Wydarzenia na obszarze Libanu pozostają w cieniu wojny w Iranie. Lecz także w Kraju Cedrów, po kilku miesiącach przerywanego i niestabilnego, ale jednak jakiegoś spokoju, wojna rozgorzała na nowo z pełną mocą. 2 marca izraelskie wojsko rozpoczęło zaplanowaną pierwotnie tylko na kilka dni kampanię wymierzoną w siły Hezbollahu.
Wszystko zaczęło się niedługo po pierwszych amerykańsko-izraelskich atakach na Iran i publicznym ogłoszeniu śmierci najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego. Sekretarz generalny Hezbollahu Naim Kassim ogłosił, że jego organizacja jest gotowa stawić czoła agresji, która dotknęła Iran. I chociaż nie włączyła się do walki podczas krótkiej wojny w czerwcu ubiegłego roku, tym razem sytuacja uległa zmianie. Trudno się dziwić – tym razem jawnym celem Izraela i USA jest zmiana reżimu w Teheranie, co miałoby druzgocące konsekwencje dla Partii Boga.
Premier Libanu Nawaf Salam zapewniał, że kraj nie da się wciągnąć w wojnę, ale niestety na zapewnieniach się skończyło. 2 marca nad ranem z Libanu odpalono pociski rakietowe. Był to pierwszy taki przypadek od zawarcia rozejmu w listopadzie 2024 roku. Jeden pocisk został strącony, pozostałe upadły z dala od zabudowań i nie wyrządziły nikomu krzywdy.
Na początku Partia Boga oświadczyła, że był to atak ostrzegawczy przed zemstą za śmierć Chameneiego, mający też skłonić Izrael do wycofania wojsk z Libanu. Ale później zmieniła stanowisko i podkreśliła, że był to odwet za powtarzane przez miniony rok – pomimo rozejmu – izraelskie uderzenia lotnicze.
Tak czy inaczej, w ciągu godziny Cahal rozpoczął własną kampanię odwetową. W Bejrucie na cel wzięto budynki w południowobejruckiej dzielnicy Ad‑Dahija, będącej jednym z głównych ośrodków władzy Partii Boga. Zabito tam między innymi Husajna Makleda, szefa pionu wywiadowczego Hezbollahu, i Adama al-Osmana, wysoko postawionego członka Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu. W południowym Libanie zniszczono samochód wiozący oficerów elitarnego hezbollahowskiego Pułku al‑Hadżdż Radwan, przygotowywanego niegdyś do penetracji granicy Izraela. Szef izraelskiego Dowództwa Północnego generał dywizji Rafi Milo zapowiedział, że intensywność ataków będzie wzrastała.
The IDF says it has launched a new wave of airstrikes against Hezbollah targets across Lebanon.
It also publishes a video showing an overnight strike that hit members of the terror group. pic.twitter.com/QRrcHxETE5
— Emanuel (Mannie) Fabian (@manniefabian) March 2, 2026
I rzeczywiście, w kolejnych falach porażono kilkanaście dalszych celów. Oprócz celów o charakterze wojskowym i wierchuszki Partii Boga bomby spadły też na siedziby instytucji finansowej obsługującej działalność terrorystyczną Hezbollahu: banku Al‑Kard al‑Hasan. Poprzednio ataki tego rodzaju widzieliśmy w październiku 2024 roku, pisaliśmy o nich tutaj.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Ramatkal (szef sztabu Cahalu) generał broni Ejal Zamir obarczył władze Libanu – które nie zdołały rozbroić Hezbollahu – częściową odpowiedzialnością za tę sytuację. Tymczasem nieoficjalne przecieki z Cahalu mówiły wprost, że celem kampanii może się stać każdy członek Hezbollahu, zarówno pionu wojskowego, jak i politycznego.
