Napięcia w Jemenie stają się coraz silniejsze. Wiele wskazuje, że dzisiaj siły powietrzne Arabii Saudyjskiej przeprowadziły naloty na Sanę, mające na celu utrzymania blokady lotniczej nad terytoriami Hutich. W odpowiedzi Huti zaatakowali miasto Abha, położone w pobliżu granicy z Jemenem.
Dwa tygodnie temu opisywaliśmy mobilizację Hutich, którzy w ostatnim czasie nasilili antysaudyjską retorykę. Od tego czasu sytuacja się nie poprawiła. Jednym z głównych żądań ruchu jest zniesienie blokady morskiej i lotniczej na terytoriach nielegalnego rządu w Sanie.
Pewną deklaracją tych zamiarów był wylot na pogrzeb Alego Chameneiego. Delegacja Ruchu Huti była jedną z największych na uroczystościach. Co istotne, lot samolotu z około 200 przedstawicielami Hutich nie był koordynowany z Arabią Saudyjską i siłami koalicji. Rijad tamtym razem odpuścił. Huti zapowiadali natomiast, że połączenia będą kontynuowane. Za loty między Saną a Teheranem odpowiada Mahan Air – „prywatne” irańskie linie lotnicze powiązane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej.
Legalny rząd Jemenu (obecnie przebywający w Adenie) postrzega te loty jako naruszenie przestrzeni powietrznej. Dzisiaj minister obrony Jemenu powiedział, że dyplomatyczne kanały rozwiązania tego sporu zostały wyczerpane. Kilka godzin później doszło do ataku na lotnisko w Sanie, które uniemożliwił lądowanie samolotu Mahan Air. Maszyna musiała polecieć dalej, do położonej nad Morzem Czerwonym Al-Hudajdy. Tam udało się wylądować bezpiecznie i najprawdopodobniej bez utrudnień.
#breaking
Yemeni Govt Defense Minister:
-The government has exhausted all means to persuade Iran and the #Houthis to reconsider their actions.-The govt has repeatedly urged Iran and the Houthis to refrain from violating #Yemen’s airspace.
-Our patience has run out, and we will…
— Ali Al-Sakani | علي السكني (@Alsakaniali) July 13, 2026
Kto przeprowadził atak? Na ten moment nie wiadomo. Huti oczywiście z miejsca oskarżyli Arabię Saudyjską, co jest uzasadnione. Amerykanie i Izraelczycy nie uczestniczyli w tym sporze i ich udział można wykluczyć. Rząd Jemenu natomiast nie byłby w stanie przeprowadzić takiej operacji. Reakcje Hutich są przewidywalne i skupiają się na zapowiedziach odwetu. Co ciekawe, już przed atakami w mediasferze krążyły listy potencjalnych celów ataków w Arabii Saudyjskiej. Nasr ad-Dim Amir, jeden z głównych propagandystów, określił atak jako przyszły punkt zwrotny w historii Jemenu.
ركزوا جيدا
واحفظوا في عمق الذاكرة
هذه المشاهد وهذا العدوان السعودي الأمريكي على مطار صنعاء لأن لها ما بعدها، والتاريخ سيسجل انعطافة هامة لصالح الشعب اليمني . pic.twitter.com/X2PZbyOGqP
— نصر الدين عامر | Nasruddin Amer (@Nasr_Amer1) July 13, 2026
Czy w takim razie osiągnęliśmy moment, w którym powrót do dawnego status quo stał się niemożliwy? Jeśli ataku faktycznie dokonali Saudyjczycy, to przyzwolenie na lądowanie samolotu w Al-Hudajdzie świadczy, że cała sytuacja ma być wyznaczeniem jasnej granicy, a nie zamiarem wywołania szerszych walk.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Piłeczka jest po stronie Hutich, którzy – nakręciwszy antysaudyjski przekaz – muszą odpowiedzieć, aby zachować wiarygodność. Pytaniem pozostaje, jaka to będzie odpowiedź. Możliwe, że dojdzie do relatywnie niewielkiej operacji odwetowej, a po wymianie kilku ciosów obie strony po cichu odpuszczą. Innym scenariuszem jest dalsza eskalacja w celu upadku porządku z 2022 roku i całkowita reaktywacja wojny domowej.
Najmniej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się ograniczenie odpowiedzi do organizacji marszy i innych spektakli propagandowych. Reakcja jest już teraz widoczna po stronie rządowej, która postawiła swoje wojska w gotowości w oczekiwaniu na działania Hutich.
