W ciągu ostatnich dni Arabia Saudyjska zdecydowała się mocniej zaangażować w walki z ugrupowaniami Osi Oporu. Pojawiają się plotki, jakoby Rijad planował powołanie nowej koalicji zajmującej się walką z Ruchem Huti – tym razem na Morzu Czerwonym. Niewykluczona jest również ofensywa lądowa w Jemenie.
Jak pisaliśmy dwa dni temu, saudyjskie lotnictwo we współpracy z Amerykanami przeprowadziło naloty na cele należące do Sił Mobilizacji Ludowej (Al‑Haszd asz‑Szabi), związku kilkudziesięciu proirańskich formacji działających głównie w Iraku, ale też walczących w Syrii. Przedstawiciele organizacji przyznali, że zginęło około 20 osób. W tej liczbie zawierają się czterej irańscy „doradcy” – oficerowie Sił Ghods, elitarnego „długiego ramienia” Pasdaranów odpowiedzialnego za projekcję irańskiej siły za granicą.
Pojawiły się także informacje o śmierci jednego członka Ruchu Huti (jego przedstawiciele działają w innych organizacjach Osi Oporu). Naloty saudyjskie obejmowały przede wszystkim iracki Kurdystan. Co istotne w dniach 26–28 lipca z terytoriów Iraku dokonano ponad 30 ataków z wykorzystaniem dronów na cele w Arabii Saudyjskiej. Iran i jego poplecznicy długo więc pracowali na ten rezultat.
Wymiana ciosów trwa również na odcinku jemeńskim. Wczoraj lotnictwo saudyjskie dokonało nalotów na Sanę. Na ich temat nie ma jednak wielu informacji.
Walki o niewielkiej intensywności trwają cały czas. Jednym z najważniejszych epizodów jest atak na rafinerię w Dżizanie w południowo-zachodniej Arabii Saudyjskiej. Drony (najprawdopodobniej z rodziny Samad) dosięgnęły jedynie zbiorników ropy i nie wywołały uszkodzeń w kluczowych instalacjach. Huti ogłosili również atak na terminal naftowy w Janbu nad Morzem Czerwonym i rurociąg Wschód–Zachód. Port w Janbu i wychodzący z niego rurociąg stanowią kluczowy element saudyjskiej infrastruktury. Jego uszkodzenie uniemożliwi Saudyjczykom eksport ropy z pominięciem Ormuzu. Wydaje się jednak, iż na ten moment instalacje działają poprawnie.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Huti chwalą się również rzekomym zestrzeleniem drona Bayraktar Akıncı nad prowincją Al-Dżauf, położoną przy granicy z królestwem. Udostępnili nawet film mający przedstawiać upadek i płonący wrak, który faktycznie wygląda jak szczątki Akıncı. Zestrzelenie nie zostało, i najpewniej nie zostanie, potwierdzone przez Rijad. Hutim wielokrotnie udawało się zestrzelić między innymi amerykańskie MQ-9 Reapery.
Houthi military media via @TvAlmasirah has released footage that it claims shows the shootdown of a suspected @modgovksa Royal Saudi Air Force (RSAF) Bayraktar Akıncı unmanned combat aerial vehicle over Yemen’s Al Jawf Governorate. The video appears to show the aircraft spinning… pic.twitter.com/RYaQpzQgk2
— Basha باشا (@BashaReport) July 26, 2026
Strącenie saudyjskiego UCAV-a byłoby zauważalnym, chociaż nadal symbolicznym, sukcesem Hutich. Sam film, jeśli prawdziwy, przedstawia jedynie spadającą maszynę, bez trafienia. Jednym z możliwych scenariuszy jest więc awaria techniczna. Akıncı to stosunkowo nowy nabytek Arabii Saudyjskiej. Pierwsze dostawy ruszyły w 2025 roku, a część produkcji będzie się odbywać na terenach królestwa.
