Podczas trwających obecnie targów Farnborough International Airshow ogłoszono decyzję o historycznym znaczeniu dla Kanady i brytyjsko-włosko-japońskiego programu samolotu bojowego następnej generacji GCAP. Kanada oficjalnie dołączyła do przedsięwzięcia jako obserwator, stając się tym samym czwartym członkiem programu.
Informację przekazali wspólnie ministrowie obrony: mianowany wczoraj brytyjski minister Wes Streeting, kanadyjski David McGuinty i japoński Shinjirō Koizumi. Podkreślili oni, że status obserwatora w programie GCAP umożliwi Kanadzie pogłębienie wiedzy na temat myśliwca nowej generacji, zacieśnienie współpracy przemysłowej oraz aktywniejszy udział w rozwoju przyszłych zdolności lotniczych.
Koizumi określił ten krok jako przełomowy, wskazując, że bezpieczeństwo regionów Indo-Pacyfiku i euroatlantyckiego jest dziś nierozerwalnie ze sobą związane. Docelowo Kanada jako obserwator ma rozeznać się w projekcie i podjąć decyzję o dołączeniu do programu jako pełnoprawny członek, w tym do procesu produkcji, a nawet prac badawczo-rozwojowych.
We are delighted to welcome Canada as our first #GCAP Observer!
Read the quadrilateral joint statement to find out why this is an important moment for our programme and how Canada will benefit from being a GCAP Observer:https://t.co/iLwh3YehQY
🇮🇹🇯🇵🇬🇧➕🇨🇦 pic.twitter.com/miKEPqVFe4
— GCAP (@GCAP_int) July 21, 2026
Pierwsze doniesienia o zainteresowaniu Kraju Klonowego Liścia pojawiły się w mediach pod koniec marca. Temat miał być w programie spotkania ministrów Koizumiego i McGuinty’ego w Tokio 6 marca. Ottawa miała sama zasugerować status obserwatora, który dałby dostęp do części informacji poufnych związanych z projektem.
Według źródeł w japońskim ministerstwie obrony, na które powołuje się dziennik Asahi Shinbun, Kanada jest zainteresowana przede wszystkim ewentualnym nabyciem GCAP, czyli systemu systemów złożonego z samolotu bojowego następnej generacji i towarzyszących mu bezzałogowców.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
W obliczu napiętych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi Kanada stara się budować bliższe relacje w dziedzinie bezpieczeństwa i współpracy wojskowej z innymi państwami. Jednym z preferowanych partnerów jest Japonia. McGuinty po raz kolejny gościł w Tokio 24 czerwca. Wprawdzie oficjalny komunikat japońskiego resortu obrony nie wspomina o GCAP, jednak w rozmowach z mediami kanadyjski minister był bardziej otwarty. Przyznał, że GCAP był jednym z tematów rozmów z Koizumim, a samolot określił jako „obiecującą inicjatywę”.
Tymczasem modernizacja kanadyjskich sił powietrznych utknęła w miejscu. Kraj Klonowego Liścia od samego początku był uczestnikiem programu Joint Strike Fighter, a w 2010 roku ogłosił chęć pozyskania 65 F-35. Jednak gdy w 2015 roku władzę objął Justin Trudeau, jego rząd postanowił przeprowadzić otwarty przetarg na nowy myśliwiec. Nie oznaczało to wyjścia z programu JSF, Ottawa co roku wpłacała swoją transzę do wspólnej kasy programu. Zaczął się natomiast roller-coaster, którego skutki odczuwa Royal Canadian Air Force.

Model GCAP zaprezentowany w 2024 roku.
(Hunini, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)
Po zmarnowaniu ośmiu lat resort obrony w kolejnym gabinecie Trudeau ogłosił wreszcie w styczniu 2023 roku oficjalny plan pozyskania 88 F-35A. Do dzisiaj zakontraktowano jednak tylko 16 maszyn, a ogólna liczba blisko 90 samolotów jest krytykowana jako zbyt mała w stosunku do potrzeb. Potem do władzy doszedł Trump i sprawa stanęła pod znakiem zapytania.
