Przedsiębiorstwo ST Engineering pokazało na MSPO 2026 najnowszą wersję kołowego transportera opancerzonego Terrex, wyposażoną w opcjonalny napęd hybrydowy HED (Hybrid Electric Drive). W ubiegłym roku również był on częścią oferty dla sił zbrojnych, ale pokazany został jedynie w formie modelu. Teraz to już transporter z krwi i kości.

Jeden z wariantów pozyskania następcy Rosomaków zakłada współpracę z partnerem zagranicznym i wykorzystanie technologii. O aspiracjach singapurskiej spółki dowiedzieliśmy się w czerwcu 2025 roku podczas wizyty ówczesnego prezydenta RP Andrzeja Dudy w Singapurze. Mimo że upłynęło sporo czasu, koncepcja wydaje się nadal żywa. STE jest wstępnie zainteresowane polonizacją produkcji. W jakim stopniu? Na razie nie wiemy, ale producent jest gotowy zaoferować polskiemu przemysłowi power-pack do tego wozu, w szczególności jego najnowszą część: hybrydowy układ napędowy.

Co na wejściu może zaoferować Terrex s5? Dopuszczalna masa całkowita pojazdu to 35 ton, masa własna – 22 tony. W odmianie transportera opancerzonego obsadzony jest przez dwuosobową załogę i zabiera dziesięciu żołnierzy desantu. Terrex s5 ma 8,3 metra długości, 3 metry szerokości i 2,7 metra wysokości bez systemu wieżowego.

Wóz jest w stanie pokonywać przeszkody pionowe o wysokości do 0,7 metra i rowy o szerokości nie większej niż 2 metry. Głębokość brodzenia to 1,8 metra. Napędzany jest silnikiem wysokoprężnym Caterpillar o mocy 711 koni mechanicznych, sprzężonym z automatyczną skrzynią przekładniową firmy Allison. Może rozpędzić się do prędkości 120 kilometrów na godzinę.

(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

Terrex s5 ma hybrydowy układ napędowy z doładowaniem spalinowym typu Range Extender. Może poruszać się, napędzany tylko silnikiem elektrycznym, także w trybie silent watch z maksymalnie zredukowaną charakterystyką akustyczną, który pozwala przemierzyć 50 kilometrów. Łączna moc sięga około 1200 koni mechanicznych. Instalacja napędu HED pozwoliła też na uzyskanie 15% więcej przestrzeni w środku pojazdu za sprawą instalacji mniejszego silnika spalinowego, ale też w znacznej części zmienionego układu napędowego.

Standardowym uzbrojeniem wozu jest wieża ST Engineering Adder z 30-milimetrową armatą napędową Northrop Grumman Mk44S i sprzężonym z nią karabinem maszynowym. Ochrona balistyczna kształtuje się na poziomie 4 według NATO-wskiej normy STANAG 4569. Na potrzeby zapewnienia pływalności została ona obniżona z poziomu 6.

Tegoroczny MSPO był dla nas okresem szczególnego wysiłku. Opublikowaliśmy blisko 20 artykułów. Jeśli były dla Was interesujące, możecie nas wesprzeć w przygo­to­waniu wyjazdów na kolejne imprezy branżowe, udzielając wsparcia tutaj.

Jeśli zdecydujecie się przesłać nam jakąś kwotę, dopiszcie w wiadomości (dedykacji), że to za relację z MSPO. Będzie to dla nas cenna wskazówka na przyszłość.

Nasze artykuły z tegorocznego salonu i z poprzednich możecie przeczytać tutaj.

Przeżywalność pojazdu i załogi może być dodatkowo poprawiona dzięki możliwość integracji aktywnego systemu ochrony. Odporność przeciwminowa jest na poziomie 4a / 4b według standardu STANAG 4569.