2 marca po południu izraelskie lotnictwo zbombardowało kilkadziesiąt składów uzbrojenia i wyrzutni pocisków rakietowych, a także wróciło nad Bejrut. Następnego dnia zbombardowano siedziby stacji telewizyjnej i rozgłośni radiowej Hezbollahu, a w ataku przeprowadzonym przez izraelską marynarkę zginął Reza Chazaei, wysokiej rangi oficer Sił Ghods, elitarnego ramienia Pasdaranów odpowiedzialnego za projekcję irańskiej siły za granicą. Również 3 marca kampania objęła cele w Sydonie, gdzie zniszczono budynek używany przez Al-Dżama’a al-Islamija, i Tyrze.
תקיפות נרחבות בדרום לבנון: צה"ל תקף יותר מ-70 מחסני אמצעי לחימה, עמדות שיגור ומשגרים של ארגון הטרור חיזבאללה
צה"ל השלים לפני זמן קצר גל תקיפות נרחב לעבר תשתיות של ארגון הטרור חיזבאללה בדרום לבנון.
במסגרת התקיפה, הותקפו יותר מ-70 מטרות של הארגון ובהם מחסני אמצעי לחימה, עמדות… pic.twitter.com/KKui5nOaTn
— צבא ההגנה לישראל (@idfonline) March 2, 2026
3 marca wieczorem Izrael wezwał przedstawicieli władz irańskich do opuszczenia Libanu w ciągu 24 godzin, jeśli im życie miłe. Według Baraka Rawida z serwisu Axios ostrzeżenie podziałało i wielu Irańczyków czmychnęło z Libanu.
4 marca izraelskie lotnictwo znów rozszerzyło listę celów i zaatakowało między innymi Baalbek. Według danych z poranka 4 marca liczba porażonych celów sięgała już 250, dzień później – 320. 6 marca było to już 500, w tym 170 stanowisk wyrzutni pocisków rakietowych. Pododdziały lądowe tymczasem wkroczyły do Al-Chijam, pięć kilometrów od granicy, gdzie wywiązały się niewielkie potyczki z bojownikami Partii Boga. 4 marca w izraelskim nalocie zginął Zajid Ali Dżuma, dowódca artylerii (czytaj: pododdziałów rakietowych) Hezbollahu w południowym Libanie, a nocą z 4 na 5 marca w ataku na obóz uchodźców palestyńskich pod Trypolisem zginęli hamasowiec Wasim Atallah al-Ali i jego żona.
Premier Libanu potępił atak Hezbollahu na Izrael i zakazał działalności pionu wojskowego organizacji, a następnie także anulował prawo do ruchu bezwizowego dla obywateli Iranu. Przewodniczący klubu parlamentarnego Hezbollahu potępił decyzję Salama. Niemniej libańskie służby mundurowe przystąpiły do działania i już następnego dnia aresztowano 27 osób (26 Libańczyków i Palestyńczyka) pod zarzutem nielegalnego posiadania broni.
The Israeli Air Force completed a wave of airstrikes against Hezbollah military assets in Beirut a short while ago, the IDF announces.
According to the IDF, the strikes hit weapon depots, command centers, and "satellite communications" equipment belonging to Hezbollah's… pic.twitter.com/kDhZKtdvQx
— Emanuel (Mannie) Fabian (@manniefabian) March 3, 2026
Tymczasem, jak zwykle, najbardziej cierpią cywile. Już 2 marca rano libańskie ministerstwo zdrowia informowało, że w izraelskich nalotach zginęło 31 osób, a 149 zostało rannych (liczby te nie czynią jednak rozróżnienia między członkami Hezbollahu a cywilami). 5 marca liczba ofiar wzrosła do 123 zabitych i 683 rannych, 6 marca było to już 217 zabitych i 798 rannych. Dane z 8 marca mówiły o 394 zabitych. Według danych Cahalu zginęło 200 członków Hezbollahu, w tym 80 bojowników Pułku al‑Hadżdż Radwan.
4 marca liczba uchodźców wewnętrznych, którzy opuścili domy w miejscowościach w południowej części Libanu, sięgnęła może nawet 300 tysięcy, a 8 marca przekroczyła 510 tysięcy. Tego samego dnia Cahal wezwał wszystkich libańskich cywilów z południa kraju do ewakuacji na północ od rzeki Litani. Nazajutrz wydano bezprecedensowe wezwanie do ewakuacji całej dzielnicy Ad‑Dahija.
