Rozejm w Zatoce Perskiej się utrzymuje. Nie w tym sensie, że nic się nie dzieje, ale w tym, że obie strony prowadzą działania poniżej progu wojny. Zamiast kolejnych nalotów i wysyłania dronów i pocisków balistycznych obie strony starają się utrzymać swoje blokady, dokonując abordażów jednostek cywilnych. Dzisiaj Iran poinformował o zajęciu dwóch jednostek.
Pierwszym abordażem obecnej wojny było zajęcie MV Touska (IMO: 9328900). Według MarineTraffic kontenerowiec szedł z Malezji do Iranu i próbował przełamać amerykańską blokadę. Według Amerykanów jednostka została kilkukrotnie ostrzeżona, a wobec braku reakcji niszczyciel USS Spruance (DDG 111) najpierw zagroził otwarciem ognia, a następnie polecił ewakuowanie maszynowni.
Chwilę potem niszczyciel oddał kilka strzałów z działa Mk 45 kalibru 127 milimetrów i unieruchomił statek. Unieruchomiona jednostka została zajęta przez pododdział marines z 31. Jednostki Ekspedycyjnej Piechoty Morskiej, pochodzący zapewne – jak sugeruje powyższe zdjęcie – z okrętu desantowego USS New Orleans (LPD 18) typu San Antonio.
U.S. Marines depart amphibious assault ship USS Tripoli (LHA 7) by helicopter and transit over the Arabian Sea to board and seize M/V Touska. The Marines rappelled onto the Iranian-flagged vessel, April 19, after guided-missile destroyer USS Spruance (DDG 111) disabled Touska’s… pic.twitter.com/mFxI5RzYCS
— U.S. Central Command (@CENTCOM) April 20, 2026
Touska wcześniej wizytowała chiński port w Zhuhai. Trump powiedział w tym temacie: „Złapaliśmy wczoraj statek, który miał na pokładzie trochę rzeczy. To nie było fajne. Może to podarek od Chin, nie wiem, ale byłem trochę zaskoczony, bo mamy dobre stosunki i myślałem, że się rozumiemy z prezydentem Xi”. Nie wiemy, co Trump miał na myśli, jedną z prawdopodobnych opcji są dobra podwójnego przeznaczenia. Według wcześniejszych zapewnień Amerykanów Chińczycy mieli poinformować, że nie będę wspierali materiałowo Irańczyków.
To wydarzenie jest ciekawe jeszcze z jednego względu. Po raz pierwszy od niemal 40 lat amerykański okręt ostrzelał inną jednostkę pływającą z działa pokładowego. Jak na ironię – w 1988 roku Amerykanie też strzelali do Irańczyków. W tamtym wypadku był to ścigacz Dżoszan ostrzelany przez USS Wainwright (DLG/CG 28) i USS Simpson (FFG 56).
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
W tamtym czasie US Navy realizowała operację „Praying Mantis” (Modliszka), która miała na celu zniszczenie irańskiej floty w odwecie za uszkodzenie fregaty USS Samuel B. Roberts (FFG 58) przez irańską minę morską. Roberts zajmował się eskortą kuwejckich statków w trakcie „wojny o zbiornikowce ” – konfliktu na wodach Zatoki Perskiej, w trakcie którego obie strony wojny iracko-irańskiej starały się osłabić wroga, uderzając w jego przemysł naftowy.
20 kwietnia Amerykanie dokonali abordażu M/T Tifani (IMO: 9273337), zbiornikowca pod banderą Botswany należącego do floty cieni i objętego amerykańskimi sankcjami. Statek zajęto na Oceanie Indyjskim, już w strefie odpowiedzialność INDOPACOM-u, w pobliżu Cejlonu. Operację usprawiedliwiono tak zwanym prawem do wizyty, które pozwala okrętom w stanie wojny wizytować neutralne statki handlowe w celu weryfikacji ich bezstronności.
Overnight, U.S. forces conducted a right-of-visit, maritime interdiction and boarding of the stateless sanctioned M/T Tifani without incident in the INDOPACOM area of responsibility.⁰⁰As we have made clear, we will pursue global maritime enforcement efforts to disrupt illicit… pic.twitter.com/EGwDe3dBI3
— Department of War 🇺🇸 (@DeptofWar) April 21, 2026
Dzisiaj marynarka Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej poinformowała o zajęciu dwóch statków. MSC Francesca (IMO: 9401116) i Epaminondas (IMO: 9153862) są kontenerowcami korzystającymi z tanich bander Panamy i Liberii. Obie jednostki opuszczały porty arabskie, odpowiednio saudyjski Dammam i emiracki Dubaj. Powodem abordażu miało być bliżej nieokreślone naruszenie zasad żeglugi. Dodatkowo Francesca ma być w jakiś sposób powiązana z Izraelem.
