Temat potencjalnego ataku Stanów Zjednoczonych na Iran wraca jak bumerang. Pomimo że protesty w Iranie zostały stłumione, ryzyko kolejnego konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie wydaje się rosnąć. Siły zgromadzone przez Amerykanów nadal jednak czekają na wyniki rozmów w Omanie. Na razie nie ma powodów do wielkiego optymizmu.

Dzisiejsze rozmowy miały charakter niebezpośredni – pośredniczyli w nich Omańczycy. Obecny tam był między innymi szef Dowództwa Centralnego admirał Brad Cooper. Wcześniej zięć Donalda Trumpa Jared Kushner i specjalny wysłannik prezydenta Steve Witkoff odbyli konsultacje w Katarze. Sojusznicy Waszyngtonu znad Zatoki Perskiej mają swoją rolę w procesie decyzyjnym i prawdopodobnie nie są skłonni do obserwowania kolejnej wymiany ciosów w regionie.

Trump darzy arabskie monarchie zdecydowanie większym respektem niż państwa europejskie, nie wiadomo jednak, czy okaże się to wystarczające. Przed rozmowami sekretarz stanu Marco Rubio wspomniał, że obiektem zainteresowania Stanów Zjednoczonych jest działalność Iranu w zakresie programu nuklearnego, rozwoju arsenału pocisków balistycznych, wspierania organizacji terrorystycznych i traktowania własnej ludności.

– Przeprowadzimy konsultacje z naszymi stolicami w sprawie kolejnych kroków, a ich wyniki zostaną przekazane ministrowi spraw zagranicznych Omanu – powiedział irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghczi. – Musimy najpierw zająć się tym problemem [to znaczy ustaleniem trybu dalszych rozmów – przyp. red.], a następnie przejść do kolejnego etapu negocjacji.

Administracja amerykańska w ciągu ostatnich dni jasno deklarowała gotowość do uderzenia na instalacje Teheranu. Trudno się temu dziwić, Amerykanie bez wątpienia chcą rozmawiać z Iranem z pozycji siły. W realizacji tego celu może pomóc obecność lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN 72), który wraz ze swoją grupą uderzeniową od końca stycznia przebywa na Morzu Arabskim. Towarzyszą mu trzy niszczyciele: USS Frank E. Petersen, Jr. (DDG 121), USS Michael Murphy (DDG 112) i USS Spruance (DDG 111) oraz prawdopodobnie jeden wielozadaniowy okręt podwodny.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 82%

Dodatkowo na wodach Zatoki Perskiej znajduje się kolejne pięć okrętów. Są to trzy LCS-y – USS Canberra (LCS 30), USS Tulsa (LCS 16) i USS Santa Barbara (LCS 32), wszystkie typu Independence, działające w roli okrętów przeciwminowych – oraz niszczyciele USS Mitscher (DDG 57) i USS McFaul (DDG 74).

USS Canberra (LCS 30) jako okręt przeciwminowy na Zatoce Perskiej. W tle statek Seaway Hawk, wiozący z powrotem do USA stare niszczyciele min typu Avenger – Devastator, Dextrous, Gladiator i Sentry.
(US Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Iain Page)

– Podczas trwania tych negocjacji chciałabym przypomnieć irańskiemu reżimowi, że prezydent ma do dyspozycji wiele opcji jako zwierzchnik najpotężniejszej armii w historii – powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt.

3 lutego F-35C Lightning II z Lincolna zestrzelił irańskiego drona zbliżającego się do lotniskowca, odległego wówczas o mniej więcej 800 kilometrów od irańskiego wybrzeża. Dron został zidentyfikowany przez samych Irańczyków jako Szahed 129 – zasadniczo rozpoznawczy, ale mogący też przenosić niewielkie bomby i pociski. Rzecznik CENTCOM-u podkreślił, że decyzję o strąceniu drona podjęto w samoobronie. Nie wiadomo, jakiej broni użył myśliwiec, pocisku czy może działka (które w F-35C jest przenoszone w zasobniku).

Amerykanie informowali też, że do irańskie małe jednostki pływające, zarówno łodzie załogowe, jak i USV, zbliżały się do statku pod amerykańską banderą na wodach cieśniny Ormuz.

– Rozmowy nuklearne i rozwiązanie głównych problemów musi następować w spokojnej atmosferze, bez napięć i gróźb – powiedział Araghczi po omańskiej rundzie negocjacji. – Warunkiem wstępnym jakiegokolwiek dialogu jest powstrzymanie się od gróźb i nacisków.

Oczywiście proces negocjacji, zwłaszcza takich kwestii jest skomplikowany (dość przypomnieć, w jakich mękach rodziło się porozumienie JCPOA), a pośredni charakter rozmów nie ułatwia tego procesu. Wczoraj pojawiły się doniesienia na temat propozycji Kataru, Turcji i Egiptu mające obejmować pięć punktów:

  1. Zaprzestanie wzbogacania uranu na okres 3 lat, a potem ograniczenie się do wzbogacania do 1,5%.
  2. Przekazanie rezerw wysoko wzbogaconego uranu do państwa trzeciego.
  3. Zaprzestanie przez Iran wspierania organizacji zbrojnych poprzez transfer broni i technologii.
  4. Zobowiązanie Iranu do nieinicjowania ataków z wykorzystaniem pocisków balistycznych.
  5. Podpisanie paktu o nieagresji między Stanami Zjednoczonymi i Iranem.

Irański pocisk balistyczny średniego zasięgu Dezful ujawniono w lutym 2019 roku. Według deklaratywnych danych ma zasięg 1000 kilometrów.
(Rahbar Emamdadi, Mehr News Agency)

Umowa byłaby trudna do zaakceptowania przez Teheran. W dodatku Waszyngton zapewne ma ogromne wątpliwości co do uczciwości Islamskiej Republiki w zakresie przestrzegania tego typu porozumień. Na klimat negocjacji wpływa sytuacja wewnętrzna w obu państwach. Władzy w Iranie udało się krwawo stłumić protesty. Problemy w kraju są jednak o wiele głębsze. Kryzys gospodarczy nie jest niczym nowym, a państwo desperacko potrzebuje oddechu. Z drugiej strony mamy Trumpa, który musi mierzyć się ze spadającym poparciem przed powoli zbliżającymi midtermami, czyli wyborami do Kongresu w połowie kadencji prezydenta, zaplanowanymi na listopad tego roku. Biały Dom skorzystałby z sukcesu w polityce zagranicznej lub chociaż okazji do odwrócenia uwagi od innych problemów.

Ciekawe doniesienia dochodzą również z Izraela. Według Awiego Bergera, szefa Biura Kosmicznego w ministerstwie obrony, Cahal szykuje dla Iranu niespodziankę w przestrzeni kosmicznej. Izrael aktywnie działa w zakresie rozwoju wywiadu satelitarnego, która miała zostać dodatkowo wzmocniona „sztuczną inteligencją na sterydach”. Szczegóły oczywiście nie są znane, a słowa Bergera w sporej mierze mogą być przesadą. Nie zmienia to faktu, że Izrael przoduje w obszarze rozwoju wykorzystania AI w działaniach wojennych. Mowa tutaj między innymi o oprogramowaniu Lavender lub Gospel, pomagającym wybierać cele do zbombardowania w Gazie.

US Navy / Mass Communication Specialist Seaman Zoe Simpson