Dalekie eskapady na Pacyfik, mające zademonstrować zdolność sił powietrznych państw europejskich do projekcji siły na dalekich dystansach, stały się w ostatnich latach regułą. Częstym celem tych ćwiczeń jest Japonia. Wizyty w drugą stronę do tej pory się nie odbywały, jednak być może wkrótce Japonia przetrze szlaki. Jednocześnie Tokio inwestuje duże środki w systemy obrony wybrzeża, te tradycyjne i te bardziej niekonwencjonalne.

W ubiegłym roku w ramach operacji „Pacific Skies 24″ silny zespół lotniczy wysłały wspólnie Niemcy, Francja i Hiszpania. Liczący ponad czterdzieści maszyn zespół przeleciał z Europy do USA, a stamtąd przez Pacyfik do Australii na ćwiczenia sił powietrznych „Pitch Black 2024”. Detaszowane grupy odwiedziły po drodze Japonię i Filipiny.

Ostatnim przykładem są wspólne ćwiczenia amerykańsko-brytyjsko-japońskie przeprowa­dzone w sierpniu na Morzu Filipińskim. Samolot bojowe F-35B z lotniskowca HMS Prince of Wales operowały wówczas z pokładu japońskiego lotniskowca lekkiego Kaga. Pierwsze japońskie F-35B, które będą operować z Kagi, bliźniaczego Izumo i małych lotnisk, dostarczono na początku sierpnia.

A co z udziałem „podobnie myślących” państw Indo-Pacyfiku w ćwiczeniach organizowanych w Europie? Do tej pory na ten temat było głucho, chociaż Australia, Japonia czy Korea Południowa mają zdolności do przeprowadzenia takiej misji, a wzajemne wizyty w basenie Oceanu Spokojnego stały się już regułą. Sugestia przełomu pojawiła się w ostatnich dniach. Pod koniec sierpnia brytyjski minister obrony John Healey odwiedził Tokio. Podczas konfe­ren­cji prasowej ze swoim japońskim odpowiednikiem Genem Nakatanim Healey poinfor­mo­wał, że już „wkrótce” japońskie F-15J i maszyny zabezpieczające ich działania pojawią się w Europie i w Wielkiej Brytanii. Na bardziej szczegółowe informacje trzeba jeszcze poczekać.

Obrona wybrzeża po japońsku

Obrona przed inwazją od samego początku była wśród głównych zadań stawianych przed Siłami Samoobrony (Jieitai). W okresie zimnej wojny była to obrona wysp macierzystych przed ewentualną radziecką inwazją. W ciągu ostatnich kilkunastu lat ciężar przesunął się w kierunku Chin i wysp południowych (Nansei), czyli wysp rozciągających się między Kiusiu i Tajwanem. W skład Nansei wchodzi archipelag Riukiu z Okinawą, bywają też do nich zaliczane sporne z Chinami wyspy Senkaku.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Szkopuł tkwił w japońskim prawodawstwie, a właściwie w interpretacji pacyfistycznej konstytucji. Z tego powodu zasięg pocisków przeciwokrętowych bazowania lądowego jest ograniczony do około 200 kilometrów. W obliczu rozbudowy chińskiej marynarki wojennej i stref antydostępowych nie zapewnia to możliwości efektywnego działania. Zaczęto więc mówić o zwiększeniu zasięgu pocisków typu 12 do tysiąca kilometrów. Kontrakt na ich opracowanie podpisano 3 kwietnia 2023 roku. Pierwsze egzemplarze mają zostać dostarczone do Camp Kengun w prefekturze Kumamoto na Kiusiu do końca marca 2026 roku. Oznacza to przyspieszenie dostaw o rok.

Radykalne zwiększenie zasięgu pocisków typu 12 budzi pewne zaskoczenie. Znacznie większy zapas paliwa wymagałby poważnych ingerencji w konstrukcję pocisku, samo zastosowanie bardziej wydajnego materiału pędnego nie wystarczy. Jeszcze bardziej zastanawiają pojawiające się w japońskich źródłach sugestie, że wymiary pocisku pozostaną bez zmian. Czyżby zdecydowano się na zwiększenie zasięgu kosztem masy głowicy bojowej, a może typ 12 już na etapie projektu został przygotowany do takich zabiegów?

