Ostatnie tygodnie obfitują w wiadomości z Japonii. Zgodnie z krążącymi od pewnego czasu zapowiedziami japoński rząd dokonał rewizji zasad eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Tym samym broń z Kraju Kwitnącej Wiśni będzie mogła trafiać do szerszego grona zagranicznych użytkowników. Możliwe będzie także uczestniczenie na szerszą skalę w międzynarodowych projektach.
Uważny Czytelnik może nawet unieść brew ze zdziwieniem i zapytać, w jaki sposób Australia kupiła fregaty typu Mogami. W ciągu ostatnich 15 lat Tokio stopniowo łagodziło przepisy i dopuściło sprzedaż uzbrojenia krajom sprzymierzonym i partnerskim. w tej grupie znalazła się także Australia. Cóż zatem zawierają nowe przepisy?
Wbrew pozorom japońska broń nie będzie sprzedawana wszystkim chętnym. Jak tłumaczył sekretarz gabinetu premiera Minoru Kihara, fundamentem pozostaje zakaz sprzedaży uzbrojenia krajom objętym embargiem ONZ i uwikłanym w konflikty. Dla tej grupy poczyniono jednak pewne wyjątki. Eksport do państw toczących wojny będzie dopuszczalny w przypadku „specjalnych okoliczności”, czyli wtedy, gdy transakcja wpłynie na poprawę bezpieczeństwa Japonii lub przysłuży się amerykańskim operacjom wojskowym w regionie Indo-Pacyfiku.
Jest to wyraźny ukłon w stronę Ukrainy. Japońskie startupy z branży systemów bezzałogowych są bardzo chętne do współpracy z ukraińskimi partnerami i korzystania z ich doświadczeń. Tak sformułowane przepisy umożliwią na przykład sprzedaż Ukrainie komponentów do dronów.

Wyrzutnia pocisków dalekiego zasięgu typu 12 na poligonie Higashi-Fuji.
(Ministerstwo Obrony Japonii)
Według informacji podanych przez Kiharę sprzęt wojskowy będzie dzielony na dwie kategorie: broń i „niebroń”. W tej drugiej znajdą się systemy rozpoznawcze i obserwacyjne, na przykład radary. Nie będą one objęte żadnym ograniczeniami. Broń będzie można natomiast sprzedawać tylko do państw, z którymi Japonia ma podpisane porozumienia o ochronie informacji tajnych. Grupa ta liczy tylko 17 państw.
Zmianie ulegnie natomiast procedowanie umów. Ewentualny kontrakt będzie najpierw opiniowany przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Do niej też na dobrą sprawę ma należeć decyzja o akceptacji umowy, chociaż ostatnie słowo w tej dziedzinie ma rząd. Jako że w skład Rady wchodzą ministrowie spraw zagranicznych, obrony i gospodarki, kompetencje jej i rządu się przeplatają. Parlament będzie informowany o wszystkim dopiero po fakcie. To główny argument dla przeciwników zmiany w takiej formie. Zdaniem części opozycji ostateczna decyzja powinna należeć do parlamentu, co pozwoli uniknąć zaangażowania Japonii w „zaostrzanie konfliktów i rozkręcanie wyścigu zbrojeń”.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Sęk w tym, że od czasu napaści Rosji na Ukrainę wzrósł nacisk na Tokio ze strony Waszyngtonu i europejskich partnerów na dalsze łagodzenie restrykcji eksportowych. W obliczu rosnących potrzeb frontu i ujawnionego z całą bezwzględnością regresu europejskiego przemysłu zbrojeniowego do poziomu manufaktur zaczęto szukać wszelkich możliwych źródeł zaopatrzenia. Wojna z Iranem i związane z tym opóźnienia dostaw amerykańskiego sprzętu jedynie pogłębiły te potrzeby.
