Rządząca w Mali junta nie ma łatwego końca kwietnia. Weekendowa ofensywa połączonych sił Frontu Wyzwolenia Azawadu i Dżama’at Nasr al-Islam wa-al-Muslimin (czyli lokalnej komórki Al-Ka’idy) obnażyła wiele słabych stron reżimu: od całkowicie nieefektywnych sił zbrojnych przez paraliż decyzyjny na szczytach władzy aż po absolutną bezużyteczność rosyjskich najemników. Widząc oczywistą słabość Bamako, do gry dołączyła kolejna siła: samozwańcze Państwo Islamskie.

Bojownicy Da’isz nie brali udziału w weekendowej ofensywie. Dopiero gdy okazało się, że malijskie siły zbrojne nie są w stanie zapanować nad sytuacją, islamiści walczący pod czarną flagą ruszyli do walki. Ich pierwszym celem była Ménaka, w pobliżu granicy z Nigrem. Kilkudziesięciu napastników wjechało do miasta na motocyklach i szybko przejęło kontrolę. Według doniesień naocznych świadków stacjonujący w okolicy żołnierze opuścili posterunki i uciekli bez walki.

Mali od 2019 roku jest miejscem rywalizacji między lokalnymi siłami Państwa Islamskiego i Al-Ka’idy. Wojna między organizacjami doprowadziła do śmierci ponad 2 tysięcy osób. Dotychczasowo to Dżama’at Nasr al-Islam wa-al-Muslimin (DżNIM) wychodziła zwycięsko ze starć, co znacznie umacniało ją na arenie krajowej. Dysproporcję w sile ognia widać również w skali zaangażowania w trwający konflikt. Da’isz kontroluje nieduże miasto na pograniczu, podczas gdy Al-Ka’ida grozi oblężeniem stolicy.

Bina Diarra, rzecznik prasowy DżNIM, zapowiedział gotowość bojowników do objęcia Bamako całkowitą blokadą. Decyzja ma być odpowiedzią na naloty rządowych dronów. Bojownicy już w zeszłym roku udowodnili, że są w stanie całkowicie odciąć malijską stolicę od dostaw paliwa. Korzystając z nowoczesnych (i coraz tańszych) bezzałogowców, islamiści doprowadzili do paraliżu 4‑milionowego miasta. Diarra zaapelował również do cywilów, aby pozostali w domach i nie ryzykowali znalezienia się w strefie walk między bojownikami a żołnierzami.

Rządzący krajem pułkownik Assimi Goïta został ewakuowany z Kitalu i przewieziony do bazy sił specjalnych w okolicy Bamako. Bojownikom udało się więc zadać poważny cios w samo serce reżimu – zmuszono prezydenta do ucieczki, zabito ministra obrony, a szef sztabu generalnego generał Umar Diarra został poważnie ranny.

Kolejna porażka rosyjskich najemników

Szczególną uwagę podczas kilkudniowej wojny w Mali zwróciła całkowita porażka rosyjskich najemników. Korpus Afrykański zawiódł wszelkie nadzieje, jakie pokładał w nim rząd Mali. Rosjanie poddali Kidal – jedno z najważniejszych miast na północy kraju. Ustalenia w zakresie oddania miasta dotyczyły wyłącznie Rosjan. Ich sprzymierzeńcy z malijskich sił zbrojnych zostali zostawieni na pastwę separatystów.

Sprawa ma też wymiar prestiżowy. Kidal przeszedł pod kontrolę sił rządowych w listopadzie 2023 roku głównie dzięki Rosjanom. Mimo że ofensywą formalnie dowodził malijski generał Al-Hadżdż Ag-Gamu, to Wagnerowcy zaangażowali tam największe środki i to oni mogli sobie przypisać zasługę wypędzenia pododdziałów azawadzkich. Czynili to zresztą bardzo chętnie (wcześniej musieli bowiem udawać, że wcale ich tam nie ma). Teraz to oni są tymi, którzy opuszczają miasto z nosami spuszczonymi na kwintę. Ale zarazem opuszczają je żywi, a nie martwi.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

CZERWIEC BEZ REKLAM GOOGLE 63%

Rozmowy dotyczące opuszczenia miasta nie były konsultowane z Malijczykami. Najemnicy zagwarantowali sobie bezpieczne wyjście pod eskortą azawadzkich bojowników. Początkowo mieli udać się do Gao, jednak rebelianci zdecydowali o skierowaniu ich do Tessalitu.

– Rosjanie zdradzili nas w sprawie Kidal – powiedział wysoki rangą urzędnik malijski w wypowiedzi dla Radio France Internationale. Według tego źródła gubernator regionu Kidal ostrzegł Rosjan trzy dni przed atakiem, ale ci nic nie zrobili.

Gao, Ber, Bourem, Tessit i Labbezanga zostały niemal bez walki oddane w ręce Frontu Wyzwolenia Azawadu. Niekompetencja rosyjskich najemników sprawiła, że w ręce bojowników trafiła ogromna ilość broni, w tym śmigłowiec bojowy Mi-24 (choć w stanie technicznym niepozwalającym na użycie).

Wyparcie rosyjskich najemników pozbawiło juntę najważniejszego zasobu bojowego na północy. Wobec zagrożenia Kati i Bamako rząd nie będzie angażował się w walki na Saharze. Rozbijając G5 Sahelu, występując z ECOWAS i odrzucając wsparcie Francji, Mali skazało się na polityczną izolację w obliczu trwającego kryzysu. Kraj pozostaje niestabilny od 2013 roku, jednak junta, zamiast szukać szerokiego wsparcia, zdecydowała się na współpracę z Kremlem i lokalnymi watażkami.

Weekendowa ofensywa ma szansę całkowicie odmienić charakter konfliktu w Mali. Cele azawadzkich separatystów są znane. Niejasny pozostaje jednak długoterminowy cel, jaki postawiła sobie lokalna Al-Ka’ida. Bojownicy w przeszłości pokazywali, na co ich stać, przeprowadzając blokadę Bamako. Wówczas dzięki wsparciu dronów całkowicie odcięli miasto od dostaw paliwa. Tym razem jednak pokusili się o bezpośrednie uderzenie, obnażając słabość junty.

Na koniec, niejako w formie wątku humorystycznego, można spojrzeć na materiały samego Korpusu Afrykańskiego. Rosjanie opublikowali nagrania, na których dumnie strzelają do niewidzialnych przeciwników i posyłają pociski moździerzowe gdzieś za widnokrąg. Prawdziwi gieroje…

Magharebia, Creative Commons Attribution 2.0 Generic