Kolejna misja na Morzu Czerwonym?
Nadal niebezpieczne pozostaje Morze Czerwone, gdzie doszło do kolejnego ataku. Tym razem padło na zbiornikowiec NCC Ghazal (IMO: 9685205). Atak prawdopodobnie nie przyniósł szkód. Według Hutich jednostka zawróciła po ataku.
Huti wpadli też na mało odkrywczy pomysł pobierania myta. Tego typu koncepcje pojawiały się już w 2024 roku i do dzisiaj nie zostały zrealizowane. W przypadku Hutich projekt ten ma jeszcze mniejsze szanse powodzenia niż w wypadku Iranu. Nielegalne władze w Sanie nie są uznawane międzynarodowo, są za to objęte licznymi sankcjami.
Arabia Saudyjska zapowiedziała powołanie międzynarodowej koalicji mającej zajmować się obroną żeglugi na Morzu Czerwonym. Deklarację utworzenia takiego formatu poparły Kuwejt, Bahrajn, Katar, Pakistan, Turcja, Egipt, Jordania, Jemen, Bangladesz, Nigeria, Sudan, Dżibuti i Somalia. Jest to barwna grupa, znacząco odmienna od tego, co widzieliśmy w operacji „Prosperity Guardian” i działającej do dzisiaj EUNAVFOR „Aspides”. Na liście mamy najbliższych partnerów, takich jak Turcja, Pakistan, Jordania oraz większość państw Zatoki Perskiej i Zatoki Adeńskiej. Nigeria i Bangladesz są natomiast mocno powiązane ze stabilnością światowej żeglugi i zapewne chcą wkupić się w saudyjskie łaski.
#وزارة_الدفاع تستضيف اجتماعًا دوليًا لمناقشة مبادرة المملكة لإنشاء التحالف البحري الدفاعي متعدد الجنسيات. pic.twitter.com/ZXwQ7UFp8U
— وزارة الدفاع (@modgovksa) July 30, 2026
Ciekawym przypadkiem jest Egipt, który co do zasady stroni od udziału w regionalnych konfliktach. Zresztą wojna domowa w Jemenie Północnym bywa nazywana „Egipskim Wietnamem”. Bez wątpienia kluczowym czynnikiem skłaniającym Kair do podpisania deklaracji były relacje z dynastią Saudów. Warto jednak zaznaczyć, że w ostatnich dniach również Egipt stał się ofiarą wojny.
W środę dron nieznanego pochodzenia zaatakował terminal LNG w Damietcie, na północnym krańcu Kanału Sueskiego, wywołując pożar na dwóch statkach. Jak dowiedział się serwis The War Zone, jeden z nich to pływający magazyn LNG Energos Winter, należący do armatora ze Stanów Zjednoczonych, drugi to gazowiec Gaslog Salem, należący do Greków. Na ten moment nie wiadomo, kto jest winny, jednak członkowie Osi Oporu są głównymi podejrzanymi.
🚨 MAJOR ESCALATION 🇪🇬
💢 A U.S.-owned and operated, Marshall Islands-flagged ENERGOS WINTER LNG floating storage and regasification unit (FSRU) was struck by at least one UAV while docked at Damietta Port, Egypt.
💢 The FSRU unit serves as Egypt's fourth LNG regasification… pic.twitter.com/uL2IL3nQJv
— Egypt's Intel Observer (@EGYOSINT) July 29, 2026
W marcu 2025 roku Hutim zdarzyło się nieumyślnie uderzyć w półwysep Synaj przy okazji ataków na Izrael. Nie zapominajmy również, że działania na Morzu Czerwonym wpływają na dochody z Kanału Sueskiego. Z drugiej strony Egipt raczej nie wyśle sił do walki. Potencjalny odwet Hutich wymierzony w kurorty wypoczynkowe mógłby mocno się odbić na gospodarce kraju. W dodatku takie działanie nie pasowałoby do obecnego sposobu działania Kairu.