Oznaczenie pojazdu nawiązuje do pięciu głównych cech, którymi ma się odznaczać: smart­ness (spryt), superio­rity (przewaga), sustain­abi­lity (podtrzymanie zdolności), surviva­bi­lity (przeżywal­ność) i service­abi­lity (podatność eksploa­ta­cyjna). Na bazie tych wozów powstał też bojowy wóz piechoty Titan, który w grudniu 2025 roku singapurskie ministerstwo obrony kupiło dla wojsk lądowych. Dostawy mają ruszyć stopniowo od 2028 roku. 19 pojazdów zakupiła Ghana; w tamtejszych wojskach lądowych służą pod oznaczeniem Sentinel II (w wersjach 6 × 6 i 8 × 8). Pod marką Yavuz znajduje się także w ofercie tureckiego przedsiębiorstwa Otokar.

Wieża Adder z armatą napędową Northrop Grumman Mk44S kalibru 30 mm i sprzężonym karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

Poszukiwania następcy Rosomaka

Pod koniec 2025 roku przedłużono porozumienie z fińską Patrią zapewniające zdolność produkcji Rosomaków do końca 2034 roku. Co więcej, zakłady Rosomak w Siemianowicach Śląskich będą miały prawo do modernizacji i utrzymania tych wozów aż do końca 2064 roku. Obecnie produkcja nadal trwa. W ubiegłym roku dostarczono 82 transportery różnych wersji. Plan Modernizacji Technicznej na lata 2025-2039 sprawia, że siemianowickie zakłady nadal będą odgrywać istotną rolę w produkcji przemysłowej.

Mimo że Rosomaki nie odejdą z dnia na dzień z Wojska Polskiego – wręcz przeciwnie będą nadal modernizowane i zmieniane, zwłaszcza na bazie doświadczeń pola walki z Ukrainy – pozyskanie nowego kołowego transportera wydaje się nieodzowne. A stara­nia należy rozpocząć wcześniej.

Przy konstruowaniu Rosomaka duże znaczenie miało zapewnienie pływalności, co jednocześnie ograniczało potencjał modernizacyjny, zwłaszcza w zakresie zwięk­sze­nia poziomu opancerze­nia. Rosomak nie do końca przystaje z tego powodu do działań na dzisiejszym polu, walki nasyconym przede wszystkim bezzałogowymi statkami powietrznymi i amunicją krążącą. Generalnie następny wóz ma być lepiej chroniony, cięższy i być może pozbawiony możliwości pływania. Ta ostatnia cecha nie będzie żadnym wyznacznikiem, co oznaczałoby zerwanie z wytycznymi, według których takie pojazdy powinny samodzielnie pokonywać przeszkody wodne.

(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

Poszukiwania Rosomaka 2 nie są jakimś teoretycznym tworem. 14 sierpnia 2023 roku podpisano już umowę ramową w sprawie opracowania Nowego Kołowego Transportera Opancerzonego. Przyjęto strategię hybrydową, zgodnie z którą nowy wóz najpierw uzupełni Rosomaki znajdujące się w uzbrojeniu, zaś w bardziej odległej perspektywie będzie w stanie je zastąpić.

W grudniu 2025 roku pojawiły się informacje, jakoby stary rywal Rosomaka – transporter Stryker – miał pojawić się może nie jako jego następca, ale jako szybkie uzupełnienie liczby transporterów opancerzonych w Wojskach Lądowych. Nie trzeba jednak wskazywać, mimo oczywistych zalet Strykerów, że pozyskanie ich w dużej liczbie sprawi, że rozwiązaniem przejściowe stanie się czymś w rodzaju docelowego i na długo odsunie w czasie pozyskanie Rosomaka 2. Strykery mogą też nie okazać się takie tanie, jakby sobie wszyscy tego życzyli. Wątpliwości budzi też ich stan tech­niczny. Z taką sytuacją spotkali się Grecy, którzy mieli pozyskać bojowe wozy piechoty M2A2 Bradley ODS-SA, ale finalnie nie okazały się warte uwagi z powodu właśnie złego stanu technicznego.

Wydaje się jednak, iż w realizacji programu ogromną rolę odegra polski przemysł, który będzie korzystał z doświadczenia podczas produkcji, modernizacji i eksplo­a­ta­cji Rosomaków. I co najważniejsze, ma nie być już kurczowego trzymania się pływalności. Wojna w Ukrainie skruszyła lody.

Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl