Izraelski naczelny prokurator wojskowy, generał dywizji Itaj Ofir, podjął decyzję o umorzeniu postępowania przeciwko żołnierzom Cahalu oskarżonym o znęcanie się nad palestyńskim więźniem w bazie Sede Tejman – używanej również jako więzienie dla hamasowców (i rzekomych hamasowców) pojmanych w toku wojny. Decyzja ta jest następstwem „istotnych postępów” od czasu wniesienia aktu oskarżenia w zeszłym roku.
Akt oskarżenia stwierdzał, że w roku 2024 pięciu żołnierzy dotkliwie pobiło więźnia przywiezionego do aresztu i dokonało ataku na tle seksualnym. Wskutek napaści więzień doznał złamania żeber i rozdarcia odbytu.
Wśród „istotnych postępów” wymieniono między innymi „trudności proceduralne” dotyczące pieczy nad materiałem dowodowym (które z kolei mogły naruszać prawo oskarżonych do rzetelnego procesu) i zwolnienie ofiary z powrotem do Strefy Gazy w ramach zawieszenia broni w październiku 2025 roku.
Najwięcej miejsca poświęcono jednak „postępowaniu wysokiego rangą personelu” prokuratury wojskowej. Chodzi tu o Jifat Tomer-Jeruszalmi, naczelną prokuratorkę wojskową w stopniu generała dywizji, która udostępniła izraelskiej telewizji nagranie z monitoringu podczas przygotowywania aktów oskarżenia. Sama Tomer-Jeruszalmi podała się do dymisji 31 października ubiegłego roku i została zastąpiona przez Ofira. Kilka dni później najprawdopodobniej próbowała popełnić samobójstwo. Kilku innych oficerów prokuratury wojskowej zostało zawieszonych lub zmuszonych do opuszczenia stanowisk.
W komunikacie Cahalu podkreślono, że Ofir poinformował o decyzji ramatkala (szefa sztabu Cahalu), generała broni Ejala Zamira, o decyzji i że Zamir „docenia i popiera naczelnego prokuratora”. Zamir „polecił również wyciągnięcie wniosków i podjęcie wszelkich niezbędnych kroków w celu zapobieżenia podobnym sytuacjom w przyszłości”.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Premier Binjamin Netanjahu i minister obrony Jisrael Kac również przyjęli tę wiadomość z zadowoleniem. Ten drugi w oświadczeniu na dawnym Twitterze użył wręcz określenia alilat dam, czyli „oszczerstwo krwi”. Sari Baszi, dyrektorka Publicznego Komitetu Przeciwko Torturom w Izraelu, stwierdziła z kolei, że „izraelski prokurator wojskowy właśnie dał żołnierzom przyzwolenie na gwałt, pod warunkiem, że ofiarą jest Palestyńczyk”.
By letting a hard-right handpicked military prosecutor drop charges against soldiers filmed raping a Palestinian detainee, Israel is continuing to show it’s unwilling to prosecute itself and making complementarity principle for cases at international courts. pic.twitter.com/gz1h3TtstQ
— Etan Nechin (@Etanetan23) March 12, 2026
Co się działo w Sede Tejman?
Jeszcze trzy lata temu baza Sede Tejman była małym, niewyróżniającym się garnizonem przy lotnisku w Beer Szewie. Znajdowało się tam dowództwo brygady „Giwati” i niewiele więcej. W trakcie wojny w Gazie w 2014 roku przetrzymywano tam niewielką liczbę pojmanych. W toku obecnej wojny z Hamasem bazę przekształcono jednak częściowo w obóz więzienny z prawdziwego zdarzenia.
W czerwcu 2024 roku warunki w Sede Tejman opisał szerzej The New York Times. Więźniowie większość dnia spędzają skuci i z zawiązanymi oczami, nie mają też prawa do kontaktu z prawnikami ani krewnymi. Do końca maja przez obóz przewinęło się około 4 tysięcy osób. Większość – blisko 3 tysiące – po serii przesłuchań zwolniono.
Prawo pozwala Cahalowi przetrzymywać schwytane osoby bez nakazu aresztowania przez 75 dni, po czym muszą one być przekazane służbie więziennej. Zanim to nastąpi, aresztanci nie mają prawa do rozmowy z prawnikiem ani też – ponieważ nie są uznawani za jeńców wojennych – z przedstawicielem Czerwonego Krzyża lub Czerwonego Półksiężyca.
Byli więźniowie opowiadali dziennikarzom NYT, że byli bici (także kolbami karabinów i pałkami) i kopani, podczas przesłuchań rażono ich prądem elektrycznym, a za jedyne ubranie służyła pielucha. Żołnierz, który wcześniej tam służył, przyznał, że jego koledzy regularnie przechwalali się maltretowaniem więźniów. Po publikacji reportażu NYT pojawiły się zrozumiałe porównania Sede Tejman do Abu Ghraib i Guantánamo.
Evoking memories of Abu Ghraib, CNN has exposed Israel's torture camp in the Negev where Gaza detainees are beaten, strapped down, blindfolded, held in diapers, and their limbs are often amputated due to injuries sustained from constant handcuffing. https://t.co/KACjRRxznn pic.twitter.com/ElFiKBnmZt
— Canadians for Justice and Peace in the Middle East (@CJPME) May 10, 2024
Sprawa prowadzona przez Tomer-Jeruszalmi dotyczyła jednego byłego więźnia Sede Tejman, rzekomo członka elitarnego pododdziału Brygad imienia Izz ad‑Dina al‑Kassama, czyli formacji bojowych Hamasu. Jak dowiedzieli się izraelscy dziennikarze, w czerwcu 2024 roku więzień ten trafił do szpitala w Beer Szewie z poważnymi obrażeniami pośladków. Były one na tyle poważne, iż konieczna okazała się operacja chirurgiczna ratująca życie. Natury obrażeń nie ujawniono, ale w toku obdukcji ustalono, że nie mógł ich zadać sobie sam ani też nie mogły powstać wskutek wypadku.
