Australijski prototypowy „lojalny skrzydłowy” MQ-28 Ghost Bat dołączył do elitarnego grona – bezzałogowych samolotów bojowych, z których z powodzeniem odpalono pocisk rakietowy powietrze–powietrze naprowadzany radiolokacyjnie i poraził cel. Test odbył się na poligonie Woomera 8 grudnia. Ghost Bat zniszczył cel latający Phoenix za pomocą pocisku AIM-120 AMRAAM. RAAF i Boeing Defence Australia są drugim zespołem, który zaliczył taki sukces. W ubiegłym miesiącu turecki dron Kızılelma zestrzelił cel latający za pomocą pocisku Gökdoğan.
Steve Parker, dyrektor generalny Boeing Defence Space and Security, podczas marcowych targów lotniczych Avalon Air Show zapowiadał, że odpalenie pocisku powietrze–powietrze nastąpi pod koniec tego lub na początku przyszłego roku. Wówczas mogło się wydawać, że Ghost Bat zostanie pierwszym dronem w historii, który zapisze sobie na konto takie osiągnięcie. Można postawić lekko złośliwe pytanie: czy Turcy specjalnie przyspieszyli test Kızılelmy, aby zgarnąć palmę pierwszeństwa?
Minister do spraw przemysłu obronnego Pat Conroy ogłosił przy okazji testu Ghost Bata, że program otrzyma około 1,2 miliarda dolarów (2,9 miliarda złotych) dodatkowego finansowania na przejście z obecnej fazy prób i ewaluacji do fazy operacyjnej. Najnowsza inwestycja obejmuje nowe kontrakty z Boeing Defence Australia na sześć MQ-28A Block 2 (to znaczy w standardzie „operacyjnym”) i opracowanie prototypu wersji Block 3 w ciągu trzech lat. Do tej pory Canberra pozyskała osiem MQ-28 w wersji Block 1.
Ghost Bat (po naszemu: dusznik australijski) powstaje w myśl coraz modniejszej filozofii współpracujących samolotów bojowych (Collaborative Combat Aircraft). Maszyna ta wywodzi się z jednego z pierwszych rozpoczętych na poważnie programów tego typu, a fakt, że rozpoczęto go w Kraju Kangurów, sam w sobie jest interesujący.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Australijski przemysł lotniczy nigdy nie zaliczał się do światowej elity, a jego szczytowe osiągnięcia to Boomerang i prototypowy Kangaroo. W programie Airpower Teaming System (ATS) Canberra zaprzęgła jednak do pracy lokalny oddział Boeinga. Tworzony z myślą o zapotrzebowaniu w ramach Loyal Wingman Advanced Development Program dron nazwany ATS (lub też BATS – po dodaniu inicjału producenta) jest pierwszym statkiem powietrznym opracowanym przez Boeinga od zera poza granicami Stanów Zjednoczonych.
– Australia jest liderem w staraniach na rzecz rozwoju i wdrożenia autonomicznych współpracujących samolotów bojowych opartych, które zapewnią asymetryczną przewagę i większy zasięg dla istniejących platform załogowych – powiedział minister obrony Richard Marles. – Ta przełomowa demonstracja dowodzi, że MQ-28A Ghost Bat jest wiodącym w skali świata współpracującym samolotem bojowym.
W ramach próby Ghost Bat współpracował z samolotem wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej E-7A Wedgetail i wielozadaniowym samolotem bojowym F/A-18F Super Hornet. Drona uzbrojono w pojedynczy pocisk rakietowy, który podwieszono pod brzuchem po lewej stronie, bezpośrednio pod wlotem powietrza do silnika. Na razie Ghost Bat nie dysponuje komorą uzbrojenia, nie będzie miała jej także wersja Block 2, ale w planach jest wprowadzenie komory w wersji Block 3.
Niestety Australijczycy nie ujawnili szczegółów na temat tego, jak dokładnie wyglądała współpraca Ghost Bata z Wedgetailem i Super Hornetem. Rąbka tajemnicy uchylił Colin Miller z Boeing Phantom Works, który przyznał, że operator drona, znajdujący się na pokładzie Wedgetaila, wydał jedynie cztery zasadnicze komendy: startuj, rozpocznij patrolowanie, przechwyć cel i otwórz ogień. Przede wszystkim nie wiadomo, w jakiej odległości znajdował się cel. Glen Ferguson, dyrektor programu, zapewniał, że próba odwzorowywała realistyczny scenariusz bojowy pod względem zachowania celu.
Ferguson ujawnił również, że dron nie był tylko nosicielem pocisku, ale wykorzystywał czujniki pokładowe, chociaż nie zdradził, jakie dokładnie. Miały one jednak zapewniać mu możliwości porównywalne z radarem AESA. Ghost Bat jest technicznie przystosowany do przenoszenia pokładowej stacji radiolokacyjnej w nosie, może też być wyposażony w głowicę poszukiwania i śledzenia w podczerwieni (IRST).

Australijski FA-18F Super Hornet startuje z RAAF Base Darwin.
(LACW Annika Smit, Department of Defence)
Zainteresowanie dołączeniem do programu MQ-28 wykazywała już Polska; dron mógłby stać się „lojalnym skrzydłowym” dla naszych nowych F-35A. Do tej pory Ghost Baty wykonały ponad 130 lotów i spędziły w powietrzu około 150 godzin.
Opublikowany w 2023 roku Strategiczny Przegląd Obronny (który przeczytać można tutaj) stwierdza, że Ghost Bat jest „zaprojektowany, aby działać jako część zintegrowanego systemu załogowych i bezzałogowych statków powietrznych oraz zdolności kosmicznych. MQ-28A ma być platformą możliwą do utracenia (attritable), kosztującą mniej niż platforma załogowa i zdatną do szybkiego zastąpienia. Program ten powinien stanowić priorytet we wspólnym rozwoju ze Stanami Zjednoczonymi”.
Gwoli sprawiedliwości podkreślmy raz jeszcze, że sukces Ghost Bata i Kızılelmy polega na użyciu pocisku naprowadzanego przez radar. Pociski naprowadzane na podczerwień były wielokrotnie odpalane z różnych dronów. Już w 2017 roku MQ-9 Reaper strącił cel latający za pomocą pocisku AIM-9X. Z kolei pociski Air-to-Air Stinger (ATAS) odpalano już nawet z UCAV-ów MQ-1 Predator.
