Nowy kolumbijski rząd pod przewodnictwem zaprzysiężonego dwa tygodnie temu prezydenta Abelarda de la Esprielli planuje renegocjowanie umowy zakupu samolotów bojowych JAS 39E/F Gripen. Jak pisze serwis Defensa.com, celem nie jest anulowanie zakupu Gripenów. Chodzi raczej o doszlifowanie warunków umowy uzgodnionej ze Szwecją i Saabem, w szczególności aspektów finansowych i korzyści offsetowych, które Kolumbia miałaby uzyskać.

Bogota za kwotę 3,1 miliarda euro (13,11 miliarda złotych) kupiła 17 maszyn – 15 w wariancie jednomiejscowym E i dwie dwumiejscowe w wersji F – wraz z niezbędnym wyposażeniem, uzbrojeniem oraz pakietem szkoleniowym i logistycznym. Dostawy mają zostać zrealizowane w latach 2026–2032. Minister obrony Jorge Eduardo Mora potwierdził, że program Gripena jest jednym z 47 kwestii zidentyfikowanych przez zespół, którego zadaniem była analiza sytuacji resortu w trakcie procesu przekazania władzy.

Administracja de la Esprielli rzekomo analizuje różnice cenowe w porównaniu z umowami podpisanymi przez inne kraje, w szczególności Tajlandię, która w ubiegłym roku zamówiła cztery Gripeny E/F za średnią cenę 120 milionów euro. Kolumbijskie Gripeny będą kosztowały 182 miliony za sztukę.

Oczywiście samolot samolotowi nierówny, bo, jak wspomnieliśmy, zakup obejmuje nie tylko płatowce i silniki. Ale nawet biorąc poprawkę na ten fakt, Kolumbijczycy mieli dojść do wniosku, że ich samoloty, w porównaniu z tymi dla Tajlandii, będą za drogie, a korzyści dla lokalnej gospodarki – za małe. Ten ostatni punkt jest szczególnie istotny. Bogota zakładała, że umowa ze Szwecją da szansę na wzmocnienie potencjału kolumbijskiego przemysłu lotniczego i zbrojeniowego. Szwedzi wprost obiecywali takie korzyści.

JAS 39E Gripen z czterema pociskami RBS15 Mk4.
(Hans Berggren; Harleys, Copyright Saab AB)

Szkopuł w tym, że warunków transakcji nie można tak po prostu zmienić. Umowa została już podpisana, określa konkretne zobowiązania między stronami, więc wszelkie zmiany musiałyby być negocjowane bezpośrednio z rządem szwedzkim i Saabem. Poza tym realizacja kontraktu już się rozpoczęła. Były minister obrony Pedro Sánchez ujawnił, że niektóre części do samolotów zakupionych przez Kolumbię zostały już wyprodukowane.

To, że nowa administracja bierze umowę pod lupę, nie zaskakuje. Już w czasie kampanii de la Espriella wyrażał wątpliwości co do warunków transakcji. Pytaniem pozostaje, jak duże ma pole manewru. Jeśli faktycznie przystąpi do rozmów ze Szwedami, łatwo sobie wyobrazić, że ci pójdą na pewne symboliczne ustępstwa w charakterze gestu dobrej woli. Ale jakiekolwiek głębsze zmiany, zwłaszcza przyciągnięcie inwestycji w kolumbijski przemysł, będzie wymagało ustępstw ze strony Bogoty.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

PAŹDZIERNIK BEZ REKLAM GOOGLE 64%

Hipotetycznie do gry można by wciągnąć Brazylię, która już od dawna pojawia się w analizach jako możliwy poddostawca w ramach brazylijskiego kontraktu. Embraer i Saab zainaugurowały działalność brazylijskiej linii montażu końcowego Gripenów w Gavião Peixoto 9 maja 2023 roku. W Brazylii powstaje sześć głównych elementów Gripenów: ogon, hamulce aerodynamiczne, szkielety skrzydeł, przednia część kadłuba wersji jedno­miejs­co­wej i dwu­miejs­co­wej oraz tylna część kadłuba wersji jedno­miejs­co­wej. Notabene Szwecja wersji dwu­miejs­co­wej nie zamówiła, natomiast Brazylia i Kolumbia – tak.

Abelardo de la Espriella.
(domena publiczna via Wikimedia Commons)

Być może Embraer zgodziłby się dać Kolumbii to, czego nie zechce jej dać Saab, w ramach jakiejś transakcji wiązanej. A jeśli jednak Szwedzi nie ustąpią? Czy Kolumbia może zerwać umowę, zapłacić (najpewniej bardzo wysokie) odszkodowanie i rozpocząć proces wyboru nowego samolotu bojowego?

Problem w tym, że chodzi nie tylko o pieniądze, ale także o czas. A w tym wypadku czas to nie pieniądz. Wiekowe Kfiry, na których opiera się potencjał bojowy kolumbijskiego lotnictwa, miały być wycofane ze służby już w latach 2023–2024, a i tak ich przydatność od lat jest minimalna. Według raportu World Air Forces 2026 w służbie pozostaje 19 Kfirów, ale trudno powiedzieć, jak wiele z nich odbywa jeszcze loty. Co gorsza, pozyskiwanie części zamiennych jest już praktycznie niemożliwe.

Apogeum problemów technicznych nastąpiło latem 2015 roku, kiedy co najmniej dziesięciu pilotów kolumbijskiej 111. Eskadry odmówiło wykonywania lotów na starych i awaryjnych Kfirach oraz postanowiło odejść z sił zbrojnych. Oznaczało to faktyczny paraliż kolumbijskiej obrony powietrznej. Rok wcześniej w Kolumbii rozbiły się dwa Kfiry, jednomiejscowy i dwu­miejs­cowy, w którym zginął jeden członek załogi.