Szefowa rządu Sanae Takaichi we wpisie w mediach społecznościowych podkreśliła, że transfery uzbrojenia mają przyczynić się do wzmocnienia zdolności obronnych krajów klientów, a tym samym poprawy bezpieczeństwa Japonii. Takaichi widzi w przyszłych kontraktach sposób na zwiększenie interoperacyjności Sił Samoobrony z siłami zbrojnymi krajów partnerskich. Już w 2023 roku Tokio ogłosiło zamiar harmonizacji standardów sprzętu wojskowego z NATO. Wprawdzie ze względu na wieloletni sojusz ze Stanami Zjednoczonymi Japonia przyjęła wiele amerykańskich standardów, jednak w sprzęcie produkowanym wyłącznie na własne potrzeby pojawiło się sporo własnych rozwiązań, a co za tym idzie – różnic. Te zaś przekładają się na rosnące koszty eksploatacji.
Jako pierwsze na zmianach w japońskim prawodawstwie mogą skorzystać państwa Azji Południowo-Wschodniej. Japonia ma podpisane w tym regionie umowy o ochronie informacji tajnych z Filipinami, Indonezją, Malezją, Singapurem i Wietnamem. Z uwagi na presję ze strony Chin na Morzu Południowochińskim wszystkie te państwa, z wyjątkiem Singapuru, od lat starają się zachęcić Tokio do przekazania im wycofywanego ze służby sprzętu Jieitai. Największym obiektem pożądania są morskie samoloty patrolowe P-3C Orion, które pozwoliłyby na skuteczniejsze dozorowanie spornych akwenów.
Na tym oczywiście nie koniec. Na liście życzeń, przede wszystkim filipińskiej, są starsze spośród mniejszych japońskich niszczycieli, a potencjalnie nawet czołgi typu 74, które zakończyły służbę dwa lata temu. W samej Japonii rozważa się przekazywanie partnerom myśliwców Mitsubishi F-2. Wycofywanie tych maszyn ma się zacząć w przyszłej dekadzie. Z uwagi na optymalizację F-2 pod kątem ataków na cele nawodne mogą one okazać się atrakcyjne dla państw Azji Południowo-Wschodniej.

Brytyjski zbiornikowiec RFA Tidespring (A136) uzupełniający zapasy japońskiemu niszczycielowi Setogiri (DD‑156) typu Asagiri.
(海上自衛隊)
Wyraźnie zaczyna być widoczna zmiana nastawienia japońskich firm. Przez lata produkcja na potrzeby Jieitai stanowiła margines działalności, przynoszący ledwie 2–3% zysków. W erze cięć wiele przedsiębiorstw zupełnie zrezygnowało z wytwarzania sprzętu wojskowego. Obawiano się również, że handel bronią może zaszkodzić wizerunkowi firmy u pacyfistycznej rodzimej klienteli, ale również u antyjapońsko nastawionych konsumentów w Chinach i Korei Południowej. Przez lata to ministerstwo obrony i Jieitai zachęcały z miernym skutkiem, aby japoński biznes bardziej zainteresował się eksportem sprzętu wojskowego.
Jednak rosnące wydatki na obronę w Japonii i gdzie indziej zmieniły sytuację. Produkcję uzbrojenia zaczęto postrzegać jako potencjalne źródło zysków i szansę na pokrycie strat ponoszonych w innych sektorach. Jak wylicza Nikkei Asia, IHI do roku 2028 skończy budowę nowego dużego zakładu produkującego silniki dla pocisków rakietowych. Japan Steel Works, producent wozów bojowych i artylerii, rozbudowuje i modernizuje zakłady w Muroran na Hokkaido i buduje zupełnie nową fabrykę w Hiroszimie. Mitsubishi Heavy Industries, Mitsubishi Electric i Toshiba zwiększają zatrudnienie, by sprostać rosnącemu popytowi na produkty związane z wojskiem. Pojawiają się nawet informacje o przenoszeniu pracowników z innych działów.
