Kolejne państwa wykazują zainteresowanie dołączeniem do brytyjsko-włosko-japońskiego programu samolotu bojowego następnej generacji GCAP. Coraz więcej sygnałów w tej sprawie napływa z Kanady. Nie jest jednak pewne, na jakich zasadach Ottawa miałaby zostać członkiem programu, który, ku rosnącej frustracji Japończyków, notuje kolejne opóźnienia.

Pierwsze doniesienia o zainteresowaniu Kraju Klonowego Liścia pojawiły się w mediach pod koniec marca. Temat miał być w programie spotkania ministrów obrony Japonii Shinjirō Koizumiego i Kanady Davida McGuinty’ego w Tokio 6 marca. Nie chodzi o dołączenie do programu na zasadach pełnoprawnego członka. Ottawa miała sama zasugerować status obserwatora, który dałby dostęp do części informacji poufnych związanych z projektem.

Według źródeł w japońskim ministerstwie obrony, na które powołuje się dziennik Asahi Shinbun, Kanada jest zainteresowana przede wszystkim ewentualnym nabyciem GCAP, czyli systemu systemów złożonego z samolotu bojowego następnej generacji i towarzyszących mu bezzałogowców.

Status obserwatora ma pozwolić rozeznać się w projekcie i podjąć decyzję o dołączeniu do programu, w tym produkcji a nawet prac badawczo-rozwojowych. Finalna decyzja Ottawy zależeć ma od tego, jakie warunki zaoferują członkowie projektu.

Model GCAP zaprezentowany w 2024 roku.
(Hunini, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

W obliczu napiętych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi Kanada stara się budować bliższe relacje w dziedzinie bezpieczeństwa i współpracy wojskowej z innymi państwami. Jednym z preferowanych partnerów jest Japonia. McGuinty po raz kolejny gościł w Tokio 24 czerwca. Wprawdzie oficjalny komunikat japońskiego resortu obrony nie wspomina o GCAP, jednak w rozmowach z mediami kanadyjski minister był bardziej otwarty. Przyznał, że GCAP był jednym z tematów rozmów z Koizumim, a samolot określił jako „obiecującą inicjatywę”.

Na początek lipca przewidziane jest spotkanie ministrów obrony Japonii, Wielkiej Brytanii i Włoch. Będzie to dobra okazja do ogłoszenia ewentualnego dołączenia innych państw do GCAP i zasad, na jakich oparty będzie ten proces.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

SIERPIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 65%

Modernizacja kanadyjskich sił powietrznych utknęła w miejscu. Kraj Klonowego liścia od samego początku był uczestnikiem programu Joint Strike Fighter, a w 2010 roku ogłosił chęć pozyskania 65 F-35. Jednak gdy w 2015 roku władze objął Justin Trudeau, jego rząd postanowił przeprowadzić otwarty przetarg na nowy myśliwiec. Nie oznaczało to wyjścia z programu JSF, Ottawa co roku wpłacała swoją transzę do wspólnej kasy programu. Zaczął się natomiast roller-coaster, którego skutki odczuwa Royal Canadian Air Force.

Po zmarnowaniu ośmiu lat resort obrony w kolejnym gabinecie Trudeau ogłosił wreszcie w styczniu 2023 roku oficjalny plan pozyskania 88 F-35A. Do dzisiaj zakontraktowano jednak tylko 16 maszyn, a ogólna liczba blisko 90 samolotów jest krytykowana jako zbyt mała w stosunku do potrzeb. Potem do władzy doszedł Trump i sprawa stanęła pod znakiem zapytania.

