O tym, że rumuńscy decydenci regularnie zmieniają plany modernizacji marynarki wojennej, wiadomo nie od dziś. Czasem podejmują decyzje, które przez lata odbijają się czkawką – jak w przypadku fiaska programu korwet Gowind. Zdarzają się jednak trafne posunięcia, jak zakup pocisków NSM i przejęcie brytyjskich niszczycieli min. Teraz admirał floty Mihai Panait, szef sztabu Forțele Navale Române, przedstawił plany rozwoju do 2030 roku. Oprócz wcześniej ogłoszonego przejęcia tureckiej korwety i przetargu na dwa modułowe patrolowce w 2030 roku ma wejść do służby pierwsza europejska korweta MMPC. Umowa na jej budowę ma być podpisana w przyszłym roku, natomiast jeszcze w 2025 roku ma zostać zawarte szczegółowe porozumienie między państwami uczestniczącymi w programie.
Należy zacząć od nowych informacji w sprawie tureckiego okrętu. Rumunia ma przejąć prototypowy okręt typu Hisar – TCG Akhisar (P1220), który w grudniu ubiegłego roku rozpoczął próby morskie. Stosowna umowa miałaby zostać podpisana do końca roku. Korweta zostanie dostarczona bez części uzbrojenia (choć z kompletem uzbrojenia artyleryjskiego zgodnego z założeniami projektu) i sensorów, które zostaną zamontowane już na terenie Rumunii.
Hisary powstają w ramach tureckiego programu MİLGEM („okręt narodowy”), który zakłada budowę dwunastu jednostek – od korwet przez fregaty po niszczyciele. W ostatniej, czwartej fazie zaplanowano dziewięć patrolowców opartych na projekcie korwet typu Ada, opracowanym przez stocznię ASFAT. Okręty mają 99 metrów długości, wyporność 2300 ton, napęd CODELOD i zasięg 4500 Mm przy 15 węzłach. Klasyfikowane są również jako lekkie korwety – uzbrojone w 76-milimetrową armatę, system Gökdeniz i opcjonalnie pociski przeciwlotnicze Hisar-O, przeciwokrętowe oraz ZOP. Dysponują lądowiskiem i hangarem dla śmigłowców S-70. W 2023 roku zwodowano dwa pierwsze okręty: Akhisar i Koçhisar, które przechodzą próby morskie.
Jak informowaliśmy w ostatnim artykule na ten temat, efektorem do zwalczania okrętów nawodnych będą norweskie pociski NSM. Ich wybór nie budzi zdziwienia, gdyż kupiono je na potrzeby modernizowanych MOR-ów projektu 1241 (NATO: Tarantul) i nadbrzeżnego systemu obrony wybrzeża, podobnego do tego używanego w polskiej Morskiej Jednostce Rakietowej.
Panait potwierdził jednak wybór innego systemu przeciwlotniczego. Okręt ma otrzymać amerykańskie pociski RIM-162 Evolved Sea Sparrow Missile (ESSM). Nie potwierdził jednak, czy odpalane będą one z wyrzutni pionowej Mk 41 (dającej możliwość używania innego uzbrojenia) czy innego modułu wyrzutni. Korweta doposażona zostanie w zachodni system ZOP, jednak tu admirał nie potwierdził wyboru konkretnego typu lub dostawcy. Dodał jednak, iż korweta będzie dysponować bezzałogowowym statkiem powietrznym Bayraktar. Tutaj raczej miał na myśli jeden z produktów firmy Baykar, gdyż mało prawdopodobne, żeby lekką korwetę zintegrowano z jakimś rodzajem wyrzutni startowej dla TB-2 lub TB-3.
Nowe patrolowce oraz europejska korweta
Jak też wspominaliśmy wcześniej, w najbliższym możliwym czasie rumuńskie ministerstwo obrony otworzy przetarg na dostawę dwóch modułowych okrętów patrolowych. Podobnie jak w przypadku tureckiej jednostki, okręty w rzeczywistości będą korwetami wielozadaniowymi. W październiku ubiegłego roku oficjalnie ogłoszono plany kupna okrętów patrolowych dla floty.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Resort obrony poinformował, że program znajduje się w fazie przygotowywania niezbędnej dokumentacji, która umożliwi uzyskanie formalnej zgody parlamentu na rozpoczęcie procedury przetargowej. Co istotne, ministerstwo zapowiada, że jednym z kluczowych wymogów będzie budowa okrętów w rumuńskich stoczniach i zapewnienie kompleksowego wsparcia eksploatacyjnego. Wcześniejsze doniesienia wskazywały, że jednostki powinny wejść do służby w ciągu najbliższych trzech lat.
