Proemirackie milicje po gwałtownej ofensywie z początku grudnia przeżywają bolesne zderzenie z rzeczywistością. Wojska rządowe przy pomocy saudyjskiego lotnictwa nie tylko odzyskały stracone pozycje, ale także pogoniły południowych separatystów aż do Adenu. W obecnej chwili nie jest pewne, gdzie znajduje się lider Południowej Rady Tymczasowej.
Tekst ten jest kontynuacją naszego artykułu z 31 grudnia, kiedy wspominaliśmy o ofensywie proemirackiej Południowej Rady Tymczasowej w muhafazach Hadramaut i Al-Mahra, skutkującej przejęciem przez separatystów niemal całego obszaru dawnego Jemenu Południowego. Wspominaliśmy, że wojska prorządowe pomimo upokarzającej porażki nadal mogą stanowić znaczącą siłę, a odpowiedź saudyjska będzie kluczowa dla przyszłości Jemenu. Faktycznie, Rijad pokazał bojownikom Południowej Rady Tymczasowej (PRT) i jej sojusznikom, gdzie raki zimują.
W ciągu ostatniego tygodnia prorządowe Siły Tarczy Narodowej (STN) wraz z innymi ugrupowaniami przejęły kontrolę nad niemal całym Jemenem znajdującym się poza kontrolą Hutich. Działania te zostały określone jako Operacja Przekazania Baz, w praktyce były jednak konfrontacją wojsk separatystycznych i południowych. Przyczyną załamania się siły południowców jest przede wszystkim odcięcie od emirackiej pomocy. Władze Jemenu zerwały porozumienie obronne z Abu Zabi, jak również odcięły możliwości zaopatrywania proemirackich ugrupowań.
ZEA nie mogą obecnie swobodnie korzystać z jemeńskiej przestrzeni powietrznej, a saudyjska marynarka czuwa nad szczelnością granicy morskiej. Jednocześnie królewskie lotnictwo rozpoczęło działania przeciwko południowcom, na które ci nie mogli skutecznie odpowiedzieć. Oprócz przemocy wykorzystano również mechanizmy polityczne, rozmawiając z lokalnymi przywódcami i zapewniając sobie ich lojalność. Szybkie ruchy wojsk nie wpłynęły dobrze na porządek w kraju. Wycofujące się oddziały pozostawiały niechronione magazyny broni, które wpadały w ręce cywilów. O ile spora jej część zapewne trafi do domowych lub plemiennych arsenałów, o tyle nie należy zapominać, że Jemen do dzisiaj boryka się z problemem dżihadyzmu.
Clashes intensify in Hadhramaut: after #Saudi airstrikes on Khasha‘a, STC forces pulled back and National Shield units took control. Saudi jets also hit STC sites in Seiyun and Wadi Hadhramaut, as National Shield aims to push toward Al-Qatn, Shibam and eventually Seiyun. pic.twitter.com/YHZzeWTQ6o
— IWN (@A7_Mirza) January 2, 2026
Wycieczka na Sokotrę
W całym zamieszaniu pojawił się również wątek polski. Grupa naszych rodaków uznała, że urlop warto spędzić na Sokotrze. Największa wyspa Jemenu jest niewątpliwie atrakcyjna turystycznie, a jej cały archipelag został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, przede wszystkim z racji na endemiczność flory i fauny. W 2020 roku Sokotra została zajęta przez PRT i stała się emiracką bazą wojskową. Wiele firm turystycznych, często bazujących w Emiratach, organizowało również wycieczki na wyspę.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Według informacji Reutersa utknęło tam około 600 turystów. Nie znamy dokładnej liczby Polaków na wyspie. Dzisiaj Ambasada RP w Rijadzie (zajmująca się również Jemenem) poinformowała o 45 obywatelach RP, którzy opuścili Sokotrę. Jutro wyspę ma opuścić kolejnych 38. Wiele wskazuje, że Polacy byli co najmniej jedną z największych grup narodowościowych wśród turystów znajdujących się na wyspie. Nasi dyplomaci działają we współpracy z narodowym jemeńskim przewoźnikiem Yemenia Airways.
‼️ Sokotra ‼️ w koordynacji z linią @yemenia loty będą się odbywać tak długo jak będzie potrzeba ‼️✈️ tzn. do momentu kiedy wszyscy Polacy opuszczą wyspę !
Jutro kolejna grupa 38 Polaków opuści Sokotre
Kolejny lot odbędzie się 10 stycznia 2026 r pic.twitter.com/1NSO6Ute4e
— PL in Saudi Arabia (@PLinSaudiArabia) January 8, 2026
Na stronie Ambasady RP w Rijadzie można znaleźć informację, że MSZ „odradza wszelkie podróże do Jemenu, w tym na wyspę Sokotra”. Korzystając ze strony Wayback Machine, można zauważyć, że komunikat ten był obecny na stronie od lat. W tym czasie zapewne wielu turystów bezproblemowo odwiedziło wyspę, jednak obecne niepokoje wewnątrz koalicji trwały od ponad miesiąca.
