Ostatnie odprężenie w na linii Waszyngton–Pekin jest czasowe i związane z rozmowami handlowymi. Prezydent Donald Trump chce namówić Xi Jinpinga do zawarcia „wielkiej pięknej umowy”, stąd chłodniejsza postawa wobec Tajpej. Rozgrywki te w żaden sposób nie przekładają się na sytuację wokół Tajwanu. Chiny ciągle badają grunt i szukają sposobów na przeprowadzenie szybkiej inwazji.

Pierwszym ciosem ze strony Waszyngtonu była odmowa prezydentowi Republiki Chińskiej Lai Ching-te pozwolenia na przystanek tranzytowy w drodze do Ameryki Łacińskiej. Potem pojawiły się informacje, że w czerwcu, w ostatniej chwili, anulowano spotkanie ministra obrony Wellingtona Koo z Elbridge’em Colbym, podsekretarzem obrony do spraw polityki. Jednocześnie bezproblemowo zrealizowano dostawę na Tajwan drugiej transzy czołgów podstawowych M1A2T. Krótko mówiąc, administracja Trumpa wykonała dwa gesty, wprawdzie bardzo medialne, za to bez wpływu na zdolność Tajwanu do obrony. Z drugiej strony Biały Dom dał paliwo dla spekulacji o możliwym traktowaniu wyspy jako elementu przetargowego w rozmowach z Chinami.

Ćwiczenia „Han Kuang”

Przeprowadzone na Tajwanie w dniach 9–18 lipca manewry „Han Kuang” przykuły uwagę ze względu na fakt, że częściowo przeprowadzono je w centrum Tajpej, w tym na stacji metra w pobliżu pałacu prezydenckiego. Jednak coroczne ćwiczenia, mające przygotować wyspę do obrony przed inwazją z kontynentu, były niezwykle ważne z innego powodu – wyraźnej zmiany myślenia tajwańskiego dowództwa.

Punkt ciężkości ćwiczeń przesunięto w stronę obrony przed zagrożeniami hybrydowymi i w „szarej strefie” poniżej progu wojny. Na cztery dni przed rozpoczęciem ćwiczeń ruszyła mobilizacja rezerwistów. Dużo uwagi poświęcono usuwaniu skutków ataków lotniczych i rakietowych, w tym nocnym naprawom pasów startowych. Ćwiczenia z takich działań przeprowadzono w licznych bazach lotniczych.

Ćwiczenia objęły przerzut jednostek bojowych z południa kraju na północ. Do tego doszły walka w terenie zurbanizowanym i kamuflaż wozów bojowych w środowisku miejskim. To zdecydowane odejście od dotychczasowych scenariuszy koncentrujących się na obronie przed inwazją.

Na tym jednak nie koniec zmian w podejściu do ewentualnej wojny. Tegoroczna edycja ćwiczenia „Han Kuang” zakładała przeciągający się konflikt. Kluczowymi zagadnieniami stały się więc utrzymanie zdolności operacyjnej przez siły zbrojne i zachowanie dostępu do zagranicznych dostaw kluczowych surowców i materiałów w warunkach ciągłej presji ze strony wroga. Chyba po raz pierwszy ćwiczenia objęły eskortę statków handlowych przez siły morskie i powietrzne.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MAJ BEZ REKLAM GOOGLE 59%

Zaopatrzenie drogą morską jest kluczowe. Jak wykazała niedawna gra strategiczna przeprowadzona przez amerykański think tank CSIS, do zaopatrywania Tajwanu w podstawowe produkty umożliwiające funkcjonowanie wyspiarskiego społeczeństwa, konieczne byłoby dziennie 860 lotów maksymalnie załadowanych C-17 Globemasterów III. Byłoby to zbyt duże obciążenie dla amerykańskiego lotnictwa transportowego i wyzwanie na znacznie większą skalę niż pierwszy kryzys berliński.

Bramy do wyspy

Nazwanie portów takich jak Hualien i Kaohsiung bramami do wyspy nie jest przesadą. Przez nie napływają na wyspę surowce, przez nie może też nadejść zagrożenie. Jeden z hipotetycznych scenariuszy inwazji zakłada desant śmigłowcowy w portach, ich opanowanie i wykorzystanie do szybkiego rozładunku sił inwazyjnych nadciągających drogą morską. Jak już pisaliśmy, dużą rolę w logistyce Chińskiej Armii-Ludowo-Wyzwoleńczej odgrywają jednostki cywilne, szczególnie promy ro-ro.

Jednak cywilne jednostki mogą być wykorzystywane nie tylko do transportu wojska i zaopatrzenia. W grudniu 2024 roku dziennikarz Chris Horton zwrócił uwagę, że zarejestrowany w Hongkongu statek towarowy SCSC Fortune po zakończeniu udziału w ćwiczeniach z chińską marynarka wojenną kotwiczył w pobliżu portu Taichung na Tajwanie. We wcześniejszych miesiącach regularnie odwiedzał dwa inne porty na wyspie: Anping i Kaohsiung. Wszystkie trzy porty zaliczane są do cywilnej i wojskowej infrastruktury krytycznej.

