Ataki Hutich na Ta’izz, mimo intensywności, nie przyniosły skutku. Coraz głośniej jest za to na temat potencjalnej saudyjskiej ofensywy, która mogłaby odepchnąć Hutich od cieśniny Bab al-Mandab lub poprawić sytuację na innym odcinku czy też odcinkach. Decyzja o ofensywie może być jednak o wiele trudniejsza, niż się wydaje. Obie strony nadal wymieniają się atakami powietrznymi.
Ta’izz się trzyma
Według prorządowych analityków Huti na odcinku Ta’izz rzucają niemalże wszystko, co jest dostępne. W sieci krążą zdjęcia, które rzekomo przedstawiają policjantów z Sa’ady, co wskazywałoby, że siły są ściągane z całego kraju.
Propaganda Hutich stara się przekonać mieszkańców miasta i całej prowincji do kapitulacji. Oprócz wezwań do braci Jemeńczyków pojawiły się również kolejne fejki. Te dotyczą nie tylko sfery wojskowej, do dezinformacji wykorzystano również jedyną w historii kraju noblistkę Tawakkul Karman, której włożono w usta wezwanie do poddania miasta w celu uniknięcia zniszczeń.
W rzeczywistości Karman ma przeciwne poglądy. We wpisie na Twitterze ogłosiła, że „Ta’izz nie tylko pokona najeźdźcze hordy terrorystycznej milicji Huti, ale także doprowadzi do upadku ich terrorystycznego projektu w całym kraju”. Warto jednocześnie zaznaczyć, że Karman trzyma też dystans od sił koalicji, a od dłuższego czasu krytykuje nie tylko irańską, ale również saudyjską ingerencję w politykę wewnętrzną Jemenu.
Ta’izz jest oblężony od 2015 roku, jednak do miasta nadal da się wjechać od południa. Huti starają się przeciąć ten szlak, ale na ten moment miasto nadal ma kontakt z Adenem. Zdobycie Ta’izzu, oprócz gigantycznego ładunku politycznego, stanowiłoby również istotną zmianę strategiczną i zwiększałoby ryzyko marszu Hutich na Aden. Z tego powodu doniesienia o Hutich wykorzystujących wszelkie możliwe środki mogą mieć w sobie przynajmniej część prawdy. Poniższy reportaż mówi o walkach o górę Han, na zachodniej krawędzi miasta.
موفد العربية محمد الأشقر يرصد تعزيزات القوات الحكومية اليمنية تجاه جبل هان غربي تعز الذي يشهد اشتباكات عنيفة منذ منتصف ليل البارحة حتى الآن pic.twitter.com/bR4HWIil3a
— العربية عاجل (@AlArabiya_Brk) October 3, 2026
Królestwo kontratakuje?
Jak donosi Reuters, Arabia Saudyjska planuje kontrofensywę w Jemenie wraz z siłami prorządowymi. Obecnie mówi się o dwóch scenariuszach, z których oba mają na celu przede wszystkim odepchnięcie Hutich od cieśniny. Mniejszy plan zakłada skoncentrowany atak wzdłuż wybrzeża. O wiele ciekawsza jest wersja o większej skali. Ta miałaby zakładać mobilizację do 100 tysięcy żołnierzy i bojowników w celu przeprowadzenia ataku na kilku odcinkach, które ułatwiłyby postępy nad Bab al-Mandab, a nawet mogłyby przynieść dodatkowe zdobycze.
Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.
Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.
W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.
Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Drugi scenariusz brzmi o wiele lepiej, dlaczego więc istnieje mniejsza alternatywa? Pamiętajmy, że to, co na potrzeby tego artykułu nazywamy „siłami prorządowymi”, jest barwną i kłótliwą zbieraniną, na różnym poziomie gotowość i koordynacji. Z tego powodu przeprowadzenie takiej operacji jest karkołomnym zadaniem.
Saudowie męczą się w Jemenie nie tylko przez niekompetencję (chociaż ta też gra swoją rolę), ale przede wszystkim z powodu środowiska naturalnego i społecznego tego kraju. Nie jest jednak wykluczone, że do ofensywy faktycznie dojdzie. Huti po błyskotliwym sukcesie na wybrzeżu od tygodni nie są w stanie dokonać kolejnego przełamania. Saudowie, wspierani przez amerykański wywiad i fakt, że nagła porażka mogła pchnąć koalicję do zwiększonego wysiłku, mogą chcieć przetestować, czy panowie z Ansar Allah nie zalicytowali zbyt wysoko.
Ciekawa w tym kontekście jest opinia Danny’ego Citrinowicza. Były członek izraelskiego wywiadu wojskowego o zaskakująco lewicowych jak na swój kraj poglądach nie jest co prawda ekspertem stricte od Jemenu, ale raczej od całej Osi Oporu, wskazuje jednak na istotny fakt: że umocnienie koalicji zajmuje czas, a zbyt nagłe działanie Arabii Saudyjskiej może być błędem.
Saudi Arabia’s Houthi Dilemma: Don’t Let Urgency Replace Strategy
Given the pace of the Houthi advance, Saudi Arabia may feel that it needs to accelerate preparations for a ground campaign before the situation deteriorates further. But there are good reasons to be skeptical… https://t.co/i7rJwo0kK9
— Danny (Dennis) Citrinowicz ,داني سيترينوفيتش (@citrinowicz) October 3, 2026
Rijad od stycznia 2026 roku do początku walk bardzo ślamazarnie działał w tym obszarze, co zapewne miało swoje powody. Potencjalna porażka mogłaby w dodatku podburzyć ten proces, a frakcje znowu szukałyby winnych w innych członkach obozu.
Z drugiej strony stworzenie z koalicji prawdziwie spójnej siły nie jest możliwe, a czekanie w nieskończoność też może nie być rozsądne. Każdy dzień, kiedy Huti kontrolują wybrzeże Bab al-Mandab, jest zagrożeniem dla królestwa. Decyzja na pewno nie będzie łatwa, a dane wywiadowcze mogą być niepełne i/lub źle zinterpretowane. W takiej sytuacji podejście „mniej ale lepiej” jest uzasadnione, ale nie równoznaczne ze zwycięstwem.
Walka w powietrzu trwa
Oczywiście Rijad nie stoi z bronią u nogi. Saudyjskie lotnictwo cały czas pracuje nad terytoriami Hutich, co nawet jeśli nie przynosi głośnych rezultatów, ogranicza możliwość działania grupy. Te skupiają na muhafazie Ta’izz, gdzie toczą się główne walki, i na Sanie. Dzisiaj w południe media Hutich mówiły o kolejnych atakach na okupowaną stolicę. Saudyjska Al-Arabijja wspomniała za to o kolejnych uderzeniach wokół Ta’izzu.
Huti nie pozostają dłużni, a dzisiaj pojawiły się nagrania wskazujące na kolejny atak na instalacje naftowe w królestwie. Tym razem porażona miała zostać rafineria nieopodal Rijadu. Trafienie nie jest potwierdzone, jednak w sieci krążą nagrania rzekomo przedstawiające kłęby dymu nad instalacją. Na ten moment źródła saudyjskie milczą na ten temat. Również zachodnie media są ostrożne.
🚨🇸🇦A major fire is reported at an Aramco facility in Riyadh. pic.twitter.com/oCyKkgPxzQ
— Eye OSINT (@AlexiaNoel94927) October 3, 2026