Kolejna faza konfliktu na Morzu Czerwonym rozpoczyna się w spektakularny sposób. Ledwie kilka dni temu nastąpił atak na masowiec Magic Seas (IMO: 9736169), który zakończył się zatopieniem. Wczoraj na dno poszła kolejna jednostka, znów grecki masowiec pod liberyjską banderą, tym razem noszący nazwę Eternity C (IMO: 9588249), należący do Cosmo Ship Management.
Pierwszy raz Eternity C zaatakowano w poniedziałek 7 lipca za pomocą dronów i szybkich łodzi motorowych. Już wtedy statek odniósł uszkodzenia mający wpływ na jego stabilność. We wtorek kolejny atak dronami zmusił załogę do opuszczenia pokładu. Według Hutich do operacji wykorzystano jednego drona morskiego i sześć pocisków. Następnie Huti dokonali abordażu, zainstalowali ładunki wybuchowe i zatopili statek, który znalazł się pod wodą następnego dnia rano. Ruch opublikował filmy z ataku i zatonięcia obu jednostek.
This is how Yemen's Houthis sank the MAGIC SEAS ship.
Drone strike, boarding, booby-trapping, and finally detonating the empty ship. pic.twitter.com/LT5UaVlp30
— Clash Report (@clashreport) July 8, 2025
Losy załogi nie są w pełni znane. Łącznie na statku znajdowało się dwudziestu dwóch marynarzy, bronionych przez trzech ochroniarzy. Według dowództwa operacji EUNAVFOR „Aspides” z wody udało się podjąć dziesięć osób, w tym indyjskiego i greckiego ochroniarza. Niektórzy marynarze spędzili w wodzie nawet 48 godzin. Kolejne cztery osoby uznano za zmarłe.
The Iranian-backed Houthi terrorist group in Yemen has released footage of their attacks against as well as the sinking of the Liberian-flagged and Greek-owned cargo vessel, M/V Eternity C, earlier today in the Southern Red Sea. Significant damage to the ship can be seen prior to… pic.twitter.com/yC8Erot8EU
— OSINTdefender (@sentdefender) July 9, 2025
Los pozostałych jedenastu jest nieznany. Szanse na ratunek po takim czasie są małe, ale bardzo prawdopodobne jest, że część z załogi trafiła w ręce bojowników Ruchu Huti. Według Reutersa, powołującego się na analityków bezpieczeństwa morskiego, bojownicy mają mieć co najmniej sześciu członków załogi. Wersję taką promuje amerykańska ambasada w Jemenie. Na załączonym filmie widać, że Huti mieli oferować pomoc (o ile tak to można nazwać) trafionej jednostce. Scenariusz ten jest więc wysoce prawdopodobny. Załoga składała się z 21 Filipińczyków, jednego Rosjanina i trzech ochroniarzy.
On the Houthi Kidnappings of Eternity C Crew. #USAwithYemen pic.twitter.com/tDWIqPoSBd
— U.S. Embassy Yemen السفارة الأمريكية لدى اليمن (@USEmbassyYemen) July 9, 2025
Los porwanych marynarzy byłby zapewne podobny do załogi samochodowca Galaxy Leader. Porwani w listopadzie 2023 roku marynarze byli relatywnie dobrze traktowani przez terrorystów. Mężczyźni mieli ograniczony kontakt z rodzinami. Nie stosowano wobec nic przemocy, ale sam fakt bycia więzionym w obcym kraju przez ponad rok został określony przez jednego z członków załogi jako traumatyzujący. Pechowi marynarze zostali uwolnieni dopiero w styczniu 2025 roku, po zawarciu rozejmu między Izraelem i Hamasem. Biorąc pod uwagę obecnie toczące się rozmowy, można mieć nadzieję, że tym razem porwani szybciej wrócą do rodzin.
Obecny tydzień jest jednym z najczarniejszych, jeśli nie najczarniejszym momentem wojny na Morzu Czerwonym. Magic Seas i Eternity C to odpowiednio czwarty i piąty statek zatopiony przez Hutich. Do podobnej serii dwóch zatopień w ciągu kilku dni doszło w marcu 2024 roku, kiedy na dno poszły M/V Rubymar i M/V True Confidence. W tamtym przypadku odstęp ataków był jednak większy, a liczba ofiar – mniejsza (łącznie zginęło trzech marynarzy).
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Kolejną jednostką był zatopiony w czerwcu 2024 roku M/V Tutor. Warto również wspomnieć o M/V Sounion, który chociaż nie poszedł na dno, jednak został podpalony po abordażu przeprowadzonym przez Hutich.
Trudno znaleźć jeden powód takiej skuteczności Hutich w ciągu ostatnich dni. Nie ma wątpliwości, że zależało im na zatopieniu jednostek. Nie były to ataki jednym czy dwoma dronami na postrach i podtrzymywanie napięcia. Powodem jest oczywiście wywieranie presji na Zachód i Izrael w momencie negocjacji z Hamasem i demonstracja, że Oś Oporu nadal jest w stanie destabilizować region.
Siły amerykańskie i europejskie nie publikują informacji o zestrzelonych dronach, trudno w takim razie określić ich aktywność, jednak zdecydowanie istnieją tym zakresie pewne braki. Wątpliwe, by Donaldowi Trumpowi ponownie chciało się angażować w walkę z Ruchem Hutim, zwłaszcza że ostatnim razem koniec tych walk nie był szczególnie satysfakcjonujący. Jednocześnie Waszyngton ma świadomość, że ataki na żeglugę czerwonomorską uderzają mocniej w państwa europejskie. Trudno jednak przywidywać działania Trumpa.
Nic nie wskazuje, by Unia Europejska miała rozszerzać działalność operacji EUNAVFOR „Aspides”, która jest wyłącznie defensywna. Jedynie Brytyjczycy uczestniczyli w działaniach ofensywnych prowadzonych przez Trumpa, gdzie odgrywali drugoplanową rolę. Sam Izrael, o ile jest w stanie uderzyć w Hutich, o tyle nie zapewni bezpieczeństwa żeglugi. W takiej sytuacji prawdopodobny jest scenariusz, w którym Huti prowadzą kolejne ataki aż do podpisania rozejmu w Gazie, aby następnie ogłosić swoje zwycięstwo.
Ruch Huti dzisiaj poinformował o kolejnym ataku na Izrael. Był to jeden pocisk balistyczny wycelowany w lotnisko Ben Guriona. Zapewne został on przechwycony przez obronę przeciwlotniczą. Według Hutich konstrukcją wykorzystaną w ataku był pocisk balistyczny krótkiego zasięgu Zulfikar napędzany paliwem stałym. Nazwa pochodzi od miecza Alego ibn Abu Taliba, towarzysza proroka i protoplasty szyitów.