa Arktyki i Dalekiej Północy.
📢JFC Norfolk will lead #ArcticSentry ❄️🛡️, bringing together NATO and Allied activities in the Arctic and High North into one, overarching operational approach to the region.
Read more here: 👇https://t.co/CCXKnI4vff#WeAreNATO #StrongerTogether #DeterAndDefend@NATO… pic.twitter.com/ZA7zv56PWk
— NATO Allied Joint Force Command Norfolk – JFCNF (@JFCNorfolk) February 12, 2026
Do inicjatywy przystąpiło już kilku sojuszników. Dania zadeklarowała oddelegowanie na Islandię czterech samolotów bojowych F-35A, które dołączą do sześciu szwedzkich Gripenów nadzorujących już przestrzeń powietrzną tego państwa. Niemcy wyślą na Islandię cztery Eurofightery wspierane przez samolot transportowo-tankujący A400M. Wielka Brytania zapowiedziała z kolei organizację manewrów połączonych sił ekspedycyjnych (Joint Expeditionary Force – JEF) na północnej flance we wrześniu bieżącego roku i zwiększenie w ciągu trzech lat całorocznej rotacyjnej obecności w Norwegii z około tysiąca do 2 tysięcy żołnierzy, operujących z bazy Camp Viking w rejonie Tromsø, co potwierdził brytyjski sekretarz obrony John Healey.
„Arctic Sentry” ma przede wszystkim usprawnić koordynację dotychczasowych działań państw NATO w Arktyce. To bezpośrednim następstwo spotkania Donalda Trumpa z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte w ubiegłym miesiącu w Davos. Obaj zgodzili się, że Sojusz powinien wziąć na siebie większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo regionu, biorąc pod uwagę narastającą aktywność Rosji i Chin.
Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.
Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.
W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.
Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Tak więc operacja w zasadzie ma udobruchać amerykańskiego prezydenta, który wcześniej zarzucał Europie bierność. Trump twierdził, że „Grenlandia jest wszędzie usiana rosyjskimi i chińskimi statkami”. Europejscy urzędnicy odpowiadają, że choć Rosja i Chiny faktycznie zwiększyły aktywność w Arktyce, koncentruje się ona głównie w innych częściach regionu i obecnie nie widać jej wyraźnego wzrostu w rejonie Grenlandii.
Stąd też „Arctic Sentry” czerpie w założeniu dużo z realizowanej na wodach Morza Bałtyckiego operacji „Baltic Sentry” mającej na celu ochronę podmorskiej infrastruktury krytycznej. Zaangażowane państwa stosunkowo małym nakładem zasobów i przy istniejącej infrastrukturze są w stanie stale monitorować sytuację na danym obszarze.
📢#ArcticSentry Update!
All ongoing Allied Winter Warfare Training and Exercise Cold Response 26 will form part @NATO's new #ArcticSentry vigilance activity.
All planned Allied activity will be executed under Arctic Sentry and plans will be adapted as required to ensure that… pic.twitter.com/WWhmoVXjZP
— NATO Allied Joint Force Command Norfolk – JFCNF (@JFCNorfolk) February 15, 2026
Serwis Politico w rozmowie w myśl reguły Chatham House z dyplomatami z 13 państw europejskich dowiedział się, iż operacja tak naprawdę ma jedynie wymiar polityczny, a nie wojskowy. Z militarnego punktu widzenia dotychczasowe zaangażowanie Sojuszu i państw regionu arktycznego było wystarczające, a decydenci w NATO nie widzieli potrzeby osobnej operacji. Wszystko zmieniło się w obliczu agresywnej polityki Trumpa w stosunku do Danii i Grenlandii.
Jeszcze w styczniu Trump prowadził agresywną kampanię wymierzoną w oba państwa, wielokrotnie zaznaczając, że jego celem jest przejęcie Grenlandii. Używając chociażby argumentów, że w regionie operują Chińczycy i Rosjanie, podkreślał, że wyspa jest kluczowa dla bezpieczeństwa USA i że chce ją odkupić, a nawet nie wyklucza użycia siły. Ostatecznie w temacie od miesiąca panuje cisza.
Do podobnej konkluzji doszedł również polski Ośrodek Studiów Wschodnich. „Arctic Sentry” ma być jedynie sygnałem dla amerykańskiej administracji, że Sojusz potrafi zaangażować się w działania w regionie Arktyki, która jest istotna dla Waszyngtonu. Efektem ma być zmniejszenie presji politycznej Amerykanów na Europę, a zwłaszcza Danię i Grenlandię.
Arctic Sentry is a strategic win for NATO, a significant political win for 🇩🇰Denmark and 🇬🇱Greenland, and a military win for the Nordic region in general and 🇳🇴Norway in particular.
To rephrase Lord Ismay it may even: “keep the Russians out, the Americans in, and Trump down” pic.twitter.com/2DulWuIyJz
— Hans Tino Hansen (@HthHans) February 13, 2026
Dyplomaci w rozmowie z Politico twierdzą, że operacja będzie wymagać zwiększenia patroli morskich na wodach Arktyki, a także oddelegowanie morskich samolotów patrolowych i rozpoznawczych w celu monitoringu rosyjskiej Floty Północnej, w której skład wchodzą między innymi okręty podwodne z międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi.
Operacja musi być jedynie doraźna. Według Rose Gottemoeller, byłej zastępczyni sekretarza generalnego NATO i podsekretarz obrony Stanów Zjednoczonych, stacjonowanie większych oddziałów na Grenlandii byłoby marnotrawstwem – kosztownym i nieuzasadnionym w obecnych okolicznościach. Z drugiej strony operacja polegająca na oddelegowaniu raz na jakiś czas sił i środków w postaci okrętów lub samolotów może zapobiec degradacji Sojuszu i pokazać Trumpowi, że Europa jest w stanie zadbać o interesy Amerykanów.