Amerykańskie wojska lądowe wybrały nazwę dla tiltrotora MV-75 – Cheyenne II. Wpisuje się ona w tradycję nazywania wiropłatów US Army na cześć wielkich plemion rdzennych Amerykanów, jak Comanche, Chinook, Lakota czy legendarne Iroquois i Apache. Zarazem ma ona odzwierciedlać przełomowe rozwiązania techniczne zastosowane w MV-75, z nietypowym układem konstrukcyjnym na czele. Pod tym względem Cheyenne II będzie godnym następcą poprzednika – AH-56.

AH-56 Cheyenne powstał w ramach programu programu Advanced Aerial Fire Support System (AAFSS), gdy Amerykanie chcieli stworzyć szybki i zaawansowany technicznie śmigłowiec, który zdolny byłby do zapewniania szeroko zakrojonego wsparcia dla wojsk lądowych. Po wyprodukowaniu kilku egzemplarzy okazało się, że układ konstrukcyjny Cheyenne’a, z klasycznym wirnikiem głównym oraz śmigłem ogonowym i pchającym na belce ogonowej, przysparza wielu problemów technicznych, komplikuje maszynę i generuje koszty.

W 1969 roku amerykańskie wojska lądowe zarzuciły rozwój AH-56, niemniej decydenci wciąż widzieli zapotrzebowanie na maszynę, która pozwoliłaby częściowo zastąpić mniej zaawansowane AH-1. Taki był początek historii śmigłowca bojowego AH-64 Apache.

AH-56 Cheyenne.
(Anefo via Nationaal Archief)

– Nadając MV-75 nazwę Cheyenne II, oddajemy hołd nieprzerwanemu wkładowi plemienia Czejenów w rozwój naszego narodu, zarówno ich wybitnej służbie w mundurze, jak i ich dziedzictwu jako niezłomnych obrońców swojego stylu życia – powiedział pułkownik Jeffrey Poquette, kierownik projektu FLRAA. – Nazwa odzwierciedla również związek ze śmiałą wizją AH-56 Cheyenne, a „II” oznacza nową erę innowacji i możliwości. To nazwa, która oddaje hołd niezłomnemu duchowi wojownika i sygnalizuje decydujący krok naprzód dla lotnictwa wojsk lądowych.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

Cheyenne II zastąpi w służbie znaczną część śmigłowców rodziny H-60, ale wbrew pierwotnym założeniom – nie wszystkie. Podstawą konstrukcyjną nowej maszyny będzie tiltrotor V-280 Valor (w wielu publikacjach niepoprawnie zwany zmiennopłatem; V-280 nie zmienia położenia płata względem kadłuba), który w grudniu 2022 roku zwyciężył w konkursie FLRAA.

– To skok naprzód pod względem techniki i zdolności – mówił rok temu wiceszef sztabu wojsk lądowych (dziś już były wiceszef) generał James Mingus, podczas dorocznej konferencji Army Aviation Association of America w Nashville w stanie Tennessee. – Oferuje zasięg, który zmienia to, jak zbliżamy się do przeciwnika. Daje właściwą kombinację prędkości, udźwigu i przeżywalności, kombinację, jakiej jeszcze nigdy nie mieliśmy w jednym statku powietrznym.

Bell otrzymał kontrakt na dostarczenie sześciu prototypów. Oblot pierwszego ma nastąpić w tym roku, a cykl prób realizowanych przez US Army powinien ruszyć w roku 2027. Mimo wycięcia programu FARA i zapowiedzianej niedawno rewolucyjnej reformy obejmującej redukcję floty śmigłowców bojowych generał Mingus zapewniał, że program FLRAA jest niezagrożony.

Mingus ujawnił również, że pierwszą jednostką, która zostanie wyposażona w MV-75, będzie 101. Dywizja Powietrz­no­­de­san­towa „Krzyczące Orły”. To właśnie jej, ze względu na charakter prowadzonych działań, najbardziej potrzebny jest przyszłościowy szturmowy statek powietrzny dalekiego zasięgu (FLRAA, czyli Future Long-Range Assault Aircraft). Niegdyś dywizja ta była formacją spadochronową, obecnie jest powietrz­no­sztur­mową i desantuje się ze śmigłowców.