Szybkie tempo prac i rozpoczęcie dostaw znacznie wcześniej, niż planowano, także są czymś niecodziennym we współczesnym przemyśle zbrojeniowym. Dodajmy jeszcze, że również dostawy wersji lotniczej i okrętowej o zwiększonym zasięgu mają się zacząć wcześniej, niż planowano. Początkowo zakładano rok budżetowy 2028, teraz mowa o roku budżetowym 2027.

A skoro o wersji lotniczej mowa: drugim filarem japońskiej obrony wybrzeża jest lotnictwo. Samolot bojowy Mitsubishi F-2 został zoptymalizowany pod kątem takich zadań. Chociaż wskutek źle wynegocjowanej umowy z Amerykanami modernizacje tych maszyn są bardzo utrudnione, a ich przeżywalność na współczesnym polu walki oceniana nie najlepiej, ciągle mogą być użyteczne, na przykład do wysyłania sygnałów pod adresem Pekinu.

Jak informuje dziennik Yomiuri Shinbun, kilka F-2 przeprowadziło w czerwcu ćwiczenia ataku na grupę lotniskowcową. Ćwiczenia odbyły się na północ od wysp Senkaku w pobliżu cieśniny Miyako. Jietai rzadko kiedy przeprowadza manewry w tym regionie.

Para Mitsubishi F-2.
(航空自衛隊)

Dlaczego Tokio wybrało takie miejsce? Kilka dni wcześniej, między 26 a 27 maja, przez cieśninę Miyako przeszła grupa lotniskowca Liaoning. Zespół następnie skierował się w głąb Pacyfiku, obszedł Guam od wschodu i 7 czerwca był w pobliżu japońskiej wysepki Minami­tori­shima, leżącej w pół drogi między Okinawą a Midway. W tych samych dniach na zachodnim Pacyfiku operowała również grupa lotniskowca Shandong. 9 czerwca okręt był około 200 mil morskich od japońskiej wysepki Okino­tori­shima i kierował się w stronę Iwo Jimy.

Pekin zademonstrował możliwość jednoczesnego wysłania w morze dwóch grup lotniskow­co­wych. Dodajmy jeszcze, że cieśnina Miyako stała się bramą dla chińskich okrętów wchodzą­cych w skład Floty Północnej i Wschodniej. Tokio zademonstrowało, że nawet jeśli nie uda mu się zablokować tego szlaku, może uczynić korzystanie z niego bardzo kosztownym.

SHIELD

Na współczesnym polu walki lądowe wyrzutnie pocisków przeciwokręto­wych, lotnictwo i miny morskie to nie wszystko. Ukraińskie doświadczenia pokazały, że systemy bezzałogowe mogą być niezwykle skuteczne w ograniczaniu przeciwnikowi swobody ruchu. Jak donosi dziennik Yomiuri Shimbun, powołując się na kilka niezależnych źródeł w ministers­twie obrony, w pro­jek­cie przyszło­rocz­nego budżetu resort umieścił program SHIELD (Synchronized, Hybrid, Integrated and Enhanced Littoral Defense – zsynchronizowana, hybrydowa, zinteg­ro­wana i wzmocniona obrona w strefie przybrzeż­nej). Zakłada on stworzenie kompleksowego systemu obrony wybrzeża złożonego z bezzałogowych systemów powietrznych, nawodnych i pod­wod­nych operujących z baz lądowych i okrętów. Prace nad takimi systemami trwają już od końca ubiegłej dekady, jednak „dronizacja” Sił Samoobrony przebiega niezwykle powoli.

