Szwajcarska Rada Federalna, pełniąca funkcję rządu, zdecydowała o zredukowaniu zamówienia na samoloty bojowe F-35A Lightning II. Głównym powodem jest rosnący koszt programu. Nie wiadomo, o ile zostanie obcięte zamówienie, również całkowity wzrost kosztów nie jest jasny. Kierujący resortem obrony Martin Pfister skrytykował decyzję Rady i przedstawił kilka alternatywnych rozwiązań. Są one jednak bardzo ogólnikowe, a na przygotowanie szczegółów pozostało niewiele czasu. Resort musi do końca stycznia przedstawić swój pomysł na finansowanie sił zbrojnych.
Dla szwajcarskiego lotnictwa zakup nowych myśliwców był prawdziwą drogą przez mękę. Kilkanaście lat, referenda, anulowane przetargi, lewicowi pacyfiści kwestionujący zasadność kupna nowych samolotów. Wreszcie we wrześniu 2022 roku podpisano kontrakt przewidujący zakup 36 F-35A za 6 miliardów franków. Umowa wydawała się niemałym sukcesem. Dostawy miały być realizowane w ramach procedury Foreign Military Sales. A cena miała być stała, wywalczono też montaż czterech maszyn w Szwajcarii.
Jednak już w 2023 roku nad programem zaczęły się zbierać czarne chmury. Szef Federalnego Urzędu Zamówień Obronnych Armasuisse Urs Loher stwierdził, że nie dowierza, aby cena za F-35 miała być stała. Burza rozpętała się w czerwcu tego roku. Podczas wizyty w Waszyngtonie dowiedział się, że Szwajcaria będzie musiała zapłacić za samoloty od 650 milionów do nawet 1,3 miliarda franków więcej. Skandal zaczął zataczać coraz szersze kręgi, gdy okazało się, że ekspertyzy zamówione przez władze Helwecji mówiły to, co zamawiający chciał usłyszeć, i kompletnie nie uwzględniały innego rozumienia pojęcia „at fixed prices” przez Amerykanów.

Amerykański, holenderski i duński F-35A nad Arizoną.
(USAF / Airman 1st Class Dominic Tyler 56th Fighter Wing Public Affairs)
Przez następne miesiące trwała dyskusja. co zrobić dalej. Wreszcie 12 grudnia Rada Federacji zdecydowała o redukcji zamówienia. Jej skala zależy od tego, o ile wzrosły koszty zakupu. Najprawdopodobniej w Alpy trafi 28 lub 30 Lightningów II. Uzasadnienie decyzji jest proste: obywatele w referendum zaakceptowali kupno 36 myśliwców za 6 miliardów franków i koniec. To rząd musi się tłumaczyć, dlaczego zawarł umowę z nierzetelnym dostawcą. Jeżeli tłumaczenia będą niesatysfakcjonujące, politycy odpowiedzialni za umowę zostaną rozliczeni.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu Pfister skrytykował decyzję o redukcji zamówienia. Jego zdaniem 36 nowoczesnych samolotów bojowych to obecnie „absolutne minimum”. W sytuacji geopolitycznej, w której rośnie zagrożenie ze strony Rosji, a Stany Zjednoczone będą redukować zaangażowanie w Europie, szef resortu obrony określił zapotrzebowanie na nowoczesne samoloty bojowe w przedziale 55–70 sztuk. Wyraźnie widać tutaj wpływ Claude’a Nicolliera, byłego pilota wojskowego i kosmonauty, a obecnie doradcy departamentu obrony. W jego opinii zamówienie na F-35 należałoby zwiększyć, a niezbędne minimum to obecnie 50 myśliwców.
Co dalej?
Redukcja zamówienia i tak nie jest najgorszym rozwiązaniem. Nie brakowało głosów wzywających do zerwania kontraktu. Konferencja prasowa Pfistera trwała ponad godzinę. Mimo krytyki decyzji Rady przez cały ten czas polityk wychwalał kolegialny sposób podejmowania decyzji. Z drugiej strony w całym wystąpieniu brakowało konkretów. Pfister poszedł śladem Hansa-Petera Portmanna, partyjnego kolegi z liberalnej FDP. Postuluje on kupno tańszych europejskich myśliwców w takiej liczbie, aby osiągnąć stan 55-70 nowoczesnych samolotów bojowych. W grę wchodzą zatem Rafale, Typhoon i Gripen.