Kolumbijski Kfir.
(Facmilitar, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported)

Poszukiwanie nowego samolotu bojowego trwa od lat i bynajmniej nie przebiega gładko. Pod koniec 2022 roku informowano oficjalnie, że ministerstwo obrony Kolumbii zdecydowało się na pozyskanie francuskich Rafale’i i że lada dzień ma być uzgodniona treść umowy, a wkrótce później nastąpi jej podpisanie.

Nie minęły dwa tygodnie, a minister obrony Iván Velásquez przyznał, że rząd nie osiągnął porozumienia ani z Dassaultem, ani z Saabem, którego Gripena wskazano jako opcję rezer­wową. Pod względem formalnym anulowanie zakupu uzasadniono wygaśnięciem 31 grudnia ważności dokumentu Conpes 4078, przewi­du­ją­cego zabezpieczenie pieniędzy na zakup nowych samolotów. Conpes, czyli rada narodowa do spraw polityki gospodarczej i socjalnej (Consejo Nacional de Política Económica y Social), w 2022 roku poparła wydatek rzędu 678 milionów dolarów. Szkopuł w tym, że była to decyzja poprzedniej rady – służącej do sierpnia przy prezydencie Ivánie Duque, a nie przy Gustavie Petro. Stąd rekomendacja wygasła z końcem roku.

Mieliśmy do czynienia ze sporą niespodzianką. Po raz pierwszy od lat we władzach kraju istniała jednolita wola polityczna. I nawet prezydent Petro, który jeszcze jako senator sprze­ci­wiał się wydawaniu setek milionów dolarów na samoloty bojowe, dał się przekonać. Co więc nie zagrało? Jak podają kolumbijskie media, obu europejskim koncernom nie odpowiadał sposób, w jaki Bogota chciała realizować zakup, lub też nie zdążyły przygotować stosownej oferty przed końcem roku.

Francuski Rafale C.
(Jim.van.de.Burgt)

678 milionów dolarów wystarczyłoby wówczas na zakup trzech lub czterech Rafale’i C albo pięciu Gripenów E. Oczywiście miał to być dopiero początek. Docelowe zapotrzebowanie oceniono na szesnaście lub przynaj­mniej czternaście myśliwców. Niestety pozyskanie drugiej partii planowano zrealizować w ramach osobnej umowy. A osobna umowa to także osobne negocjacje, które w kolumbijskich warunkach mogłyby (ujmijmy to delikatnie) się przeciągać. Rzecz jasna, kiedy sprzedaje się samoloty, nie ma czegoś takiego jak „małe zamówienie”; to zresztą maksyma Dassaulta i jego szefa Érica Trappiera. Problemem jest raczej niepewność co do dalszych zamówień, a nie wzgardzenie kontraktem na cztery myśliwce.

Saab i Dassault nalegały wobec tego na podpisanie jednej umowy, zakładającej wyposażenie w myśliwce jednej pełnej eskadry. Wszelkie kwestie harmonogramu dostaw miałyby być zawarte w tej umowie na z góry określonych zasadach (pozos­ta­wia­ją­cych oczywiście Kolumbii niezbędne pole manewru). Francuzi obiecali udzielenie 20-letniego kredytu i byli gotowi zaczekać na pierwszy przelew aż pięć lat. Niestety rząd Gustava Petro nie mógł w tej kwestii ustąpić, gdyż Conpes 4078 nie umożliwiał zawarcia kontraktu o tak dużej wartości.

Serwis InfoDefensa twierdził wówczas, że upór europejskich koncernów wzbudził rozczaro­wanie w Kolumbii, zarówno w resorcie obrony, jak i w dowództwie sił powietrznych. Wkrótce po klęsce negocjacji z Dassaultem Bogota zaczęła na nowo rozglądać się za myśliwcami. W końcu wstępny wybór padł na Gripena – który tym razem wygrał rywalizację z ame­ry­kań­skim F-16 – już pod koniec 2024 roku, a ostateczna decyzja zapadła w kwietniu 2025 roku.

Elementy pierwszego Gripena E na brazylijskiej linii montażowej.
(João Paulo Moralez, Embraer)

Jeśli przetarg zostałby rozpisany po raz trzeci, F-16 miałby duże szanse na zwycięstwo ze względów politycznych. De la Espriella odchodzi od polityki „całkowitego pokoju” promowanej przez Gustava Petro i stawia na zbliżenie ze Stanami Zjednoczonymi, także na polu wojskowym (w tym wspólną walkę zbrojną z kartelami narkotykowymi). Zakup amerykańskich samolotów mógłby być zarówno gestem na rzecz zacieśniania więzi, jak i sposobem na przyciągnięcie inwestycji z USA. Można przypuszczać, że Waszyngton już podejmuje kroki, oczywiście za kulisami, mające doprowadzić do wyposażenia kolumbijskiego lotnictwa w myśliwce made in USA.

Niedawno podobną sytuację widzieliśmy w Peru. Wokół transakcji wyrósł skandal, który sprowokował dymisję dwóch ministrów. Lockheed Martin przegrał w postępowaniu, zwycięstwo odniósł Saab z Gripenem. Gdy tylko decyzja wyszła na jaw, Amerykanie zaczęli wywieranie presji dyplomatycznej, a Lockheed nagle zaczął uatrakcyjniać ofertę, co ostatecznie zaowocowało anulowaniem umowy z Saabem i zamówieniem Fighting Falconów.

Linus Svensson / Saab AB