Nieoficjalnie szacuje się, że koszt budowy dwóch okrętów wyniesie 400–500 milionów euro, a pierwszy z nich powstanie w ciągu około dwóch lat od podpisania umowy. Na „krótkiej liście” potencjalnych oferentów znajduje się koncern Damen, właściciel stoczni w Gałaczu, odpowiedzialnej między innymi za budowę okrętu wielozadaniowego dla Portugalii. Firma ma oferować Forțele Navale Române wielozadaniowe okręty patrolowe OPV 2600, które wybrała również marynarka wojenna Pakistanu. Okręty, w pakistańskiej służbie klasyfikowane jako typ Yarmook, powstały w Gałaczu.
Doha International Maritime Defence Exhibition and Conference #DIMDEX2024
F-272 Yarmook Class Batch-I Multi-Mission 2300 Ton Heavy Corvette ⚓️PNS Tabuk arrived at the Qatar Emiri Naval Base in Doha . pic.twitter.com/aehtNjRmkR— AERIAL WARRIOR (@zspcl) March 8, 2024
Rumuni chcą, aby oba patrolowce dostarczono w zbliżonej konfiguracji co turecka korweta pod kątem zamontowanego uzbrojenia. Panait potwierdził, że zbudowane w Rumunii okręty będą zintegrowane z pociskami NSM, a także rakietowym systemem przeciwlotniczym, aczkolwiek nie wiadomo, czy byłyby to również pociski ESSM. Admirał tłumaczy to koniecznością doboru najoptymalniejszej opcji.
Należy dodać, że koncepcję modułowych okrętów wybrali również Bułgarzy, którzy we własnych stoczniach budują parę okrętów bazujących na projekcie MPV 90 niemieckiego Lürssena. Okręty otrzymają nie tylko typowe dla patrolowców uzbrojenie artyleryjskie, ale też rakietowy system obrony przeciwlotniczej, pociski przeciwokrętowe oraz kompleks poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych.
Najciekawszą informacją przekazaną przez Panaita jest planowane na 2030 rok wprowadzenie do służby pierwszej europejskiej korwety MMPC (Modular and Multirole Patrol Corvette). Dostawa okrętu w ciągu niespełna pięciu lat wydaje się – delikatnie mówiąc – bardzo optymistyczna. W październiku 2023 roku konsorcjum Naviris, składające się z koncernów stoczniowych – włoskiej Fincantieri, francuskiej Naval Group i hiszpańskiej Navantii – zawarło umowę, której przedmiotem jest wspólne opracowanie projektu jednostki w dwóch wariantach: patrolowej i typowej korwety wielozadaniowej.
Corvette class: 4️⃣
European Patrol Corvettes. contract 2026, arrival (2030, 2032, etc)
– ESSM and NSM rockets + unknown torpedoes – standardization across navy aimed to one ammo per type pic.twitter.com/RAzikmvSdq
— Modern Warfare with Dacian Draco (@DacianDracoMW3) July 31, 2025
Rumuński resort obrony dołączył do przedsięwzięcia miesiąc później, wykazując zapotrzebowanie na cztery okręty. Jednak do tej pory nie wypracowano szczegółowego projektu obu wariantów. Oczywiście nic w tym dziwnego. Stworzenie sensownego projektu modułowego okrętu, który łączyć będzie wymagania kilku państw, jest procesem trudnym i czasochłonnym. Rumuni zakładają, że umowę wykonawczą na budowę okrętów uda się podpisać w przyszłym roku. Pierwszy okręt bez sensorów i uzbrojenia zostałby dostarczony do końca 2030 roku.