Ultraprawicowy minister finansów Becalel Smotricz z Partii Religijnego Syjonizmu zapowiedział, że Ad‑Dahija niebawem będzie wyglądała jak Chan Junus. Z kolei wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw praw człowieka Volker Türk ostrzegał, że rozkazy masowych wysiedleń mogą stanowić naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego.
بالفيديو – غارات عدة استهدفت مجمعا سكنيا في الضاحية الجنوبية pic.twitter.com/3WqItTRxcs
— Al Jadeed News (@ALJADEEDNEWS) March 6, 2026
Jak pisze Reuters, Hezbollah uważał od dawna, że nie da się uniknąć kolejnej konfrontacji zbrojnej z Izraelem i poświęcił minione miesiące na intensywne zbrojenia, w tym produkcję pocisków rakietowych i dronów. Miesięczny budżet na ten cel miał wynosić 50 milionów dolarów, a pieniądze pochodziły głównie z Iranu.
Mając do dyspozycji odbudowany arsenał, Hezbollah próbował się odgryzać, wypuszczając pojedyncze drony i pociski rakietowe w stronę Izraela, ale skutek tych ataków był marny. 3 marca ranny został jeden mężczyzna, 9 marca – dwie osoby. Również 9 marca jeden pocisk spadł na ośrodek łączności satelitarnej na południe od Tel Awiwu, w dolinie Ela. Wbrew komunikatowi Hezbollahu nie jest to jednak instalacja należąca do wojska. Jej operatorem jest luksemburska spółka SES, która wykonuje zadania wojskowe i cywilne.
3 marca Cahal rozpoczął nieznaczne przesuwanie pododdziałów 91. Dywizji „Ha-Galil” (galilejskiej) w głąb Libanu. 91. Dywizja to tak zwana dywizja regionalna przydzielona do Dowództwa Północnego i w warunkach pokojowych samodzielnie odpowiadająca za granicę z Libanem. Według oświadczenia ministra obrony Jisraela Kaca chodziło o to, aby uniemożliwić ostrzał miejscowości w północnym Izraelu.
Również 3 marca Hezbollah pochwalił się zestrzeleniem izraelskiego drona i informował o ostrzelaniu izraelskich czołgów z broni przeciwpancernej. 4 marca lekko rannych zostało dwóch żołnierzy z izraelskiej 401. Brygady Pancernej. 5 marca dwóch żołnierzy brygady „Gwati” zostało rannych, w tym jeden ciężko, prawdopodobnie wskutek uderzenia przeciwpancernego pocisku kierowanego. 6 marca rannych zostało kolejnych ośmiu żołnierzy tej brygady, pięciu ciężko i trzech lekko. W tej drugiej grupie znalazł się syn Smotricza. Nazajutrz ran doznało kolejnych dwóch żołnierzy Cahalu.
8 marca rano dwóch żołnierzy Cahalu zginęło w południowym Libanie w trakcie ewakuacji czołgu, który utknął w trudnym terenie. Jednym z zabitych jest starszy sierżant Maher Chatar, lat 38, operator buldożera D9 Dubi. Drugi to sierżant sztabowy Or Demri, lat 20. Jeden oficer został ranny.
6 marca pocisk rakietowy uderzył w placówkę ghańskiego komponentu sił pokojowych UNIFIL. Dwóch żołnierzy zostało poważnie rannych.
Izrael oczywiście nie zwalniał tempa. 7 marca rano pojawiły się informacje o rajdzie pododdziałów specjalnych Cahalu, desantowanych z czterech śmigłowców, na granicy libańsko-syryjskiej. Wkrótce wyszło na jaw, iż operacja miała na celu odzyskanie zwłok kapitana Rona Arada. W 1986 roku Arad, operator systemów uzbrojenia samolotu F-4 Phantom II, został zestrzelony wraz z pilotem Jiszajem Awiramem i pojmany przez bojowników Amalu (Awiram został ewakuowany przez śmigłowiec). Zmarł w niewoli najpewniej w roku 1988.