Dodatkowe informacje podaje UKMTO, będąca komórką informacyjną podlegającą brytyjskiej marynarce wojennej. Jeden ze statków miał napotkać niewielką łódź Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, która ostrzelała mostek. Do ataku doszło niedaleko wybrzeża irańskiego, wewnątrz cieśniny Ormuz. Ostrzał nie spowodował ofiar w ludziach. Obie jednostki miały zostać zajęte przez Irańczyków i skierowane w stronę wybrzeża. W Internecie pojawiły się również doniesienia o trzecim ataku, pochodzące z irańskich mediów. Nie znamy jednak żadnych szczegółów.
Iran's IRGC Navy has released footage of its forces seizing a pair of container ships in the Strait of Hormuz this morning. pic.twitter.com/hAbmTTe8DR
— OSINTtechnical (@Osinttechnical) April 22, 2026
Nawiązując do wydarzeń sprzed 40 lat, możemy mówić o wojnie o kontenerowce. Samo wykorzystanie małych łodzi motorowych nie powinno stanowić zaskoczenia. Niewielkie, szybkie, trudne do wykrycia i łatwe do zastąpienia okręty (wręcz okręciki) są dobrym narzędziem do uprawiania wojny asymetrycznej na morzu.
Podobnie jak w przypadku Touski, i tutaj mamy zaskakująco mało informacji na temat losów załogi. W przypadku irańskiego statku marynarze zagraniczni najprawdopodobniej zostaną zwróceni swoim krajom. Obywatele Iranu mogą natomiast zostać zatrzymani na dłużej. Los marynarzy porwanych przez Pasdaranów może być trudny do przewidzenia. Podobnie jak w przypadku działań Ruchu Huti można zakładać, że porwani nie będą szczególnie źle traktowani, pytaniem jednak pozostaje, czy mogą liczyć na wolność przed końcem wojny. W przypadku ładunków obie strony mogą potraktować zajęte dobra jako zdobycz wojenną.
Amerykańska blokada nie jest tak skuteczna, jak deklaruje Waszyngton. Według agencji badającej ruch morski Vortexa co najmniej 34 zbiornikowce powiązane z Iranem zdołały ominąć blokadę US Navy. Nie wiemy, jak wygląda sytuacja z jednostkami innego typu, ale co istotne mowa nie tylko o małych jednostkach, ale również o bardzo dużych zbiornikowcach – VLCC (Very Large Crude Carrier). Do tej kategorii zaliczają się statki mogące przetransportować około 2 milionów baryłek ropy. Zbiornikowcami VLCC, którym udało się ominąć blokadę, mają być Hero II (IMO: 9362073) i Hedy (IMO: 9212888).
Rozejm trwa
Obecnie trudno liczyć na spokój na wodach Zatoki Perskiej, pewnym pocieszeniem może być za to fakt, że pomimo wygaśnięcia ultimatum rozejm nadal obowiązuje. Jest to wynik decyzji Donalda Trumpa, który powołując się na pakistańskie prośby i poważne naruszenie integralności rządu irańskiego, zdecydował się wstrzymać ataki.
— Rapid Response 47 (@RapidResponse47) April 21, 2026
Ocena sytuacji wewnętrznej w Iranie jest trudna. Wiemy, że na pewno istnieją różnice zdań między mniej i bardziej twardogłowymi członkami reżimu. Do tych drugich ma przede wszystkim należeć Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, a przynajmniej jego część. Sam fakt podziałów nie oznacza jednak, iż mamy do czynienia z rozłamem. Dokładna skala tych różnic zależy od interpretacji. W sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje o puczu wewnątrz Iranu. Sam Waszyngton zakłada, że istnieje duży podział między negocjatorami a siłami zbrojnymi.
Krotko: Nie, w Iranie bylo puczu. Nie, Qalibaf i Araqczi nie sa w areszcie. Nie, nie ma „rozłamu” we władzach Ir. Nie, nie ma szans na pucz. Nie, Ir nie przestraszy sie gróźb. Tak, IRI walczy o przetrwanie. Tak, Ir ma jeszcze kilka kart w ręku i rozgrywa je póki co nieźle.
