Coś drgnęło w programie niemieckich fregat ZOP typu 126. Projekt, który wydawał się doskonałym przykładem europejskiej współpracy, wpłynął na wzburzone wody. Wydaje się, że przejęcie przez stronę niemiecką całkowitej kontroli nad pracami jest bliskie. Jednocześnie trwa intensywny lobbying na rzecz fregat A200DEU. Mogą one stać się rozwiązaniem pomostowym do czasu rozwiązania wszystkich problemów trapiących F126 albo całkowicie zastąpić projekt Damena.
Przypomnijmy: we wrześniu ubiegłego roku pojawiły się pierwsze doniesienia niemieckich i holenderskich mediów, że Damen nie wywiązuje się ze zobowiązań kontraktowych na budowę sześciu fregat ZOP typu 126 w tak dużym stopniu, że Berlin może zerwać umowę i nie zapłacić kar umownych. Prowadzona w stoczni Peenewerft w Wolgaście budowa prototypowej fregaty Niedrsachsen stanęła. Opóźnienia miały sięgać 40 miesięcy. Obecnie mówi się już o 48 miesiącach. Przekazanie pierwszego okrętu, jak pierwotnie planowano, w połowie roku 2028 jest nierealne. Również zakończenie dostaw wszystkich jednostek do roku 2034 stoi pod znakiem zapytania.
Jedną z rozważanych opcji było odsunięcie Damena od prac i przejęcie pełnej kontroli nad projektem przez niemiecką grupę stoczniową NVL, będącą częścią Rheinmetalla. Najwyraźniej Berlinowi udało się wymusić zgodę Damena na takie rozwiązanie. 28 stycznia NVL poinformowało: „w ostatnich tygodniach sprawdziliśmy migrację danych konstrukcyjnych do naszego systemu i pomyślnie ją zrealizowaliśmy. Był to najważniejszy etap i podstawowy warunek uruchomienia produkcji. Obecnie przesyłane są terabajty danych, które są jednocześnie sprawdzane pod kątem kompletności i poprawności”.
To krok istotny, ale jak zwracają uwagę Waldemar Geiger i Lars Hoffmann z serwisu Hartpunkt, jest to częściowy sukces. Transfer danych to jedno, zakończenie wszelkich formalności i przekierowanie setek stanowisk inżynierskich – to drugie. Może to zająć nawet dwa lata. Negocjacje z Damenem mają zostać zakończone do 30 kwietnia bieżącego roku. Zdaniem serwisu ESUT oznacza to, że finalna decyzja odnośnie przyszłości F126 zapadnie do końca maja.
Najwyraźniej niemiecki rząd przyjął dwutorową strategię na wypadek załamania się negocjacji z Damenem i fiaska całego przedsięwzięcia. 28 stycznia, tego samego dnia, gdy NVL poinformowało o pomyślnej migracji danych, komisja budżetowa Bundestagu zaakceptowała wstępne porozumienie z TKMS o wartości 50 milionów euro. Pieniądze te mają posłużyć zabezpieczeniu slotów produkcyjnych i zamówieniu materiałów pod budowę fregat typu MEKO A200DEU.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
W Niemczech często mówi się o zastąpieniu holenderskich fregat rodzimym projektem. Pomysł szczególnie lansuje niemiecki Związek Budownictwa Okrętowego i Techniki Morskiej (VSM). Pierwotnie wskazywano na przystosowanie do działań ZOP fregat typu MEKO A400 oferowanych przez TKMS i NVL. Co istotne, A400 stanowi podstawę również dla fregat przeciwlotniczych typu 127. Tą drogą Marine mogłaby dokonać daleko idącej unifikacji sprzętu.
Wygląda na to, że przychylność decydentów zyskały mniejsze i tańsze fregaty MEKO A200, które też były wymienianie jako potencjalni zastępcy F126. W przypadku A400 z uwagi na obciążenie TKMS budową F127 pierwsza fregata ZOP mogłaby zostać dostarczona najwcześniej w roku 2034. Postęp w stosunku do F126 byłby więc żaden, a Damen byłby w stanie dostarczyć pierwszą jednostkę wcześniej, nawet po uwzględnieniu opóźnień. Taka sytuacja jest nieakceptowalna dla niemieckiej marynarki wojennej i ministerstwa obrony.
