Wyeliminowanie przez Stany Zjednoczone Abu Bilala al-Minukiego, człowieka numer dwa w nigeryjskiej komórce Da’isz, mogło przyczynić się do pogorszenia sytuacji w okolicach jeziora Czad. W obliczu trwającej wojny między siłami Państwa Islamskiego a Boko Haram działania nieuwzględniające lokalnego kontekstu oznaczają pogłębienie kryzysu. Nie każdy problem w zakresie bezpieczeństwa można rozwiązać pojedynczym atakiem.

16 maja 2026 roku w wyniku wspólnej operacji nigeryjskich i amerykańskich komandosów zlikwidowano Abu Bilala al-Minukiego. Terrorysta był doskonale znanym bojownikiem i dowódcą terenowym. Swoją karierę zaczynał u boku Abubakra Shekaua i szybko stał się jednym z najważniejszych członków grupy. Z czasem stał się znany jako jeden z najzagorzalszych zwolenników połączenia z rosnącym w siłę Da’isz.

Wobec różnic w podejściu do taktyki obie grupy pogrążyły się w konflikcie – bojownicy Państwa Islamskiego krytykowali wykorzystywanie przez Boko Haram dzieci w charakterze zamachowców-samobójców oraz masowe mordowanie cywilów. Wówczas al-Minuki przeszedł na stronę Da’isz. W nowej organizacji dalej wspinał się po drabinie kariery. Walczył między innymi w górach Mandara na pograniczu Nigerii i Kamerunu oraz w Libii.

Brał również udział w budowie parapaństwowych struktur obejmujących ściąganie podatków od społeczności mieszkających na terenach kontrolowanych przez Da’isz. Miejscowe komórki cieszą się dużą autonomią, jednak al-Minuki pozostawał postacią cieszącą się ogromnym szacunkiem w swoim środowisku. Sprawiło to, że był atrakcyjnym celem dla sił bezpieczeństwa.

Wojna domowa w świecie dżihadystów

Pomimo trwającej od dekad wojny Abudża nie opracowała skutecznej strategii walki z ekstremistami działającymi na północy kraju. Skupienie się na walce z Państwem Islamskim umożliwiło Boko Haram reorganizację i odbudowę części utraconych wpływów. Zachodnioafrykańscy dżihadyści poczuli wiatr w żaglach po niewątpliwym sukcesie w Mali, gdzie udało im się de facto zablokować działanie państwa. Tym co powstrzymuje podobną ofensywę w okolicach jeziora Czad jest wewnętrzne rozbicie terrorystów. Zabicie dowódcy polowego Da’isz prawdopodobnie wpłynęło na zaognienie walk na jeziorze Czad. Doszło do przynajmniej kilku starć między załogami małych motorówek.

Mimo pozornie wspólnej ideologii obie grupy dużo więcej dzieli, niż łączy. Na poziomie operacyjnym posługują się nieco inną strukturą organizacyjną. Boko Haram korzysta z bardziej zwartej i scentralizowanej struktury podczas gdy poszczególne komórki Da’isz działają w dużej mierze niezależnie od siebie. Z tej perspektywy wyeliminowanie al-Minukiego należy postrzegać bardziej jak symbol niż poważny cos w całą organizację.

Osłabienie, nawet jeśli tylko wizerunkowe, Da’isz wpłynie na zaognienie wojny domowej między zachodnioafrykańskimi bojownikami. Po śmierci Abubakra Shekaua Boko Haram przeszło do ofensywy dążąc do odzyskania pełni władzy nad szlakami przemytniczymi na jeziorze Czad. Abudża nie interweniowała, prawdopodobnie licząc, że ekstremiści wykrwawią się, co ułatwi późniejsze ich unicestwienie. Prawdopodobnie wojsko przeoczyło moment w którym należało uderzyć. Bojownicy odzyskali siły i wszystko wróciło do tragicznej codzienności.

Już w 2015 roku rozpoczęto operację o kryptonimie Lafiya Dole (“Pokój przez siłę” w języku hausa) której celem było pokonanie ekstremistów. W 2021 roku przemianowano ją na Hadin Kai, jednak kluczowe cele pozostały takie same. W samym drugim półroczu 2025 roku biorącym w niej udział żołnierzom udało się wyeliminować 438 terrorystów. W szerszej perspektywie podejmowane działania nie przynoszą sukcesu. Co prawda bojownicy giną, jednak sukces na polu walki nie przekłada się na ograniczenie potencjału operacyjnego grup.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

LIPIEC BEZ REKLAM GOOGLE 62%

W ramach operacji prowadzonej przez nigeryjskie wojsko, lokalne grupy samoobrony i myśliwych w słynnych lasach Sambisa zatrzymały między innymi handlarza nowoczesną bronią Daubę Gubulę, oskarżonego o dostarczanie zmodyfikowanych dronów członkom Boko Haram. Przy Gubuli znaleziono dwa niewielkie drony, zestaw akcesoriów i 20 zasilaczy na ogniwa słoneczne. Akcję przeprowadzono na parkingu w Madagali w stanie Adamawa – jednym z miejsc szczególnie dotkniętych przez wojnę między państwem a rebeliantami.

