Kilka dni temu w mediach gruchnęła wieść, że Dublin rozważa dołączenie do morskich Połączonych Sił Ekspedycyjnych (Joint Expeditionary Force), którym przewodzi Wielka Brytania. Rozmowy na ten temat prowadzone są przez urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i obronność na szczeblu międzyrządowym. Pytanie jednak, czy Irlandia podoła nowym zobowiązaniom. W tej chwili irlandzka służba morska nie radzi sobie z realizacją statutowych zadań i często korzysta ze wsparcia Royal Navy. Co więcej, irlandzkie podejście do obronności budzi coraz większe kontrowersje w Londynie.

Informacje przekazał jako pierwszy irlandzki dziennik The Journal. Dziennikarze ustalili, że przedstawiciele rządów obu państw prowadzą rozmowy dotyczące przyłączenia się Irlandii do JEF-u. Miałoby to na celu przeciwstawienie się narastającej rosyjskiej aktywności w obrębie irlandzkiego wybrzeża. Dublin od kilku ostatnich lat ma duży problem z aktywnością „floty cieni” i flotą „cywilnych statków badawczych”, które realizują działalność rozpoznawczą na rzecz Moskwy.

Rosjanie zmodyfikowali trasy żeglugowe swoich jednostek, coraz częściej wykorzystując irlandzkie wody. Dzieje się tak głównie dlatego, że Dublin nie radzi sobie z ochroną własnych interesów na morzu. Zagadnienie opisywaliśmy szerzej w ubiegłym roku. Dublin opublikował w lutym nową strategię bezpieczeństwa morskiego (plik PDF), w której stwierdzono, że aby zabezpieczyć wody terytorialne, Irlandia będzie musiała poszerzyć relacje międzynarodowe.

Ministerka obrony Helen McEntee stwierdziła wówczas, że państwo nie powinno bać się współpracy z Wielką Brytanią w kwestiach bezpieczeństwa. Stąd też zapewne faktycznie poczyniono ruchy, aby Irlandia stała się w jakiejś formie członkiem JEF-u.

JEF powstał w 2014 roku jako połączona grupa zadaniowa na bazie zlikwidowanych brytyjskich połączonych sił szybkiego reagowania (Joint Rapid Reaction Force). Głównym przeznaczeniem grupy jest ochrona regionu przed zagrożeniami i odstraszanie potencjalnego przeciwnika. Składają się na nią wydzielone komponenty dziesięciu państw: Wielkiej Brytanii, (dowodzącej JEF-em i będącej inicjatorem grupy), Danii, Estonii, Finlandii, Holandii, Islandii, Litwy, Łotwy, Norwegii i Szwecji.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

PAŹDZIERNIK BEZ REKLAM GOOGLE 66%

Pod koniec 2023 roku, w obliczu coraz częstszych ataków na podmorską infrastrukturę krytyczną w obszarze Morza Bałtyckiego, państwa członkowskie JEF-u zdecydowały się po raz pierwszy operacyjnie wykorzystać strukturę. Siły złożone między innymi z 20 okrętów i lotnictwa prowadziły (i prowadzą) wspólne patrole nie tylko w rejonie Morza Bałtyckiego i Północnego, ale również w północnej części Atlantyku.

Dziennikarze The Journal ustalili jednak, iż Dublin nie przyłączy się do ofensywnych elementów sojuszu, a będzie początkowo państwem obserwatorem w ramach formuły JEF+. Osoby powiązane z rozmowami wyjaśniły serwisowi, powołując się na regułę Chatham House, że decydenci postrzegają JEF jako okazję do praktycznej współpracy z podobnie myślącymi partnerami w zakresie wspólnych wyzwań bezpieczeństwa, co będzie uzupełnieniem zaangażowania Irlandii na szczeblu Unii Europejskiej.

Umożliwi to Irlandii reagowanie na zagrożenia hybrydowe, takie jak chociażby coraz częstsze incydenty z użyciem dronów czy sabotaże podmorskiej infrastruktury krytycznej. Odbywające się spotkania międzyrządowe mają na celu określenie, co inne państwa mogą dać Irlandii, gdyż obecnie siły morskie, jakimi dysponuje Dublin, są, delikatnie mówiąc, w złej kondycji. W praktyce współpraca będzie ograniczała się do obserwacji i rozpoznania, ale ma dać okazję do odbudowania potencjału oraz wymiany informacji i danych wywiadowczych.

I tutaj może pojawić się pierwszy problem. Sojusze są przede wszystkim od tego, aby nie tylko brać, ale i dawać. Zdaniem ekspertów rząd w Dublinie wychodzi z błędnego założenia, że skoro tamtejsze siły obronne nie są w stanie realizować zadań, wyręczą je sojusznicy. Takie podejście już teraz spotyka się z krytyką Londynu. Część brytyjskiej sceny politycznej krytykuje użycie sił Royal Navy do ochrony irlandzkich wód.

Wątpliwości zaczęły pojawiać się przy organizacji nadchodzącego szczytu bezpieczeństwa Unii Europejskiej, który będzie odbywał się w Dublinie. Irlandia już wcześniej prosiła sojuszników o wsparcie operacji, zwłaszcza w zakresie zabezpieczenia przestrzeni powietrznej. Brytyjskie okręty nie będą mogły wejść na wody terytorialne Irlandii, tylko zmuszone będą do operowania poza nimi. W ten sposób ograniczono ich zdolność do zwalczania celów powietrznych wykrytych bezpośrednio nad lądem.