Na razie Tokio nie wspomina o konkretnych typach bezzałogowców ani nawet wymaganiach wobec nich. W kwietniu tego roku ministerstwo obrony stworzyło swój skromny odpowiednik amerykańskiego Army Futures Command. Zespół analizuje przyszłe koncepcje walki, sporo uwagi poświęcając ukraińskim i rosyjskim doświadczeniom z wykorzystania systemów bezzałogowych. Elementem programu SHIELD są prace nad wykorzystującym elementy sztucznej inteligencji systemem dowodzenia, zdolnym do kontroli dużej liczby bezzałogowców.

Na polu bezzałogowców rysuje się potencjalny nowy partner dla Japonii. W dniach 19–20 sierpnia minister Nakatani jako pierwszy szef japońskiego resortu obrony odwiedził Turcję. W programie wizyty były oczywiście spotkania z przedstawicielami przemysłu zbrojeniowego. Skłoniło to japońskie media do spekulacji, czy Tokio jest zainteresowane kupnem bsp z bogatej oferty tureckich producentów. Przypomnijmy, że krótko po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę Haluk Bayraktar, prezes Baykar Savunma, reklamował Bayraktara TB3 jako idealne rozwiązanie dla IzumoKagi.

Budżetowa lista życzeń

Wizyta Nakataniego w Turcji nabiera szczególnego znaczenia w obliczu przesunięcia priory­te­tów Jietai w dziedzinie bezzałogowców. Do tej pory nacisk stawiano na bsp przeznaczone do zadań rozpoznawczych i obserwacyjnych. W projekcie przyszłorocznego budżetu znalazły się bezzałogowce bojowe i transportowe. Ogółem ministerstwo obrony chce przeznaczyć na SHIELD 128,7 miliarda jenów (3,2 miliarda złotych według obecnego kursu).

Projekt budżetu na rok 2026 jest po raz kolejny rekordowy, ale wyraźnie widać spadek tempa. W roku 2023 resort obrony dostał 6,8 biliona jenów, w roku 2024 już 7,9 biliona jenów, a w tym roku – 8,54 biliona jenów (210 miliardów złotych według obecnego kursu). Propozycja na przyszły rok to 8,8 biliona jenów.

Skokowy wzrost w poprzednich latach spowodowany był kilkoma czynnikami. Większe wydatki miały pokryć nie tylko większe wydatki, ale także zrekompensować skutki inflacji i niskiego kursu jena. Tokio mocno trzyma się obietnicy, aby do roku 2027 wydatki na obronę osiągnęły poziom 2% PKB. Nadal jednak nie ustalono, skąd wziąć na to pieniądze. Dysponujący większością parlamentarną rząd premiera Fumio Kishidy nie potrafił dojść do konsensusu w tej sprawie. Mniejszościowy gabinet premiera Shigeru Ishiby ma jeszcze mniejsze szanse to osiągnąć.

Amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth i Gen Nakatani.
(DOD / Senior Airman Madelyn Keech)

Tymczasem presja ze strony Waszyngtonu rośnie. Administracja Joe Bidena była w stanie zaakceptować stopniowe dochodzenia do progu 2% PKB. Natomiast administracja Donalda Trumpa znacząco podniosła poprzeczkę. Najpierw domagała się 3% PKB, później NATO-wskiego progu 3,5% PKB, a ze strony Pentagonu padają nawet żądania 5% PKB. O ile relacje militarne pozostają ścisłe, o tyle na niwie dyplomatycznej jest już gorzej. Amerykańskie naciski były jedną z przyczyn nieobecności premiera Ishiby na szczycie NATO w Hadze, a następnie odwołania dwustronnego spotkania ministrów spraw zagranicznych i obrony.

Ze stanem relacji amerykańsko-japońskich mogą też być związane bardzo oszczędne informacje o planach japońskiego ministerstwa obrony. W poprzednich latach resort szeroko mówił o swoich planach, w tym roku poza SHIELD i systemami bezzałogowymi wspomina się jedynie o planowanych zakupach samolotów bojowych F-35 i latających cystern KC-46 Pegasus. Być może Tokio chce w ten sposób ułagodzić Trumpa, podkreślając zakupy amerykańskiego sprzętu, a przemilczając inwestycje w krajowy przemysł zbrojeniowy.

Hunini, Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe