W ciągu ostatnich tygodni wydarzenia z Jemenu nieczęsto gościły na naszych elektronicznych łamach. Chimeryczne ataki Hutich na Izrael nie przynosiły znaczących efektów, a odpowiedzi Cahalu nie przynosiły przełomu. Wojna izraelsko-irańska miała swój epizod w Jemenie, działania jednak nie były intensywne i miały na celu przede wszystkim deklaracje polityczne niż realną zmianę układu sił. Sytuacja zmieniła się wczoraj, kiedy Huti po raz pierwszy od grudnia zaatakowali statek handlowy na Morzu Czerwonym.

Pechową jednostką okazał się masowiec Magic Seas (IMO: 9736169) pod banderą Liberii, należący do armatora z Grecji. Na początku jednostka została zaatakowana (w odległości około 50 mil morskich od Al-Hudajdy) przez osiem łodzi motorowych i ostrzelana z broni strzeleckiej i granatników. Znajdująca się na pokładzie ochrona odpowiedziała ogniem. Bardziej niszczycielska okazała się druga faza, w której statek został zaatakowany przez cztery drony. Dwa trafiły w bakburtę, jednostka zaczęła nabierać wody, na pokładzie wybuchł pożar, a załoga zdecydowała się ewakuować.

Marynarzy podjęły siły działającej u wybrzeży Somalii misji EUNAVFOR Atalanta we współpracy z Brytyjczykami. Według firmy Abrey dwaj ochroniarze zostali ranni, a kolejni dwaj są obecnie uznawani za zaginionych. Huti twierdzą, że statek zatonął.

Oficjalny powód ataku deklarowany przez Hutich pozostał niezmienny – solidarność z Palestyńczykami. Dlaczego jednak atak nastąpił w tym momencie? Można na to znaleźć kilka wytłumaczeń. Po amerykańskich uderzeniach na Iran Huti zapewne niezbyt przejmują się porozumieniem zawartym z Donaldem Trumpem w maju tego roku. Jednocześnie nadal nie wiadomo, jaka jest przyszłość irańskiego programu nuklearnego.

Przypomnienie o możliwościach Hutich w kwestii destabilizacji żeglugi w regionie może wzmocnić pozycję negocjacyjną Teheranu. Również trwające rozmowy dotyczące rozejmu z Hamasem mogły mieć wpływ na decyzję.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

STYCZEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 87%

Huti wiedzą, że państwa prozachodnie nie mogą zrobić wiele więcej. Saudowie wojną w Jemenie już dawno się zmęczyli. Amerykanie niedawno przekonali się, że o ile Huti nie są w stanie zadać im dotkliwych strat (te zazwyczaj były zasługą samych Amerykanów), o tyle obezwładnienie ruchu wymagałoby o wiele większego nakładu środków niż Biały Dom ma zamiar wyłożyć. Izrael dysponuje ograniczonymi środkami i na ten moment nie zamierza angażować się w jemeńską wojnę domową, pomimo propozycji współpracy ze strony południowych separatystów.

Wojna z Izraelem trwa

Atak na żeglugę nie był jedynym działaniem Ruchu Huti w ten weekend. Według komunikatu bojowników jeden pocisk został wystrzelony w kierunku lotniska Ben Guriona. Atak naj­praw­do­po­dob­niej nie przyniósł efektów. Bardziej spektakularna była odpowiedź Cahalu, który dziś w nocy dokonał nalotów na jemeńskie wybrzeże. Na cel wzięto porty w mieście Al‑Hudajda, As‑Salif i Ras Isa oraz elektrownia w Ras Kasib. Infrastruktura portowa i energetyczna były regularnie atakowane już wcześniej. Łącznie podczas tego ataku na Jemen spaść miało około pięćdziesięciu bomb.

Celem wartym wymienienia jest statek Galaxy Leader, od którego zaczął się konflikt na Morzu Czerwonym. Według Cahalu na jego pokładzie miał znajdować się radar służący do wykrywania cywilnych jednostek. Zbudowany w stoczni w Gdyni Galaxy Leader został porwany 19 listopada 2023 roku, jego załoga została wypuszczona w styczniu tego roku, co było umotywowane podpisaniem rozejmu Hamasu z Izraelem. Na ten moment nie pojawiły się zdjęcia ze zniszczeń spowodowanych nalotami w Al-Hudajdzie, co wynika z polityki Hutich, zabraniającej publikowania tego typu treści. Izrael opublikował jednak własne nagranie.

Dzisiaj Huti dokonali kolejnego ataku na Izrael. Według opublikowanego przez nich komunikatu do ataku wykorzystano trzy pociski i osiem dronów, które zostały posłane w kierunku lotniska Ben Guriona, portów w Aszdodzie i Ejlacie oraz elektrowni w Aszkelonie. Na ten moment nie pojawiły się żadne informacje o eksplozjach w Izraelu.

Wymiana ciosów wiązała się również z pewnym poruszeniem politycznym. Przywódca ruchu Abd al-Malik al-Huti wygłosił kolejne przemówienie z dokładnie tym samym przekazem, który słyszymy od półtora roku. Głównymi elementami są krytyka zbrodni na Palestyńczykach, zachodniego wsparcia dla Izraela, bierności świata muzułmańskiego, wychwalanie narodu jemeńskiego, Hamasu, Iranu i jego sojuszników.

Ze strony Izraela wypowiedział się natomiast minister obrony Jisrael Kac, który zapewnił, że stosunek Jerozolimy do Jemenu jest taki sam jak do Teheranu i każdy atak na Izrael spotka się ze stosowną odpowiedzią. Dzisiaj ma również dojść do spotkania Donalda Trumpa z Binjanimem Netanjahu w Białym Domu. Głównym tematem bez wątpienia będzie kwestia planów rozejmu z Hamasem. Nie zmienia to faktu, że niewątpliwie temat Hutich pojawi się w tej rozmowie.

dpa picture alliance / Alamy Stock Photo