A200DEU jako prostsze okręty to zupełnie inna para kaloszy. TKMS twierdzi, że w przypadku szybkiego zawarcia kontraktu byłby w stanie dostarczyć pierwszą fregatę do końca 2029 roku. Tutaj zaczyna się zasadnicze pytanie: czym w stosunku do F126 mają być A200DEU?
Pierwsza opcja to „rozwiązanie pomostowe”, Niemcy zamówiłyby według ostatnich informacji trzy MEKO, które wypełniłyby lukę związaną z wycofywaniem ze służby fregat ZOP typu 123. Druga opcja to całkowita rezygnacja z projektu Damena. Nie dziwi, że TKMS jest zdecydowanym zwolennikiem takiego rozwiązania i podkreśla zaletę, jaką jest niższa cena jego oferty. Za pieniądze przeznaczone na kupno sześciu F126 można by pozyskać osiem A200DEU. Z drugiej strony, z uwagi na mniejsze rozmiary i niższe koszty, A200DEU będą mieć mniejsze zdolności bojowe niż F126.
Rezygnacja z typu 126 wydaje się jednak mało prawdopodobna. Niemcy zainwestowały w program 1,83 miliarda euro, a rezygnacja z budowy okrętów oznaczałaby problemy dla Peenewerft. Wykoleiłoby to też plany modernizacyjne niemieckiej marynarki wojennej. TKMS może deklarować zdolność do szybkiego dostarczenie pierwszego okrętu, ale poddostawcy to zupełnie inna sprawa. Wśród kluczowych firm są chociażby dostawca przekładni Renk, Ostseestahl ze Stralsundu i Stahlbau Nord z Bremerhaven z szeroko rozumianej branży stalowej, wreszcie hamburski Noske-Kaeser specjalizujący się w systemach wentylacyjnych. Również te podmioty muszą zabezpieczyć materiały i moce produkcyjne pod realizację nowego, pilnego kontraktu.

Nordrhein-Westfalen i Rheinland-Pfalz typu F125 w stoczni w Hamburgu.
(Martin Falbisoner, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)
Przy wyborze „rozwiązania pomostowego” w połowie następnej dekady Marine będzie eksploatować równolegle trzy typy fregat: F126, F127 i A200DEU. Nie jest to nic nowego. Niemiecka marynarka wojenna już teraz posiada trzy typy fregat: ZOP-owskie F123, przeciwlotnicze F124 i ekspedycyjne F125. Z uwagi na integrację systemów uzbrojenia i wielu podzespołów nie jest to wyzwanie dla logistyki. W przypadku nowych okrętów integrację można posunąć jeszcze dalej. Sytuacja może się skomplikować, kiedy trzy typy równocześnie będą budowane, a ich producenci zaczną rywalizację o ograniczone zasoby, pochylnie, hale montażowe i środki finansowe.
W wielkim biznesie względy osobiste także odgrywają istotną rolę. W przypadku parcia TKMS na zastąpienie F126 przez A200DEU można spekulować o chęci wyrównania rachunków. W roku 2018, gdy projekt przyszłego typu 126 nosił jeszcze nazwę MKS 180, niemieckie ministerstwo obrony wykluczyło koncern z postępowania przetargowego. Przyczyną była utrata zaufania do TKMS spowodowana przedłużającą się budową fregat typu 125 i zawyżona zdaniem resortu cena MKS 180. Berlin chciał wówczas zapłacić za cztery fregaty 3,5 miliarda euro, podczas gdy TKMS żądał 4 miliardów euro. Jeszcze nie ostateczna cena F126 już dawno przekroczyła te założenia. W roku 2023 osiągnięto 5,72 miliarda euro za cztery okręty i cztery dodatkowe moduły misyjne.

