Wojna domowa w Jemenie powoli zaczyna się nasilać. W ciągu ostatnich dni siły rządowe i Ruch Huti starły się na kilku frontach. Ofiarą ostrzału padli między innymi uchodźcy znajdujący się w Ma’ribie. Nadal dochodzi również do ataków ns terytoriach saudyjskich.
Według specjalnego wysłannika ONZ do spraw Jemenu Hansa Grundberga kraj stoi przed największym jak dotąd zagrożeniem powrotu do intensywności walk sprzed 2022 roku. Obecna sytuacja nie jest pełnoskalowym konfliktem, ale serią wzajemnych ostrzałów. Te jednak dokonują się na niemal każdym odcinku frontu. Poniższa mapa przedstawia stan sprzed tygodnia, posłuży jednak jako ilustracja poszczególnych odcinków frontu.
Najważniejsze walki dzieją się w regionie Ma’rib. Jest on jednym z głównych bastionów koalicji, w dodatku będącym jednym z centrów wydobycia jemeńskich węglowodorów. Gubernator prowincji, Sultan Ali al-Arada jest członkiem Rady Prezydenckiej i należy do ścisłej czołówki najważniejszych polityków w kraju.
Explore the latest frontline developments in Yemen between April and June 2026 in the Military and Security section of our latest Yemen Review Quarterly: https://t.co/RcNaVBLnXk pic.twitter.com/xPtyQf1mRL
— Sana’a Center (@SanaaCenter) August 4, 2026
Ataki w regionie trwają co najmniej od przedwczoraj. Huti wykorzystują przede wszystkim pociski i drony do ostrzeliwania pozycji oddziałów rządowych. Dzięki sprawowaniu kontroli nad większością infrastruktury telekomunikacyjnej grupa starała się również odciąć Internet na atakowanych obszarach.
Najbardziej krwawy był piątek. W wyniku kilku serii ataków z wykorzystaniem pocisków i dronów zginęło około 20 żołnierzy koalicji. Część uderzeń dotknęła położonych na obrzeżach miasta Ma’rib obozów dla uchodźców. Dwie osoby cywilne zginęły, a czternaście zostało rannych. Według danych ONZ w regionie przebywa 1,8 miliona osób, chociaż nie każda znajduje się w obozie. Jest to również teren działania organizacji humanitarnych, w tym Polskiej Akcji Humanitarnej. Dzisiaj również doszło do ataków w regionie, jednak nie ma na ich temat wiele informacji.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Odpowiedź władz rządowych składała się z ostrzałów artyleryjskich i ataków z użyciem bezzałogowców. Do tych drugich zaliczały się również znane z Ukrainy działania polegające na zrzucaniu grantów z niewielkich dronów. Nie jest to zjawisko unikatowe w Jemenie, chociaż mniej częste niż wykorzystanie „dronów kamikaze”. Nie jest to nowa taktyka, a jej działanie zostało dodatkowo ograniczone po wyłączeniu Starlinka w Jemenie we wrześniu 2024 roku. Ataków dokonano w muhafazach Ma’rib i Al-Dżauf. Dzisiaj władze zaatakowały również pozycje Hutich w Taizz.
Fresh footage from the #Marib frontlines shows National Army drones dropping grenades on Houthi positions.#Yemen https://t.co/Yfieo5BE6o pic.twitter.com/XGgBavhjso
— Ali Al-Sakani | علي السكني (@Alsakaniali) August 7, 2026
Do walk doszło również w muhafazie Al-Hudajda, położonej nad Morzem Czerwonym. W regionie tym działa Tarik Saleh – przywódca Sił Narodowego Oporu, członek Rady Prezydenckiej i bratanek dawnego prezydenta Alego Abd Allaha Saleha. Podległe Tarikowi wojska przeprowadziły ostrzał centrów dowodzenia, fortyfikacji i punktów zgrupowania Hutich.
فيديو | المقاومة الوطنية تدك مراكز قيادة وسيطرة وتحصينات وتجمعات لمليشيا الحوثي جنوب الحديدةhttps://t.co/A0guRGiBlH pic.twitter.com/dpPdKupI7g
— المقاومة الوطنية (@nrfyemen) August 8, 2026
W licznych, chociaż zazwyczaj lakonicznych doniesieniach z walk pojawiły się również informacje o walkach w Saadzie, a także o uaktywnieniu obrony przeciwlotniczej w Adenie czy bombardowaniu przez Hutich prowincji Ad-Dali i Hadramaut. Nadal trwają również napięcia z plemionami w Al-Dżauf.
Oprócz walk wewnątrz Jemenu Huti nadal atakują Arabię Saudyjską. Zawarte wczoraj Porozumienie Mekkańskie zostało wyśmiane przez propagandystów Hutich. Organizacja tego samego dnia przeprowadziła atak na położoną przy granicy z Jemenem prowincję Nadżran. Kilka pocisków raniło łącznie 11 cywilów – siedmioro Saudyjczyków (w tym kobietę i dziecko), Jemeńczyka, Pakistańczyka i dwóch Egipcjan. Nie wiadomo, w co dokładnie celowali Huti. Atak najprawdopodobniej był umyślną odpowiedzią na ceremonię podpisania paktu, samo zranienie obywateli Arabii Saudyjskiej i Pakistanu – dwóch z trzech krajów członkowskich – w tym ataku jest pokaźnym pstryczkiem dla Rijadu.
W piątek doszło również do kolejnego incydentu na jemeńskich wodach. Marynarka wojenna Jemenu zauważyła łódź motorową zbliżającą się z nienaturalną prędkością do zastrzeżonej strefy nieopodal Mokki. Podejrzana jednostka została zatopiona.
W ten wtorek Huti zatopili indyjski statek MSV Faize Noore Oliya (cała 14-osobowa załoga zdołała się ewakuować). Władze Jemenu oskarżyły Hutich o wykorzystanie łodzi wypełnionej ładunkami wybuchowymi. Można rzec, że takie działania mają już bogatą tradycję w Jemenie. Tym sposobem dokonano w 2000 roku zamachu na niszczyciel USS Cole. W przypadku Hutich najprawdopodobniej wykorzystano platformy bezzałogowe, organizacja nie przeprowadza ataków samobójczych.
Sytuacja w Jemenie zdecydowanie eskaluje, jednak na ten moment mówimy jedynie o wymianie ciosów, które nie prowadzi do zmian na mapie. Niewykluczone, że w wypadku dalszej eskalacji może dojść do ofensywy Hutich. Taki scenariusz wiązałby się jednak z dużym ryzykiem. Potencjał obu stron dawno nie był testowany w ramach konwencjonalnych starć, a Arabia Saudyjska nie stałaby bezczynnie, gdyby Huti zajmowali Ma’rib, Taizz czy Mokkę.