Samo podpisanie deklaracji nie świadczy o udziale w działaniach na morzu. Prawdopodobne wiele z tych państw będzie co najwyżej symbolicznie uczestniczyć w koalicji, jeśli ta w ogóle dojdzie do skutku. Warto też wspomnieć, że Oman i ZEA nie są na tej liście. Maskat usilnie stara się zachować pozycję mediatora, a nie strony konfliktu. Emiratczycy zostali natomiast wyrzuceni z Jemenu w styczniu tego roku, w dodatku Huti niejednokrotnie grozili w przeszłości atakami na Dubaj czy Abu Zabi.
Ofensywa nadchodzi?
Obecne walki stanowią istotną zmianę w jemeńskiej wojnie domowej, ale mówimy o ograniczonych działaniach. W ciągu ostatnich lat Huti mieli już do czynienia z silniejszą presją. Przede wszystkim w trakcie kampanii lotniczej Donalda Trumpa rozpoczętej w marcu 2025 roku. Jej wynik był nawet do pewnego stopnia zwycięstwem Hutich. Wiele wskazuje, że obecne starcia w Jemenie nie osiągnęły jeszcze szczytu intensywności.
Według The Guardian, powołującego się na źródła jemeńskie, Saudowie mogą się przygotowywać nie tylko do działań na morzu, ale również do ofensywy lądowej. Taki scenariusz byłby przełomem w wojnie domowej. Linia frontu między Hutimi a wojskami koalicji nie ruszyła się w sposób znaczący od lat. Siły saudyjskie rzekomo w ostatnich dniach przemieszczają się ze wschodu Jemenu na terytoria bliższe pozycjom wroga, co może świadczyć o przygotowaniach do działań zaczepnych.
Military Media
Spoils of war from Saudi army camps seized by Yemenis🔥🇾🇪 pic.twitter.com/VwXvQBRGok— Nassr_Aldeen (@a___x280) July 31, 2026
Warto jednak pamiętać, że w ciągu minionych lat przepowiadano kilka takich ofensyw, przede wszystkim w regionach Al-Hudajdy (wybrzeże Morza Czerwonego) i Ma’ribu (centralny Jemen, obszar roponośny). Wszystkie te zapowiedzi okazały się niewiele warte. Przez ostatnie lata Rijad wydawał się zmęczony konfliktem i sondował nawet możliwość wyjścia z niego. Królestwo z racji na samą geografię nie ucieknie jednak od problemów Jemenu, a Jemen nie ucieknie od saudyjskiej ingerencji.
Obecne niezadowolenie z rządów Hutich może być ważnym elementem działań zbrojnych, podobnie jak niepokoje plemienne w północnym Al-Dżauf. Poza tym w ciągu minionej dekady saudyjskie siły zbrojne zaliczyły istotne postępy w segmencie szeroko rozumianego dowodzenia, rozpoznania i wywiadu, dzięki czemu nie doszłoby do powtórki z 2015 roku, kiedy Huti byli w stanie utrzymać sporą część terytoriów kraju.
Nie zapominajmy jednak, iż druga strona również nie pozostaje bierna, a bojownicy Ansar Allah też wiele się nauczyli w ciągu ostatniej dekady. Pogłoski o nowej ofensywnie są wykorzystywane przez przywództwo Hutich. W swojej niedawnej wypowiedzi Abd al-Malik al-Huti przekazał swoim zwolennikom, że pełnoskalowa eskalacja nadciąga, co oczywiście ma służyć mobilizacji społecznej.
In a 103 minute speech by Yemen’s Abdulmalik al-Houthi, one of the main points was his claim that “the indicators show that Saudi Arabia is moving toward a full-scale escalation,” adding that “we will seek God’s help against them.”
War is coming! pic.twitter.com/ijWgcqUtnw— Basha باشا (@BashaReport) July 30, 2026