6 marca około 22.00 komandosi wylądowali w pobliżu Al-Nabi Szajt i od razu zostali ostrzelani przez członków Hezbollahu, interweniowało również wojsko libańskie. Żołnierze Cahalu otworzyli grób, w którym spodziewali się znaleźć ciało Arada, ale trop okazał się fałszywy. Izraelczycy nie ponieśli strat. Rajdowi towarzyszyły naloty, w których zginęło co najmniej 41 osób. Tami Arad, żona Rona, po raz kolejny zaapelowała, aby nie ryzykować życia żołnierzy w imię poszukiwania zwłok.
💥Netanyahu's blustery tweet about "our heroic fighters" in search of the remains of Ron Arad, the Israeli airman who parachuted to earth after his plane was stuck over Lebanon, was taken hostage & eventually murdered makes no mention of widow Tami Arad's plea not to risk any… pic.twitter.com/4Rk0mWAVuE
— Noga Tarnopolsky נגה טרנופולסקי نوغا ترنوبولسكي (@NTarnopolsky) March 7, 2026
9 marca rano pojawiły się doniesienia o kolejnym rajdzie i kolejnych starciach w tym rejonie. Hezbollah twierdził, że strącił tam izraelski śmigłowiec. Nie przedstawiono jednak żadnych dowodów, tymczasem służba prasowa Cahalu poinformowała, że nie prowadzi obecnie działań w tym rejonie.
Nocą z 7 na 8 marca marynarka Cahalu przeprowadził uderzenie na hotel w Bejrucie goszczący wysokiej rangi oficerów libańskiego i palestyńskiego oddziału Sił Ghods, elitarnego ramienia Pasdaranów odpowiedzialnego za projekcję irańskiej siły za granicą. Według libańskich władz zginęły cztery osoby, ale izraelskie służby mówią o pięciu ofiarach śmiertelnych.
Wśród zabitych znaleźli się Alireza Bi’azar, szef wywiadu Korpusu Libańskiego, i Ahmad Rasuli, szef wywiadu Korpusu Palestyńskiego, a także Madżid Hassini (odpowiedzialny za przekazywanie irańskich pieniędzy Hezbollahowi) oraz dwóch niższych rangą Pasdaranów.
Overnight, the IDF says it carried out a strike on key IRGC commanders, after Lebanese media reported four dead in a strike on a hotel in Beirut.
The military says the targets were members of the Lebanon Corps of the IRGC Quds Force, who “acted to advance terror plans against… pic.twitter.com/yXddZUG2yT
— Emanuel (Mannie) Fabian (@manniefabian) March 8, 2026
Według oficjalnych danych z wczorajszego poranka kampania lotnicza Cahalu objęła ponad 700 celów w Libanie, w tym ponad 30 budynków wielokondygnacyjnych, i doprowadziła do śmierci ponad 300 członków Hezbollahu. Tymczasem pododdziały lądowe kontynuowały pełzającą ofensywę na południu. Według komunikatu izraelskiego ministerstwa obrony z 9 marca liczba uchodźców wewnętrznych w Libanie to około 1,15 miliona, w tym 650 tysięcy opuściło Bejrut, a reszta – południowy Liban. Działania lądowe Cahalu przybierają na intensywności, ale nie wiadomo, czy można mówić już o pełnoskalowej ofensywie na lądzie.
Izraelskie media twierdzą, powołując się na źródła w służbach, że Hezbollah będzie nasilał ataki za pomocą pocisków rakietowych i dronów w nadziei, iż odciągnie to zasoby Cahalu od kampanii w Iranie. Według nieoficjalnych doniesień Izraelczycy zakładają, iż kampania libańska potrwa nawet dłużej niż ta w Iranie.
Libański rząd zaproponował – za pośrednictwem administracji Trumpa – bezpośrednie negocjacje z Izraelem mające na celu zakończenie wojny i zawarcie porozumienia pokojowego. Zarówno Waszyngton, jak i Jerozolima zareagowały chłodno.