Sokotra jak się okazuje, nie jest samotną wyspą, ale częścią większej układanki nazywanej Jemenem. Obecnie lokalne lotnisko nie jest już w rękach emirackich, a obiekt najprawdopodobniej kontrolują formacje powiązane z rządem. Według The New Arab na wyspie nadal znajdują się siły PRT, jednak nie mamy doniesień o walkach. Wojna między teoretycznie sojuszniczymi stronnictwami ma swoją unikatową charakterystykę.
For the first time since the UAE-backed STC took control of the island in 2020, the Yemeni national flag is once again being raised this morning in #Socotra.#Yemen https://t.co/tDjbE2pvX5 pic.twitter.com/QS07eOgrNb
— Ali Al-Sakani | علي السكني (@Alsakaniali) January 8, 2026
Gdzie jest Az-Zubajdi?
Wraz z postępami saudyjsko-rządowymi ton komunikatów wydawanych przez separatystów staje się coraz pokorniejszy. Obecnie siły prorządowe kontrolują przeważającą większość terenów należących kiedyś do PRT. Według niektórych doniesień Siły Tarczy Narodowej mają wchodzić do Adenu. Przewodniczący PRT Ajdarus az-Zubajdi został pozbawiony stanowiska wiceprzewodniczącego Rady Prezydenckiej (kolektywny organ zastępujący prezydenta Jemenu), a jego zdradą ma zająć się prokuratura.
Przez cały okres walk obie strony zapewniały o gotowości do rozmów. Oczywiście zawsze głos ten wybrzmiewał mocniej po stronie, która akurat miała mniej szczęścia. W skład delegacji południowców miały wejść wszystkie czołowe postacie ruchu. Południowcy, jakkolwiek pod ścianą, nie są całkowicie pokonani, a ich ostatnie ruchy wskazują na szykowanie się do walki. PLK w zorganizowany sposób wyprowadzało broń z Adenu, zapewne szykując się do walki na wybranych przez nich terenie. Negocjacje, chociaż pod dyktando Saudów, są więc w pełni uzasadnione.
I tutaj zaczyna się teatrzyk – w samolocie nie było Az-Zubajdiego.
Co ciekawe, istnieje co najmniej kilka teorii, co dokładnie się zdarzyło. Według jednej z nich Az-Zubajdi miał udać się do rodzinnej muhafazy Al-Dhale, gdzie, jak za dawnych lat, planuje walkę partyzancką. Według wersji lansowanej przez południowców został w Adenie, na co jednak nie ma dowodów. Według innych miał udać się drogą morską do Somalilandu, a następnie do ZEA. Istnieją również bardziej egzotyczne teorie wskazujące, że Az-Zubajdi miał zawrzeć porozumienie z Ruchem Huti, co jednak wydaje się political fiction nawet jak na standardy Jemenu, który ma w historii gwałtowne wolty polityczne.
Teorii dlaczego Az-Zubajdi postanowił nie jechać do Rijadu również jest kilka. Na polityka w Rijadzie zapewne nie czekało nic przyjemnego. Nawet jeśli nie zostałby aresztowany (co raczej przekreśliłoby negocjacje) to warunki tych rozmów zdecydowane wiązałyby się z dużymi stratami wizerunkowymi. Az-Zubajdiemu nie zapewniono nawet samolotu oczekując, że poleci liniowym kursem. Pozostanie w terenie i organizowanie dalszej walki miałoby podnieść pozycję negocjacyjną południowców. Inną wersją jest zwyczajna ucieczka do swojego mocodawcy w Abu Zabi.
Przyszłość jemeńskiej koalicji jeszcze się nie rozstrzygnęła. Biorąc pod uwagę wyrzucenie Az-Zubajdiego z Rady Prezydenckiej i zmiany na mapie, wiele wskazuje, że czekają nas zmiany w lokalnym układzie sił. Szansa na scentralizowanie władzy w rozbitym Jemenie byłaby korzystna z perspektywy saudyjskiej. Dużą zagadką pozostaje, jak po konflikcie będzie wyglądała pozycja ugrupowań południowych i całego separatyzmu. Plan z 2013 roku postuluje państwo federalne, w którym dawny Jemen Południowy byłby podzielony na regiony Aden i Hadramaut. Ugrupowania zbrojne powiązane z myślą południową zapewne nadal będą istnieć. Ale jak dużą autonomię i wpływy będą miały? Wyjęcie ZEA z równania powoduje, że Rijad jest jedynym dużym graczem w koalicji i próżno szukać innych protektorów. Sami Saudowie nadal będą musieli jednak zarządzać barwną zbieraniną jemeńskich ugrupowań.