O ile zabezpieczenie takich wydarzeń w podstawowym zakresie nie powinno być dla irlandzkich służb i sił obronnych większym wyzwaniem, o tyle problem pojawia się w bardziej zaawansowanych zagadnieniach jak obrona powietrzna. Irlandzcy politycy i decydenci doskonale zdają sobie sprawę, że ta de facto nie istnieje – składa się z kilku stacji radiolokacyjnych Giraffe Mk 4 osadzonych na wszędołazach Bv 206 oraz skromnej liczby zmodernizowanych wyrzutni RBS 70 będącego systemem bardzo krótkiego zasięgu.

Wskazuje się, że w służbie znajduje się siedem radarów i sześć (sic!) wyrzutni, ściśle ze sobą współpracujących. Również przydatność Pilatusów PC-9M irlandzkiego korpusu lotniczego w zwalczaniu dronów jest wątpliwa. Stąd brytyjski poseł John Cooper poruszył zachowanie Irlandczyków w liście do nowego ministra obrony Wesa Streetinga.

– Jestem przerażony doniesieniami medialnymi z Dublina, że ​​ich rząd zwrócił się do Royal Navy o wsparcie w zakresie bezpieczeństwa, ale każdy okręt biorący udział w operacji musi pozostać poza 12-milową granicą wód terytorialnych – pisał Cooper. – Neutralna Irlandia przedstawia swoją „kanonierkę” George Bernard Shaw jako ochraniającą wydarzenie ale poprosili o pomoc brytyjską flotę, która musi się zbliżyć na tyle, żeby się przydać! Zapytałem ministra obrony, dlaczego płacimy za ten idiotyzm.

Trudno dziwić się irytacji. Fregaty mające chronić przestrzeń powietrzną nie będą mogły w pełni wykorzystać swoich zdolności, przebywając z dala od chronionego obszaru. Dodatkowym problemem ma być wymiana informacji pomiędzy irlandzkimi siłami obronnymi a sojusznikami, którzy wykorzystują łączność w standardach NATO. Osobną kwestią pozostaje konieczność każdorazowego uzyskania zgody na otwarcie ognia przez sojuszników w przypadku wykrycia zagrożenia. W połączeniu z problemami z komunikacją może to stanowić niemałe wyzwanie.

A skoro Cooper poruszył wątek okrętu patrolowego LÉ George Bernard Shaw (P64), warto na chwilę zatrzymać się przy potencjale irlandzkiej służby morskiej. W ostatnich dniach okręt wraz ten z bliźniaczym Samuelem Beckettem realizował ćwiczenia obejmujące strzelania artyleryjskie, uzupełnianie zapasów w morzu oraz zabezpieczanie i kontrolę żeglugi. Irlandia posiada cztery patro­lowce typu Samuel Beckett wprowa­dzone do linii w latach 2014–2019, pozostałe dwa to LÉ James Joyce (P62) i LÉ William Butler Yeats (P63). Są to jednostki o długości 90 metrów i wyporności 2256 ton, obsadzane przez 44-osobową załogę.

Jak na typowe okręty patrolowe przystało, zwłaszcza używane przez tak oszczędny kraj jak Irlandia, nie dysponują pokaźnym uzbrojeniem. Składa się ono jedynie z dziobowej armaty automatycznej OTO Melara kalibru 76 milimetrów i dwóch zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia z 20-milimetrową armatą Rheinmetall Mk 20 Rh-202 na stropie nadbudówki w okolicach śródokręcia (po jednym na burtę). Uzupełniane są przez kilka stanowisk dla karabinów maszynowych.

Becketty uzupełniane są przez dwa patrolowce typu Róisín, które podniosły banderę w latach 1999–2001. W 2023 roku Irlandia odkupiła od Nowej Zelandii wycofane cztery lata wcześniej HMNZS Pukaki i HMNZS Rotoiti typu Lake za 26 milionów euro w miejsce wycofanych w 2022 roku patro­lowców LÉ Orla i LÉ Ciara typu Peacock. Te po remoncie rozpoczęły służbę we wrześniu 2024 roku jako LÉ Gobnait i LÉ Aoibhinn.

Z czterech Beckettów aktywną służbę pełnią rotacyjnie trzy jednostki. Przez długi czas aktywną służbę pełnił Beckett. Jeden okręt typu Róisín jest w remoncie, a drugi w rezerwie. Z kolei z nowo pozyskanych patrolowców aktywną służbę pełni jedynie Aoibhinn. Niewykluczone, że z racji szczytu zdecydowano się reaktywować drugi okręt, zapewne kosztem pozostałych jednostek, gdyż flota trapiona jest przez braki kadrowe.

W marcu irlandzka służba morska ogłosiła plan modernizacji okrętów patrolowych typu Samuel Beckett. Oprócz prac konserwa­cyj­nych i wymiany zużytych podzespołów mechanicznych planuje się montaż nowej stacji radio­loka­cyjnej średniego zasięgu, systemu walki radioelektronicznej oraz skonteneryzowanego modułu z sonarem holowanym Captas‑1. W 2024 roku irlandzki rząd planował pozyskanie okrętu wielozadaniowego (MRV).

Miał on zastąpić wycofany cztery lata temu okręt flagowy LÉ Eithne (P31) i umożliwić realizację szerokiego zakresu zadań – od logistycznych po patrolowe – zarówno na wodach irlandzkich, jak i poza nimi. Jednak w związku z pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa dowództwo irlandzkiej floty dąży do zmiany założeń programu, tak aby zamiast typowego okrętu wsparcia pozyskać wielozadaniowy okręt bojowy (MRCV).

Gloriouswarship via Wikimedia Commons