Trzy pozostałe patrolowce mają być dostarczane kaskadowo do końca 2035 roku. Terminy te są bardzo optymistyczne, biorąc pod uwagę fakt, że przynajmniej kilka państw chce wdrożyć europejskie korwety. Oznaczałoby to, że musiałyby one powstawać równolegle w kilku stoczniach, może i w Rumunii. Warto jednak odnotować, że Panait przyznał się do braku funduszy na zakup okrętów podwodnych. Jeśli pozwoli na to budżet, zostaną pozyskane do 2030 roku. Bukareszt od lat wykazuje zainteresowanie dwoma francuskimi okrętami podwodnymi typu Scorpène.
Modernizacja i reanimacja okrętów
Oprócz zakupu nowych jednostek Bukareszt chce zadbać o obecnie eksploatowane okręty. Plany modernizacji możemy podzielić na plany bardziej sensowne i mniej sensowne. Zacznijmy od tych pierwszych. Pewne ulepszenia mają przejść dwa niszczyciele min typu Sandown, które Rumunia odkupiła w 2023 roku do Wielkiej Brytanii. Pierwszy z nich, Sublocotenent Ion Ghiculescu (M270; dawny HMS Blyth), wszedł do służby pod koniec 2023 roku, natomiast druga jednostka – były HMS Pembroke – ma podnieść banderę po remoncie jeszcze latem tego roku. Modernizację przeprowadzono też na trzech trałowcach typu Musca. Zdolność zwalczania min morskich, zwłaszcza w obecnej sytuacji na Morzu Czarnym, jest kluczowa.
Teraz nastał czas na tę drugą kategorię. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że konieczne jest utrzymywanie w sprawności, a nawet pewne ulepszanie okrętów dotychczas posiadanych do czasu, kiedy służbę rozpocznie ich następca. To samo tyczy się nawet starszych okrętów, jak zrobili to Hiszpanie w przypadku swoich fregat rakietowych typu Santa Maria, będących licencyjną odmianą amerykańskich Oliver Hazard Perry. Hiszpanie, zdając sobie sprawę z wieku okrętów i ich ograniczonych zdolności bojowych, zamontowali na nich systemy przeciwdronowe jako odpowiedź na współczesne zagrożenia.

Rumuńska korweta Horia Macellariu (F265) typu Eustațiu Sebastian i korweta rakietowa Lăstaunul (F190) typu Tarantul.
(US Navy / Mass Communication Specialist 3rd Class Robert S. Price)
Niestety w przypadku starych okrętów koszt modernizacji często przewyższa płynące z niej korzyści, pochłaniając przy tym budżet. Co więc planuje Bukareszt? Wspominaliśmy o pracach prowadzonych przy Tarantulach. Wcześniej zakładano, ze okręty zostaną zintegrowane z pociskami NSM, nowym radarem, systemem zarządzania walką i przejdą przy tym remont. Teraz okazuje się, że oprócz montażu nowego uzbrojenia rakietowego okręty otrzymają nową siłownię. Dotychczasowe radzieckie turbiny gazowe zostaną zastąpione kanadyjskimi ST-40. Podobną wymianę siłowni (dieslowskiej) przejdzie fregata rakietowa Mărășești (F111; na zdjęciu tytułowym).
O ile jeszcze w przypadku MOR-ów, jeszcze można uznać te prace za mające trochę sensu (podobne prace prowadzimy w przypadku Orkanów), gdyż stosunkowo małym kosztem można utrzymać pewne zdolności na kolejne 10–15 lat, o tyle wymianę napędu fregaty Mărășești można uznać za marnowanie budżetu, zwłaszcza że okręt nie przejdzie wymiany sensorów i uzbrojenia, pamiętających jeszcze czasy Układu Warszawskiego. Co jednak ciekawe, okręt przeszedł w ostatnim czasie remont z modyfikacją. Unowocześniono między innymi pomieszczenia załogi oraz dostosowano hangar do współpracy z śmigłowcami pokładowymi IAR 330 i H215M.
Wciąż planowana jest modernizacja pary fregat rakietowych typu 22. Regele Ferdinand (dawny HMS Coventry) i Regina Maria (dawny HMS London) zostały odkupione od Royal Navy w 2003 roku i wcielone do służby w latach 2004–2005. Okręty te, należące do drugiej serii produkcyjnej, służyły wcześniej w brytyjskiej flocie od końca lat 80., a przed sprzedażą przez kilka lat pozostawały w rezerwie. Niestety jednostki trafiły do Rumunii zdekompletowane – bez uzbrojenia rakietowego i części systemów elektronicznych.