Dochodzenie objęło początkowo dziesięć osób. Organizacja Honenu, zapewniająca pomoc prawną żydowskim ekstremistom (wśród jej podopiecznych był między innymi Jigal Amir, morderca premiera Icchaka Rabina) i żołnierzom oskarżonym o przemoc wobec Arabów, zorganizowała pomoc prawną dla oskarżonych. Według oświadczenia Honenu ranny więzień jako pierwszy zaatakował strażników.
Nagranie ujawnione przez Tomer-Jeruszalmi pokazuje żołnierzy biorących na bok zatrzymanego i otaczających go tarczami policyjnymi (do tłumienia zamieszek). Doniesienia wskazywały, że zatrzymany został następnie dźgnięty ostrym narzędziem w odbyt, być może nożem.
W otchłani chaosu
Sprawa zyskała wymiar ocierający się wręcz o bunt 29 lipca 2024 roku, gdy policjanci wojskowi przybyli do Sede Tejman, aby zatrzymać i doprowadzić na przesłuchanie dziewięcioro żołnierzy. Niedoszli aresztanci postanowili jednak, że nie pójdą z policjantami. W Sede Tejman wybuchła iście karczemna awantura, podczas której wojskowi stróże prawa usiłowali wyłożyć swoje racje. W pewnym momencie obie strony (!) użyły gazu pieprzowego.
W obronie żołnierzy wystąpili politycy skrajnej prawicy, między innymi minister bezpieczeństwa państwowego Itamar Ben Gwir, lider partii prawicowych oszołomów Żydowska Siła.
– Pokazówka policjantów wojskowych przybywających aresztować naszych największych bohaterów w Sede Tejman jest wręcz uwłaczająca – oświadczył Ben Gwir. – Zalecam, aby minister obrony [Joaw Galant, już były], szef sztabu [generał broni Herci Halewi, też były] i władze wojskowe stanęły po stronie żołnierzy i uczyły się od służby więziennej. Kolonie letnie i cierpliwość wobec terrorystów dobiegły końca. Żołnierze powinni się cieszyć pełnym poparciem.
Pod bramą Sede Tejman wkrótce zebrał się tłum prawicowych polityków i ich zwolenników. W tym gronie był Cewi Sukkot, członek Knesetu z ramienia Partii Religijnego Syjonizmu (jej prezesem jest drugi z dwóch głównych prawicowych dziwolągów w Izraelu – Becalel Smotricz), a w przeszłości członek Żydowskiej Siły. Sukkot nie poprzestał na manifestowaniu pod płotem i włamał się na teren bazy. Jego śladem podążyło kilkadziesiąt kolejnych osób, w tym jeszcze dwaj członkowie Knesetu, Amichaj Elijahu z Żydowskiej Siły i Nisim Waturi z Likudu.
ח"כ צבי סוכות פרץ לבסיס שדה תימן – יחד עם עשרות אזרחים | תיעודhttps://t.co/D8xf92kPSa
צילום: לפי סעיף 27 א' pic.twitter.com/FimVvxAAAz
— החדשות – N12 (@N12News) July 29, 2024
W końcu po kilku godzinach impasu przywrócono względny porządek, a policjanci wojskowi zdołali zatrzymać wskazanych żołnierzy. Zabrano ich do bazy Bejt Lid w centralnej części kraju. Ale wieczorem właśnie tam zaczęła się kolejna manifestacja i tam również prawicowi aktywiści wdarli się do środka. Tu demonstranci (według niektórych źródeł ponad 1200 osób) byli już lepiej zorganizowani i wyposażeni. Wielu było ubranych w mundury wojskowe, a niektórzy mieli broń. Niewykluczone, że część z nich chciała odbić aresztantów choćby i siłą, ale jeśli tak, to plany te spaliły na panewce.
הלם בצה"ל מהתנהלות המשטרה (נטולת המפכ"ל).
גורמים צבאיים אומרים שבמצ"ח התחננו למשטרה שישלחו כוחות פינוי לבסיס בית ליד כדי למנוע את מראות שדה תימן אך המשטרה סירבה במכוון: "במשטרה אמרו לנו שחיילים יפתרו את זה. גם עכשיו בכירים במשטרה עושים הכל כדי להקטין את חומרת האירוע כמעודדים את… pic.twitter.com/GQEyQSVLyt— יואב זיתון (@yoavzitun) July 29, 2024
Przedstawiciele wojska twierdzą, że apelowali do policji o wsparcie, aby zapobiec powtórce sytuacji z Sede Tejman, ale policja (przypomnijmy: podlegająca Ben Gwirowi) odmówiła. Policja odpowiada, że żadnych takich próśb nie otrzymała. Rzecznik Cahalu powiedział, że do zabezpieczenia Bejt Lid skierowano kilka dodatkowych kompanii wojsk lądowych (zarówno odwołanych z przepustek, jak i przesuniętych z Zachodniego Brzegu).
– Nie jesteśmy na krawędzi otchłani. Jesteśmy w otchłani – zauważył gorzko lider opozycji Jair Lapid. – Przekroczono dziś wszystkie czerwone linie. Członkowie Knesetu i ministrowie, którzy uczestniczyli w napaści brutalnych bojówek na bazy wojskowe, dają do zrozumienia Państwu Izrael, iż mają już dość demokracji, mają już dość praworządności. Niebezpieczna faszystowska grupa zagraża istnieniu Państwa Izrael.
