Główny sekretarz gabinetu Japonii Minoru Kihara powiedział, że wyrzutnie ze zmodernizowanymi pociskami przeciwokrętowymi dalekiego zasięgu typu 12 zostaną rozmieszczone do końca marca w garnizonie Kengun w południowo-zachodniej części prefektury Kumamoto na wyspie Kiusiu. Nie ujawniono jednak żadnych szczegółów, a wszelkie działania podejmowane przez Tokio owiane są gęstą mgłą tajemnicy. Do tego stopnia, że konwój pojazdów przewożących wyrzutnie i inny sprzęt przybył do miejsca docelowego po północy.
Brak przejrzystości spotkał się z krytyką mieszkańców. Kilkadziesiąt osób stało przed bazą wojskową, skandując: „Stop rozmieszczeniu rakiet dalekiego zasięgu!” i trzymając transparenty. Według manifestantów spowoduje to eskalację napięcia. Obecność wyrzutni w okolicy miałoby uczynić z nich potencjalny cel w przypadku konfliktu między Japonią a Chinami (w tle którego byłby Tajwan). Niemniej rozmieszczenie tych pocisków w tym miejscu to strategiczna wartość dodana. Z Kiusiu baterie uzyskują dostęp do przejść morskich łączących Morze Wschodniochińskie z Morzem Filipińskim – strefy, która staje się coraz bardziej wrażliwa w miarę narastania napięć wokół Tajwanu.
Premierka Japonii Sanae Takaichi zasugerowała w listopadzie 2025 roku, że Tokio może interweniować militarnie w przypadku każdego ataku na Tajwan, co wywołało dyplomatyczne zgrzyty. W lutym minister obrony Japonii Shinjirō Koizumi oświadczył, że rząd planuje rozmieszczenie pocisków przeciwlotniczych na wyspie Yonaguni – jednej z wysp niewielkiego archipelagu Yaeyama, należącego do łańcucha wysp Riukiu, położonej na południowym zachodzie kraju i znajdującej się około 110 kilometrów na wschód od Tajwanu. Mają tam trafić do marca 2031 roku.
Japan’s Type 12 Missile. pic.twitter.com/OuwSyEA8Fg
— International Defence Analysis (@Defence_IDA) December 14, 2025
Ministerstwo obrony w zeszłym roku przyspieszyło harmonogram rozmieszczenia pocisków o rok. Kolejnym miejscem, w które trafi to uzbrojenie, będzie garnizon Fuji w prefekturze Shizuoka, na zachód od Tokio. Wyrzutnie pojawią się tam pod koniec roku. Japońska Agencja Zamówień, Techniki i Logistyki (ATLA) ujawniła w grudniu 2025 roku, że od 8 października do 27 listopada przeprowadziła testy siedmiu pocisków unowocześnionego typu 12 w południowej Kalifornii.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Korzystając z Point Mugu Sea Range, Japonia była w stanie przeprowadzić wszystkie niezbędne testy. W Kraju Kwitnącej Wiśni byłoby to na tamten czas niemożliwe z uwagi brak poligonu spełniającego kryteria zasięgu pocisku.
Możliwości jednak już wkrótce będą, gdyż Tokio jest w trakcie tworzenia krajowego poligonu na wodach wokół wyspy Minamitori-shima. Nie ma ona stałych mieszkańców i administracyjnie należy do prefektury Tokio. Morskie Siły Samoobrony posiadają tam bazę lotniczą z niewielkim, 10‑osobowym oddziałem do obsługi placówki, wspieranym przez mniej więcej piętnaście osób z Japońskiej Agencji Meteorologicznej. Japonia nie będzie już zmuszona wysyłać prototypów i personelu na poligony zagraniczne w celu przeprowadzenia testów, co umożliwi częstsze przeprowadzanie prób. Według japońskich mediów pierwsze strzelania na tym poligonie powinny odbyć się już w tym roku.
Zmodernizowany pocisk typu 12 ma zasięg około 1000 kilometrów i może dotrzeć do Chin kontynentalnych, co stanowi znaczne zwiększenie pierwotnego zasięgu, wynoszącego 200 kilometrów. Pozwala to na efektywniejszą walkę z okrętami przeciwnika, w tym utworzenie szczelniejszej strefy antydostępowej, a nawet zagrożenie przeciwnikowi na jego własnym terytorium.
