Po wojskach lądowych i marynarce wojennej nowym obiektem planów moderni­za­cyj­nych północno­kore­ań­skiego dyktatora stało się lotnictwo. Pod koniec ubiegłego miesiąca Kim Dzong Un uczestniczył w święcie sił powietrz­nych i zapowiedział modernizację przestarzałej floty. Jak podała agencja KCNA, przywódca obiecał dostarczyć „nowe strategiczne zasoby militarne”, co w tamtejszej nomenklaturze oznacza uzbrojenie lub środki przystosowane do przenoszenia broni atomowej. Pytanie tylko, czy aby na pewno broń jądrowa jest lekiem na zapaść techniczną lotnictwa.

Ceremonia odbyła się w piątek 28 listopada i praktycznie jak każde święto w Korei Północnej została zrealizowana z przytupem. Przedstawiciele reżimu podkreślili historyczne znaczenie lotnictwa dla północ­no­kore­ań­skich sił zbrojnych, a także zasługi pilotów w ochronę suwerenności i interesów Pjongjangu. Oczywiście propagandowe wystąpienia nie mogą w żaden sposób zmienić sytuacji, w jakiej znalazły się tamtejsze siły powietrzne.

Mimo dużej liczebności są one całkowicie przestarzałe i w zdecydowanej większości technicznie zatrzymały się, jeśli nie tuż po wojnie koreańskiej, to w najlepszym razie po wietnamskiej. Naj­nowo­cześ­niej­szymi myśliwcami we flocie są MiG‑i‑29 w liczbie kilkunastu sztuk, do czego dochodzi kilkadziesiąt MiG‑ów‑23 i MiG‑ów‑21 (Chengdu J-7). Pozostałą część floty samolotów „myśliwskich” stanowią bezwartościowe Shenyangi F-5 i Shenyangi J-6 (chińskie kopie MiG‑a‑17 i MiG‑a‑19).

Z uwagi na ograniczone środki finansowe wcześniejsze próby pozyskania nowych samolotów spełzały na niczym. Przełom mógł nastąpić dopiero w okolicach grudnia ubiegłego roku. Admirał Samuel Paparo, szef dowództwa regionu Indo-Pacyfiku (USINDOPACOM), potwierdził, że siły powietrzne Korei Północnej otrzymają nowe myśliwce. Rosjanie przekażą sojusznikowi MiG‑i‑29 i Su‑27 wycofane ze służby w lotnictwie Federacji Rosyjskiej.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

Paparo odmówił podania konkretnej liczby samolotów, które trafią na Półwysep Koreański, jednak potwierdził, że będą to maszyny wczesnej 4. generacji. Mowa więc o najstarszych wersjach MiG-ów i Suchojów służących w rosyjskim lotnictwie. Pjongjang używanymi samolotami na długie lata rozwiązałby problem braku możliwości modernizacji swoich sił powietrznych. W związku z sankcjami w grę wchodzić mogą jedynie samoloty produkowane w Rosji.

Choć minął rok, brakuje oficjalnego lub nieoficjalnego potwierdzenia transferu maszyn na Półwysep Koreański. Także podczas wystawy z okazji ubiegłotygodniowego wydarzenia nie było można stwierdzić, czy prezentowane MiG-i-29 oraz Su-25 pochodzą z dotychczasowych zasobów czy może zostały niedawno przekazane przez Moskwę.

KCNA podała, że Kim nie tylko wyposaży siły powietrzne w „strategiczne zasoby militarne”, ale powierzy im również nowe, kluczowe zadania, podkreślając jednocześnie, iż oczekiwania Partii i państwa wobec lotnictwa są ogromne – szczególnie w kontekście jego roli w budowaniu doktryny odstraszania nuklearnego. W rzeczywistości reżim realizuje doktrynę szantażu nuklearnego. W każdym razie zapowiedzi Kima traktować należy jako zapowiedź podzielenia arsenału atomowego między trzy główne rodzaje sił zbrojnych: wojska lądowe, marynarkę wojenną i właśnie lotnictwo.

Podczas uroczystości zaprezento­wano nowe uzbrojenie. Pod samolotami szturmowymi Su-25 podwieszono pocisk manewrujący do złudzenia przypomi­na­jący niemiecko-szwedzkiego Taurusa. Nie wiadomo, czy była to jedynie makieta czy operacyjny pocisk. Źródła eksperckie połud­niowo­kore­ań­skich mediów podkreślają, że do tej pory nie zaobserwo­wano testów tego rodzaju uzbrojenia przez pół­noc­no­kore­ań­skie siły zbrojne, jednak nie wyklucza się, że w najbliższych latach tamtejszy przemysł gotowy będzie do produkcji lotniczych pocisków manewrujących.

Na zewnętrznych pylonach widać również potrójne wyrzutnie mieszczące najprawdopodobniej amunicję szybującą zbliżoną do GBU-39 Small Diameter Bomb lub kopie Hellfire’ów. Na pylonach na końcach skrzydeł podwieszono pociski powietrze-powietrze naprowadzanych w widmie termalnym przypominające niemieckie pociski Iris-T. Te same pociski podwieszono pod MiG-i-29. Zaobserwowano także lądowe wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych Pyoljji-1-2.

Prócz uzbrojenia zaprezentowano bezzałogowe statki powietrzne opracowane w ostatnich latach, w tym dwie wersje uzbrojonego UCAV-a Saetbyol-9 w standardowej i nieco powiększonej odmianie. Pjongjang wyraźnie wzorował się na amerykańskim MQ-9 Reaperze; pierwsza publiczna prezentacja tej konstrukcji nastąpiła w 2022 roku. Na zdjęciach KCNA widać bomby podwieszone pod skrzydłowymi węzłami uzbrojenia. Obok „północ­no­kore­ań­skich Reaperów” ustawiono drona Saebyeol-4 – kopię rozpoznawczego RQ-4 Global Hawka. W przeciwieństwie do Saetbyol-9 jest to konstrukcja typowo rozpoznawcza, której testy ruszyły w tym roku, choć samą maszynę pokazano jeszcze w 2023 roku.

Z kolei przed hangarem zaprezentowano zbudowany niedawno pierwszy samolot wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej (AEW&C), oparty na płatowcu samolotu transportowego Ił-76. Prace nad stworzeniem samolotu rozpoczęły się jesienią 2023 roku. W połowie ubiegłego roku na zdjęciach satelitarnych zaobserwowano cokół na kadłubie Ił-a-76, co wskazywało na jego przyszłą rolę. Na szczycie kadłuba zamontowana jest okrągła owiewka radaru. Potwierdziły się wcześniejsze podejrzenia o zastosowaniu nieruchomych anten. Trzy anteny radiolokatorów są w stanie obserwować sektor w zakresie 120 stopni. Jedynym państwem stosującym taki układ anten w nieruchomym „talerzu” na samolotach wczesnego ostrzegania są Chiny. Takie rozwiązanie zastosowano w Shaanxi KJ-500 i KJ-2000.

Pojawia się jednak kluczowe pytanie: czy dokładanie nowych zadań i uzbrojenia bez wymiany samolotów faktycznie cokolwiek zmieni? Większość północ­no­kore­ań­skich maszyn to konstrukcje skrajnie przestarzałe, często o szczątkowej wartości bojowej, pamiętające czasy głębokiej zimnej wojny. Nie wiadomo też, ile z nich w ogóle utrzymano w stanie zdatnym do lotu. Na razie działania Kim Dzong Una mają charakter czystej propagandy, a nie dążeń do realnego wzmocnienia możliwości lotnictwa.

Kremlin.ru