— Marcin Krzyżanowski (@makrzyz) April 21, 2026
Według serwisu Axios, powołującego się na kontakty z waszyngtońskimi i izraelskimi urzędnikami, Pakistańczycy czekają, aż Modżtaba Chamenei da swoim ludziom impuls do wznowienia rozmów. Niewykluczone, że Iran zastosował tutaj maksymę „Trump Always Chickens Out” (Trump zawsze wydyga). Zdaniem Axiosa Biały Dom zaczyna zdawać sobie sprawę, że militarnie nie da się więcej osiągnąć, a przedłużająca się wojna jest szkodliwa wizerunkowo.
– Wygląda na to, że Trump nie chce już używać siły militarnej i podjął decyzję o zakończeniu wojny – powiedział anonimowy amerykański urzędnik.
Oczywiście inaczej sytuacja wygląda w przekazie publicznym. Trump przez ostatnie kilka dni regularnie przypomina społeczeństwu, że wygrywa tę wojnę. To oczywiście jest łączone z obrażaniem mediów oskarżanych o defetyzm. Jak mantra powtarzane jest hasło, że Iran dziennie traci 500 milionów dolarów z powodu blokady.
Militarnie Stany Zjednoczone i Izrael mają przytłaczającą przewagę nad Iranem. Należy jednak zadać pytanie, co to znaczy „wygrywać”? Przewaga nie przybliżająca państwa do zwycięstwa jest tak naprawdę iluzją. Sam Trump, o ile chciałby skończyć wojnę, o tyle potrzebuje też czegoś, co pozwoliłoby uzasadnić cały wysiłek. Amerykański prezydent zapowiedział, że wznowienie rozmów może nastąpić już w piątek. Na ile to pobożne życzenie, a na ile stan faktyczny?
Ukraińcy rozminują Ormuz?
Według ustaleń dziennika The Times ukraińskie okręty przeciwminowe wraz z załogami stacjonujące w brytyjskiej bazie w Portsmouth mogłyby wesprzeć francusko-brytyjską operację rozminowywania cieśniny Ormuz. Ukraińscy oficerowie mieli już uczestniczyć w spotkaniach poświęconych opracowaniu planu działań zespołów okrętowych oraz ewentualnemu powołaniu takiej misji. Ewentualna operacja będzie jednak uzależniona od wcześniejszego osiągnięcia trwałego zawieszenia broni.
Ukraińscy marynarze praktycznie od wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej szkolą się w brytyjskiej bazie w Portsmouth, wykorzystując dwa niszczyciele min typu Sandown. Okręty rozpoczęły służbę w ukraińskiej flocie w 2023 roku. Od tego czasu wraz z załogami uczestniczyły w wielu szkoleniach i ćwiczeniach międzynarodowych. Dwa niszczyciele min otrzymały nazwy Czernihiw (M310, dawny HMS Grimsby) i Czerkasy (M311, dawny HMS Shoreham).
W ubiegłym roku dołączyły do nich trzy niszczyciele min typu Tripartite przekazane przez Belgię i Holandię. Okręty otrzymały nazwy Melitopol (M312; dawny holenderski Vlaardingen), Mariupol (M313; dawny belgijski Narcis) oraz Henicześk (M314; służący w holenderskiej flocie jako Makkum). Tym samym ukraińscy dysponują pięcioma niszczycielami min, które do zakończenia wojny lub otwarcia cieśniny Bosfor przez Turcję pozostaną w Portsmouth.
🇺🇦Ukraine Navy Sandown Class Minesweepers UNS Cherkasy and Chernihiv (ex HMS Shoreham and Grimsby) inbound to Glasgow this afternoon
Via @MISPhotography_ pic.twitter.com/lOWV2I7u4U
— Navy Lookout (@NavyLookout) June 24, 2023
Państwom zachodnim zależy na stworzeniu dobrze wyszkolonej kadry jako podstawy dla odtworzonych sił morskich Ukrainy, a udział w realnych działaniach może stanowić dla Kijowa wartość dodaną, zwłaszcza że po zakończeniu konfliktu Morze Czarne będzie trapione przez problem min morskich.
Podobny problem istnieje na wodach Ormuzu. Iran oficjalnie zakomunikował, że w cieśninie znajdują się miny, i wytyczył dwie trasy, którymi statki mogą je ominąć. W międzyczasie Amerykanie przystąpili do własnej operacji blokowania cieśniny i zaczęli prowadzić działania przeciwminowe. Niemniej państwom zachodnim, a już zwłaszcza Amerykanom, brakuje typowych okrętów przeciwminowych, a takimi dysponuje Ukraina. Wprawdzie nie są to jednostki młode, ale przed przekazaniem do służby przeszły remonty, a w latach poprzednich i modernizacje.