Model GCAP w alternatywnym układzie aerodynamicznym z płatem „lambda”.
(Hunini, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

Okazję zwietrzył Saab i zaczął kusić Ottawę korzystnym kontraktem na Gripeny E, obejmującym uruchomienie w Kanadzie linii produkcyjnej myśliwców tego typu. Szwedzi osiągnęli pierwszy sukces, gdy Kanada wybrała GlobalEye’a jako nowy samolot wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej (AEW&C). Sprawa myśliwców jest jednak nadal rozwojowa. McGuinty mówił niedawno o możliwym podziale zamówienia pół na pół między F-35A i JAS 39E.

Kanada nie jest jedynym potencjalnym uczestnikiem lub chociaż nabywcą GCAP. Na pierwszym miejscu od dawna wymienia się Niemcy, a szanse na ich dołączenie do programu wzrosły wraz ze złożeniem do grobu francusko-niemiecko-hiszpańskiego FCAS/SCAF. Jest też Szwecja. Sztokholm wyraził zainteresowanie uczestnictwem w pracach nad ówczesnym Tempestem jeszcze w roku 2019. Od tamtej pory sprawa zaczęła jednak coraz bardziej się rozmywać. Obecnie sami Szwedzi określają swój udział jako „znajdujący się w hibernacji”.

Kolejnym zainteresowanym była Arabia Saudyjska. Ale dołączeniu Rijadu stanowczo sprzeciwiła się Japonia. Sprawa przycichła, po tym jak Saudowie znaleźli się o krok bliżej pozyskania upragnionych F-35. Według źródła Asahi Shinbun w japońskimi ministerstwie obrony „zainteresowanie ze strony Arabii Saudyjskiej osłabło”.

Pełnowymiarowa makieta Tempesta zaprezentowana w 2021 roku.
(Łukasz Golowanow, Konflikty.pl)

Nie zamyka to listy potencjalnych użytkowników. Według japońskich mediów zainteresowanie GCAP miały wyrażać jeszcze Australia, Indie, Singapur, a nawet Polska. Jak by nie patrzeć, będzie dla wielu krajów jedyną alternatywą dla F-47 Boeinga. Samolot ten ma zostać oblatany w roku 2028 i osiągnąć wstępną gotowość operacyjną na początku następnej dekady. Jest przez Amerykanów określany jako „szczytowy system bojowy”.

Jeśli F-47 faktycznie tak daleko odskoczy od konkurencji, to najlepszym określeniem wobec GCAP i jakichkolwiek innych europejskich czy chińskich samolotów faktycznie będzie generacja 5+ (choć oczywiście dzielenie samolotów bojowych na generacje jest mocno umowne, a kryteria są płynne). Amerykanów trzeba będzie gonić, a istotnym czynnikiem są pieniądze. Dlatego też starzy członkowie GCAP są otwarci na nowych. Otwarcie mówi o tym włoski minister obrony Guido Crosetto. Natomiast Japonia jest dużo bardziej sceptyczna. Nie chodzi tutaj o ciągle liberalizowane japońskie przepisy dotyczące eksportu uzbrojenia. Tokio obawia się, że większa liczba uczestników oznaczać będzie większe opóźnienia.

GCAP notuje właśnie kolejne obsunięcia w harmonogramie, a wprowadzenie samolotu do służby w roku 2035, tak jak chce Japonia, coraz częściej jest podawane w wątpliwość. Największe problemy, zwłaszcza w kwestii finansów, powoduje Wielka Brytania. Mimo deklarowanego przez polityków „głębokiego zaangażowania” trójstronne negocjacje są trudne.

Edgewing, spółka joint venture zawiązana przez BAE Systems, Leonardo i konsorcjum JAIEC, podpisało umowę wykonawczą z GIGO, międzyrządową organizacją kierującą projektem, w kwietniu tego roku, a nie do końca 2025, jak pierwotnie planowano. Opóźnienie wprawdzie nieduże, ale jego rezultatem jest kontrakt prowizoryczny, obowiązujący tylko do końca czerwca. Cały czas trwają rozmowy w sprawie bardziej długoterminowego porozumienia, które obowiązywałoby co najmniej rok.

Edgewing