Dzisiaj w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi odbyła się ceremonia podpisania umowy offsetowej między WZL a koncernem Lockheed Martin. Dokument obejmuje serwis stacji radiolokacyjnych Longbow i systemu celowniczo-obserwacyjnego M-TADS/PNVS. Umowa offsetowa jest kontynuacją porozumienia dotyczącego zakupu 96 śmigłowców AH-64E Apache Guardian.

W ceremonii udział wzięli premier Donald Tusk, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz i ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose. Porozumienie jest jednym z kilku, które mają zostać doprowadzone do końca. Nadal czekamy na deal z Boeingiem dotyczący serwisowania płatowca. Najważniejsza będzie jednak umowa z General Electric w sprawie serwisowania silników T-700, wykorzystywanych w AH-64E oraz ich kuzynów w Black Hawkach, AW149 i AW101 (rodzina CT-7).

Zarówno o samych śmigłowcach, jak i umowie offsetowej pisaliśmy już wcześniej, wskazując na wady i zalety tego zakupu.

Ceremonia

Trwająca mniej niż godzinę uroczystość odbyła się w jednym z hangarów na terenie WZL-1. Po szybkim podpisaniu dokumentów, głos zabrali goście. Jak to bywa na takich uroczystościach, każdy wyraził zadowolenie, a politycy nie oszczędzili swoim przeciwnikom kilku kuksańców.

– My tutaj w Polsce nie tylko umowy podpisujemy, my umów dotrzymujemy. – Takimi słowami Donald Tusk rozpoczął swoje przemówienie, szybko przechodząc do tematu anulowanego kontraktu na śmigłowce Caracal. Według premiera umowa jest szansą nie tylko dla kraju, ale również dla łódzkich zakładów. Tusk wskazał na potrzebę twardego negocjowania porozumień, które mają jednocześnie poszerzać kompetencje naszego przemysłu. Nie zabrakło również podziękowań dla strony amerykańskiej. Według Tuska nie ma rozbieżności interesów między państwami NATO, a program SAFE i kontrakty zawarte z Amerykanami służą jednemu celowi.

Przemawia Donald Tusk.
(Paweł Jurkowski, Konflikty.pl)

Trochę więcej na temat samych śmigłowców powiedział minister obrony narodowej. Oprócz powtórzenia sloganów odnośnie do rozwoju zdolności, kupna Caracali i SAFE szef PSL odniósł się do kontrowersji dotyczącej bardzo dużej liczby zakupionych maszyn, co wiąże się również z dużymi kosztami utrzymania floty.

– Niektórzy się zastanawiają, czy to nie jest przeszarżowanie, czy to nie jest nadmierna inwestycja – powiedział Kosiniak-Kamysz. – Ona wynika z potrzeb i ze strategii rozwoju Sił Zbrojnych RP. Apache towarzyszą wojskom lądowym. My budujemy największą armię lądową w Europie. Już dzisiaj jesteśmy drudzy po Turcji w tej części świata i trzeci w całym NATO. Nie da się zorganizować wielkiej armii bez odpowiedniego zabezpieczenia z powietrza. Apache będą w służbie Sił Lądowych, to samo pokazuje ich sposób działania.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 54%

Kosiniak-Kamysz dodał, że śmigłowce te dobrze poradziły sobie na Bliskim Wschodzie, a państwa Zatoki Perskiej mogą zazdrościć nam takiego kontraktu. Nie wiemy, o którym konflikcie mówił wicepremier. Najszerzej maszyny tego typu były używane w obu wojnach w Iraku i wojnie w Afganistanie. Bliskowschodnimi użytkownikami Apache’ów są Arabia Saudyjska (59 sztuk), Izrael (48 sztuk), Egipt (46 sztuk), Zjednoczone Emiraty Arabskie (28 sztuk), Kuwejt (24 sztuki) i Katar (24 sztuki).

Izrael w Strefie Gazy i Libanie na dużą skalę używa śmigłowców tego typu, noszących tam nazwę Peten lub Saraf, zależnie od wersji, ale nie jest to oczywiście kraj znad Zatoki Perskiej. Arabia Saudyjska i ZEA wykorzystywały śmigłowce w boju w Jemenie. W trakcie obecnej wojny z Iranem siły powietrzne ZEA (tam maszyny te nie służą w wojskach lądowych) wykorzystywały Apache do zestrzeliwania irańskich dronów.

Pozyskane przez nas Apache będą reprezentować wersję E, jednak już teraz Wojsko Polskie wzięło w leasing osiem sztuk w wersji D (z których dwa stały za mównicą) w celu szkolenia personelu.

Trzecim mówcą był pułkownik Krzysztof Kwiatkowski, szef Oddziału Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego w Zarządzie Lotnictwa Śmigłowcowego Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, który wskazał, że polskie AH-64 będą wyposażone w zdolności powietrze–powietrze, co odróżni je od amerykańskich odpowiedników. Pułkownik zapewnił, że śmigłowce nadal są ważnymi elementami współczesnego pola walki, a Polska potrzebuje wszystkich z 96 zakupionych maszyn.

Według pułkownika wojna w Ukrainie nie jest dobrym przykładem w dyskusji na temat kupna AH-64E. Za naszą wschodnią granicą wykorzystuje się przestarzałe, radzieckie konstrukcje, my mamy jednak do czynienia z o wiele bardziej nowoczesną konstrukcją (a przynajmniej wersją konstrukcji), pozwalająca na wykonywanie zadań o wiele szerszych niż samo wspieranie wojsk naziemnych.

Ambasador Rose dał przemowę charakterystyczną dla środowiska, z którym jest powiązany. Wspominał między innymi o rosnącym złu na świecie i o tym, że Stany Zjednoczone nie będą bronić państw, które same nie chcą się bronić. Przemowa ambasadora w sporej mierze była tym samym, co zazwyczaj słyszymy przy tego typu okazjach. Warszawa była przedstawiana jako „idealny sojusznik” Waszyngtonu i vice versa. Dyplomata wspomniał nawet, że Trump nigdy nie powiedział złego słowa o naszym kraju.

– My w Ameryce mamy wspaniałego negocjatora o imieniu Donald, tutaj w Polsce również jest całkiem niezły negocjator o tym imieniu – powiedział Tom Rose, nawiązując do wypowiedzi premiera. Nazwał go również „one tough cookie”, czyli „twardym ciasteczkiem” (jest to jednoznaczny komplement).

– Polska dzisiaj jest nową wielką potęgą Europy, i jest to model, za którym powinna podążać Europa – dodał w dalszej części wystąpienia.

Następnie głos zabrała wiceprezeska Lockheeda Martina, która w krótkiej wypowiedzi wyraziła zadowolenie z podpisania umowy i oferowanych przez LM produktów. Na końcu prezes Jacek Goszczyński podziękował wszystkim zaangażowanym, wyrażając również zadowolenie z przyszłości, jaką oferuje zakładom podpisana umowa.

Paweł Jurkowski, Konflikty.pl