MV-75 ma stać się fundamentem zupełnie nowej filozofii działań powietrz­no­sztur­mo­wych. Nazwano ją L2A2 – Large-Scale, Long-Range Air Assault (desant powietrzny na dużą skalę w dużej odległości). Według generała dywizji Bretta Sylvii, dowódcy „Krzyczących Orłów”, założenia są proste: w jedną noc przemieścić jedną brygadę na odległość 500 mil (800 kilometrów) w takim stanie, aby była zdolna prowadzić długotrwałe działania bojowe. Wprawdzie w innych jednostkach US Army Black Hawki pozostaną jeszcze na długie dziesięciolecia, 101. Dywizja zamierza się ich pozbyć jak najszybciej, bo tylko pełna przesiadka na MV-75 umożliwi realizację koncepcji L2A2.

Wojska lądowe zaordynowały także wprowa­dze­nie zmian w konstrukcji MV-75 pod kątem użycia tej maszyny przez siły specjalne. Dzięki temu późniejsza konwersja do konfiguracji dla „specjalsów” będzie prostsza i tańsza. Druga strona medalu jest jednak taka, że wszystkie MV-75, nawet te, które nigdy nie powąchają służby w 160. Lotniczym Pułku Operacji Specjalnych „Night Stalkers”, staną się cięższe.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że jest to wątpliwa korzyść. Ale w rzeczywistości modyfikacje wprowadzane w śmigłowcach UH-60M mające je przeobrazić w MH-60M dla 160. Pułku są skomplikowane i kosztowne właśnie dlatego, że przed laty nikt sobie nawet nie wyobrażał, iż Black Hawk może zostać wyposażony w takie przyrządy. Proces modyfikacji wymaga praktycznie rozłożenia UH-60M na czynniki pierwsze, a wzrost masy wymusił także instalację mocniejszych silników YT706.

– Wykonaliśmy analizę inżynieryjną, która teraz przerodziła się w szczegółowy projekt – mówi podpułkownik Cameron Keogh z Dowództwa Operacji Specjalnych (SOCOM), który podkreśla, że modyfikacje wprowadzone w płatowcu mogą stać się fundamentem do instalacji innego wyposażenia specja­lis­tycz­nego w przyszłości.

I w temacie MV-75 dla sił specjalnych – podczas uroczystości „chrztu” maszyny zaprezentowano też wizualizację Cheyenne’a II w konfiguracji dla „Night Stalkers” (powyżej).

Zasadniczo nie ma tu niczego zaskakującego. Podobnie jak w innych typach (MH-60M czy MH-47G), i w MV-75 największe zmiany widać w nosie. Znalazł się tam radar śledze­nia rzeźby terenu AN/APQ-187 Silent Knight (następca sprawdzonego AN/⁠⁠APQ-174), głowica optoelektroniczna i, rzecz jasna, teleskopowy odbierak paliwa do tankowania w powietrzu. Niewielkie urządzenie widoczne obok radaru to zapewne czujnik systemu DVEPS (Degraded Visual Environ­ment Pilotage System), ułatwiającego lot w pyle, śniegu, mgle i tym podobnych warunkach ograniczo­nej widocz­no­ści.

Rzecz jasna, to tylko stosunkowo prosta wizualizacja. Pełen pakiet wyposażenia specjalistycznego będzie dużo bogatszy (jak pokazuje poniższe zdjęcie).

Dla porównania: śmigłowiec MH-60M służący w 160. Lotniczym Pułku Operacji Specjalnych „Night Stalkers”. Na zdjęciu dobrze widać część wyposaż­enia specja­lis­tycz­nego. 1: telesko­powy odbierak paliwa do tanko­wa­nia w powietrzu; 2: czujnik systemu DVEPS; 3: głowica obserwacji i podświetla­nia celów AN/⁠⁠ZSQ-2; 4: radar AN/⁠⁠APQ-174; 5: czujniki systemu ostrzega­nia o pociskach rakietowych AN/⁠AAR-47; 6: system zakłócający AN/⁠ALQ-136; 7: system ostrzega­nia o opro­mie­nio­wa­niu przez radar AN/⁠APR-39A.
(US Air Force / Senior Airman Johnny Diaz)

W ubiegłym miesiącu generał David Hodne, szef Dowództwa do spraw Szkolenia i Przemiany (podobnie jak Mingus – już były), mówił, że MV-75 stał się już częścią programów szkoleniowych dla oficerów w komponencie lotniczym US Army. US Army posiada dwa symulatory, dzięki którym oficerowie mogą wstępnie zapoznawać się z maszyną i szukać sposobów na jej optymalne wykorzystanie na polu walki.

Trwa także szkolenie techników w zakresie pracy z nowoczesnymi materiałami kompozytowymi. Dzięki temu będą oni przygotowani do zapewnienia Cheyenne’om należytej obsługi technicznej.

Bell Textron