Obecnie ich uzbrojenie ogranicza się do 76-milimetrowej armaty OTO Melara i uzbrojenia ZOP. Zakup okrętów spotkał się z krytyką, głównie z powodu wysokiej ceny i stanu technicznego. Już wtedy wskazywano na potrzebę modernizacji, w tym doposażenia w systemy rakietowe i nowoczesne wyposażenie bojowe. Po przejęciu przeszły jedynie ograniczone modyfikacje – zainstalowano wyrzutnie celów pozornych Terma DL-12, przystosowano hangar i pokład dla śmigłowców IAR 330 oraz zamontowano optoelektroniczny system kierowania ogniem Radamec 2500.

Rumuńska fregata rakietowa Regele Ferdinand (F221) typu 22 podczas dyżuru w siłach SNMG2.
(NATO photo by GBRN LPhot Paul Hall)
Jeszcze rok temu planowano gruntową modernizację okrętów, obejmującą montaż systemu przeciwlotniczego, radarów i wyrzutni pocisków przeciwokrętowych, jednak szacunkowe koszty są zbliżone do ceny, jaką należałoby zapłacić za całkowicie nowe okręty. Obecnie wygląda na to, że resort obrony i Forțele Navale Române poszły po rozum do głowy i przestawiły rozsądny pakiet modernizacyjny dla blisko czterdziestoletnich okrętów, które stanowią trzon zdolności rumuńskiej floty, zwłaszcza w kontekście poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych. Na utratę tej zdolności Rumuni nie mogą sobie pozwolić
Okręty wyposażono już w amerykańskie holowane sonary L-FATS do zwalczania okrętów podwodnych, systemy walki elektronicznej i łącze danych Link-16. Planowane jest także uzbrojenie ich w pociski NSM i niemieckie działka przeciwlotnicze Rheinmetall Oerlikon Millennium kalibru 35 milimetrów. Wcześniej wymieniono na nich turbiny gazowe na ST40. Oprócz tego zamontowano na fregatach zdalnie sterowane stanowiska kalibru 12,7 milimetra do zwalczania nawodnych i powietrznych bezzałogowców.
Flotylla rzeczna
Flotylla Rzeczna to jeden z najbardziej wyjątkowych elementów rumuńskich sił morskich – jedyny tego typu związek taktyczny w Europie i NATO. Jak podkreśla wiceadmirał Panait, wojna w Ukrainie udowodniła skuteczność i przydatność tej struktury. Flotylla liczy obecnie 23 jednostki bojowe: trzy monitory rzeczne, pięć monitorów opancerzonych i piętnaście małych patrolowców. Trwa intensywny program modernizacji. Dwa monitory już zmodernizowano, trzeci trafi do stoczni w tym roku, zmodernizowano także wszystkie monitory opancerzone, trwają też prace nad małymi patrolowcami.

Rumuński monitor rzeczny Ion C. Bratianu (M 46) typu Mihail Kogălniceanu.
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Jonathan Nelson)
Admirał podkreśla, że w obliczu zagrożeń ze strony systemów bezzałogowych liczne karabiny maszynowe i działka, w które wyposażone są monitory, zapewniają dobrą ochronę. Jednostki dysponują też naramiennymi wyrzutniami pocisków przeciwlotniczych. Wzmocniono również siłę ognia monitorów: zwiększono zasięg pocisków rakietowych kalibru 122 milimetry, których wyrzutnie stanowią główny oręż ofensywny jednostek typów Smârdan i Mihail Kogălniceanu.
Flotylla rzeczna jest również beneficjentem nowych systemów uzbrojenia w ramach dwóch głównych programów – modernizacji marynarki wojennej i krajowego programu rozwoju technologii bezzałogowych. Wprowadzono między innymi ppk Spike, a w planach jest rozbudowa struktur umożliwiających wykorzystanie bezzałogowych systemów rzecznych – powietrznych i nawodnych. Do flotylli mają trafić także drony rozpoznawcze i bezzałogowe jednostki pływające, co znacząco zwiększy jej zdolności w działaniach patrolowych. Przy okazji UAV-ów warto wspomnieć, że na stan rumuńskiej floty trafią też cztery pionowzloty MQ-35 V-BAT.