Okazję zwietrzył Saab i zaczął kusić Ottawę korzystnym kontraktem na Gripeny E, obejmującym uruchomienie w Kanadzie linii produkcyjnej myśliwców tego typu. Szwedzi osiągnęli pierwszy sukces, gdy Kanada wybrała GlobalEye’a jako nowy samolot wczesnego ostrzegania i kontroli przestrzeni powietrznej (AEW&C). Sprawa myśliwców jest jednak nadal rozwojowa. McGuinty mówił niedawno o możliwym podziale zamówienia pół na pół między F-35A i JAS 39E.
Kanada nie jest jedynym potencjalnym uczestnikiem lub chociaż nabywcą GCAP. Na pierwszym miejscu od dawna wymienia się Niemcy, a szanse na ich dołączenie do programu wzrosły wraz ze złożeniem do grobu francusko-niemiecko-hiszpańskiego FCAS/SCAF. Jest też Szwecja. Sztokholm wyraził zainteresowanie uczestnictwem w pracach nad ówczesnym Tempestem jeszcze w roku 2019. Od tamtej pory sprawa zaczęła jednak coraz bardziej się rozmywać. Obecnie sami Szwedzi określają swój udział jako „znajdujący się w hibernacji”.

Model GCAP w alternatywnym układzie aerodynamicznym z płatem „lambda”.
(Hunini, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)
Kolejnym zainteresowanym była Arabia Saudyjska. Ale dołączeniu Rijadu stanowczo sprzeciwiła się Japonia. Sprawa przycichła, po tym jak Saudowie znaleźli się o krok bliżej pozyskania upragnionych F-35. Według źródła Asahi Shinbun w japońskimi ministerstwie obrony „zainteresowanie ze strony Arabii Saudyjskiej osłabło”.
Nie zamyka to listy potencjalnych użytkowników. Według japońskich mediów zainteresowanie GCAP miały wyrażać jeszcze Australia, Indie, Singapur, a nawet Polska. Jak by nie patrzeć, będzie dla wielu krajów jedyną alternatywą dla F-47 Boeinga. Samolot ten ma zostać oblatany w roku 2028 i osiągnąć wstępną gotowość operacyjną na początku następnej dekady. Jest przez Amerykanów określany jako „szczytowy system bojowy”.
Jeśli F-47 faktycznie tak daleko odskoczy od konkurencji, to najlepszym określeniem wobec GCAP i jakichkolwiek innych europejskich czy chińskich samolotów faktycznie będzie generacja 5+ (choć oczywiście dzielenie samolotów bojowych na generacje jest mocno umowne, a kryteria są płynne). Amerykanów trzeba będzie gonić, a istotnym czynnikiem są pieniądze. Dlatego też starzy członkowie GCAP są otwarci na nowych. Otwarcie mówi o tym włoski minister obrony Guido Crosetto. Natomiast Japonia jest dużo bardziej sceptyczna. Nie chodzi tutaj o ciągle liberalizowane japońskie przepisy dotyczące eksportu uzbrojenia. Tokio obawia się, że większa liczba uczestników oznaczać będzie większe opóźnienia.
GCAP notuje właśnie kolejne obsunięcia w harmonogramie, a wprowadzenie samolotu do służby w roku 2035, tak jak chce Japonia, coraz częściej jest podawane w wątpliwość. Największe problemy, zwłaszcza w kwestii finansów, powoduje Wielka Brytania. Mimo deklarowanego przez polityków „głębokiego zaangażowania” trójstronne negocjacje są trudne.
Niemniej na początku miesiąca uczestnikom programu GCAP udało się sforsować główną przeszkodę zagrażającą jego przyszłości w najbliższej perspektywie czasowej. Edgewing, spółka joint venture zawiązana przez BAE Systems, Leonardo i konsorcjum JAIEC, podpisała umowę wykonawczą o wartości 4,6 miliarda funtów na dalsze prace nad nowym samolotem bojowym w okresie do końca 2027 roku.
Edgewing podpisała umowę wykonawczą z GIGO, międzyrządową organizacją kierującą projektem, w kwietniu tego roku, a nie do końca 2025, jak pierwotnie planowano. Opóźnienie wprawdzie nieduże, ale jego rezultatem jest kontrakt prowizoryczny, obowiązujący tylko do końca czerwca. Cały czas trwają rozmowy w sprawie bardziej długoterminowego porozumienia, które obowiązywałoby co najmniej rok.
