Ukraińskie siły zbrojne wprowadziły na wyposażenie flotę pojazdów stanowiących zaplecze logistyczne dla myśliwców F-16 Fighting Falcon operujących z baz rozproszonych na obszarze całego państwa. Jest to odpowiedź na intensywne rosyjskie ataki z wykorzystaniem dronów i pocisków manewrujących. Ukraińskie doświadczenia są bacznie obserwowane przez Amerykanów, którzy od kilku lat ćwiczą prowadzenie operacji rozproszonych w związku z przygotowaniami do możliwej konfrontacji z Chinami.
Samochody z zainstalowanym w zabudowach wyposażeniem logistycznym pozyskała fundację Come Back Alive (którą nasz serwis wspiera wespół z naszymi Czytelnikami poprzez Patronite) przy współpracy ukraińskiego przemysłu i należącej do skarbu państwa firmy wydobywczej Ukrnafta. Każdy zespół samochodów składa się z pojazdów do obsługi uzbrojenia, obsługi technicznej samolotu i stanowiska dowodzenia do planowania misji. Dwa komplety, czyli razem dziesięć samochodów, kosztowało 51,3 miliona hrywien (4,5 miliona złotych), z czego 49,4 miliona przekazała Ukrnafta.
Zespół obsługi obejmuje: jeden pojazd warsztatowy do przygotowywania i testowania uzbrojenia, dwa pojazdy wyposażone w żurawiki do podwieszania uzbrojenia pod myśliwiec i innych prac oraz pick-up do przewozu personelu obsługi, który nie zmieścił się w pozostałych samochodach. Zabudowy specjalistyczne zamontowano na podwoziach samochodów terenowych Iveco Daily 4 × 4, a pick-up to Peugeot.
Z kolei stanowisko dowodzenia i planowania misji zabudowano na podwoziu samochodu ciężarowego wysokiej mobilności MAN w układzie 6 × 6 i dołączonej do niego przyczepie. W ciężarówce jest siedem stanowisk pracy dla planistów i innych sztabowców. W środku wydzielono również stanowisko do prowadzenia odpraw dla pilotów. Natomiast na przyczepie zabudowano moduł mieszkalny dla kilku osób.
– To pierwszy projekt naszej fundacji koncentrujący się na F-16 – powiedział dyrektor Taras Czmut. – Nasze F-16 cały czas funkcjonują w warunkach wojny nieograniczonej z ciągłymi misjami i koniecznością ciągłego unikania rosyjskich ataków. W warunkach ograniczonych możliwości wykorzystania stałej infrastruktury logicznym było zainwestowanie w rozwiązanie mobilne. Pozwala ono na maksymalne wykorzystanie tego najbardziej skomplikowanego zachodniego systemu uzbrojenia w sytuacji, gdy liczy się przede wszystkim czas i efektywność.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Anonimowy przedstawiciel przemysłu dodał, że do tej pory do uzbrojenia jednego samolotu potrzebnych było około dwunastu ludzi. Dzięki nowemu wyposażeniu ta liczba może się zmniejszyć do trzech. Ma to szczególne znaczenie w obliczu małej liczby przeszkolonych ukraińskich specjalistów obsługi samolotu. Przy opracowywaniu zestawu wykorzystano wielkie doświadczenie europejskich użytkowników myśliwców tego typu. Ukraińskie F-16 latają przede wszystkim z pociskami powietrze–powietrze AIM-120 i AIM-9 oraz bombami szybującymi Small Diameter Bomb.
Prowadzenie operacji rozproszonych ma dla Ukrainy szczególne znaczenie ze względu na powtarzające się rosyjskie ataki na stałe bazy lotnicze. O ile samoloty z rodowodem radzieckim są niejako z definicji dostosowane do operowania z lotnisk pozbawionych rozbudowanej infrastruktury czy drogowych odcinków lotniskowych, o tyle w stosunku do samolotów zachodnich (może z wyjątkiem tych ze stajni Saaba) długo utrzymywała się opinia, że wymagają one dużego zaplecza logistycznego i są zbyt delikatne do operowania spoza dobrze przygotowanych baz.