Eskalacja trwa
Wydarzenia w Sanie są na ten moment szczytem napięć Hutich z Arabią Saudyjską. Obecną eskalację należy jednak postrzegać jako szerszy proces, trwający od tygodni. W maju rząd jemeński i Ruch Huti podpisali umowę obejmującą wymianę 1700 jeńców. Do implementacji porozumienia jednak nie doszło, a strony oskarżyły się wzajemnie o spowodowanie tej sytuacji. Specjalny wysłannik ONZ w Jemenie Hans Grundberg nadal pracuje nad wznowieniem rozmów, a obie strony wyrażają zainteresowanie. Ale największa wymiana jeńców w historii jemeńskiej wojny pozostaje przełożona na czas nieokreślony.
W trakcie obecnej eskalacji doszło również do walk między stronami. Potyczki wzdłuż linii frontu nie są wyjątkowe, jednak ich intensywność wzrosła. Najważniejszym miejscem starć ma być nadbrzeżna Al-Hudajda. W trakcie walk 5 lipca Huti zdołali zabić 16 żołnierzy koalicji i ranić kolejnych 22. Wojska prorządowe dokonały kontrataku i odzyskały pozycje. Według władz w Adenie Huti stracili ponad 50 żołnierzy w walkach w regionie. Najwięcej ofiar wśród członków koalicji mieli spowodować snajperzy, oprócz nich wykorzystano również drony i moździerze. Było to największe od lat starcie w Jemenie.
Spokój w Jemenie jest w sporej mierze zasługą ONZ, która wynegocjowała zawieszenie broni w 2022 roku. Pomimo upadku porozumienia walki nigdy nie wróciły do dawnej intensywności. Nie oznaczało to całkowitego zatrzymania przemocy, koalicja walczyła między sobą, a Huti skupili się na walce z żeglugą międzynarodową. Minione cztery lata przyniosły jedynie ograniczone sukcesy w procesie pokojowym, a wśród wielu jemeńskich polityków króluje przekonanie, że Huti nie są zdolni do szerszego kompromisu.
Aktualizacja (00.35): Huti ogłosili zaatakowanie dronami i pociskami lotniska w saudyjskim mieście Abha położonym blisko granicy z Jemenem. Zagrozili również dalszymi działaniami wobec lotnictwa cywilnego, jeśli blokada nie zostanie zniesiona. Na ten moment nie potwierdzono żadnych uderzeń na terytorium Arabii Saudyjskiej, doszło jednak do przechwyceń. Ministerstwo spraw wewnętrznych królestwa wydało komunikat wzywający do korzystania jedynie z oficjalnych źródeł informacji. Na terytoriach kontrolowanych przez Hutich organizowane są demonstracje poparcia dla bojowników.
مسيرة شعبية حاشدة بالعاصمة صنعاء
رفضاً للعدوان السعودي على مطار صنعاء، ودعماً للقوات المسلحة، وشكراً لموقف إيران في كسر الحصار.#الحصار_بالحصار pic.twitter.com/8s7CzHxrng
— نصر الدين عامر | Nasruddin Amer (@Nasr_Amer1) July 13, 2026
Przewodniczący Rady Przywództwa Prezydenckiego Raszad al-Alimi oświadczył, że to siły legalnego rządu odpowiadają za atak na Sanę. Szkopuł w tym, że władze Jemenu najprawdopodobniej nie dysponują środkami, które pozwalałyby na przeprowadzenia takiego ataku.
Według polityka rząd oferował Hutim możliwość podróży do Iranu za pomocą narodowych linii, jednak oferta została odrzucona. Jednocześnie sam atak miał ograniczoną skalę w celu uniknięcia ofiar cywilnych i dalszej eskalacji. Stanowisko odnośnie do zakazu wstępu irańskich samolotów do jemeńskiej przestrzeni powietrznej zostało podtrzymane. W najbliższym czasie ma być zwołane nadzwyczajne posiedzenie rady w celu ustalenia dalszych działań.
Aktualizacja (01.15): Według serwisu Axios książę koronny Muhammad bin Salman otrzymał od Donalda Trumpa pozwolenie na atak na lotnisko w Sanie. Temat potencjalnych uderzeń na Hutich miał być poruszany w trakcie kilku rozmów na przestrzeni ostatniego tygodnia. Najprawdopodobniej zakulisowe ustalenia były formowane już od czasu lotu Hutich do Teheranu 3 lipca. Według Stanów Zjednoczonych wczorajszy lot został wykorzystany do transportu broni i ekspertów na terytoria Jemenu. Iran zaprzeczył tym oskarżeniom. Bardzo możliwe, że w wypadku ponownego zaognienia jemeńskiej wojny domowej Amerykanie będą wspierać Saudów w walce z Ruchem Huti. Zapewne oba kraje będą starać się uniknąć takiego scenariusza.