Wraz z ukończeniem wszelkich prób lądowego wariantu pocisku japońskie Lądowe Siły Samoobrony mają zielone światło dla wyposażenia 5. pułku rakietowego w Kengun, a następnie 8. pułku w prefekturze Oita i 7. pułku w prefekturze Okinawa w kolejnych latach. Pojedyncza wyrzutnia składa się z kontenera zamontowanego na ośmiokołowej ciężarówce, przy czym każdy pojazd przewozi sześć (zasobniki po trzy w dwóch rzędach) pocisków ważących około 680 kilogramów. Podwozie o wysokiej mobilności zaprojektowano do szybkiego przemieszczania się w obszarach przybrzeżnych i na wyspach.
To nie wszystko, gdyż oprócz pocisków bazowania lądowego, dostarczane będą pociski dla lotnictwa i marynarki. W 2027 roku otrzyma je pierwsza partia samolotów bojowych Mitsubishi F-2 z bazy Hyakuri oraz niszczyciel Teruzuki (DD 116) typu Akizuki. Ponadto niszczyciel Chōkai (DDG 176) typu Kongō już w przyszłym roku zakończy integrację z amerykańskimi pociskami manewrującymi RGM-109 Tomahawk i latem rozpocznie testy ogniowe w Point Mugu. Tomahawki to drugi z efektorów, które mają pomóc niszczyć cele w obronie Wysp Japońskich i pozwolić na atakowanie chińskiego zaplecza logistycznego.
Japonia planuje zintegrować z pociskami manewrującymi Tomahawk osiem niszczycieli wyposażonych w system zarządzania walką Aegis: wszystkie cztery typu Kongō, oba typu Atago i oba typu Maya. Dodatkowo pociski tego typu mają trafić na dwa nowe niszczyciele powstające w ramach programu Aegis System Equipped Vessels (ASEV, okręt wyposażony w system Aegis).
Z kronikarskiego obowiązku wspomnijmy, że za dostosowanie pocisków typu 12 do wymogów dzisiejszego pola walki odpowiada koncern Mitsubishi Heavy Industries (MHI). 3 kwietnia 2023 roku podpisano stosowną umowę na rozwój wersji o zwiększonym zasięgu i zdolnej do atakowania celów lądowych. Zgodnie z planami dostawy miały ruszyć w roku budżetowym 2026. Niemal w tym samym czasie zawarto kontrakt na rozwój okrętowej i lotniczej wersji. Prace mają być prowadzone w latach 2023–2027.
Działania na polu pocisków dalekiego zasięgu wywodzą się z debaty nad pozyskaniem przez Jieitai uzbrojenia ofensywnego i sprowadzają się do hasła „zdolności kontrataku”. Już znacznie wcześniej zwracaliśmy uwagę, że był to efekt toczącej się od lat dyskusji, czy w ramach samoobrony można zaatakować stwarzające zagrożenie bazy przeciwnika.
Problemem była nie tylko pacyfistyczna konstytucja, ale przede wszystkim bardzo ogólnikowe wywody zwolenników koncepcji. Nie byli oni w stanie wyjaśnić, w jakich warunkach można by przeprowadzić atak, ani jakie procedury powinny towarzyszyć takiej bardzo poważnej decyzji. Z czasem kontrowersyjny atak zastąpiono „zdolnością kontrataku”, dokumenty podkreślają jednak nadal, że kontrataki będą prowadzone wyłącznie przeciwko celom wojskowym.

Japoński niszczyciel Chōkai (DDG 176) typu Kongō podczas ćwiczeń RIMPAC 2016.
(US Navy Combat Camera / Mass Communication Specialist 1st Class Ace Rheaume)
Według informacji dziennika Yomiuri Shimbun ministerstwo obrony planuje na przestrzeni najbliższych dziesięciu lat wdrożyć do służby co najmniej dziesięć typów pocisków dalekiego zasięgu, tak aby stworzyć kompleksowy system umożliwiający przeprowadzenie kontrataku z użyciem platform lądowych, morskich i powietrznych. Tomahawki mają być wykorzystywane razem z rodzimym pociskiem manewrującym opracowywanym na bazie pocisku przeciwokrętowego typu 12.
W pierwszym etapie prac Japończycy chcą uzyskać zasięg rzędu 1000 kilometrów, docelowo – 1500 kilometrów. Wśród wymagań jest również ograniczenie wykrywalności.