Władze lokalne muszą ostrożnie gospodarować zasobami w sektorze bezpieczeństwa. Środki przesunięte na walkę z przestępczością kryminalną, ograniczą finansowanie walk przeciwko religijnym ekstremistom. Gubernatorzy od lat szukają rozwiązania tego problemu i często chwytają się niezwykle oryginalnych pomysłów. Jednym z nich była próba wynajęcia grup myśliwych do „polowania” na terrorystów. Władze próbowały również powoływać do życia lokalne grupy samoobrony, niejako spychając odpowiedzialność za zabezpieczenie wsi na ich mieszkańców.

Rząd od dziesięcioleci nie może poradzić sobie z plagą uzbrojonych gangów terroryzujących użytkowników dróg. Bandyci ustawiają nawet własne punkty kontrolne na głównych trasach i wymuszają opłaty za przejazd. Regularnie dochodzi również do mordowania podróżnych. Nigeryjska policja, mimo iż silnie zmilitaryzowana, nie potrafi poradzić sobie z problemem. Również wojsko, skupione na walce z Boko Haram, nie ma dość zasobów, aby skutecznie zwalczać przestępczość zorganizowaną. Wielu obserwatorów krytykuje nigeryjskie podejście do problemu.

Czad, Kamerun, Niger i Nigeria starają się koordynować operacje jednak ich skuteczność długofalowo pozostaje niska. Brak efektywnych struktur państwa sprawia, że mieszkańcy muszą polegać na nieformalnych sieciach samopomocy. Terroryści coraz częściej budują równoległe struktury pobierając podatki i daniny oraz wymuszając współpracę ze strony cywilów.

Parapaństwo

Mieszkańcy wielu wiosek nie dostrzegają jakościowej różnicy między życiem pod władzą Da’isz, Boko Haram i państwa. Powszechność przestępstw przeciwko ludności cywilnej jest zatrważająca. Lokalni terroryści z powodzeniem łączą elementy ekstremistyczne, parapaństwowe oraz gangsterskie, budując terrokorporację zrzeszającą administratorów, bojowników i przemytników. Lokalny czarny rynek jest niezwykle dynamiczny, co sprzyja podejmowaniu zdecydowanych działań, a dla wielu mieszkańców lata absencji państwa sprawiły, że współpraca z bandytami-terrorystami stała się codziennością.

Władze podejrzewają, że ugrupowania sponsorowane są przez część lokalnych przed­się­bior­ców. Wyposażenie Boko Haram to nie tylko broń zrabowana z nigeryjskich baz. Ogromna większość musiała być kupiona od pośredników przemycających ją z Mali, Libii lub niestabilnych państw wybrzeża Afryki Zachodniej. Zdobycie środków na trwającą od tylu lat walkę nie mogło się opierać wyłącznie na wyzysku ludności cywilnej czy nawet przejęciu całych gałęzi gospodarki, lecz musiało być również finansowane z zewnątrz.

Pokonanie ekstremistów w otwartej walce pozostaje poza zasięgiem, dlatego co jakiś czas podejmowane są próby odcięcia bazy ekonomicznej Boko Haram. Przykładem może być rynek wędzonych ryb. Każdy rybak musi zapłacić 15 tysięcy nair (około 160 złotych) za dwutygodniową licencję na połowy na jeziorze Czad. Dodatkowo 1/6 uwędzonych ryb trafia do Boko Haram jako kolejny podatek. Pośrednik odbierający towar od rybaków musi zapłacić terrorystom tysiąc nair za każdy karton gotowej wędzonej ryby, która ma zostać sprzedana na targu.

Osiągane przez Boko Haram zyski z kontroli nad sektorem spożywczym szacowane są na kilka milionów nair rocznie. Dla ludności cywilnej wejście w układ z bojownikami niesie jednak szereg korzyści. Ekstremiści zorganizo­wali sieć punktów medycznych oferujących podstawową pomoc, skutecznie zdusili przestęp­czość zorga­ni­zo­waną i, pomimo wysokich kosztów, umożliwili ucieczkę od przeraża­jącej rzeczywis­tości życia w obozie dla uchodź­ców wewnętrznych.

MilanGIZ