UK Defence Journal zwraca uwagę, że ukraiński personel, który od lat szkoli się pod okiem sojuszników z NATO i mający już pewne doświadczenie, byłby znaczną wartością dodaną. Rozminowywanie cieśniny będzie jednym z najtrudniejszych elementów ewentualnej operacji jej ponownego otwarcia. Francja skierowała w rejon Morza Śródziemnego dwa niszczyciele min typu Tripartite, a Niemcy deklarują możliwość wysłania własnych jednostek przeciwminowych oraz okrętu do eskorty, pod warunkiem spełnienia określonych wymogów, których nie sprecyzowano.
Wielka Brytania pod koniec ubiegłego miesiąca informowała o doposażeniu okrętu desantowego RFA Lyme Bay (L3007) typu Bay w moduł przeciwminowy złożony z bezzałogowych jednostek nawodnych i podwodnych, dzięki czemu będzie odgrywała rolę „okrętu-matki” dla bezzałogowych platform przeciwminowych.
Meeting with our servicemembers training on an Alkmaar-class mine countermeasure vessel in the Netherlands. Together with @MinPres Rob Jetten, we spoke with them about how the training is progressing and discussed our future plans.
The Netherlands will fully train the crew and… pic.twitter.com/fjP0BK3q7W
— Volodymyr Zelenskyy / Володимир Зеленський (@ZelenskyyUa) April 16, 2026
Już w marcu ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski oferował wsparcie Ukrainy w operacjach odblokowania cieśniny Ormuz i podkreślał, że na Morzu Czarnym udało się unieszkodliwić blokadę Floty Czarnomorskiej. Z kolei minister spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko dodał, iż Ukraińcom udało się stworzyć kompleksowy system ochrony statków towarowych przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami na szlaku morskim z wód terytorialnych Rumunii do obwodu odeskiego.
Można więc zakładać, że strona ukraińska jest bardziej zainteresowana dzieleniem się doświadczeniami zdobytymi podczas działań na Morzu Czarnym, zwłaszcza w zakresie walki minowej i użycia systemów bezzałogowych, niż bezpośrednim angażowaniem swoich nielicznych okrętów w operację na Bliskim Wschodzie. Ten drugi scenariusz oznaczałby dodatkowe zużycie okrętów i systemów przeciwminowych, które po pierwsze są nieliczne, a po drugie mają po około 30–40 lat służby za sobą. Dodatkowo po zakończeniu wojny będą kluczowe dla odbudowy zdolności ukraińskiej floty oraz rozminowywania ukraińskiego wybrzeża i Morza Czarnego.
We all need to work together to remove the dangers in Hormuz in a way that helps protect freedom of navigation everywhere in the world. The decisions made now on Hormuz will shape what other troublemakers might think about causing problems – in other straits and on other fronts. pic.twitter.com/05Z46UUgiv
— Volodymyr Zelenskyy / Володимир Зеленський (@ZelenskyyUa) April 17, 2026
Zdaniem Pentagonu rozminowanie cieśniny Ormuz trwałoby pół roku. Operacja rozminowania rozpocznie się dopiero po zakończeniu wojny. Informacje w tej sprawie przedstawili pracownicy Departamentu Wojny na zamkniętym posiedzeniu dla członków Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów. Harmonogram nie spotkał się z ciepłym przyjęciem ze strony polityków.
Interesująca jest również kwestia liczby rozstawionych min. Washington Post, powołując się na rozmowy z amerykańskimi urzędnikami, podaje, że może ich być co najmniej 20, rozmieszczonych przez szybkie łodzie. Nawet tak mała liczba przekłada się na zagrożenie na tak ruchliwym szlaku morskim – trafienie choćby jednej przez zbiornikowiec mogłoby doprowadzić do katastrofy ekologicznej, której skutki objęłyby znaczną część Zatoki Perskiej i Omańskiej.
Samo ich wykrycie na rozległym akwenie byłoby trudne i przypominałoby szukanie igły w stogu siana – lub bardziej nawiązując do tematu: na dnie oceanu. Trzeba też pamiętać, że rzeczywista liczba może być wyższa. A w imię bezpieczeństwa żeglugi, po prostu na wszelki wypadek, należy zakładać scenariusze mniej optymistyczne.