Dlaczego jednak SCSC Fortune wzbudził zainteresowanie Hortona, a za nim tajwańskich mediów? Statek o pojemności brutto 6,5 tysiąca ton zwykle pływa od portu do portu, przewożąc różne ładunki. Sęk tkwi właśnie w tych ładunkach. W czerwcu 2022 roku jednostka uczestniczyła w innych ćwiczeniach ChALW, a wówczas posłużyła do transportu i wodowania na morzu kutrów szturmowych, zidentyfikowanych jako należące do jednostek specjalnych podporządkowanych 72. Grupie Armijnej. Dodajmy, że od momentu zwiększonego zainteresowania mediów SCSC Fortune w pobliżu Tajwanu już nie zauważono.

Dalej jest jeszcze ciekawiej. Każda państwowa firma, a w ostatnich latach także prywatna, musi utrzymywać „podstawową organizację partyjną”, czyli komitet Komunistycznej Partii Chin. U największego państwowego armatora COSCO sekretarzem komitetu jest towarzysz Wan Min, będący jednocześnie prezesem zarządu firmy. W maju tego roku na posiedzeniu komitetu Wan nazwał „patrolowanie i inspekcje” prowadzone przez należące do COSCO statki „zaostrzoną bronią w służbie Partii i Kraju”. Nie sprecyzował, o co dokładnie chodzi, można jednak założyć, że o wykorzystanie jednostek cywilnych do prowadzenia rozpoznania portów i monitorowania ruchów okrętów wojennych przeciwnika.

Jako że wypowiedź Wana znalazła się w oficjalnym komunikacie umieszczonym na stronie COSCO, nie trzeba było długo czekać, aby wieść rozniosła się poza firmę. Szybko pojawiły się pogłoski, że chińskie statki uczestniczące w ćwiczeniach wojskowych dostaną zakaz zawijania do tajwańskich portów. Magazyn The Wire China zwrócił się do biura prezydenta Republiki Chińskiej o potwierdzenie tych rewelacji. Odpowiedź była twierdząca: „W przypadku statków budzących poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa narodowego, w tym statków, które brały udział w chińskich ćwiczeniach wojskowych, odpowiednie agencje zarządzające zabronią zawijania takich statków do portów Tajwanu”.

Zagrożenie wykracza oczywiście poza zwykłe „patrolowanie i inspekcje”. The Wire China zwraca uwagę na port w Kaohsiungu, gdzie terminal z dwoma stanowiskami należy do hongkońskich linii żeglugowych OOCL. Problem w tym, że od roku 2018 OOCL jest spółką zależną COSCO. Terminal położony jest relatywnie blisko lotniska, rafinerii i elektrowni. Z kolei znany nam już SCSC Fortune w minionych latach cumował jeszcze bliżej wszystkich tych obiektów i naprzeciwko wejścia do portu.

Skłoniło to magazyn do snucia spekulacji o możliwości wykorzystania statków chińskich armatorów do zablokowania tajwańskich portów w przypadku inwazji. Jednak biorąc pod uwagę znaczenie portów w prawdopodobnych planach ChALW, ich blokowanie nie ma wiele sensu. Inne możliwości są znacznie bardziej niepokojące. Statki można wykorzystać do skrytego przerzucenia jednostek specjalnych, mających na przykład ułatwić lądowanie desantu powietrznego, który z kolei będzie miał za zadanie opanować i zabezpieczyć port.

Kolejny wariant to ewentualność, której bardzo obawiają się Amerykanie. Jak pokazały doświadczenia ukraińskiej operacji „Pajęczyna”, w kontenerach można przewieźć drony FPV lub amunicję krążącą. Łatwo więc wyobrazić sobie scenariusz, w którym obrona tajwańskich portów i obiekty infrastruktury krytycznej są atakowane przez systemy bezzałogowe startujące z pokładów statków handlowych.

Trochę bardziej konwencjonalnie

Takie niekonwencjonalne rozwiązania są też elementem wojny psychologicznej, wzmagającym niepewność przeciwnika, dezorientującym go i zmuszającym do rozproszenia zasobów. Nie oznacza to oczywiście rezygnacji z bardziej konwencjonalnych metod i ich niekonwencjonal­nego wykorzystania. Państwowa telewizja CCTV7 wyemitowała reportaż z ćwiczeń, podczas których żołnierze wojsk lądowych trenowali pływanie w morzu. Tego typu treningi są zwykle domeną piechoty morskiej, a nie zwykłych „piechociarzy”.

Wcześniej, bo 1 lipca, tajwańskie ministerstwo obrony poinformowało o zaobserwowaniu na północ od wyspy okrętu desantowego typu 072A. Jednostki tego typu mogą zabrać na pokład do 10 czołgów podstawowych i 250 żołnierzy. Chińskie okręty desantowe, niezależnie od typu i klasy, najczęściej widywane są na wschód od wyspy.

Regularnie też pojawiają się nowe nagrania barek desantowych z pomostami. Trzy takie jednostki są zdolne do utworzenia pirsu o długości 850 metrów. Jedno z ciekawszych nagrań pokazuje trzy znane już jednostki prowadzące wyładunek cywilnych samochodów osobowych.

總統府