Ten mit został dawno obalony, a w ostatnich latach możemy obserwować prawdziwy wysyp NATO-wskich ćwiczeń obejmujących wykorzystanie drogowych odcinków lotniskowych czy lotnisk niebędących bazami wojskowymi. Wykorzystanie takich możliwości jest tym ważniejsze, że samoloty na lotniskach mogą paść ofiarą nie tylko pocisków manewrujących, ale również tanich, niewielkich dronów, co Ukraińcy udowodnili, atakując bazy rosyjskich bombowców.
Wprowadzenie do wyposażenia ukraińskich sił zbrojnych mobilnego zaplecza logistycznego dla F-16 poprawi przeżywalność tych myśliwców na ziemi. Ukraińcy będą mogli korzystać z dowolnego lotniska lub drogowego odcinka lotniskowego, przebazowując tam pojazdy. Co więcej, ich przemieszczenie może nastąpić nawet w czasie, gdy piloci wykonują zadania w powietrzu, a więc lotnisko lądowania może być inne niż startu. To dodatkowo utrudni targeting stronie rosyjskiej.
Wprowadzenie mobilnego zaplecza logistycznego przyniesie korzyści nie tylko Ukrainie. Jego wykorzystanie będą bacznie obserwowali Amerykanie, którzy na własne potrzeby od kilku lat opracowują doktrynę działań rozproszonych lotnictwa pod nazwą ACE (Agile Combat Employment). Jest to szeroki zbiór inicjatyw, procedur i taktyk mających pozwolić amerykańskim siłom powietrznym na walkę z przeciwnikiem dysponującym zdolnością niszczenia stałych baz lotniczych.
Jak już wielokrotnie pisaliśmy, Amerykanie obawiają się, że w razie wojny z Chińską Republiką Ludową ich bazy na Pacyfiku – a zwłaszcza najdalej na zachód wysunięta baza na Guamie – staną się celem pierwszego uderzenia. Radą na to ma być między innymi utworzenie i odtworzenie mniejszych baz, które umożliwiłyby ciągłe manewrowanie samolotami i zmianę ich miejsc stacjonowania w strefie walk tak, aby utrudnić ich zniszczenie na lotniskach pociskami manewrującymi lub balistycznymi. Można do tego również włączyć sieć lotnisk cywilnych.
Były dowódca US Air Force w Europie, generał James Hecker, opowiadał o wyzwaniach związanych z tym zagadnieniem.
– Mamy mnóstwo lotnisk u mnóstwa sojuszników i mamy dostęp do nich wszystkich – mówił generał Hecker. – Problem w tym, że mogę chronić tylko niewielką liczbę z nich. Nie możemy zapewnić warstwowej obrony przeciwlotniczej tysiącom lotnisk. Jeśli przebazujemy się na takie niechronione lotnisko na tydzień, zostaniemy zniszczeni. Możemy z nich korzystać tylko przez krótki czas, a potem musimy wrócić do głównej bazy operacyjnej. Jeśli chcemy utrzymać przeżywalność, musimy mówić o dyslokacji trwającej pojedyncze dni, a nawet godziny. W związku z tym trzeba przeanalizować, gdzie z wyprzedzeniem rozmieścić uzbrojenie, paliwo, logistykę.

Oshkosh P-19R.
(Oshkosh Defense / Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe)
Swoje uwagi wygłosił również generał Joseph Kunkel zajmujący się przewidywaniem i projektowaniem przyszłości sił powietrznych. Wskazał on na konieczność takiego projektowania wyposażenia lotniskowego, aby mogło być łatwo transportowane. W kontekście działań rozproszonych na Pacyfiku Amerykanie będą mieli inne wymagania niż Ukraińcy. Bardziej niż na mobilności drogowej będzie im zależało na możliwość przerzucenia tego wyposażenia samolotami, szczególnie najliczniejszymi C-130. Dlatego według generała Kunkela wózki do przewozu bomb i rakiet, cysterny, agregaty i całe inne wyposażenie musi być zaprojektowane z myślą o transporcie na pokładzie C-130.
Podobnymi sprawami zajmuje się także piechota morska, która ogłosiła zapotrzebowanie na wozy lotniskowej straży pożarnej możliwe do transportowania w C-130. Także dotychczasowe wozy strażackie P-19R mają zostać doposażone w kamery termowizyjne, co umożliwi im skuteczniejsze działanie na lotniskach polowych, w tym po ataku przeciwnika, na przykład w nocy, gdy na płycie lotniska nie będzie działało oświetlenie.

