Członkowie Dżama’at Nasr al-Islam wa‑al-Muslimin (czyli lokalnej komórki Al‑Ka’idy) ogłosili zamiar zdobycia Bamako – stolicy Mali. W przeciwieństwie do blokady z listopada 2025 roku tym razem bojownicy nie zamierzają negocjować. Wobec nikłego oporu malijskich sił zbrojnych na kolejnych drogach prowadzących do miasta pojawiają się blokady. Na północy separatyści z Frontu Wyzwolenia Azawadu wypierają rosyjskich najemników z kolejnych miast i zdobywają kontrolę nad coraz większymi połaciami pustyni.

Bamako znajduje się w bardzo trudnym położeniu. Potwierdzone jest przecięcie dróg RN24 (kierunek na Senegal), RN5 (kierunek na Gwineę) i RN7 (kierunek do Wybrzeża Kości Słoniowej). Drogi prowadzące na północny wschód obecnie mają być przejezdne. Podobnie RN5 i RN7 na południe, ale można spodziewać się, że zostaną one niebawem również zajęte przez bojowników. Na zamkniętych drogach ustawiono blokady, przed którymi ustawiają się długie kolejki ciężarówek i cystern.

„Wzywamy wszystkich szczerych patriotów, bez wyjątku, do powstania i zjednoczenia się” – komunikat takiej treści został skierowany przez miejscową Al-Ka’idę do mieszkańców Bamako. Bojownicy nawołują do powszechnego powstania, obalenia rządzącej junty i wprowadzenia szariatu. Rebelianci są zdeterminowani, żeby zdobyć miasto, jednak nie zamierzają rządzić na pogorzelisku.

Aguelhok i Tessalit w regionie Kidal również wpadły w ręce bojowników. Wcześniej w obu miejscowościach stacjonowali rosyjscy najemnicy z Korpusu Afrykańskiego. Region Kidalu obecnie jest areną najbardziej intensywnych walk, w których Rosjanie obnażyli swój niezwykle niski poziom przeszkolenia i wyraźny brak pomysłu na prowadzenie walki.

Front Wyzwolenia Azawadu tymczasem prowadzi dynamiczną ofensywę na północy kraju. Doszło do starć w okolicy bazy Gourma-Rharous w regionie Timbuktu. Rzecznik FWA Mohamed Al-Maulud Ramadan potwierdził, że obecnie celem operacyjnym jest zdobycie kontroli nad pasem Ménaka–Gao–Timbuktu. Zabezpieczenie tego obszaru dałoby separatystom swobodny dostęp do centrum i północy kraju, a w perspektywie – szansę na uzyskanie kontroli nad całym Azawadem.

Tuaregowie zadali silny cios Rosjanom w Hombori. Przedstawiciele Korpusu Afrykańskiego opublikowali nagranie przedstawiające dostawę zapasów i ewakuację rannych Malijczyków. Separatystom udało się jednak zdobyć kontrolę nad bazą.

Solą w oku azawadzkich separatystów są stacjonujący w tej części kraju rosyjscy najemnicy. Wypierani z kolejnych pozycji, pozbawieni są obecnie możliwości przeprowadzenia pełnej ewakuacji. Igor Gromyko, rosyjski ambasador w Mali, zapowiedział, że Kreml nie zamierza porzucić swojego sojusznika. Potwierdził też, że znajdujące się w kraju siły nie zostaną wycofane. Wobec wyraźnego braku woli walki najemników czeka przynajmniej kilka tygodni saharyjskich wakacji i wędrowania po pustyni.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

Bezzębne lwy

Wydarzenia w Mali nie umknęły uwadze sąsiednich junt. Podczas spotkania w Senegalu przedstawiciele Mali i Nigru stwierdzili, że za sukcesem połączonej ofensywy Al-Ka’idy i FWA stoją zagraniczne siły. Jako odpowiedzialnych wskazano ECOWAS, czyli de facto Nigerię oraz Francję – dwa kraje niemal rytualnie oskarżane o wszystkie niepokoje w Afryce Zachodniej.

W Niamey przeprowadzono marsz poparcia dla władz Mali. Manifestanci skandowali hasła przeciwko imperializmowi oraz ogłaszali wsparcie nigerskiego społeczeństwa dla rządu w Bamako i Sojuszu Państw Sahelu – organizacji, która zawiodła podczas pierwszego kryzysu. Pomimo deklaracji władze pozostają pełne obaw, do tego stopnia, że odwołano obchody Święta Pracy.

Jeszcze większe napięcie widać w Burkina Faso. W Wagadugu wprowadzono nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w obawie przed próbą powtórzenia malijskiej ofensywy. Władze wezwały obywateli do zgłaszania podejrzanie zachowujących się osób i zachowania czujności.

Całkowite zaskoczenie skoordyno­wanym atakiem doprowadziło do paraliżu malijskiej junty. Wojsko nie odpowiedziało na ofensywę. Rosyjscy najemnicy, z którymi wiązano duże nadzieje, okazali się bezuży­teczni. Pomoc nie dotarła również z Sojuszu Państw Sahelu, który miał być paktem wojskowym chroniącym zachodnio­afry­kań­skie autokracje.

Skala ataku i sposób jego przeprowadzenia wskazuje jasno, że w kraju doszło do uzgodnionego podziału stref wpływu. Tuaregowie dążący do powstania niepodległego Azawadu przeprowadzili uderzenie na północy, a Al-Ka’ida – na południu. Po wyrzuceniu sił francuskich i oparciu się na rosyjskich najemnikach rząd w Bamako całkowicie utracił kontrolę nad sytuacją.

Sytuacja w Kidalu dodatkowo pokazała wolę usunięcia Rosjan z kraju. O ile w czasach obecności wojsk francuskich udało się wypracować kruche zawieszenie broni, o tyle separatyści odmówili podobnego układu z Kremlem.

Weekendowa ofensywa ma szansę całkowicie odmienić charakter konfliktu w Mali. Cele azawadzkich separatystów są znane. Niejasny pozostaje jednak długoterminowy cel, jaki postawiła sobie lokalna Al-Ka’ida. Bojownicy w przeszłości pokazywali, na co ich stać, przeprowadzając blokadę Bamako. Wówczas dzięki wsparciu dronów całkowicie odcięli miasto od dostaw paliwa. Tym razem jednak pokusili się o bezpośrednie uderzenie, obnażając słabość junty.

Angeline A. van Achterberg, African Studies Centre Leiden