Nie rozwiązuje to zasadniczego problemu: skąd wziąć pieniądze? Cytując poprzednią szefową szwajcarskiego resortu obrony Violę Amherd, wojsko zostało „zaoszczędzone na śmierć” (kaputtgespart). Na początku ubiegłego roku dziennikarze publicznego radia SRF dotarli do niejawnego raportu przygotowanego przez departament już w styczniu 2024 roku, z którego wynika, że w wojskowym budżecie zieje dziura wielkości miliarda franków (ponad 4,5 miliarda złotych). Później okazało się, że kwota jest większa i braki wynoszą 1,4 miliarda franków. Natychmiast pojawiły się pytania o przyczynę oraz oskarżenia pod adresem dowódcy sił zbrojnych, generała porucznika Süssliego, i Violi Amherd.
Takie stawianie sprawy jest jednak krzywdzące, zwłaszcza wobec Amherd. Dziura to oczywiście „zasługa” trwających przeszło trzy dekady cięć w wydatkach na obronę. Te zaś zaczęły się w Szwajcarii już pod koniec zimnej wojny. Jako państwo neutralne Helwecja mogła pozwolić sobie wydawać mniej niż kraje NATO czy Układu Warszawskiego, nie było jednak mowy o rozbrojeniu. Szczyt został osiągnięty w latach 1986–1987, gdy na obronę przeznaczono około 1,8% PKB. Potem zaczął się trend spadkowy, który doprowadził do 0,8% PKB w roku 2022. Po napaści Rosji na Ukrainę zapadła decyzja o zwiększeniu wydatków na obronę do 1% PKB. Próg ten ma jednak zostać osiągnięty dopiero w roku 2032.
Natomiast wśród rządzących nie ma zgody gdzie znaleźć na to pieniądze. Pamiętajmy, że w Szwajcarii w skład Rady Federacji wchodzą przedstawiciele wszystkich partii, które weszły do parlamentu. Trzeba więc ucierać konsensus. Od prawa do lewa panuje zgoda co do jednego – nie ma mowy o podnoszeniu podatków. Trwają dyskusje, czy wzorem Niemiec nie zwiększyć limitu zadłużenie dla wydatków związanych z obronnością, jednak debata daleka jest od rozstrzygnięcia.

Piloci F-35A przed porannym startem z bazy Nellis w Newadzie podczas ćwiczeń „Red Flag 19-1”.
(fot. US Air Force / R. Nial Bradshaw)
Według informacji, jakie zdobył zurychski Tagesanzeiger, na zamkniętym spotkaniu poświęconym polityce bezpieczeństwa Pfister zaproponował podniesienie VAT-u. W grę wchodzi podwyżka o 0,5 punktu procentowego, co miałoby zwiększyć wpływy do budżetu o 1,8 miliarda franków rocznie. Nie wiadomo, czy to wystarczy.
Z kolei lewica postuluje poważny przegląd wydatków. Socjaldemokratyczna SP określa F-35 jako finansową „beczkę bez dna” i zarzuca Radzie brak odpowiedzialności w prowadzeniu całej sprawy. Z kolei zieloni liberałowie z GLP najchętniej widzieliby kupno samolotów za przewidzianych 6 miliardów franków, natomiast w sprawie kupna dodatkowych myśliwców domagają się referendum. Lewica zgłasza jeden słuszny postulat. W dotychczasowych planach w ogóle nie odniesiono się do obrony przed atakami z użyciem bezzałogowców. Należy więc na nowo przemyśleć całą koncepcję obrony powietrznej kraju.
Jednak w perspektywie krótkoterminowej departament obrony musi liczyć się z kolejnymi cięciami, przynajmniej w zakresie zakupów sprzętu. Rada Federalna zażądała przedstawienia priorytetowych projektów modernizacyjnych. Dokumenty przedstawione przez resort obrony miały jednak zostać uznane za niedopracowane, dlatego Rada odrzuciła zwiększenie środków na najbliższe dwa lata.